Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** MACIEJ NAWROT - "Podchodząc do wszystkiego ultra-ortodoksyjnie nie da się stworzyć nic nowego..." ***

Z okazji wydania nowego krążka zespołu Neuronia - Follow The White Mouse, udało mi się porozmawiać z wokalistą, Maćkiem "Tekturem" Nawrotem. Pogawędziliśmy sobie o tym i owym, a oto co udało mi się od niego wyciągnąć.

HARD ROCK SERVICE: Pierwsze pytanie do zespołu: Opowiedzcie proszę o tym jakie były Wasze początki z muzyką? Jak zaczynaliście? Opowiedzcie nam trochę o momencie, w którym zainteresowaliście się muzyką i o tym, co skłoniło Was do założenia zespołu i nagrywania płyt?

MACIEK NAWROT: Moje początki z muzyką... Muzyka towarzyszy mi od najmłodszych lat, miałem w domu sporo fajnych, rockowych winyli z zagranicy (ojciec przywiózł z Hiszpanii) i... tak jakoś poszło, w wieku 6 lat umiałem już śpiewać większość tekstów Beatlesów. A potem... Potem były różne okresy burzy i naporu - grunge, thrash, punk - z każdego coś tam zostało, więc spektrum zainteresowań muzycznych mam szerokie. Od początku mojego muzykowania chodziło przede wszystkim o radość z grania i miłość do muzyki. W rodzinnym Lublinie w czasach licealnych mieliśmy zespół Monahomahia, który był nieźle kojarzony na miejskiej scenie. Mieliśmy po 16-17 lat i jaraliśmy się tym niesamowicie, ale po jakimś czasie nasze drogi się rozeszły w nie najmilszych dla mnie okolicznościach. Ale do dziś mamy dobry kontakt i nie wykluczamy, że kiedyś Monahomahia pojawi się znów na scenie...
Potem przeprowadzka na studia do Warszawy i wspólne muzykowanie z kolegami z uczelni w LaSombrze, z której niestety musiałem odejść, bo szczerze mówiąc, wtedy jakoś nie nadawałem się do współpracy z innymi ludźmi (hehe). Zespół niestety rozpadł się kilka lat później po nagraniu nigdy nie wydanej debiutanckiej płyty, a szkoda, bo materiał był doskonały i w owych czasach można było z nim sporo zawalczyć. Pamiętam, że przy zakładaniu zespołu mieliśmy mnóstwo zapału, głodu grania, który w międzyczasie gdzieś odpłynął niestety. Później jeszcze próbowaliśmy razem muzykować z dwoma przyjaciółmi z LaSombry pod szyldem Move Me Voo You, ale to też niestety rozeszło się po kościach, acz też nie jest powiedziane, że nie powrócimy - próby z tamtym zespołem dawały nam wiele radochy, a repertuar był bardzo eklektyczny.
No i wreszcie Neuronia - co do korzeni samego zespołu wiele powiedzieć nie mogę, bo doszedłem w siódmym roku jego działalności. Natomiast moje dojście do kapeli było już czysto incydentalne, tak w ogóle nie zamierzałem już nic robić w kierunku muzycznym, ale... Dobrze się stało! Na pierwszych próbach czułem potworną tremę, bo to zdecydowanie najostrzejszy zespół w historii mojego zajmowania się muzyką. I powiem szczerze, że właśnie to skłoniło mnie w pierwszym momencie do dołączenia - możliwość robienia ostrej, ciężkiej muzyki. Potem, gdy poznałem trochę lepiej kolegów z bandu, okazało się dodatkowo, że są to wspaniali kompani i to jeszcze bardziej umocniło moją chęć wspólnego grania. Jestem dumny, że mogę być częścią tego zespołu i że udało mi się nagrać z Neuronią dobrą płytę.

Neuronia HARD ROCK SERVICE: No właśnie, pomówmy o niej. Słuchając Waszego nowego wypieku, zauważyłem, że zespół słucha różnych rzeczy. Wszak jest tu masa inspiracji. Jak to skomentujesz? Nie kłócicie się na próbach o to co macie grać?

