Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

PRETTY MAIDS - Pretty Maids [1984] EP
Wydawca: Bullet Records / Epic / CBS Records

  1. City Light
  2. Fantasy
  3. Shelly The Maid
  4. Bad Boys
  5. Children Of Tomorrow
  6. Nowhere To Run
Pretty Maids

Skład: Pete Collins - gitara prowadząca; Ken Hammer - gitara prowadząca; Phil Moorhead - perkusja; Ronnie Atkins - śpiew; John Darrow - gitara basowa; Allen Owen - instrumenty klawiszowe

Produkcja: Tommy Hanser

Historia duńskiego Pretty Maids - jednego z ważniejszych zespołów w historii hard&heavy zaczęła się w 1981 roku. Założyli go dwaj przyjaciele: Ken Hammer i Ronnie Atkins. Grali początkowo covery Thin Lizzy oraz Rainbow, marzyli jednak o stworzeniu własnego materiału.

Jak się okazało, Dania nie była dobrym miejscem do rozpoczęcia kariery. Demówka, którą nagrał zespół, nie spotkała się z ciepłym przyjęciem, a kapela nie mogła znaleźć nikogo chętnego, aby ich zatrudnić. Szczęścia zaczęli szukać za granicą. W 1983 r. za sprawą brytyjskiej Bullet Records wydany został minidebiut kapeli w postaci 6-utworowego EP. Odniesiony sukces był tak wielki, że angielska prasa ochrzciła ich mianem heavy metalowej kapeli roku. Podczas supportowania Black Sabbath udało im się zwrócić na siebie uwagę Iana Gilliana, z którym to zespół się zaprzyjaźnił. Pomógł on im w rozwoju kariery i w 1984 r. podpisali kontrakt z CBS Records. Wydane wcześniej EP zostało nagrane na nowo i wydane po raz kolejny. Za produkcję, podobno pierwszy raz w życiu, odpowiadał Tommy Hanser (współpracował później z Helloween, Steeler, Fate, Victory itd.). Posiadam właśnie tę wersję płyty. Poprzednia jest bardzo trudna do zdobycia i podobno kosztuje krocie. Muzyka grana na początku kariery przez Duńczyków jest trochę odmienna od tego, co będą prezentować później. Jest tu mniej hardu, a więcej heavy metalu. Płyta zaczyna się dość niefortunnie słabą kompozycją. Numer nie przypadł mi zbytnio do gustu, podobnie zresztą jak zamykający krążek Nowhere To Run. Więcej radości przynosi ze sobą środek wydawnictwa. Jest w nim trochę Scorpions, trochę Saxon, trochę Bonfire, a chwilami pobrzmiewają nawet echa lat '70. Najważniejszą sprawą jest jednak to, że na płycie można usłyszeć styl Duńczyków w wersji pierwotnej, jeszcze przed "wyrobieniem się". Tak grali na początku i rzeczą, której bardzo mi brakuje jest to ich charakterystyczne brzmienie znane z późniejszego okresu. Płyta według mnie nie przynosi ze sobą rewolucji, nie ma tutaj "nowej jakości". Kompozycje są fajne, momentami nieźle zaaranżowane, a do tego dobrze zagrane i dobrze rokują przyszłości kapeli. Aby w pełni cieszyć się muzyką, czegoś jednak brakuje, pewnie tego wspomnianego brzmienia.

Opisywane przeze mnie EP należy traktować raczej jako wersję demostracyjną Pretty Maids, skierowaną przede wszystkim do zagorzałych fanów zespołu. Zachęca ona do przyjrzenia się twórczości kapeli, sama w sobie nie jest jednak jest rewelacyjna. Za właściwy, pełnowartościowy debiut należy uznać wydane w 1984 r. Red Hot And Heavy.

Oficjalna strona zespołu: www.prettymaids.com

Guciomir
grudzień 2007