|
Jakiś czas temu do publikacji oddawałam wywiad z zespołem Hetman, pełen wydawałoby się optymistycznych stwierdzeń i wielu planów na przyszłość... życie jednak jest życiem, a ludzie różni, zwłaszcza w świecie rock'n'rolla wszystko szybko się zmienia. Pewnego dnia przyszedł mi smutny obowiązek zamieszczenia informacji o rozpadzie zespołu... chwila ciszy. Krótka to chwila na szczęście była i na polskiej scenie rockowej pojawił się nowy skład, złożony ze "starych wyjadaczy". Ochrzcili się Night Rider (dlaczego właśnie tak, nie omieszkałam zapytać) i wabią żądnych wrażeń rockmanów na swoje koncerty. Na jednym z nich, z trudną do ukrycia radością, udało mi się porozmawiać z chłopakami i po ciepłym przywitaniu uzyskać odpowiedzi na kilka krążących mi w głowie pytań.
HARD ROCK SERVICE: Powiedzcie mi panowie, jak to się stało, że po tak przykrym epizodzie jak rozpad Hetmana mieliście siłę i aspiracje kontynuować przygodę z tą muzyką?
RADEK CHWIERALSKI: Kiedy z Jackiem i Pawłem odeszliśmy z Hetmana, wiedzieliśmy, że chcemy razem dalej grać. Powstała myśl, żeby zacząć coś od początku. Poprosiliśmy do współpracy Jarka Michalskiego i Marcina "Freddiego" Mentla, czyli bas i gitarę. Na początku ciężko nam było grać z małą ilością własnego repertuaru, dlatego na samym początku opieraliśmy się częściowo na utworach Hetmana, powoli wprowadzając własne kompozycje. Dość szybko, bo już po trzecim, czwartym koncercie przeszliśmy na "swoje" i tak robimy po dziś dzień.
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Czy kontynuacja... Hmmm... To nie była do końca kontynuacja Hetmana. Chcemy grać coś innego. Pewne rzeczy, które grał Hetman... my chcemy podążać w nieco innym, współcześniejszym kierunku. To ma być nowoczesny rock, oparty na solidnych podstawach.
PAWEŁ KILJAŃSKI: Dojrzeliśmy do tego, żeby po prostu zmienić styl. Dołączył do nas Jarek Michalski na basie i Marcin "Freddie" Mentel na gitarze, a obecnie mogę ci powiedzieć, tuż przed nagraniem nowej płyty, że jest z nami nowy człowiek: Paweł Penksa - klawiszowiec i nową płytę nagramy właśnie z nim. Po części na pewno jest to jakaś kontynuacja, bo ludzie kojarzą nas choćby po moim głosie no i kilka, ale dosłownie kilka numerów z historii Hetmana, takich, na które ludzie czekają na koncertach, oczywiście gramy. Wygląda to więc tak, że Night Rider to zupełnie nowy zespół, ale na koncertach nie zapomnimy o starych fanach Hetmana.
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Nowi ludzie jednak grają, wnoszą nowe rzeczy, wkraczają nowe klimaty...
HARD ROCK SERVICE: W kierunku jakiego gatunku rocka zmierzacie?
PAWEŁ KILJAŃSKI: Chcemy iść w kierunku świeżego rocka z elementami progresji, ale nie zapominając o korzeniach muzycznych, które w nas tkwią.
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Na mocnych, starych podstawach, ale z nowocześniejszym brzmieniem.
HARD ROCK SERVICE: Ciekawi mnie jak sprawa miała się właśnie z doborem nowego składu. Jak odnaleźliście Jarka i Marcina, dlaczego właśnie oni i jak Wam się razem gra?
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Jarka poznaliśmy na zlocie motocyklowym. Zobaczyłem jak fantastycznie grał solówkę na basie. Basista, który wówczas z nami grał zwrócił na niego naszą uwagę. Długo go wtedy obserwowaliśmy, bo nikt nie miał śmiałości podejść. W końcu musiałem to zrobić ja. Powiedziałem, że podoba nam się jego gra i zapytałem, czy nie chciałby z nami trochę pograć. Jarek bardzo dużo wnosi do zespołu. Artykulacyjnie gra bardzo fajnie i muszę powiedzieć, że podziwiam go za jeszcze coś. Jarek ma jedna zasadniczą cechę: moc determinacji. Nigdy nie grałem z basistą, który autobusem jedzie z trzema basami przez całą Warszawę na próbę. I często zabiera jeden z nich tylko po to, by zagrać jeden numer.
