|
Ostatnie lata służą nie tylko tworom spod szyldu "nowej fali glamu i sleaze'u", ale i także starym glamowym wyjadaczom. Wszystko wskazuje na to, że także Pretty Boy Floyd nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa - światowa trasa koncertowa dla uczczenia 20. rocznicy wydania debiutanckiego krążka Leather Boyz With Electric Toyz, pogłoski o przygotowywaniu nowej płyty... W świetle wszystkich tych nowinek napływających z obozu Pretty Boy Floyd - gitarzysta najsłynniejszego składu grupy, Kristy "Krash" Majors, znalazł chwilę, by opowiedzieć Hard Rock Service o swoich muzycznych początkach, neonowych światłach Sunset Strip w latach '80 i ponownym połączeniu sił ze Stevem Summersem...
HARD ROCK SERVICE: Cześć Kristy! Bardzo się cieszę, że mogę z Tobą porozmawiać - to ogromny przywilej i zarazem spora frajda, dzięki! Na początek, zastanówmy się może, za kogo tak naprawdę chce być uważany Kristy "Krash" Majors na scenie? Z jednej strony jesteś członkiem najsłynniejszego składu Pretty Boy Floyd od czasu dołączenia do Steve'a Summersa i reszty chłopaków tuż przed podpisaniem kontraktu płytowego w późnych latach '80. Z drugiej - nagrałeś kilka solowych albumów, na których wyraźnie słyszy się wpływy punk rocka (nie mówiąc już o cover-albumie The Ramones - For Those About To Sniff Some Glue (We Salute You)), co może być dość zaskakujące dla kogoś oczekującego po Tobie kalki glamowych schematów zapoczątkowanych swego czasu w Pretty Boy Floyd. W jakiej roli odnajdujesz się więc lepiej - jako artysta solowy, wydający albumy pod własnym nazwiskiem i pracujący wedle własnych wizji, czy jako gitarzysta Pretty Boy Floyd?
KRISTY "KRASH" MAJORS: W każdej z nich, na swój sposób... Od zawsze kochałem każdy rodzaj muzyki. Classic rock, jazz, metal, glam, goth, punk... Muzyka to moje życie i największa pasja. Gdy więc nagrywam, lub piszę muzykę, nie mam w umyśle konkretnych gatunków, z których chcę akurat czerpać; niezależnie od etykietek, na płytach umieszczam to, co stworzyłem. W związku z tym, przygotujcie się na jeszcze bardziej zróżnicowany materiał - zarówno jeśli chodzi o Pretty Boy Floyd, jak i moje następne solowe albumy... Mam nadzieję, że są jeszcze ludzie podzielający moje poglądy, którzy kochają muzykę niezależnie od "łatek" przypinanych jej przez znawców tematu.
HARD ROCK SERVICE: Zostańmy jeszcze na chwilę przy różnorodności Twoich muzycznych inspiracji. Twoja solowa kariera wskazuje jednoznacznie, jak wielki wpływ miał na Ciebie punk rock. Co także jest warte wspomnienia, przed erą Pretty Boy Floyd, we wczesnych latach '80 grałeś w thrashowo-glamowym zespole Jett Blakk. Co było dla Ciebie przez lata inspiracją, od czego zaczynałeś w muzyce?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Dorastałem w Nowym Jorku; pierwsze zespoły, które poznałem, były to The Ramones, Talking Heads, The Plasmatics, The Dead Boys, Overkill, Anthrax, Exodus... wszystkie te ciężkie, hardcore'owe kapele ze sceny Lamours na Brooklynie. Mój pierwszy zespół nazywał się na początku Syk Bitch, jednak z taką nazwą nie mogliśmy sobie załatwić żadnego koncertu - wbrew mojej woli, nazwa uległa więc zmianie na Jett Blakk. Muzyka, którą graliśmy, była bardzo ostra - coś w stylu Overkilla.
HARD ROCK SERVICE: Oglądając się za siebie - czy przypominasz sobie moment, w którym sięgnąłeś po raz pierwszy po gitarę i postanowiłeś zostać muzykiem? Co działo się, nim nastał czas grania z Pretty Boy Floyd?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Miałem 14 lat, kiedy zobaczyłem The Ramones; to zmieniło moje życie. Od tamtego dnia miałem już cel, do którego uparcie w życiu dążyłem. Mój dziadek grał na dwunastu różnych instrumentach, stąd też widząc mój zapał nauczył mnie kilku chwytów na swojej starej gitarze. Niedługo potem grałem Blitzkrieg Bop i inne utwory The Ramones na akustyku [śmiech]. Później odkryłem przestery, za co wyrzucono mnie z domu... [śmiech] Zaczynając życie na własny rachunek miałem 17 lat i ni centa przy duszy - postanowiłem więc spakować walizki i przenieść się do LA. Tak zaczęła się era Pretty Boy Floyd.
