Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

PLACE VENDOME - Place Vendome [2005]
Wydawca: Frontiers Records / Locomotive / Avalon

  1. Cross The Line
  2. I Will Be Waiting
  3. Too Late
  4. I Will Be Gone
  5. The Setting Sun
  6. Place Vendome
  7. Heavens Door
  8. Right Here
  9. Magic Carpet
  10. Sign Of The Times
  11. Photography [japoński bonus]
Place Vendome

Skład: Michael Kiske - śpiew, chórki; Gunther Werno - instrumenty klawiszowe; Kosta Zafiriou - perkusja; Dennis Ward - gitara basowa, gitary, instrumenty klawiszowe, chórki; Uwe Reitenauer - gitary

Produkcja: Dennis Ward

Place Vendome to AORowy projekt muzyków Pink Cream 69 oraz byłego wokalisty Helloween, Michaela Kiske. Artyści kojarzeni głównie z heavy metalem zabierający się za lżejsze granie mogą wnieść sporo dynamiki nawet w stosunkowo spokojne fragmenty. Tak w skrócie można opisać debiutancki krążek Place Vendome. Niby lekka muzyka rockowa, a jednak pewnego nerwa posiada.

Przekonuje o tym już pierwszy na płycie Cross The Line. Utwór bardzo dynamiczny z refrenem wziętym jak od Asii. Lubię Asię, ale ten typ melodii nie kojarzy mi się szczególnie pozytywnie. Zespół się jakby rozkręca i budzi to nadzieje na lepsze kawałki w dalszej części krążka. I tak też się dzieje. Już drugi na płycie I Will Be Waiting to prawdziwa perełka, a numer ma w sobie wiecej witalności niż wszystkie płyty Pink Cream 69 razem wzięte. Chociaż panowie pokazują, gdzie nabrali krzepy i bynajmniej nie w kapeli grajacej muzykę pop. Michael Kiske ze swoim charakterystycznym głosem wcale nie próbuje ustanawiać jakichś rekordowych skal, z czego słynął w Helloween. Po prostu ma na tyle silny i czysty głos, że bez większego wysiłku radzi sobie z wysokimi rejestrami, w których się porusza, nadając jakże potrzebnego kopa tej łagodnej muzyce. Wspomniałem zespół Asia, ale Too Late to nie cover słynnej supergrupy. To autorski pomysł panów z Place Vendome, utrzymany w klasycznym AORowym stylu. Niby nic rewelacyjnego, ale cholernie dobrze się tego słucha. Muzyka nie nachalna, za to mocno nasączona nostalgią za latami '80. I Will Be Gone dla odmiany podparte jest mocnym hard rockowym riffem, ale stylitycznie mamy do czynienia z podobnym graniem jak we wcześniejszych kawałkach. Czyli melodyjność przede wszystkim. Bardzo lubię to nagranie, gdyż po prostu akurat trafia idealnie w moje gusta, choć należy dodać, że na krążku żadnych ewidentnych wtopów nie ma. Nawet w momencie, kiedy zespół gra jeszcze łagodniej, czyli po prostu balladowo, jak w The Setting Sun. Rozmarzenie nie trwa jednak długo, bo oto już numer tytułowy wprowadza sporo ożywienia. To szybki kawałek pełen niesamowitego optymizmu. Czegoś takiego chciałbym na tej płycie więcej. Utwory o podobnej stylistyce można znaleźć na przykład na albumie Rush Roll The Bones, a tak się składa, że jestem wielkim fanem kanadyjskiej formacji, więc to naturalnie miód na moje uszy. Heavens Door urozmaica nam album delikatnymi, niemal popowymi dźwiękami. Podobne to do solowej płyty Michaela Kiske zatytuowanej po prostu Kiske. Czyli pościelówa do szcześcianu, ale pościelówa niesamowicie uduchowiona. Taki już od lat jest Michael. Nie ma w nim nic z tego butnowniczo nastawionego dwudziestolatka, który wydzierał się do mikrofonu, że 'pragnie uciec i być wolnym' (I Want Out). Right Here czaruje refrenem. Można spokojnie to nucić już po pierwszym wysłuchaniu. Gitary grają płynnie nie atakując słuchacza żadnym ostrym riffem, ale to dobrze, bo w tak melodyjnym rocku łatwo jest przesadzić z przesterem i zabrzmieć beznamiętnie jak jakieś Oasis. Magic Carpet to wręcz wymarzony kandydat na przebój. Dla niektórych być może najlepszy numer na płycie, ale zdecydowanie jest najbardziej przebojowym jej fragmentem. To muzyka lat '80. Klawisze mają dokładnie takie brzmienie jak legendy pokroju Europe. Myślę, że muzyka też oscyluje w tych granicach, ale jest tu jeden ciekawy moment, który wprawia mnie w lekkie zakłopotanie. W refrenie pojawia się motyw kojarzący mi się z przebojem Celine Dion. Niemal taka sama melodia. Wcale mnie to nie razi, wręcz przeciwnie, uważam że piękno muzyki leży w dużej mierze w tym, jak została ona podana. A Place Vendome robią dokładnie to, co zespoły w latach '80, czyli dbają o odpowiednie proporcje instumentów, przez co wiadomo, że mamy do czynienia z muzyką jednoznacznie rockową, aczkolwiek posiadającą sporo przebojowej, popowej melodyki. Na koniec krążka Sign Of The Times, kawałek bardziej monumentalny niż poprzednie, no może ciut nawiązuje do pierwszego numeru na płycie, ale posiada wolniejsze tempo. Jest też stosunkowo ostry jak na AOR, więc spokojnie można go umieścić w szufladce z napisem hard rock.

Debiutancki album Place Vendome naprawdę mną potrznąsnął, mimo że na ogół nie przepadam za AORem. I to nie tylko dlatego, że śpiewa tutaj jeden z moich ulubionych wokalistów. Po prostu repertuar na tym krążku jest równy, melodyjny, dobrze wyprodukowany i zagrany z iście niemiecką prezycją. Chce się do tego albumu wracać. Tym bardziej, że na horyzoncie widać już następcę tego świetnego debiutu i zapowiada się on równie smakowicie. Polecam nie tylko fanom AORu. To kawał porządnego rockowego grania.

Oficjalna strona Michaela Kiske: www.michael-kiske.de

LSDisease
styczeń 2009