|
Skład: Geoff Tate - śpiew; Chris DeGarmo - gitary; Michael Wilton - gitary; Eddie Jackson - gitara basowa; Scott Rockenfield - perkusja
Produkcja: Peter Collins
W dwa lata po ukazaniu się Rage For Order, płyty w dużej mierze mroczno-balladowej, Queensrÿche postanowiło nam zafundować trzymającą w napięciu opowieść kryminalną. Postać na wewnętrznej stronie okładki do złudzenia podobna jest do Włodzimierza Lenina, a za nią widać robotniczy tłum. Teksty na albumie stanowią całość i podobnie jest z muzyką, gdyż poszczególne kompozycje połączono ciekawymi przejściami. Doskonale zobrazowany dramatyzm przenika zawartość krążka i pozwala delektować się nim niczym opowiadaniem.
Powiem tylko w skrócie że jest to historia młodego chłopaka zwerbowanego do podziemnej lewicowej organizacji. Członkowie tejże organizacji robią nowicjuszowi wodę z mózgu i wykorzystują go do najbardziej nikczemnych czynów. Ta dramatyczna opowieść z wątkiem miłosnym kończy się dla głównego bohatera w szpitalu psychiatrycznym. Zajmijmy się jednak muzyką.Od razu zwraca uwagę doskonałe brzmienie płyty. Producent Peter Collins (współpraca m. in. z Rush i Gary Moorem), spisał się wyśmienicie nadając muzyce Queensrÿche niesmowitej świeżości. Na albumie nie ma słabych momentów. Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z drapieżnym hard rockiem w Revolution Calling, czy z heavymetalową energią w Spreading The Disease, czy też podniosłymi klimatami w The Mission, czy w końcu z hitami w stylu I Don't Believe In Love albo Eyes Of A Stranger, jest to kawał doskonałego rocka zaprawionego tu i ówdzie progresywnymi wstawkami. Urozmaiceń nie brakuje. Np w Suite Sister Mary, najdłuższej kompozycji albumu, gościnnie obok Geoffa zaśpiewała niejaka Pamela Moore i zrobiła to z niesamowitym czadem. Właściwie dostosowała się do formuły Geoffa i muszę przyznać, że jeszcze nie słyszałem tak śpiewającej rocka kobiety. Drobne skojarzenia z Dokken mam słuchając Breaking The Silence. Może są one bardzo subiektywne, ale nie da się ukryć, że to ta sama przebojowość co np. In My Dreams i bardzo dobrze. Warsztat muzyków jak zwykle bez zarzutów. Geoff śpiewa jeszcze bardziej ekspresyjnie niż to było na Rage For Order, gitary brzmią lepiej niż kiedykolwiek wcześniej (wspominałem już o Peterze Collinsie, bo czuć tutaj jego rękę), a sekcja rytmiczna nabiera mocy i zapewnia większą niż to było na "Rage" dynamikę materiału.
Dla mnie najlepsza płyta Queensrÿche i jedna z najlepszych jakie kiedykolwiek nagrano. Dla fanów hard rocka czy progresywnego metalu jest to po prostu zakup przymusowy. Zresztą album przeszedł już do hard rockowej klasyki i jeśli ktoś chce dopiero zacząć poznawanie Queensrÿche, to radzę rozpocząć od tego krążka bo jego na 100 % trzeba posłuchać.
Oficjalna strona zespołu: www.queensryche.com
LSDisease grudzień 2003
|