|
Skład: Arkadiusz Ćwirko - gitara, śpiew; Krzysztof Kołodziejczyk - gitara basowa; Daniel Krzyżanowski - perkusja; Łukasz Kowalski - gitara
Produkcja: Orchard
W 2009 roku na pojemnym rynku muzycznym premierę miał drugi studyjny album świdnickiego zespołu Orchard. Czy warto wracać do tego wydawnictwa? Odpowiedź brzmi "tak", bo odnoszę wrażenie, że krążek umownie zatytułowany Orchard II przeszedł w polskich mediach bez echa. Sam dopiero niedawno zetknąłem się z muzyką tworzoną przez Arkadiusza Ćwirko, Łukasza Kowalskiego, Daniela Krzyżanowskiego i Krzysztofa Kołodziejczyka. Nie był to czas stracony i czuję się w obowiązku, by co nieco napisać o drugim studyjnym albumie Orchard.
Krążek złożony jest z pięciu utworów. Materiał otwiera najkrótszy na płycie Silver, ale trzeba wziąć pod uwagę, że słowo "najkrótszy" w odniesieniu do twórczości świdnickiego zespołu cechuje duży stopień relatywności, bo progmetalowy kwartet balansuje wyłącznie na granicy rozbudowanych i wielowątkowych kompozycji. Dlatego w trwającym sześć i pół minuty Silver odnaleźć można kilka różnych wątków, które zostały poprowadzone w ciężkim, średnio-szybkim tempie z nieco schizofrenicznym, zmiennym nastrojem. Jednak dopiero niemal dziesięciominutowy utwór pt. The Fool w sposób przejrzysty zdradził rodowód muzyków Orchard. Rzeczone nagranie jest ciężkie, momentami po prostu metalowe. Solidnym riffom Arkadiusza Ćwirko i Łukasza Kowalskiego dodatkowej mocy dodała intensywna perkusja Daniela Krzyżanowskiego, a strażnikiem ciągłości brzmienia został bas Krzysztofa Kołodziejczyka. The Fool to kompozycja o niejednostajnym, powyciąganym tempie, wykończona pięknymi partiami gitarowymi i wyposażona w nastrój charakterystyczny choćby muzyce Kinga Diamonda. W przekroju całego Orchard II świdnicki kwartet zaoferował wiele progresywnych zanurzeń, jak i klasycznego metalowego galopu. Dychotomiczny charakter został sprawnie wyeksponowany w utworze pt. Inner Fall, którego wiodące motywy w zasadniczej części oparte są na wręcz doom metalowej materii, ale jego finał wykańczają szybsze i ostrzejsze partie instrumentalne. Rewelacyjnie w tej ścieżce prezentują się partie autonomiczne, niebagatelne zdolności w tym aspekcie zdradzili przede wszystkim perkusista Daniel Krzyżanowski oraz basista Krzysztof Kołodziejczyk. Niemniej klimat tego utworu został nieco wytracony w wyniku niezsynchronizowanych wokali, które sprawiły wrażenie źle nałożonych na siebie partii. Same linie wokalne to zasadniczo mocna strona Orchard, zostało to uwidocznione choćby w kolejnej komppzycji pt. The River. Ten najdłuższy, ponad jedenastominutowy potwór Orchard to kolejna żonglerka instrumentami, pokaz gładkiego przechodzenia z mrocznego, strefowego grania ku potężnemu rozwinięciu, czy wreszcie zestaw świetnych partii solowych gitarzystów, które zostały wepchnięte do specyficznego muzycznego korytarzu. Zaskakującym wykończeniem drugiego albumu Orchard jest nagranie pt. Cruelty, które stanowi niejako zaprzeczenie czterech poprzednich utworów. Zaskoczenie w głównej mierze polega na muzycznym wykreowaniu lżejszego, o wiele mniej demonicznego oblicza grupy. Nagranie zostało poprowadzone przez quasi solówki, które z właściwym spokojem wygasiły ten udany krążek.
Właściwie jedyny poważny zarzut w kierunku drugiej płyty Orchard wiąże się z samym brzmieniem albumu. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że muzyka Orchard mogłaby odnieść tzw. sukces (tudzież rozpoznawalność czy zainteresowanie) gdyby została uszlachetniona profesjonalnym brzmieniem. Nie jest tak, że wrocławskie studio Kurnik nie wywiązało się uczciwe ze swojej pracy, ale Orchard może brzmieć znacznie lepiej. Po części zawiodła nadmierna fantazja zespołu, po części niedostatki studyjne, ale nawet te elementy nie są w stanie wywołać negatywnego odbioru Orchard II. Krążek bez wątpienia zdradził wysokie umiejętności kwartetu, dlatego fani progmetalu powinni pozwolić mu zaistnieć. 8/10
Oficjalna strona zespołu: www.orchard.pl
Konrad Sebastian Morawski kwiecień 2011
|