|
Skład: Ian "Lemmy" Kilmister - śpiew, gitara basowa; Phil Campbell - gitara elektryczna; Mikkey Dee - perkusja
Produkcja: Howard Benson i Duane Baron
Po ukazaniu się dość chłodno przyjętej (chociaż nie wszędzie ma się rozumieć) płycie Sacrifice, ekipa Kilmistera przystąpiła do prac nad krążkiem kolejnym. Zanim jednak zebrano pomysły na nowy LP, pan Mick "Würzel" Burston opuścił zespół... Gdzieś przeczytałem tezę, że było to spowodowane tym, iż wyczuł, że w tej konwencji zespół powoli zaczyna się wypalać. Oczywiście jest to zapewne teza kogoś, komu album poprzedni niezbyt się podobał.
No, nieważne. W każdym razie, znów mamy Motörhead w formie klasycznie kultowego trio. Wyczytałem też gdzieś, że Sacrifice to płyta, która jest początkiem długotrwałego okresu szarzyzny twórczej Lemmy'ego i spółki. Może i coś w tym jest, a może i nie. Niemniej jednak, w 1996 roku ukazał się kolejny krążek Motorów, notabene jeden z moich ulubionych - Overnight Sensation. Płyta jest bardziej zróżnicowana i nie tak monotonna jak poprzedniczka. Ośmielę się napisać, że Lemmy i spółka wrócili na tej płycie do bardziej tradycyjnego grania. Już sam początek o tym świadczy: Civil War i Crazy Like A Fox to typowa, rock'n'rollowa hulanka w stylu Motörhead. Oczywiście wszystko jest podane w nowoczesnym sosie. To bardzo dobrze, bo ja uwielbiam przyprawiać potrawy dobrym sosem... A propos kuchni, jest tu kawałek Eat The Gun. Chamsko to zabrzmi ale... smacznego życzy firma "Udław się", hahah. Wracając jednak do meritum. W utworze I Don't Believe A Word Lemmy przeszedł samego siebie - nigdy wcześniej nie śpiewał w taki sposób. Na płytach późniejszych - owszem. Nie zmienia to faktu, że moim skromnym zdaniem jest to nagranie, które zaliczyć należy do najlepszych w całym dorobku Motorów. Po prostu majstersztyk. Jedno z moich ulubionych w całej dyskografii Motörhead. Odejdę na chwilę od zawartości krążka i skupię się na czymś innym, bo Lemmy zaskoczył wszystkich na tej płycie. Patrząc na okładkę, na której wyjątkowo tym razem nie ma grafiki Petagno, a jest za to zdjęcie zespołu, można stwierdzić, że coś ten nasz Lemmy do siebie niepodobny. Po prostu zgolił zarost ze swojej facjaty. Wracamy do płytki: w dwóch kawałkach Lemmy zagrał na gitarze akustycznej, co mu się wcześniej zbyt często nie zdarzało, a na dodatek we wspominanym już wyżej Crazy Like A Fox wykonał krótką bo krótką, aczkolwiek efektowną solówkę na harmonijce ustnej. Przy takim Murder Show to ma się ochotę wcisnąć pedał gazu bryki i gnać przed siebie. Them Not Me to jak ostrzał z gniazda karabinów maszynowych. Tu nie ma zmiłuj. Jak mawiali niektórzy: "No pasaran". Przytaczany już także przeze mnie, smakowity Eat The Gun jest jak pościg za cofającym się wrogiem - "Shoot them all, shoot them all...". No, posłuchajcie tego sami. Skoro jest już wojennie, to naturalną kontynuacją napoczętego wątku jest Shake The World, w którym maszerujemy na wojnę uzbrojeni po zęby, obowiązkowo ze sztandarem powiewającym nad głowami. Długo by pisać o poszczególnych kawałkach. Ale podywagujmy. Myślę, że nie ma sensu kruszyć kopii o Murder Show, Them Not Me oraz o bardzo melodyjny Overnight Sensation. To znakomite, klasyczne, motorheadowe numery. Co do reszty - no cóż, reszta niestety raczej miałka i jak ktoś gdzieś napisał - albo zamula, albo nudzi. Ja sam mam mieszane uczucia co do tego LP. Są dni, kiedy podoba mi się bardzo cała zawartość bez wyjątku. Zdarza mi się jednak doszukiwać rzeczy słabszych. Album zamyka semi-ballada Listen To Your Heart. Soczysty, żywy, rock'n'rollowy hicior. Wspaniały na zakończenie płyty. Po czym następuje wciśniecie przycisku "Replay". I wszystko może zaczynać się od początku.
W odniesieniu do płyty Sacrifice jest to na pewno album lżejszy. A już na pewno nie tak agresywny. Tak czy inaczej, bardzo lubię to wydawnictwo. Noty nie wystawię, bo po prostu nie umiem. Nieco inny album brytyjskiej trójcy, jakże odmienny. Taki krążek nie powtórzył się już w późniejszym dorobku tego zespołu. Polecam. Na pewno się spodoba.
Oficjalna strona zespołu: www.imotorhead.com
Vincent wrzesień 2010
|