HARD ROCK SERVICE: Mówiliśmy już o Twoim pierwszym zespole - Jett Blakk jest uważane za fuzję glamowo - thrashową. Brzmi dość ekstremalnie, nie sądzisz?
KRISTY "KRASH" MAJORS: To było szaleństwo; jazda bez jakichkolwiek limitów. Image w stylu Alice'a Coopera, Misfits i Hanoi Rocks razem wziętych plus niesamowicie szybka, ciężka i ostra muzyka... Może i byłem szaleńcem, ale przynajmniej bawiłem się świetnie. Muszę znaleźć te nagrania i posłuchać ich znowu... Bardzo dobrze wspominam te czasy.
HARD ROCK SERVICE: Przejdźmy teraz do najbardziej owocnego etapu Twojej kariery. Jak wspominasz pierwszy okres grania z Pretty Boy Floyd, czasy Leather Boyz With Electric Toyz? Nigdy nie poświęcono Wam tyle kapitału i promocji, na ile zasługiwaliście (kiepska produkcja pierwszej płyty, problemy z wydaniem następnej, bardzo wiele nagrań, które ukazały się zbyt późno lub nigdy nie ujrzały światła dziennego). Jakie były tego powody, kłopoty w szeregach MCA Records czy sytuacja na rynku muzycznym? Jak odnosisz się do tego teraz?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Mógłbym wytykać palcami konkretnych ludzi, winić ich za wszystko i narzekać na to, co się wtedy działo. Ale muszę Ci powiedzieć, że i tak byłem ogromnym szczęściarzem mając możliwość nagrania płyty i życia marzeniami, których większość ludzi nawet nie miała szansy spełnić. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim fanom, którzy przy nas zostali i nowym, którzy dopiero odkrywają naszą muzykę. To była wspaniała przejażdżka, a kolejne lata wciąż jeszcze przed nami.
HARD ROCK SERVICE: Wiele źródeł podaje, że to Twój poprzednik w Pretty Boy Floyd, Aeriel Stiles, napisał większość materiału na debiutancki krążek Pretty Boy Floyd. Czy to powtarzana bezustannie plotka, która urosła do rozmiarów legendy, czy fakt? Z tego co wiem, koniec końców sprawa wylądowała w sądzie...
KRISTY "KRASH" MAJORS: Jestem zmęczony odpowiadaniem wciąż na to właśnie pytanie. Chciałbym zakończyć wszystkie te domysły i plotki raz na zawsze - Pretty Boy Floyd są autorami całości albumu, z wyjątkiem dwóch piosenek, które przearanżowaliśmy.
HARD ROCK SERVICE: Co spowodowało rozpad tamtego składu Pretty Boy Floyd - nakładające się na siebie rozpad wytwórni i zmiana koniunktury na rynku muzycznym we wczesnych latach '90?
KRISTY "KRASH" MAJORS: O którym rozpadzie Pretty Boy Floyd mówisz? [śmiech] Rozstawaliśmy się i znów powracaliśmy w szeregi zespołu kilka razy przez ostatnich dwadzieścia lat... Teraz jednak mogę powiedzieć, że Steve i ja zamierzamy stworzyć kolejny wspaniały album pod wspólnym szyldem Pretty Boy Floyd w najbliższej przyszłości, oraz - że ruszyliśmy już razem w trasę. Nigdzie nie odchodzimy. Wciąż jesteśmy młodzi i gotowi wywołać na świecie wiele chaosu!
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz tamte czasy - rozkwit Pretty Boy Floyd, złote lata glam metalu, Sunset Strip w połowie lat '80, Twoja twarz na okładce Kerranga... Jak oceniasz tamtą epokę z 20-letniej perspektywy? Podziel się swoimi wspomnieniami tamtych wyjątkowych czasów.
KRISTY "KRASH" MAJORS: Sunset Strip w połowie lat 80' było jak marzenie. Dziewczyny, narkotyki, rock'n'roll... wszystko to dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Gdy się tam przeprowadziłem, nie mogłem wręcz w to wszystko uwierzyć. Czułem się dosłownie jak dzieciak w cukierni... i nagle to wszystko zniknęło w mgnieniu oka. Mówiąc szczerze - gdyby wszystko to trwało dalej, zapewne wielu ludzi skończyłoby w grobie, ze mną na czele. Były to jednak wspaniałe czasy i nie sądzę, by kiedykolwiek mogło się to powtórzyć. Cieszę się, że mogłem tym żyć i tego wszystkiego sam doświadczyć.
