|
Skład: Dan McCafferty - śpiew; Manny Charlton - gitary; Darrell Sweet - perkusja; Pete Agnew - gitara basowa
Produkcja: Manny Charlton
Do napisania tej recenzji skłonił mnie fakt, że jeszcze nikt nie pofatygował się, aby przedstawić tutaj TĘ płytę. A jest to dzieło absolutnie wybitne w historii rocka, to nie ulega wątpliwości! I choć można zrozumieć jego nieobecność na stronach poświęconych bardzo szeroko pojętej muzyce, to w tym serwisie nie może zabraknąć Hair Of The Dog! Do dzieła...
Igła ląduje na winylu i... Początek - taki, jaki powinien być chyba na każdym hardrockowym albumie! Mocne uderzenia werbla targają membranami głośników, a po chwili słyszymy energetyczny riff utworu tytułowego... I tak oto panowie Darrell Sweet (R.I.P., perkusja), Manny Charlton (gitara) i Pete Agnew (bas) przywitali się ze słuchaczem. Pierwszym, co rzuca się w "uszy", jest porażające brzmienie tej płyty. Ciężar, moc, energia... te słowa najwierniej je oddają. Mr. Charlton pokazał, iż nie jest tylko doskonałym gitarzystą, ale i producentem. Najlepiej ukazuje to mój ulubiony kawałek - No. 2. Miss Misery, nota bene "skowerowany" swego czasu przez Pawła Kukiza i Piersi... W tym kawałku w szczególny sposób swoją moc pokazał Dan McCafferty (wokal). Na całym albumie śpiewa oczywiście doskonale, ale to w jaki sposób przeciągle "wrzeszczy" U're Miss Misery... to po prostu mistrzostwo wokalistyki (przynajmniej dla mnie - ten tekst mógłbym napisać ja :) . To tak jakby połączyć Gillana i Planta i jeszcze dodać im trochę mocy... A sam numer - zdecydowanie najcięższy. To wrażenie potęguje jeszcze fakt, że utwór (jak i cała płyta) utrzymany jest w średnim tempie, a to jak wiadomo pomaga "lać ołów z pieców" :) . No ale nie samymi "walcami" człowiek żyje. Nadchodzi czas na balladę - Guilty. Nic odkrywczego napisać nie można, nie od dziś wiadomo, że szczere rockowe numery to coś absolutnie wyjątkowego. I tak też jest w tym wypadku, a Nazareth pokazuje, że i chóralne zaśpiewki potrafią idealnie wpasować do aranżacji... Było spokojnie, więc znowu pora na mocne uderzenie. Tym razem po krótkiej prezentacji głównego motywu na dobre zaczyna McCafferty - i to jak! Z jego gardła płynie lekko zachrypnięty (jakże piękny) krzyk i oto mamy Changin' Times. Kawałek po raz kolejny pokazuje zdolności autorów. Tym razem smaczek w postaci długiego, melodyjnego, gitarowego zakończenia na tle galopady basu i perkusji... Palce lizać... A po nim? Beggar's Day - klasyczna do bólu hardrockowa jazda. Mocno dudniąca sekcja i szaleńczy śpiew to już standard na tym albumie... kawałek kołysze aż miło. Na koncertach musi być niezły młyn :) A zakończenie? Nie mogło być banalne. Kawałek przechodzi w spokojną miniaturkę Rose In Heather... No bo przecież nie mogło zabraknąć jakiegoś instrumentalnego utworu, prawda? To jest przecież najlepsze Hard'n'Heavy. I z tego samego powodu nie mogło zabraknąć dobrego bluesa (Whiskey Drinkin' Woman), wszak to właśnie od bluesa wszystko się zaczęło... Niestety już koniec - Please Don't Judas Me to ostatnie nagranie, ale za to jakie. Dziesięciominutowy utwór, który rozwija się powoli i hipnotyzuje klimatem, w którym zespół po raz kolejny użył syntezatorów i różnych aranżacyjnych smaczków. I mimo tego, iż nie jest to drugie Child In Time, to i tak robi wrażenie... Polecam.
Ostatnie słowo poprzedzającego akapitu jest zresztą najlepszym podsumowaniem całego albumu, choć właściwie trochę słabym... Ale jak za pomocą słów przedstawić cały zachwyt nad tą wspaniała muzyką? Jeżeli czytasz tę recenzję, jesteś prawdopodobnie fanem hardrockowych dźwięków. Jeśli więc nie masz jeszcze Hair Of The Dog - KUPUJ W CIEMNO!!! Nie pożałujesz. Ja straciłem dwa tygodnie życia, bo słuchałem tego DZIEŁA niemalże na okragło. Inna muzyka nie istniała. To esencja tego, co w Hard'n'Heavy najlepsze - mocne, motoryczne riffy, lekko opętańczy śpiew, aranżacyjna różnorodność. Są tu konkretne "walce", ballady, utwór instrumentalny, trochę bluesa i monumentalna dziesięciominutowa kompozycja... Można postawić na półce tuż obok In Rock, Paranoid, II LZ i nie jestem taki pewien czy te ostatnie są lepsze...
Oficjalna strona zespołu: www.nazarethdirect.co.uk
Banger82 Luty 2004
|