|
Skład: Manuel Candiotto - śpiew; Gianmaria Saddi - gitary; Gabriele Ciaccia - intrumenty klawiszowe; Gigi Andreone - gitara basowa; Federico Pennazzato - perkusja
Produkcja: Gianmaria Saddi i Gigi Andreone
Klasyk mógłby powiedzieć, że muzycy Odd Dimension wrócili z dalekiej podróży. Wszak progmetalowcy z Italii na studyjny debiut czekali niemal dziesięć lat. W 2005 pod szyldem Odd Dimension ukazało się obiecujące demo, a grupa już wtedy zapowiadała premierę swojego pierwszego albumu. Zapowiedź nie bez problemów została zrealizowana w 2011 roku. Pierwszy studyjny album Odd Dimension ukazał się nakładem Scarlet Records, a grupa nadała mu tytuł Symmetrical.
Włoski kwintet w składzie Manuel Candiotto (wokal), Gianmaria Saddi (gitara), Gigi Andreone (bas), Federico Pennazzato (perkusja) i Gabriele Ciaccia (instrumenty klawiszowe) w swoim debiucie zaoferował nieco ponad trzy kwadranse muzyki, którą ostrożnie można określić połączeniem metalu progresywnego z power metalem. Grupa w wywiadach zdradziła, że jej główne inspiracje oscylują wokół twórczości Dream Theater, Symphony X, Blind Guardian czy Vanden Plas. W rzeczywistości mini portnoy'owskie otwarcie Symmetrical zdradziło, że mogą to być inspiracje naprawdę fajnie wykorzystane. Zresztą temu wrażeniu nic nie odejmuje dalsza część pierwszego utworu na płycie pt. Farewell To The Stars, który łączy zadziorne tempo wykreowane przy intensywnej współpracy gitarowo-perkusyjnej, dużo rozmaitych melodii i świetne wstawki klawiszowe. Intesywnego klimatu metalu progresywnego ozdobionego w całe mnóstwo korytarzy zbudowanych z riffów Gianmarii Saddiego, blastów Federico Pennazzato, licznych wtrąceń klawiszów Gabriele Ciaccii, żonglerki rytmem i wykończeń gładkimi solówkami, nie odbierają dwa kolejne utwory: Rising Through Light i singlowy The Ecstasy Of Hopes (w tym drugim pojawia się przepiękny klawiszowy wstęp). Niemniej o tym, że nie jest to rasowy materiał prog metalowy, świadczy już napompowany patetycznym nastrojem Another Shore. Oczywiście autonomiczne partie klawiszowe (już nie wstawki!) Gabriele Ciaccii przemówią do niejednego fana progresywnych uniesień, ale mniej więcej od tego utworu do Symmetrical wkradły się różne niekonwencjonalne pomysły Włochów. W szybkim i agresywnym The Day Meets The Night uraczą nas dość wyraźne "włoskie" chórki, w Light Speed Journey wyjęte z jakiejś dance'owej potupanki wstęp i liczne wątki utworu, a zakańczający album I'll Be Back Once More to przemyt na całego patentów z hard rocka. Obok tych drobiazgów, które mogą wprowadzić w zdziwienie, muzycy Odd Dimension nie odcięli się od muzycznego rdzenia albumu, jakim jest metal progresywny, ale rzekłbym, że nieco go... urozmaicili. Nie wiem, czy jest to ten rodzaj urozmaicenia, który jest w stanie zbudować rozpoznawalny styl, ale takimi patentami Odd Dimension zaryzykowali nieprzychylność ze strony fanów starej szkoły metalu progresywnego. A skoro już wspomniałem o budowaniu rozpoznawalnego stylu, to muszę powiedzieć, że cechą rozpoznawalną Odd Dimension będzie na pewno wokal Manuela Candiotto, który przy całej banalności tego stwierdzenia można z miejsca polubić lub od razu się do niego zrazić. Frontman Odd Dimension z pewnością skończyłby jak Archie Hicox w "Bękartach Wojny" i nie trzeba być Hansem Landą, aby dostrzec jego akcent. Wszak jest on... bardzo włoski, a przez to charakterystyczny. Mnie osobiście partie wokalne Manuela Candiotto przekonują przy szybkich utworach gitarowych, bo przy fragmentach lirycznych staje się trochę natrętny. Nie zabrzmi to ładnie, ale chwilami bardzo oczekiwałem na fragmenty instrumentalne, których zresztą na krążku kilka się pojawiło.
Reasumując, jeśli chodzi o moje wrażenia myślę, że Symmetrical jest materiałem nierównym. Linię tych nierówności wyznaczają pokaźne detale krążka, które niekoniecznie chciałbym w tego typu muzyce słuchać. Nie chodzi mi o romans z power metalem, do którego grupa otwarcie się przyznaje, ale o niestandardowe patenty, o których wcześniej napisałem. Niemniej muzycy Odd Dimension zaoferowali też kilka naprawdę porządnie wykonanych pomysłów, a liczne uwolnione partie klawiszowe Gabriele Ciaccii uczyniły go moim bohaterem na Symmetrical. Myślę, że w kategoriach debiutu jest to udany album, który rzucił świeże spojrzenie na ten przecież pozbawiony barier gatunek... tylko czym innym są bariery, a czym innym przywiązanie do kanonu. 6/10
Oficjalna strona zespołu: www.odddimension.com
Konrad Sebastian Morawski kwiecień 2011
|