HARD ROCK SERVICE: W latach 90-tych byłeś pracownikiem działu artystycznego wytwórni płytowej. Z jakimi zespołami współpracowałeś, jak wspominasz tamte doświadczenia?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Pracowałem dla wytwórni jako pracownik działu artystycznego i zarazem łowca talentów. Współpracowałem z wieloma zespołami, od jazzu po metal. Niektóre sprzedawały setki egzemplarzy płyt, inne nie... Było to jednak bardzo ciekawe doświadczenie. Bardzo wiele nauczyłem się przez te pięć lat od Roberta Tauro (niech spoczywa w pokoju), którego pokochałem jak własnego ojca... Były to wspaniałe dni mojego życia i wiele z tego, czego się wówczas nauczyłem, przydaje mi się dziś.
HARD ROCK SERVICE: Skoncentrujmy się teraz na tym, co stanowiło następny etap Twojej kariery; porozmawiajmy o solowej działalności. Prócz wspomnianego albumu z coverami The Ramones, wydałeś trzy płyty pod własnym nazwiskiem: The Devil In Me, Goodbye Rock-N-Roller i ostatnio (w 2006 r.) Sex, Drugs 'N' Rock 'n' Roll. Na tych albumach bardzo wyraźne były wpływy punk rocka. Czy satysfakcjonuje Cię kariera solowa? Które z nagrań są najbliższe Twojemu sercu, na których pokazałeś najwięcej siebie, które dały Ci największą szansę rozwoju jako artysta?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Nienawidzę choćby wspominać o dwóch pierwszych płytach; praktycznie uczyłem się wtedy zgrywać wszystko ze sobą i stąd nagrania te są tak kiepskie, że ciężko mi wręcz ich słuchać. Sex, Drugs 'N' Rock'n'Roll powstała, gdy przystopowałem na chwilę i poświęciłem czas na opanowanie obróbki dźwięku; wtedy wreszcie wyszło tak, jak oczekiwałem. Bardzo lubię to nagranie, ponieważ zrobiłem je po prostu dla siebie. Nie musiałem słuchać wyrzutów wytwórni pokroju "to nie jest hit, a ta piosenka jest do niczego". Poza tym, przy tworzeniu tego albumu nauczyłem się wreszcie wyrażania emocji i osobistych doświadczeń poprzez słowa i muzykę. To w sumie żadne przełomowe stwierdzenie, ale dla mnie był to przełom - mogłem wreszcie rozwinąć skrzydła i nareszcie być sobą.
HARD ROCK SERVICE: Skąd pomysł nagraniu coveru przeboju Lity Ford Kiss Me Deadly, którego wersja znalazła się na Devil In Me?
KRISTY "KRASH" MAJORS: To po prostu świetna piosenka. Kiss Me Deadly rządzi. Kurczę, że też ja tego nie napisałem! [śmiech]
HARD ROCK SERVICE: Innym epizodem w Twojej karierze była współpraca z super-grupą Shameless - gościnnie zagrałeś na ich debiucie Backstreet Anthems w 1999 r. Na krótko tym samym powróciłeś do muzyki glamowej - nie licząc nawet faktu, że w Shameless śpiewa przecież nie kto inny, jak Steve Summers...
KRISTY "KRASH" MAJORS: Po prostu - wszedłem do studia i zagrałem dwie solówki, wszystko zajęło nie więcej, niż jakieś dwadzieścia minut... Tylko tyle. Nigdy nie słyszałem nawet tej płyty.
HARD ROCK SERVICE: Nie jesteś tylko gwiazdą rocka, ale także świetnym biznesmenem. Artist Worldwide, własne studio nagraniowe, produkcja wielu albumów, linia odzieżowa nazwana dumnie "Sex, Drugs 'N' Rock'n'Roll"... Opowiedz nam trochę o swojej pracy poza muzyką.