MACIEK NAWROT: Tak, słuchamy przeróżnych rzeczy, ale wspólnym mianownikiem łączącym nas wszystkich jest po prostu dobry metal - zarówno klasyka heavy czy thrashu, jak i bardziej ekstremalne formy. Jeżeli miałbym wymienić po kolei nasze główne inspiracje, to Misiek - gitarzysta rytmiczny - przede wszystkim słucha Metalliki, Slipknota, ale także lżejszej klasyki rocka jak Led Zeppelin. Rafał - nasz wymiatacz solowy - oprócz siarczystego thrashu lubi też właśnie klasykę rocka i progresywne klimaty. Thor pasjonuje się ekstremalnym thrashem, death metalem i blackowymi rzeczami, także tymi melodyjniejszymi. Dominik słucha właściwie każdej muzyki, która jest dobra, nie wyłączając inteligentnego popu. Ja mam podobnie, chociaż w ostatnich latach ukierunkowałem się na bardziej ekstremalne gatunki metalu, ostatnio zwłaszcza techniczny death.
Ta masa inspiracji właściwie nam pomaga, bo nasza muzyka jest oceniana jako dość eklektyczna i czerpiąca z wielu źródeł, co mi osobiście bardzo pasuje. Nie chcemy iść jednym torem - moim zdaniem siła tkwi w różnorodności i rozwoju. Na próbach raczej się nie kłócimy, jeżeli coś nam nie pasuje, to staramy się o tym konstruktywnie rozmawiać - stare już z nas chłopy i nie chce nam się na siebie wydzierać (hehe).

HARD ROCK SERVICE: No właśnie. I to wszystko tu słychać. Zauważyłem jeszcze jedną rzecz na Waszym krążku. Pojawiają się tu zarówno klimaty o jakich mówisz, ale są też elementy stonera (pierwsze trzy numery) jak i klimaty punkowe, choćby w takim Death Has Come To Town, Faster czy wreszcie White Mouse. W jaki sposób udaje się Wam to połączyć w jedną całość, która się ze sobą nie gryzie i w dodatku ma taką, hmmm, charakterystyczną modłę?

MACIEK NAWROT: Szczerze mówiąc, to sam nie wiem (hehe). To pewnie wynika z tych szerokich preferencji muzycznych. Misiek i Thor, którzy stworzyli lwią część muzyki na ostatni album, czasami jammują we dwóch i docierają wszystkie te na pierwszy rzut oka niemożliwe do dopasowania pomysły. To jeszcze potem krystalizuje się podczas prób, każdy dorzuca dwa grosze od siebie, na porządku dziennym są rozmowy typu "a to może przedłużyć?", "a tu może wstawić coś takiego?", i jeżeli wszystko gra, efekt końcowy jest właśnie taki. Na pewno nie wyrzucimy żadnego riffu dlatego, że kojarzy się z jakimś tam niekoniecznie metalowym gatunkiem. Podchodząc do wszystkiego ultra-ortodoksyjnie nie da się stworzyć nic nowego, brzmiącego świeżo.
Wpływy stonerowe na pewną są słyszalne, bo część z nas lubi taką muzykę, natomiast punkowe klimaty może po prostu wyrastają z brzmienia płyty, które celowo jest dość chropawe i brudne.

HARD ROCK SERVICE: Celowo? W takim razie jak to się ma do tego niesamowitego klimatu, który udało się Wam stworzyć na Waszej płycie? Przyznam, ze robił i robi on na mnie do dziś niesamowite wrażenie...

MACIEK NAWROT: Dziękuję za miłe słowa (hehe), taki też był nasz zamiar - chcieliśmy, żeby płyta miała brzmienie jak najbardziej zbliżone do tego, co prezentujemy na żywo. Nie chcieliśmy także rezygnować do końca z mrocznego klimatu, jaki miała debiutancka płyta - na "Follow..." jest go trochę mniej, ale chyba także jest obecny. Muzyka musi mieć duszę i musi być ją słychać - cieszymy się, że to się w naszym przypadku udało.

Neuronia HARD ROCK SERVICE: Co trzeba zrobić by nagrać taką płytę jak Wasza?

MACIEK NAWROT: Hmm... Naprawdę ciężko odpowiedzieć na takie pytanie. Przede wszystkim trzeba się wystarać o dobre studio i realizatora/producenta, który będzie rozumiał potrzeby zespołu, a czasem też dodawał coś od siebie. Po drugie: doszlifować wszystkie kawałki na próbach, tak, by samo nagranie ścieżek zabrało jak najmniej czasu, którego powinno być jak najwięcej na miksy, kombinowanie z brzmieniem i tego typu zabawy. Dobra muzyka to podstawa, ale trzeba trochę też posiedzieć nad jej przygotowaniem w studiu.
Co jeszcze? Musi być dobra atmosfera w pracy i nie można przesadzać - jak nie idzie, to nie idzie, trzeba zrobić sobie kilka godzin albo nawet i dzień przerwy i wrócić do tematu. Pośpiech jest niewskazany, jest wręcz najgorszym wrogiem w tej sytuacji.