PAWEŁ KILJAŃSKI: Tak, to prawda, Jarek jest niesamowicie zdeterminowany, ale mamy nadzieję, że to iż go dziś pochwalimy nie zmieni jego zachowania. Korki w Warszawie są ogromne. Za to ma plus, ale żeby nie popadł w samozachwyt.
RADEK CHWIERALSKI: Jarek, idź stąd, nie słuchaj... .
JAREK MICHALSKI: No tak, pamiętam tą sytuację, kiedy się poznaliśmy. Grałem wtedy z zespołem Viridian, który do tej pory funkcjonuje i mocno trzymam za nich kciuki, bo to świetna muza, tyle że troszeczkę rozjechały nam się cele, nie dogadywaliśmy się. Teraz gra z nimi mój dobry kolega i jakoś dalej brną w przód. To był zlot motocyklowy w zeszłym roku w Liwiu. Pomimo kilku kłopotów organizacyjnych było bardzo sympatycznie, a kiedy po koncercie podszedł do mnie Jacek z tak ciekawą propozycją, pomyślałem, że to jest to, może warto spróbować... . Najpierw posłuchałem co grają zaproszony na pierwszą próbę, a już na kolejnej zostałem.
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Natomiast Freddiego do współpracy zaprosił Radek.
PAWEŁ KILJAŃSKI: Tak... Marcin "Freddie" Mentel, ex-gitarzysta Closterkeller, sporo tras na koncie, kilka płyt z Closterkellerem, chłopak, który trochę o muzyce wie, doświadczony muzyk po prostu, dzięki czemu jego przygotowanie do koncertowania z nami nie było długie. Radek poświęcił mu trochę czasu, przez kilka dni zrobili ogromną część materiału.
HARD ROCK SERVICE: "Night Rider" - czy nazwa zespołu ma być skojarzeniem z utworem "Easy Rider"? Skąd pomysł na ochrzczenie tak zespołu?
PAWEŁ KILJAŃSKI: Nad nazwą dla naszego nowego przedsięwzięcia myśleliśmy długo. Włączeni byliśmy w to wszyscy, padały różne propozycje. Na początku chcieliśmy się nazwać "Easy Rider" - po prostu, ale jak wiadomo, śledząc historię polskiej muzyki w latach '80 była taka, uznana z resztą kapela rockowo-bluesowa, która gra do dziś, dlatego żeby nie robić jakiegoś zamieszania padło na "Night Rider", a dlaczego? Na początku miało to być tylko pokrewne z "Easy Rider", ale kiedy wdrażaliśmy się w to coraz bardziej, nazwa okazała się trzystopniowa. Przede wszystkim, w slangu nowojorskim jest to taki włóczęga knajpowy, który zaczyna swoje życie około 21 i trwa to do jakiejś 7 rano. Włóczy się z knajpy do knajpy nie przesiadując w żadnej dłużej niż godzinę. Trzecia rzecz: grupa Queensrÿche swego czasu nagrała taki numer pod tytułem Night Rider właśnie. Ostatnio ze łzą w oku odnalazłem teledysk do tego utworu i podbudowałem się bardzo, bo naprawdę lubię ten zespół.
HARD ROCK SERVICE: Wiem, że pracujecie nad repertuarem na Waszą pierwszą płytę. Jak układa Wam się współpraca przy tworzeniu nowych numerów? Nie sprzeczacie się?
JAREK MICHALSKI: Kłócimy się, ale w sposób cywilizowany...
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Tak, używamy bejsboli bez gwoździ...
RADEK CHWIERALSKI: Wiadomym jest, że musimy mieć własny repertuar, taki który będzie odróżniał się od poprzednich naszych poczynań. Nie chcemy nic robić na siłę. Najważniejsze dla nas jest pisanie kawałków ciekawych, z fajnymi tekstami i liniami melodycznymi, oscylujące wokół tego, co do tej pory robiliśmy, jednak zdecydowanie postępowych. Chcemy żeby ten materiał ewoluował i szedł własną, "nightriderową" ścieżką. Mam takie niepisane miano kierownika muzycznego zespołu i staram się proponować kompozycje zakładając, że jeśli dany pomysł choćby jednej osobie z zespołu do gustu nie przypadnie, rezygnuję z niego. Uważam, że wtedy ta osoba nie dorzuci swojej energii i to nie będzie to. Jeśli wszystko jest dobrze, to dopieszczamy aranż, a mamy ku temu dobre warunki, bo mamy studio domowe, w którym możemy w miarę na bieżąco pracować nad szczegółami. Teraz, kiedy dołączyliśmy instrumenty klawiszowe brzmienie jeszcze bardziej się rozszerzy, a nowe utwory oczywiście cały czas powstają. Naturalnie nie tylko ja piszę muzykę. Choć sporo komponuję i lubię się udzielać muzycznie, nie mam przecież monopolu na tworzenie muzyki. Pomysły na granie ma każdy. Jarek przyniósł na przykład pomysł do utworu Casino.
