Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

NIGHT RANGER - Dawn Patrol [1982]
Wydawca: Boardwalk Records / MCA Records / Lemon / Geffen

  1. Don't Tell Me You Love Me
  2. Sing Me Away
  3. At Night She Sleeps
  4. Call My Name
  5. Eddie's Comin' Out Tonight
  6. Can't Find Me A Thrill
  7. Young Girl In Love
  8. Play Rough
  9. Penny
  10. Night Ranger
Dawn Patrol

Skład: Jack Blades - gitara basowa, śpiew; Jeff Watson - gitary; Brad Gillis - gitary, chórki; Alan Fitzgerald - instrumenty klawiszowe, chórki; Kelly Keagy - perkusja, chórki

Produkcja: Pat Glasser

Aż dziw, że nikt na stronie traktującej o dobrej rockowej muzyce nie wysilił się, aby wspomnieć o zespole, który chociaż może znaczącego wkładu w historię muzyki nie miał, to jednak po '80 roku nie był to jakiś "club band". Początek historii grupy ma swą genezę w niezbyt popularnej w swoim czasie kapeli Rubicon (twórca jednego wielkiego hitu), kiedy to jeden z jej członków - Jack Blades (gitara basowa) w niedługim czasie, wspólnie z gitarzystą Rubicon - Bradem Gillisem, perkusistą tegoż zespołu - Kellym Keagym, Alanem Fitzergaldem (Montrose) i Jeffem Watsonem założyli kapelę o nazwie Ranger, która w niedługim czasie została przemianowana na Night Ranger ze względu na tytuł utworu zawartego na debiutanckim albumie.

