|
Skład: Vince Neil - śpiew; Mick Mars - gitary; Nikki Sixx - gitara basowa; Tommy Lee - perkusja
Produkcja: Tom Werman
Mötley Crüe, czołowi skandaliści lat' 80 ubiegłego wieku (obok grupy W.A.S.P. najbardziej szokujące przedstawienia i w ogóle krew, sex i rock and roll), zaprezentowali na płycie Shout At The Devil hard rock and roll, który wywodzi się w prostej lini od takich wykonawców jak KISS, Saxon i AC/DC. Oczywiście tu i ówdzie słychać też jakby hołd złożony brytyjskim pionierom gatunku, czyli Led Zeppelin i Black Sabbath.
Już nagranie tytułowe ma sporo z Zeppelinowskiej klasyki, ale i zapowiada coś, co w przyszłości wykorzysta Axl Rose w swoim Guns N' Roses. Vince Neil śpiewa nieco w stylu Biffa Byforda z Saxon, choć czasami przypomina samego Bona Scotta jak np.w Looks That Kill, przynajmniej moim zdaniem najciekawszym utworze na płycie. Zadziorny hard rock momentami ma w sobie coś z bluesa (to frazowanie w refrenie), ale generalnie mamy tu mięsiste riffy podparte potężną sekcją rytmiczną. W Bastard mamy znowu jakby połącznie pewnej nowatorskiej na owe czasy formuły rockowej z klasyką. Prawdę mówiąc, to cały czas coś pomiędzy starym rockiem a nowym, więc dosyć typowe granie jak na 1983 rok. Największą uwagę na całej płycie zwraca metalowe brzmienie gitary Micka Marsa. Bardzo metalowym momentem jest z całą pewnością Red Hot, kawałek w klimatach Judas Priest (no chyba nieprzypadkowa zbieżność tytułów). Bardzo udanym fragmentem albumu jest przeróbka utworu The Beatles, Helter Skelter. Powiem, że naprawdę Motleyom udało się to zagrać przyzwoicie. Nie każdy może sobie wziąć i od tak zagrać Beatlesów, choć pewnie pomogło to, że Helter Skelter to najostrzejsza kompozycja legendarnej brytyjskiej grupy, więc przerabiać nic nie trzeba było. Too Young To Fall In Love to jeden z przebojów płyty. Obok Looks That Kill najbardziej udany autorski kawałek Crue na tym albumie. Świetnie się tego słucha, zwłaszcza nocą, z butelką piwa w dłoni. Można też ewentualnie pałętać się nocą po mieście ze słuchawkami na uszach i wtedy to idealnie nadaje się do słuchania. W ogóle klimat kompozycji z płyty jest taki duszny, barowy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Na początku Ten Seconds To Love, czy to Vince i może zmartwychstały Bon Scott? W dalszej części utworu słyszymy, że jednak Vince. To mocny hard rock and rollowy numer, z kolei Danger ma w sobie coś z ballady, aczkolwiek są w nim też ostrzejsze momenty. Zaśpiewany z bluesową ekspresją potrafi naprawdę urzec.
Shout At The Devil to płyta bardzo udana. Sporo energetycznego hard rock and rolla i dużo melodyki. Są przeboje, jest żywiołowo. O to chyba chodzi. Płyta godna polecenia i to nie tylko glam maniakom, którzy wpatrują się w malowniczą okładkę przedstawiającą członków zespołu ucharakteryzowanych na kobiety (sic!). To po prostu płyta dla tych, którzy kochają rock and rolla, z pewnością jedna z lepszych w dorobku zespołu.
Oficjalna strona zespołu: www.motley.com
LSDisease maj 2004
|