HARD ROCK SERVICE: Jak w takim układzie powstają teksty?
PAWEŁ KILJAŃSKI: Jeśli chodzi o teksty, piszę je ja. Może nie jestem jakimś mistrzem świata, ale lubię pisać teksty i staram się. Oczywiście jeżeli któryś z chłopaków miałby jakiś pomysł na tekst, to z chęcią bym go wykorzystał. Dziś po koncercie, tutaj w Lublinie otrzymałem tekst od dziewczyny, która już wcześniej mailowała do nas. Mam go cały czas przy sobie i kto wie, czy nie zrobię z niego użytku, bo mi się podoba.
HARD ROCK SERVICE: Czy planujecie jakiś długogrający krążek? Jaki będzie i kiedy ewentualnie będziemy mogli go usłyszeć?
PAWEŁ KILJAŃSKI: Nowy materiał jest w 80% gotowy. Przed nami jeszcze trochę czasu, ale chcemy wejść do studia na początku roku 2008, posiedzieć w nim jakieś 2 miesiące, jeśli nam się to uda i na wiosnę chcielibyśmy już nową płytę wydać. Myślę, że do tego czasu jeszcze coś nam się uda fajnego stworzyć, skrystalizują się jakieś nowe numery, z klawiszami jak już mówiliśmy i takie są nasze plany. W tej chwili zakończyliśmy serię letnio-jesiennych koncertów występami w Chełmie i w Lublinie, gdzie się widzimy. Teraz przystępujemy do szlifowania nowego materiału i mam nadzieję, że wszystko potoczy się dalej pomyślnie.
RADEK CHWIERALSKI: Zależy nam na tym, żeby to była muzyka rockowa brzmiąca współcześnie, ponieważ nie żyjemy już w latach '80, do których mimo to mamy ogromny sentyment. Chcemy pracować nad nowymi aranżacjami, które sprawią, że muzyka zabrzmi nowocześniej. Nie wyrzekamy się silnych korzeni, które mają wielki wpływ na naszą muzykę i będą w niej na pewno egzystować. Chcemy natomiast iść własną drogą i myślę, że płyta będzie sporym zaskoczeniem dla fanów Night Rider jak i Hetmana. Mam nadzieję, że otworzy ona również uszy szerszej publiczności, dla wielbicieli muzyki rockowej, którzy wcześniej nas nie znali. Będziemy się starali mocno ją promować. Nasz menadżer sporo nam w tym pomaga. Sam jestem ciekawy efektu końcowego nagrań, ale jestem pełen optymizmu.
HARD ROCK SERVICE: Skoro mówimy o słuchaczach... po rozpadzie Hetmana rzesza Waszych fanów na pewno się podzieliła. Czy widujecie na Waszych koncertach ludzi, którzy oglądali Was spod sceny jeszcze w składzie Hetmana?
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Wielu fanów Hetmana, którzy nie byli na tyle ortodoksyjni, żeby założyć klapki na oczy, pojawiło się na naszych koncertach. Niektórzy z ciekawości, inni z sentymentu i okazywało się, że bardzo im się podobały nowe rzeczy, a bywało i tak, że niektórzy stwierdzali, że więcej jest w tym energii niż w Hetmanie. Słyszymy, że gramy bardziej emocjonalnie. Tak było na pierwszym koncercie w Progresji, gdzie przyszło bardzo dużo ludzi, podkreślam że wielu z ciekawości "czy nam nie wyjdzie, czy się nie uda". Okazało się, że koncert miał w sobie dużo energii, masę czadu i ci właśnie fani, po kilku koncertach zaczęli się do nas przekonywać. Ci, którzy lubią słuchać muzyki, a nie kręcą się wokół spraw personalnych zaakceptowali te zmiany i wielu fanów przychodzi teraz ciesząc się i bawiąc w najlepsze pod sceną.
