Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

PAUL STANLEY - Paul Stanley [1978]
Wydawca: Casablanca / Island / Mercury / Universal / PolyGram

  1. Tonight You Belong To Me
  2. Move On
  3. Ain't Quite Right
  4. Wouldn't You Like To Know Me
  5. Take Me Away (Together As One)
  6. It's Alright
  7. Hold Me, Touch Me (Think Of Me When We're Apart)
  8. Love In Chains
  9. Goodbye
Paul Stanley

Skład: Kane Roberts - śpiew, gitara prowadząca; John McCurry - gitara; Victor Ruzzo - perkusja; Steve Steele - gitara basowa Paul Stanley - śpiew, chórki, gitara rytmiczna, gitara akustyczna, E-Bow, wszystkie gitary w [7]; Bob Kulick - gitara prowadząca, gitara akustyczna; Steve Buslowe - gitara basowa w [1, 2, 3, 4, 5]; Richie Fontana - perkusja w [1, 2, 3, 4]; Eric Nelson - gitara basowa w [6, 7, 8, 9]; Craig Krampf - perkusja w [6, 7, 8, 9]; Carmine Appice - perkusja w [5]; Peppy Castro - chórki w [3, 7]; Diana Grasselli - chórki w [2]; Doug (Gling) Katsaros - pianino w [7], Omni string ensemble w [7], chórki w [7]; Steve Lacey - gitara elektyrczna w [8]; Miriam Naomi Valle - chórki w [2]; Maria Vidal - chórki w [2]

Produkcja: Paul Stanley i Jeff Glixman

Schyłek lat 70. - rock 1977, 1978 - był dla KISS wyjątkowo łaskawy; wyprzedane hale i stadiony, czwarta w ciągu czterech lat platyna wraz z wydaniem Alive II, wciąż rosnąca popularność... Nie było jeszcze mowy o flirtach z disco i potknięciach pokroju popowego Unmasked czy niezbyt trafionego Music From The Elder, które na początku następnej dekady miały znacząco podkopać pozycję grupy na rynku muzycznym. Jednocześnie zaczęto mówić o narastającym napięciu w obozie KISSów, o kłótniach za kulisami. Czy może być lepszy moment na ukłon w stronę świetnie przemyślanego i komercyjnego chwytu, jakim byłoby wydanie przez któregoś z członków zespołu solowego albumu? Z jednej strony - widomy znak "odcinania się" od kolegów z grupy, z drugiej - krok mogący być odczytanym jako próba załagodzenia konfliktów i uratowania przyszłości składu. A jednak w 1978 roku KISS znów zaskoczyło wszystkich, udowadniając, że muzyczna megalomania i rozmach to ich podstawowe założenia. Album solowy?

