Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

PISTOL DAWN - Conversation Piece [2009]
Wydawca: Eönian Records / Nightmare Distribution

  1. Conversation Piece
  2. Message In A Bottle
  3. Dreams Come True
  4. Be My Girl
  5. Hard Way
  6. Gone Away
  7. Stocks and Blonds
  8. Still Running Wild
  9. Talk Of The Town
  10. Wish Upon A Star
Conversation Piece

Skład: Freddy "Faster" Brecht - śpiew, gitary; Scotti Ryan - gitara prowadząca, chórki; Rob Stratton - gitara basowa, "głuche odgłosy"; Don Ferguson - perkusja

Produkcja: Stephen Craig

Pistol Dawn to pod wieloma względami typowy przedstawiciel płyt Eönian Records. Ponownie mamy więc do czynienia z kapelą pechową, która pomimo swojego potencjału nie była w stanie wydać krążka wtedy, kiedy muzyka hard rockowa sprzedawała się jak świeże bułeczki. Cóż, nie wszystkim musi się udać, ale dzięki Eönian Records zaczynam w pełni uświadamiać sobie, że zespołów, którym się nie poszczęściło, były zapewne setki, jeśli nie tysiące.

Skład kapeli jest właściwie mało znany i jedynie nazwisko Roba Strattona kojarzyć się może szerzej z Lillian Axe. Lillianów na płycie raczej nie usłyszymy, gdyż jest ona AOR-owa, trochę jak Charlemagne, ale z domieszką Poison. W przeciwieństwie po poprzednich Eonianów, Conversation Piece sprawia wrażenie płyty początkowo surowej, wystarczy wsłuchać się w kawałek tytułowy, żeby w pełni zrozumieć, co mam na myśli. Nie jest to najlepszy numer do otwarcia wydawnictwa, gdyż uważam, że kilka późniejszych kompozycji jest po prostu lepszych. Dreams Come True są zagrane lżej, bardziej melodyjnie, kierując się w stronę takich kapel jak Poison, czy Enuff Z' Nuff. Dość wesoły klimat i nadal stosunkowo surowe brzmienie wypadają całkiem dobrze i numer może się podobać. Trójeczka to Be My Girl i jeszcze bardziej kieruje się w stronę AOR-u. Melodie są jak najbardziej typowe dla tego podgatunku hard rocka, a ostatnimi czasy w podobny sposób grało chociażby lubiane przeze mnie Hungryheart. Nieźle wypada solówka, cofając nas w czasie o jakieś 20 lat. Można powiedzieć, że formacja z każdą kompozycją zaczyna grać lżej, spokojniej. Tendencje przerywa Message In A Bottle, a zespół stara się utrzymać obraną stylistykę, tak jakby ekipa znalazła to, czego szukała. Fajnie wypada gra instrumentów, a refreny są na tyle proste, że łatwo je zapamietać i śpiewać. Nie do końca przemawia do mnie brzmienie, ale skłamałbym mówiąc, że nie ma ono w sobie pewnego uroku. Hard Way to mój faworyt. Ścieżka brzmi tak dobrze, że mogłaby konkurować z niektórymi klasykami Poison, a wśród młodszych kapel znalazłaby chociażbę konkurencję wśród S.E.X. Department. Fajnie słucha się takiej szczęśliwej muzyki i smutno się robi na myśl, że dzisiejsza młodzież woli inne nuty. Jeszcze lepiej wypada Gone Away, które jest jednocześnie pierwszą na płycie balladą. Lubię, kiedy bujańce są niebanalne, a taką właśnie kompozycją jest Gone Away. Podoba mi się właściwie wszystko, od klimatu i melodii poczynając, a na fajnych riffach kończąc. Klimat przywołuje mi na myśl płytę, której nie słyszałem już od wielu lat, czyli Little America. Mam nadzieję, że pamięć mnie nie myli, to było tak dawno temu. Stocks And Blondes kontynuuje serię udanych ścieżek. Ponownie słyszymy wesołe Hungryheart i po prostu ma się ochotę żyć. I bawić! Kapela zdecydowanie najlepiej czuje się w takim pogodnym repertuarze i szkoda, że nie udało im się osiągnąć sukcesu w okolicach 1990 roku. Still Running Wild brzmi trochę gorzej, ale nie znaczy to że źle. Tak jak powiedziałem, zespół lepiej sprawdza się w numerach, które są zdecydowanie radosne. Dużą zmianę przynosi Talk Of The Town, kiedy grupa gra bardziej hard rockowo, porzucając na chwilę AOR-owe inspiracje. Dobrze wpływa to na różnorodność materiału i na jakość płyty. Na sam koniec mamy Wish Upon A Star i brzmi ono trochę jak kołysanka. W porównaniu z poprzednią balladą numer wypada słabiej i Gone Away zdecydowanie wygrywa..

Conversation Piece jest dobrą płytą, fajnie się jej słucha i polecam ją tym, którzy chcą lepiej zaznajomić się z końcówką lat '80. Bardziej wymagającym miłośnikom Eonianów sugeruję zapoznać się najpierw z debiutem Charlemagne, gdyż zrobił na mnie większe wrażenie. Tak czy inaczej Pistol Dawn to niezła ekipa.

Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/officialpistoldawnpage

Guciomir
czerwiec 2010