RADEK CHWIERALSKI: Rzeczywiście, ludzie którzy przychodzili na koncerty Hetmana, a teraz przychodzą na Night Ridera, podchodzą do mnie i mówią, że popierają to co robimy, jest super, że będą na naszych kolejnych koncertach.
HARD ROCK SERVICE: Dziś na koncercie Pawle, podkreśliłeś że bardzo mocno promować chcecie utwór pod tytułem Miejsce.
PAWEŁ KILJAŃSKI: Tak, to jest nowy numer, napisałem go wspólnie z Radkiem. Wybraliśmy ten numer jako właśnie ten, w którym jest tchnienie czegoś nowego, co chcemy robić. Co tu dużo gadać, Miejsce jest fajnym numerem i mamy zamiar go mocno promować.
HARD ROCK SERVICE: Później na scenę wyszedłeś przebrany w wojskowy mundur polskiego żołnierza w Iraku (historii tego, jak Paweł zdobył ów mundur nie zdradzę;)) do utworu Wiatr Pustyni. Jest to numer o ludziach walczących w Iraku. Robi on naprawdę duże wrażenie na publiczności. Opowiada on o zagubionym młodym człowieku, o Polaku, który znalazł się na ziemi irackiej, trafił do prawdziwego "piekła" i nie rozumie tego co się tam dzieje.
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Właściwie nikt jeszcze o tym nie pisał. Nikt nie mówi o tej wojnie, gdzie polscy żołnierze wyjeżdżają czy to do Iraku, czy do Afganistanu...
PAWEŁ KILJAŃSKI: Poruszył mnie dokument, który oglądałem na temat ginących w Iraku ludzi. Tam tracą życie praktycznie nasi koledzy, a u nas odbywa się to tak, że jednego dnia jest w Panoramie czy Teleexpresie wiadomość, a następnego nikt już o tym nie mówi, a liczba zabitych cały czas rośnie. Ten numer miał kiedyś nosić tytuł "21", bo w momencie kiedy go pisałem, tyle właśnie było ofiar, ale za kolejne 2 dni było ich już więcej, później przybyło znowu kilka, dlatego zostaliśmy przy nazwie Wiatr Pustyni.
RADEK CHWIERALSKI: Singlem promującym płytę Night Rider będzie najprawdopodobniej utwór pod tytułem Miejsce. Numer ten nadaje kierunek naszemu zespołowi. W tą właśnie stronę chcemy iść.
HARD ROCK SERVICE: Co jeszcze, oprócz stylu chcecie zmienić, żeby wyodrębnić Wasz wizerunek jako Night Rider?
JACEK "STOPA" ZIELIŃSKI: Przede wszystkim jesteśmy w trakcie wymiany sprzętu, szukamy sponsorów. Kilku już się znalazło. Sam jestem już posiadaczem nowego zestawu bębnów renomowanej firmy. Koledzy też już myślą o nowym sprzęcie. Instrumentarium będzie bogatsze, wiec i sprzęt musimy mieć lepszy, żeby wszystko brzmiało odpowiednio. Robimy to z myślą o naszych fanach, żeby jakość naszych występów była odpowiednia.
RADEK CHWIERALSKI: Jeśli chodzi o koncerty, też nastąpią pewne zmiany. Zmiany na lepsze oczywiście. Chcemy, żeby koncerty były pewnego rodzaju przygodą. Dla nas również, ale przede wszystkim dla odbiorców, ludzi którzy przychodzą na koncerty. Nie chcemy, żeby to odbywało się na zasadzie "dzień dobry, zagramy utwór ten i ten... dzięki, do widzenia", chcemy robić show, coś co będzie robiło wrażenie, nie sztuczne, plastikowe zagranie pewnych rzeczy. Chcemy stworzyć wizualny związek z warstwą muzyczną.
HARD ROCK SERVICE: To wszystko, o co chciałam Was dziś zapytać, ale może sami macie ochotę coś dodać, przekazać coś swoim fanom?
PAWEŁ KILJAŃSKI: Drodzy fani! Mamy nadzieję, że Was nie zawiedziemy, a nowe utwory Night Rider spotkają się z Waszy pozytywnym odbiorem. Zapraszamy na koncerty i naszą stronę www.nightrider.pl , dzięki której możecie śledzić aktualne działania zespołu. Pozdrawiamy również naszego menadżera, Jacka Majerskiego! Jacku, staraj się jak do tej pory i jeszcze bardziej. :) Liczymy w dalszym ciągu na owocną współpracę.
Oficjalna strona zespołu: www.nightrider.pl
Nienor listopad 2007
|