|
Skład: David Readman - śpiew; Alfred Koffler - gitary; Kosta Zafirious - perkusja; Dennis Ward - gitara basowa
Produkcja: Dennis Ward
Album monstrum. To chyba najlepsze określenie dla Sonic Dynamite. Po rewelacyjnym Electrified wielu zadawało sobie pytanie, czy "Pinkies" poradzą sobie i czy nagrają równie dobrą płytę. Stało się jednak coś nieoczekiwanego - Pink Cream 69 nagrali album jeszcze lepszy. Ma on w sobie dynamiczność i melodyjność z poprzedniego krążka, praktycznie brak jednak na nim zapełniaczy, a każdy z utworów jest potencjalnym hitem.
Już sama okładka prezentująca roznegliżowana panienkę oblaną różowym kremem zapowiada, że płyta będzie smakowita. Tak też jest w rzeczywistości. Seas Of Madness to idealny otwieracz, o jakim wiele innych kapel może tylko pomarzyć. Dynamiczne gitary w wraz ze świetną linią melodyjną oraz z pełnym pasji śpiewam Readmana tworzą niezapomniane połączenie. Dodatkową atrakcją jest to, że odpowiedzialny za produkcję basista grupy Dennis Ward postarał się o to, aby na całym krążku było bardzo dobrze słychać jego instrument. Dodajmy do tego dobre chórki i oto otrzymujemy pierwszy hit. Druga piosenka to drugi killer. Wspaniała współpraca basu i gitary elektrycznej są tym co charakteryzują Followed By The Moon. A wszystko okraszone zostało zabójczymi chórkami w wydaniu kapeli oraz niesamowitym, pełnym życia wokalem Readmana. The Spirit to kolejna rewelacyjna kompozycja. Muzycy podeszli do tego utworu w szczególny sposób, dzieki czemu jest on pełen ciekawych detali. Brzmienie ponownie jest wysokiej klasy, a cały zespół po prostu szaleje. Zwróciłbym jeszcze uwagę na chwilami mroczną atmosferę i niezłe klawisze. Speed Of Light zostało wyposażone w potężne brzmienie gitar oraz akustyczne intro. To niesamowite w jaki sposób barwa głosu i styl śpiewania Readmana wkomponowały się w stworzony materiał. Refren i bridge są najsilniejszymi momentami tego kawałka. Bledną one jednak, gdy tylko usłyszymy Waiting For The Dawn. Intro może nie jest wspaniałe, numer przeradza się jednak w świetnego rockera a 'la Queensrÿche. Let The Thunder Reside to pierwsza spokojniejsza kompozycja na krążku. Co ciekawe, słuchając tej ballady odnosimy wrażenie, że zamiast Anglika śpiewa w niej Jorn Lande. Sam numer z kolei jest nastrojowy i choć nie ma w nim "dynamitu" to nie można powiedzieć o nim złego słowa. Po chwili odpoczynku Pink Cream 69 powracają z kolejnym silnym uderzeniem. Lost In Illusion można opisać jako siekierę, która bezlitośnie roztrzaskuje wszelkie wątpliwości na temat tego czy mamy do czynienia z albumem wybitnym. Utwór ten powtarza pomysły opatentowane przez zespół, robi to jednak w wielkim stylu i mimo tego, że słyszałem go już wiele razy, wciąż mam ochotę na jeszcze. Słychać w nim inspirację Fair Warning, a największy efekt osiąga się przy głośnikach ustawionych na maksimum. Face Of An Angel wyróżnia się na tle reszty płyty trochę innym klimatem oraz bardziej zakręconym riffem, jest to jednak nadal to samo przebojowe i melodyjne Pink Cream 69 do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Shattered Prophecy można potraktować jako syntezę materiału zawartego na krążku i ponownie trzeba stwierdzić, że zespół odwalił kawał dobrej roboty. Muzyka tworzona przez Niemców jest najwyższej klasy, bardzo melodyjna i wpadająca w ucho. I mowa tu o całej płycie, a nie pojedynczych piosenkach jak to często się zdarza w przypadku innych wydawnictw. Krążek zamyka druga ballada i muszę przyznać, że dzięki ciekawemu brzdąkaniu gitary oraz wyczynom wokalisty, jest to numer udany. Nie otrzymujemy żadnej rewelacji, kapela trzyma przyzwoity poziom. Jeżeli o mnie chodzi, to wolę jednak bardziej dynamiczne utwory w wydaniu zespołu.
W porównaniu do poprzedniej, również udanej płyty, materiał zawarty na Sonic Dynamite jest bardziej komercyjny i o wiele bardziej przebojowy. Niemcy i Anglik zaserwowali nam niesamowitego, pełnego melodii i energii longplaya, którego po prostu nie da się nie lubić. Zachwycają kompozycje, zachwyca produkcja. Warto posłuchać. Nazwa płyty się zgadza - jest to prawdziwy dynamit.
Oficjalna strona zespołu: www.pinkcream69.com
Guciomir lipiec 2007
|