Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

QUEENSRŸCHE - Promised Land [1994]
Wydawca: Capitol / EMI

  1. 9:28 A.M.
  2. I Am I
  3. Damaged
  4. Out Of Mind
  5. Bridge
  6. Promised Land
  7. Disconnected
  8. Lady Jane
  9. My Global Mind
  10. One More Time
  11. Someone Else?
  12. Real World [reedycja]
  13. Someone Else? (With Full Band) [reedycja]
  14. Damaged (Live) [reedycja]
  15. Real World (Live) [reedycja]
Promised Land

Skład: Geoff Tate - śpiew; Chris DeGarmo - gitary; Michael Wilton - gitary; Eddie Jackson - gitara basowa; Scott Rockenfield - perkusja

Produkcja: Queensrÿche i James "Jimbo" Burton

Po czterech latach od ukazania się Empire muzycy Queensrÿche postanowili w końcu o sobie przypomnieć nowym wydawnictwem studyjnym. Można się zastanawiać, dlaczego tyle czasu zajęło im przygotowywanie tego materiału, bo nagrania rozpoczęły się jeszcze w 1992 roku. Sądząc po zawartości Promised Land wiele się w muzyce zespołu zmieniło, bo choć grają nadal ci sami ludzie, materiał ten zupełnie nie przypomina poprzednich wydawnictw. Niby norma, bowiem Queensryche z płyty na płytę starali się wprowadzać jakieś innowacje, ale tym razem zawędrowali w dziwne, prawie industrialne rejony. Jedyną rzeczą która mówi nam, że dalej mamy do czynienia z Queensrÿche, jest oczywiście wokal Geoffa. A ten pokazuje na co go stać i tym samym podnosi walory każdej, nawet najdziwniejszej kompozycji.

Płytę rozpoczyna sugestywne intro 9:28 a.m., które to zwiastuje niezbyt optymistyczną zawartość krążka. I Am I - dziwne hinduskie motywy pobrzmiewajace w tle, muzyka zupełnie nie kojarzy się z hard rockiem czy heavy metalem. W sumie kawałek jest dosyć średni, mało melodyjny i te niby hinduskie wstawki są chyba najciekawszym pomysłem w tym numerze. W Damaged pojawiają się riffy z Wherever I May Roam zespołu Metallica, ale cały utwór ma najwięcej z klimatów I Hear Black grupy Overkill. Moim zdaniem udana kompozycja. Out Of Mind i Bridge to dla odmiany dwa łagodniejsze utwory. Pierwszy opowiada o przytułku dla ludzi umysłowo chorych i rzeczywiście delikatnie zaśpiewany przez Geoffa ma nieco "obłędny" klimat. Bridge jest już dużo "jaśniejszy" i jednak lepszy. Bardzo typowo pobrzmiewa w nim gitara akustyczna, ale ma to swój urok. Jest to niewątpliwe rozluźnienie przed tutułowym utworem, który to jest najdłuższy na płycie i też najbardziej pogmatwany. Jest z całą pewnością ciekawy, jednak wiele mu brakuje do takiego Suite Sister Mary z Operation: Mindcrime. Następny na albumie jest Disconnected i moim zdaniem to zdecydowanie najsłabszy punkt tej płyty. To właściwie industrialna kompozycja, która mogłaby być ciekawa, gdyby ułożono do niej melodię. W każdym razie ten kawałek to zupełnie zbędny dodatek. Na szczęście po tym wybryku następuje, moim zdaniem, najlepsza część albumu. Lady Jane - wysmakowana smutna ballada, w której na szczęście Queensrÿche nie chce na siłę być nowoczesne. My Global Mind jest bardziej dynamiczne i w pewnym sensie czuję nawet, że utwór ma w sobie coś ze stylistyki "Operation". Podobnie jak bardziej nastrojowe One More Time - mój ulubiony kawałek na płycie. Ma on raczej smutny wydźwięk, ale pojawia się doskonałe solo jak za czasów Rage For Order czy właśnie "Operation". W sumie jest to też bardzo przebojowy fragment płyty. Na koniec urzekająca ballada Someone Else?. Geoff wielokrotnie podkreślał, że to jego ulubiony utwór Queensrÿche i rzeczywiście jest on bardzo udany. Niesamowity nastrój, tylko głos Geoffa i fortepian. Bardzo osobisty, poruszający tekst, z całą pewnością jeden z atutów Promised Land.

Podobnie jak Rage For Order jest to w dużej mierze nastrojowa płyta, tyle że na "Rage" mieliśmy hard rock, a tutaj już trudno powiedzieć, może bardziej alternatywne brzmienie i momentami faktycznie industrialne. Ale nie zapominajmy, że Queensrÿche to progresywny zespół, więc myślę, że wyszli z tego obronną ręką. Choć do największych osiągnięć zespołu tej płycie trochę brakuje.

Oficjalna strona zespołu: www.queensryche.com

LSDisease
grudzień 2003