Debiutancki krążek Dawn Patrol zostaje wydany w 1982 roku. Stylistyka gry grupy na tej płycie wyraźnie odbiega od późniejszych, zdecydowanie bardziej AOR-owych kompozycji zespołu. Pierwszy numer - Don't Tell Me You Love Me to niekwestionowany hit, który swojego czasu stał się takowym. Lekki, wydaje się typowo AOR-owy początek, po którym do czynienia mamy z konkretnym gitarowym wejściem. Wydaje się, że utwór ten to przykład troszkę mniej surowego, bardziej skocznego i szybszego starego, dobrego AC/DC. Efektowna solówka to jeden z bardziej zwracających ucho słuchacza elementów. Oczywiście, jak w każdym utworze tego typu, powtarzalny refren odgrywa znaczacą rolę. Druga kompozycja z wydawnictwa o dźwięcznym tytule Sing Me Away to kawałek jak się zdaje o konkretnym, hardrockowym zabarwieniu, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że należałoby go sklasyfikować jako nagranie AOR-owe lub co najwyżej hardrockową balladę. Tekst utworu przypuszczalnie nawiązuje do rock'n'rollowych lub uściślając - glamowych lat '80 i opowiada krótką historię z życia autora piosenki wspominającego swą dawną, szkolną miłość. Można by w tym momencie nawiązać do tekstu Boys Will Be Boys Danger Danger, choć akurat motyw zawarty w tym kawałku, na pierwszej płycie bandu Teda Poleya wydaje się miec wydźwięk bardziej ogólny t.j - "Little girl... sweet sixteen... every school boy's dream (...)". Końcówka utworu to już powtarzalna partia refrenowa. Mimo prostoty to moim zdaniem najlepsza kompozycja na Dawn Patrol, utrzymana w konwencji powerballady, zaraz obok Young Girl In Love. At Night She Sleeps, kolejna ścieżka na płycie to szybki powrót do dość surowego charakteru albumu, choć nie tak konkretnie jak w przypadku wspomnianego na początku szlagieru. Utwór dobry, a szybka partia solowa zachęca do dalszego przesłuchania. Call My Name to już zdecydowanie ballada, choć również mająca swojego kopa. Rozpoczyna się łagodnym wstępem na fortepianie i łagodnym śpiewem wokalisty, aby następnie przejść do konkretów. Dość łagodne solo doskonale wpisuje się w koncepcję piosenki, aby po zakończeniu i dalszej, łagodnej kontynuuacji uświadomić słuchacza o swoim balladowym charakterze. Eddie's Comin' Out Tonight, następna pozycja w zestawie to swojego rodzaju zwrot - utwór konkretny, surowy, porywający. Spokojny, niepewny, mogący się na kilkanaście różnych sposób rowinąć początek i nagle... ten kop gitarowy. Treść nagrania opowiada historię bliżej nam nieznanego Eddiego, który niczym zbuntowany nastolatek jedynie o czym myślał, to o życiu w rytmie Rock'N'Rolla. W tym momencie zasadne wydaje się nawiązanie do jednego ze szlagierów Skid Row t.j 18 & Life, opowiadającego historię nastolatka - Ricky'ego, który buntuję się wobec otaczającego go świata. Osobiście uważam, że koncepcja utworu, a konkretnie jego treść, nawiązywać może do jednego z filmów Michaela Lee Adaya, amerykańskiego aktora, bliżej znanego wszystkim jako frontman do dziś istniejącej, klasycznej kapeli softrockowej Meat Loaf. Mam tu na myśli oczywiście "Tenacious D", gdzie głównego bohatera odgrywa właśnie wokalista Meat Loaf, który podobnie jak Eddie traktuje muzykę jako całe swoje życie, odnajduje jego sens w Ronniem Jamesie Dio i jego twórczości. Ta kompozycja Dawn Patrol to zdecydowanie najbardziej żywy (moim zdaniem) element płyty, z najdłuższą i najbardziej efektowną solówką gitarową. Can't Find Me A Thrill, szósty utwór zamieszczony na krążku, to swojego rodzaju dodatek do płyty. Wydaje mi się, że numer ten nie wnosi niczego nowego ani zaskakującego. Ot, taki sobie, dość szybki i surowy, ale względnie miły do posłuchania kawałek z szybką solóweczką na deser. Young Girl In Love to już, mam wrażenie, drobne odejście od koncepcji, na której zostały oparte pozostałe ścieżki na wydawnictwie. Również szybki, konkretny już od samego początku, ale inny. Utwór ten właściwie od pierwszych sekund wprawia słuchacza w dobry nastrój, mimo że partia liryczna nie jest szczególnie ambitna czy zaskakująca. Numer ten utrzymuje ciągle podobne tempo, ale myślę, że nie potrzebuje on w tym względzie żadnych zmian. Po prostu fajnie się go słucha. Myślę, że to jeden z najlepszych momentów na Dawn Patrol. Play Rough pomimo łagodnego wstępu po kilkunastu sekundach uświadamia słuchacza, że nie miał się co spodziewać jakiejś wyjątkowo słodkiej ballady, których na płycie właściwie nie ma. Nagranie to kolejna, dość surowa kontynuuacja charakteru Dawn Patrol, zapoczątkowanego przez Don't Tell Me You Love Me. Przedostatni kawałek na płycie - Penny - to kolejny, bez specjalnych ambicji, porządny utwór, utrzymujący typowy dla płyty charakter, tym razem jednak z zachęcającym refrenem, zwracającym uwagę słuchacza i szybką, choć dość modelową solówką. Ostatnia kompozycja na krązku to pośrednie nawiązanie do historii powstania kapeli. Utwór wydaje się być dość tajemniczy od samego początku, właściwie nie wiadomo, co za chwilę się stanie. Kompozycja ta zbudowana jest dość typowo tzn. zwrotka - refren, początkowy motyw gitarowy, zwrotka - refren itp. I mógł by się on tak skończyć, gdyby nie nieporównywalnie szybsza końcówka w stosunku do reszty nagrań zamieszczonych na płycie. Myślę, że to właśnie ten moment tworzy ten utwór wyjątkowym i odstającym od reszty zestawu. Sama końcówka piosenki to powrót do motywów z jego początku i jednocześnie świetnie zakończenie całości.

Dawn Patrol to wydawnictwo, które wpisuje się w typowy jak na czasy jej tworzenia nurt "amerykańskiego rocka". Płytka może nie jest tak surowa jak debiutanckie On Through The Night Def Leppard, ale doskonale spisuje się w podobnej konwencji i fani takiego grania znajdą tutaj na pewno coś dla siebie. Pierwszy album Night Ranger polecić więc mogę fanom starego Def Leppard czy pośrednio AC/DC, jak i tym raczej gustującym w soft rocku lub jego bardziej komercyjnej odmianie - AOR-rze. To właśnie on w późniejszym czasie stał się stylem rozpoznawalnym dla Night Ranger, kapeli, która osiągnęła sukces głównie dzięki przejmującym, chwytliwym balladom skomponowanym i umieszczonym na późniejszych płytach, które rownież postaram się w najbliższym czasie zrecenzować. Dawn Patrol nie ma z nimi jednak wiele wspólnego - jest bardziej zadziorny i mniej nastawiony na publikę oraz sukces komercyjny. Zdecydowanie polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.nightranger.com

Def
luty 2010