HARD ROCK SERVICE: Gdybyś miał krótko opowiedzieć jak wygląda metalowy szołbiznes z perspektywy młodego i obiecującego zespołu metalowego to....? Czy wystarczy teraz tylko dobry pomysł na muzykę, dobre studio i realizator by osiągnąć sukces w tym, było nie było - dość hermetycznym światku?

MACIEK NAWROT: Metalowy showbiznes? O ile zdążyłem się zorientować, nie ma czegoś takiego, przynajmniej nie w naszym kraju. Bardzo mnie dziwi to, że nawet bardzo popularne zespoły są niekiedy traktowane jako przedstawiciele podziemia - praktycznie nieobecne w ogólnopolskich mediach, a często pokazywane przez nie na zasadzie "kwiatka do kożucha", tak jak to na przykład było z Moją Adrenaliną czy Behemothem w niedawnych audycjach "Dzień Dobry TVN". Dobrze, że jest przynajmniej kilka dobrych magazynów i sporo fajnych stron o cięższej muzyce (takich jak Wasza), ale większość tych mediów też jest prowadzona przez pasjonatów, nie mających perspektyw na stworzenie sobie warunków do zarabiania pieniędzy. Najgorsze jest to, że spora część tzw. branży uważa za normalne to, że np. dziennikarz robi wywiad "społecznie", zespół nie dostaje honorarium ani nawet zwrotów za koncert bo jest "na dorobku"... Potrzeba sporo czasu, zanim to się zmieni, a być może nie zmieni się nigdy.
Mimo ogromnego popytu i rynku w naszym kraju na metal, scena wciąż kuleje. Z naszej perspektywy nie wygląda to zbyt dobrze. Granie ciężkiej muzyki to obecnie raczej kosztowne hobby niż cokolwiek zbliżonego nawet do biznesu. Większość wyjazdów koncertowych wiąże się w jakiś sposób z ponoszeniem raczej dodatkowych kosztów, raczej niż zarobieniem jakiegoś najskromniejszego nawet honorarium. Wiadomo, że "nie samym chlebem człowiek żyje", ale bez przesady, coś się tym wszystkim grającym ludziom należy za przejeżdżanie czasem połowy Polski, by zagrać półtorej godziny, spakować się i wracać przez x godzin, a czasem jeszcze prosto z drogi iść do pracy.
Do odniesienia jakiegoś tam "sukcesu" oprócz czynników przez Ciebie wymienionych potrzebna jest również wytrwałość, dobry kontakt z ludźmi i przede wszystkim udana promocja. My na szczęście mamy to wszystko, i dziękujemy z tego miejsca bardzo wszystkim ludziom, którzy nas wspierają - jest parę osób, którym należy się dużo wdzięczności, nie będziemy ich wymieniać, bo oni o tym wiedzą. Bez tego są w stanie przebić się tylko zespoły absolutnie rewolucyjne, jak np. wymieniona już Moja Adrenalina czy Tides from Nebula, ale im również - jak zresztą każdemu - przydaje się łut szczęścia.

HARD ROCK SERVICE: Nagraliście drugą, moim zdaniem - bardzo dobrą płytę, macie świetny management, nie kłócicie się między sobą i macie fajny pomysł na Waszą muzykę. Czego Wam życzyć w takim razie?

MACIEK NAWROT: Czego życzyć? Na pewno wielu udanych koncertów, szansy nagrania jak najlepszej kolejnej płyty (najchętniej dla dużej wytwórni, hehe) i - to już trochę sfera marzeń, ale jak życzenia, to życzenia - być może wychylenia głowy poza Polskę koncertowo i wydawniczo. A także tego, żebyśmy po prostu łupali jeszcze długie lata w niezmienionym składzie.

HARD ROCK SERVICE: Tego Wam życzę w imieniu redakcji i trzymam za Was kciuki. Dzięki za przemiłą rozmowę i niech Moc będzie z Wami!

MACIEK NAWROT: Dzięki za wywiad! Gorąco Was wszystkich pozdrawiamy!

Oficialna strona zespołu: neuronia.art.pl
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/neuronia

Vincent
14.10.2010

(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony zespołu i zostały użyte za jego pozwoleniem)