18 września 1978 na rynku amerykańskim ukazują się naraz cztery płyty sygnowane wspólnym szyldem KISS, będące jednak w istocie odrębnymi dziełami solowymi każdego z KISSów; łączyły je dedykacja z tyłu okładki i ujednolicona szata graficzna, dzieliła muzyczna zawartość i charakter każdego z wydawnictw. Peter Criss nagrywa więc album balladowy, utrzymany w klimacie R&B; Gene Simmons - zróżnicowany muzycznie, pełen niespodzianek (jak choćby cover When You Wish Upon A Star z filmu "Pinokio"), Ace Frehley trzyma się zaś klasycznego, typowego hard rockowego brzmienia. Najbliższy stylowi KISS jest natomiast oryginalny, nie zawierający żadnych przeróbek materiał zgromadzony i nagrany przez Paula Stanleya. Pierwszy solowy album Starchilda z 1978 r. to kwintesencja tego, co w owym czasie rozumiało się przez muzykę KISS, a zarazem porcja naprawdę znakomitego hard rocka. W odróżnieniu od Simmonsa, Paul nie stawia na przyprawiającą o zawrót głowy ilość słynnych nazwisk, ujętych na "liście płac" - podczas gdy u Gene'a udzielają się m. in. Rick Nielsen, Joe Perry, Cher czy Donna Summer, tu mamy tylko Carmine'a Appice'a bębniącego w Take Me Away (Together As One) i nieformalnego "piątego KISSa", czyli Boba Kulicka (którego bratem jest oczywiście zasilający później skład grupy Bruce). Co ważne, Paul brał udział w tworzeniu całości materiału, a większość jego napisał samodzielnie. Zestaw dziewięciu zgromadzonych na płycie piosenek otwiera Tonight You Belong To Me - delikatny śpiew Stanleya oraz praca akustycznych gitar we wstępie (kojarząca się z - jakżeby inaczej! - utworami pokroju Hard Luck Woman) sugeruje z początku, iż utwór ten to typowa pościelowa ballada. Świetna praca basu i prosty, aczkolwiek znakomicie brzmiący riff przekształcają jednak Tonight You Belong To Me w rasowego rockera, który spokojnie mógłby zająć miejsce na którejkolwiek z wcześniejszych płyt KISS lub wydanej rok później Dynasty (gdzieś w tle pobrzmiewa już zresztą fascynacja disco). Move On trzyma tempo przez cały czas trwania; na wyróżnienie zasługuje tu rytmiczność i dynamizm kawałka oraz świetne riffy go zamykające. Ciekawy jest też patent na dialog głównego wokalu z chórkami - ale czy nie słyszeliśmy już tego wcześniej, chociażby przy okazji takiego Tommorow And Tonight? Trzecia pozycja wydawnictwa to Ain't Quite Right - tu tempo nieco zwalnia, poza pracą gitary utwór jednak nie wyróżnia się niczym szczególnym. Stanowi za to świetny wypełniacz między zadziornym Move On a Wouldn't You Like To Know Me - jednym z tych utworów, których melodia swoją bezpretensjonalną chwytliwością wwierca się słuchaczowi w mózg, jednym z tych, które w radiu są murowanymi hitami. Jest to zasadniczo jeden z najlepszych numerów na wydawnictwie - proste zagrywki, ultraprzebojowa melodia, tekst będący typowym wierszykiem z gatunku 'tongue-in-cheek'. Ot, typowe KISS - chciałoby się powiedzieć... Nieustanna celebracja życia daje się jednak zdławić w kolejnym utworze z płyty - najwybitniejszy i najbardziej ambitny pod względem tak tekstowym, jak i muzycznym, Take Me Away (Together As One), tchnie nostalgią i bólem. Jest w tej piosence coś, co odróżnia ją od zwykłych "pościelówek" czy dotychczasowych ballad KISS pokroju Beth czy Hard Luck Woman; zapowiada raczej przyszłe lata - podobny dramatyzm i mroczny klimat, słyszalny zwłaszcza w warstwie wokalnej, znajdziemy w późniejszych I Still Love You czy Dreamin". Klimat ów na solowej płycie Paula nie trwa jednak za długo - kolejny numer, It's Alright, to znów typowa "stanleyówka", brzmiąca niemalże bliźniaczo względem Wouldn't You Like To Know Me. Znów przebojowy chórek w refrenie, znów idealnie wyważone są dynamizm, tempo i melodia. Drugą stronę oryginalnego, winylowego wydania płyty otwiera numer siódmy w kolejności - już sam tytuł wskazuje nieomylnie, że Hold Me, Touch Me (Think Of Me When We're Apart) będzie balladą. Nie jest to jednak twór, któremu dziesięć lat później przydawać się będzie w recenzjach określnik "power" - głos Stanleya brzmi tu wyjątkowo delikatnie i subtelnie, a praca akustycznych gitar, będąca zresztą jego dziełem - znakomicie oddaje kojący, romantyczny charakter piosenki. Takie ścieżki KISS jako zespół eksplorować będzie później, po zrzuceniu masek - "Take Me Away..." to godny poprzednik Forever czy Everytime I Look At You. Dalej mamy jeszcze zadziorne Love In Chains, stanowiące zgrabny, jakkolwiek nie wyróżniający się specjalnie wypełniacz i Goodbye - udany finisz płyty. Słowa refrenu "...So goodbye, it's only for now, 'cause I'm comin' back - I swear it somehow..." pasują tu idealnie. Szczęśliwie dla wszystkich fanów hard rocka - przez następne lata zmian koniunkturalnych na muzycznym rynku oraz zmian personalnych i stylistycznych w obrębie zespołu - ta "obietnica", złożona w ostatnim numerze solowego wydawnictwa Paula Stanleya, w ustach jego i KISS nie została rzucona na wiatr...

Solowy album Paula Stanleya z 1978 r. to płyta ze wszech miar doskonała, znakomity pomost pomiędzy Love Gun z 1977 r., a następczynią w postaci Dynasty z 1979 r. Znajduje się tu wszystko, co tak naprawdę stanowi o sile i fenomenie KISS - energia, dynamizm, balansowanie między prostotą zagrywek a komercyjnym szlifem, a ponadto - rasowe hard rockowe brzmienie i świetne linie wokalne. Nie jest trudno znaleźć tu oczywiste odwołania do stylistyki KISS, schematy, które zespół wykorzystywał wcześniej i które w kolejnych dekadach będą stanowić oś Lick It Up, Crazy Nights czy Psycho Circus. W obliczu porcji przebojowego hard rocka, którą stanowi ta płyta, brak oryginalności nie jest jednak wadą - wręcz odwrotnie. Spośród wszystkich solowych nagrań członków KISS wydanych we wrześniu 1978 r. to właśnie Starchild nagrał materiał najbardziej udany - bez eksperymentów, niepotrzebnego udziwniania, szokujących inspiracji. I chociaż można mu zarzucać brak "powiewu świeżości" czy odwagi w podążaniu nowymi ścieżkami - solowy album Paula jak żaden inny z wydanej czwórki przypomina fanom hard rocka od ponad trzydziestu lat, za co tak naprawdę kochają KISS.

Oficjalna strona artysty: www.paulstanley.com

Twisted
październik 2009