|
Skład: Nick Barrett - śpiew, gitary; Peter Gee - gitara basowa; Fudge Smith - perkusja; Clive Nolan - instrumenty klawiszowe
Produkcja: Karl Groom i Nick Barrett
Pendragon to zespół, którego początki sięgają połowy lat '80 ubiegłego wieku, nigdy jednak nie zdobył takiego uznania jak pokrewne mu stylistycznie Marillion. W sumie trudno się temu dziwić bo początkowe nagrania Pendragon nie miały tej finezji aranżacyjnej i tego polotu co utwory Marillion. Później zespół radził sobie coraz lepiej i nagrywając płyty Windows Of Life i The World został w końcu dostrzeżony przez krytyków muzycznych i zyskał nowych fanów. Jednak dopiero na The Masquerade Overture zespół pokazuje, na co go stać.
Styl, który obrali na dwóch poprzednich krążkach, nie zmienił się zasadniczo, ale tym razem pojawiło się więcej udanych melodii i w ogóle całość robi znacznie lepsze wrażenie niż cokolwiek nagrane przez muzyków Pendragona wcześniej. Rozpoczyna się bardzo podniośle od operowego wstępu, który nosi taki sam tytuł jak płyta. Te chóralne zaśpiewy brzmią bardzo monumentalnie, a po nich słyszymy już bajkowy wstęp do utworu As Good As Gold, absolutnie doskonałej kompozycji. Mamy tutaj wszystko najlepsze, co cechuje rock progresywny - długie rozbudowane frazy gitarowe i piękne pasaże na klawiszach budujące nastrój tej niezwykle pogodnej kompozycji. W warstwie lirycznej cała płyta opowiada o życiu człowieka od narodzin do śmierci i w utworze As Good As Gold mamy do czynienia z dorastaniem. Po tym dosyć żywiołowym kawałku Paintbox przenosi nas gdzieś w okolice zielonych wzgórz Wielkiej Brytanii. To spokojna pastelowa kompozycja i jak się przy niej nie rozmarzyć. Znowu słyszymy długie gitarowe frazy tak charakterystyczne choćby dla grupy Pink Floyd. The Shadow jest nieco bardziej rozbudowanym utworem. Zaczyna się tajemniczo i mrocznie, choć delikatny śpiew Barretta łagodzi nieco klimaty. Pod koniec mamy już bardzo podniosły fragment, który brzmi dosłownie powalająco. Pursuit Of Excellence to jakby preludium do fantastycznego, zrobionego ze sporym rozmachem aranżacyjnym utworu Guardian Of My Soul. Muszę dodać, że owo preludium prezentuje się bardzo okazale, bo jest podniosłe nie mniej niż rewelacyjne Jerusalem Emerson Lake & Palmer. Zresztą we wstępie przypomina nawet kompozycję tria. Samo Guardian Of My Soul to chyba najbardziej rozbudowany utwór na The Masquerade Overture. Dosyć długo się rozkręca i napięcie jakby stopniowane, na moment gitara wchodzi ostrzej, a Barrett śpiewa z zacięciem w głosie, tutaj już jesteśmy w takim momencie opowiadania, gdzie głównemu bohaterowi grunt usuwa się pod nogami. Wszystko zobrazowane muzką w sposób wybitny. Muszę dodać, że świetną robotę na gitarze basowej wykonał Pete Gee, ale jeśli chodzi o bas to najlepiej go słychać w ostatniej, również epickiej w rozmachu kompozycji Master Of Illusion. Momentami jest bardzo skocznie ale oczywiście cały czas stylistyka progresywna zostaje zachowana. Płyta kończy się dosyć smutnym podsumowaniem, ale muzyka na płycie wcale nie dołuje, a wręcz przeciwnie, pobudza do życia.
Dla mnie to jeden z najlepszych albumów progresywnych wrzechczasów, a jeśli chodzi o lata '90 to chyba najlepszy.
Oficjalna strona zespołu: www.pendragon.mu
LSDisease wrzesień 2004
|