|
Skład: Fredrik Hermansson - instrumenty klawiszowe; Daniel Gildenlöw - śpiew, gitary. gitara basowa, instrumenty klawiszowe; Johan Hallgren - gitary, chórki; Léo Margarit - perkusja, chórki
Gościnnie: Per Schelander - gitara basowa w [2]
Produkcja: Pain Of Salvation
Linoelum to pierwsza EP-ka w długiej i barwnej karierze Pain Of Salvation. Pomysł to na pewno atrakcyjny dla fanów, ale i ryzykowny, bo odsłania sporo kart z nadchodzącego albumu, który ma promować pt. Road Salt (jego premiera została wyznaczona na 2010 rok).
Wszak na Linoelum znalazły się aż cztery utwory, które mają wchodzić do listy utworów rzeczonego albumu. Łącznie EP-ka oferuje około pół godziny muzyki, włączając w to piękny cover Yellow Raven Scorpionsów, a wyłączając jadowite rozmowy członków zespołu oznaczone jako “utwór bonusowy”. Ja już dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że wspomniane we wstępie ryzyko opłaciło się, bo o ile Pain Of Salvation utrzymają poziom EP-ki (rozwiną go?) to możemy być świadkiem rewelacyjnego wydawnictwa. Nie jest to przekonanie pozbawione podstaw. Pierwsze nuty utworu tytułowego to kilka ostrych hard rockowych riffów, które poprowadzą wokale Gildenlowa w dalszej części nagrania. Duża część tytułowego Linoleum ma dosyć chwytliwy, marketingowy charakter. Tym samym fani ambitniejszej muzyki mogą przez dwie i pół minuty pozostawać w zdziwieniu z powodu prostej konstrukcji ścieżki opartej na schemacie: "zwrotka - refren" i niewymagających środkach muzycznych. Do czasu! Mniej więcej w połowie Linoleum nabiera głębi, której dodaje nastrojowa melodia, a w kolejnej fazie dochodzą do tego zwariowane wokale i pełne szaleństwa instrumentarium. Z niespodziewanego, "taniego" kawałka rodzi się naprawdę fajny numer, zupełnie wypuszczony z ram jakiegokolwiek schematu. Pain Of Salvation zdąży jeszcze zaskoczyć na tej EP-ce. Kolejny utwór pt. Mortar Grind zaczyna się w charakterystycznym, rockowo-klubowym klimacie. Wyrasta z tego bardzo ślamazarny wokal Gildenlowa, do czego dostosowują się równie ospałe instrumenty. To wszystko wcale nie prowadzi do jakiejś eksplozji dźwięku, a do... psychodelii. Zespół niemrawo wkracza na instrumentalną szarpaninę, a wokale błądzą po tych trudnych do artykulacji dźwiękach. Świetny motywem są w Mortar Grind pojawiające się nagle klawisze Hermanssona. Myślę, że nadużyciem nie będzie, gdy napiszę, że temu nagraniu można by przypisać łatkę charakteryzującą XXI-wiecznego schizofrenika... rozumiecie porównanie? Bezczelne, ale jakież atrakcyjne! Szokująco rozpoczyna się trzeci utwór pt. If You Wait. Niemal jak opera mydlana! Oczyma wyobraźni przy tym wstępie - którego główny motyw będzie ciągnął się do końca utworu - widziałem bańki mydlane i skaczących po nich członków zespołu. Ścieżka ta czerpie z pomysłu Disco Queen. Nie chodzi mi o muzykę, a samą konstrukcję, która pod tandetą ukrywa mroczne przesłanie. Najmniej z tejże EP-ki przypadł mi do gustu utwór Gone. Może dlatego, że już mnie nie zaskoczył jak trzy poprzednie? Gone to właściwie synteza poprzednich pomysłów. Jest on dosyć niemrawy, wieloma warstwami ślamazarny i trochę depresyjny. W finale atakuje niespodziewaną porcją agresywnych dźwięków, co jest najlepszym dowodem tego, że Pain Of Salvation jest niepoukładane. Nie jest to jednak nieporządek, który można rozpatrywać w kategoriach negatywnych, a trafna charakterystyka naszych czasów.
Czy Road Salt będzie muzyką naszych czasów? Nie mogę się doczekać, by poznać odpowiedź na to pytanie.
Oficjalna strona zespolu: www.painofsalvation.com
Robert Bronson luty 2010
arktyka.wordpress.com
|