KRISTY "KRASH" MAJORS: Wszystko, co robię, kręci się wokół muzyki. W poszukiwaniu młodych talentów sprzyja mi fakt, że - bądź co bądź - jestem facetem, który na trasie przeszedł już niejeden epizod w stylu Spinal Tap. Byłem tam, sam przez to przeszedłem i mogę odnieść się do przeżyć każdego zespołu. Jakiś koleś tkwiący za biurkiem w trzyczęściowym garniturze po prostu nie jest w stanie tego zrozumieć... Agencja promocji talentów założona i prowadzona przez artystów i dla artystów ma o wiele większy sens. Teraz świętuję już jedenasty rok sukcesów na tym właśnie polu. Praca w studiu to wielka frajda, sprawia mi ogromną przyjemność pracowanie nad nagraniami, produkcją i masteringiem. Każdego dnia uczę się czegoś nowego. Co zaś do linii odzieżowej - to w zasadzie kwestia przypadku, muszę temu poświęcić więcej czasu w przyszłości.
HARD ROCK SERVICE: Po latach grania solo, ostatnio powróciłeś do Pretty Boy Floyd i odbywasz z nimi trasę. Okazją do tego stało się dwudziestolecie wydania debiutanckiego albumu Pretty Boy Floyd Leather Boyz With Electric Toyz...
KRISTY "KRASH" MAJORS: Tak. Świętując dwudziestolecie wydania Leather Boyz With Electric Toyz gramy na koncertach cały album, od początku do końca, z kilkoma niespodziankami po drodze. Do końca 2009 roku zdążymy odwiedzić Europę, Japonię, Australię i Amerykę Południową.
HARD ROCK SERVICE: Pretty Boy Floyd, z którym obecnie występujesz, prócz Ciebie i Steve'a ma w składzie nowych muzyków - Crissa 6 i Troya Patricka Farrella. Troy znany jest ze współpracy z Mike Tramp's White Lion oraz C.C. Devillem. Jak on i Criss odnajdują się w klasycznym repertuarze Pretty Boy Floyd? Miałam okazję obejrzeć na YouTube kilka bootlegów z aktualnej trasy - skład ten znakomicie sprawdza się na żywo.
KRISTY "KRASH" MAJORS: Troy to świetny facet i rewelacyjny perkusista. Graliśmy już razem, bardzo do nas pasuje. Criss to szaleniec, ale kocham go nad życie. Myślę, że pod względem muzycznym to najsilniejszy skład Pretty Boy Floyd, jaki kiedykolwiek grał.
HARD ROCK SERVICE: Póki co, znamy daty rozpisane na Stany Zjednoczone, Japonię i Szwecję. Co jednak bardziej interesuje fanów Pretty Boy Floyd w Polsce - czy dojdą kolejne daty, czy są jakieś szanse na koncerty w Europie Środkowej?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Gdyby wszystko zależało ode mnie, grałbym w każdym barze w każdym kraju po kres mojego życia. Nie chcemy za nasze występy wielkich honorariów, a ja sam, poproszony o coś takiego, chętnie zagrałbym nawet w czyimkolwiek ogródku. Póki co mogę powiedzieć jedno - nie przestawajcie nas wspierać, a w końcu trafimy do Was na koncert. Nowe daty ciągle pojawiają się na stronach: www.myspace.com/kristymajors i www.myspace.com/prettyboyfloydband; fani z pewnością nie będą zawiedzeni.
HARD ROCK SERVICE: Będąc muzykiem od przeszło dwudziestu lat i podobnie wiele czasu spędziwszy w przemyśle muzycznym - jak oceniasz współczesną muzyczną scenę, szczególnie scenę rockową? Choćby nową falę zespołów rockowych, punk pop, nowa falę glamu i sleaze'u...
KRISTY "KRASH" MAJORS: Kocham to! Wspieram muzykę i kupuję nowe płyty każdego tygodnia. Wciąż kocham chodzić na koncerty. MySpace i iTunes udostępniły mi wiele nowej, rewelacyjnej muzyki. Internet i współczesna technologia dają artystom szansę, by dotrzeć do fanów bez podlizywania się radiu i pełnej reality show MTV.
HARD ROCK SERVICE: Jakie są Twoje plany na przyszłość? Projekty, w które angażować się będziesz jako członek Pretty Boy Floyd, czy artysta solowy?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Zupełnie nowy album Pretty Boy Floyd, który skopie niejeden tyłek, i kolejny solowy album!
HARD ROCK SERVICE: Czy jest coś, co chciałbyś dodać na koniec? Może kilka słów dla fanów rocka w Polsce, dla czytających Hard Rock Service?
KRISTY "KRASH" MAJORS: Dzięki za tyle lat wspierania mnie i Pretty Boy Floyd. To prawdziwy zaszczyt móc wciąż grać dla was rock'n'rolla!
Oficjalna srona artysty: www.kristymajors.com
Oficjalna srona artysty na MySpace: www.myspace.com/kristymajors
Artists Worldwide: www.artists-worldwide.com
Twisted 15.09.2009
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|