Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

MÖTLEY CRÜE - Mötley Crüe [1994]
Wydawca: Beyond Records / Hip-O Records / Universal / PolyGram / Elektra

  1. Power To The Music
  2. Uncle Jack
  3. Hooligans Holiday
  4. Misunderstood
  5. Loveshine
  6. Poison Apples
  7. Hammered
  8. Till Death Do Us Part
  9. Welcome To The Numb
  10. Smoke The Sky
  11. Droppin Like Flies
  12. Driftaway
  13. Hypnotized [Bonus Track]
  14. Babykills [Bonus Track]
  15. Livin' In The Know [Bonus Track]
Mötley Crüe

Skład: John Corabi - śpiew; Mick Mars - gitary; Nikki Sixx - gitara basowa; Tommy Lee - perkusja

Produkcja: Bob Rock

Po serii kilku muliplatynowych albumów, prawie niekończącej się przez ostatnią dekadę trasie koncertowej i uzyskania statusu mega-gwiazdy w obozie Mötley Crüe nadszedł czas na zmiany. Nikki Sixx i Tommy Lee zdecydowali się na dość ryzykowny ruch, a mianowicie postanowili wyrzucić z zespołu swojego frontmana, uwielbianego przez fanów Vince'a Neila. Jako powód podali zbyt małe jego zaangażowanie w działalność zespołu, jednak prawda była taka, że przez ostatnich kilka lat narastał między nimi konflikt, a dodatkowo głos Neila nie pasował do koncepcji rodzącej się w głowach Nikkiego i Tommy'ego. Na zastępcę wybrali wokalistę i lidera zespołu The Scream - Johna Corabiego, choć wspominano nawet o tym, iż miał to być sam Eddie Vedder. Prace nad tym albumem trwały ponad rok, co doprowadziło ich wytwórnię na skraj wytrzymałości. Ciągle coś zmieniali, poprawiali, tworząc dzieło swojego życia. Gdy oficjalnie podano nazwę ich nowego dzieła, Mötley Crüe, było jasne, że utożsamiali się ze swoją muzyką jak nigdy dotąd.

A płyta zaczyna się wymownie, sam tytuł numeru otwierającego Power To The Music świadczy o kierunku muzyki. Naprawdę ciężkie riffy, lekko funkująca perkusja i charakterystyczny, mocny głos Corabiego oraz melodyjność, którą Sixx wyssał chyba z mlekiem matki, tworzą wyśmienitą całość. I dalej jest tak samo, Uncle Jack, Hammered, Dropping Like Flies to numery ciężkie i porywające, gdzie sekcja rytmiczna daje popis współpracy i brzmienia. Hooligans Holiday, pierwszy singiel, to numer wybitny, połączenie "starego" Crue i tego, co dla nich ważne w roku 1994. Całość płyty zahacza często o dokonania muzyki rockowej lat '70. Szczególnie to słychać w kompozycji Misunderstood, przepięknej, rozbudowanej melodii nawiązującej do czasów Led Zeppelin. Są tu i smyczki i trąbki, po prostu osiągnięcie wyżyn kompozycyjnych. Moment wytchnienia mamy w akustycznym Loveshine oraz refleksyjnej balladzie Drifaway. Tu słychać, gdzie Corabi czuje się najlepiej. Więcej melodyjności jest w utworach Poison Apples i Welcome To The Numb, pełnych żywiołu i energii, usłyszeć tu można także rhytm'n'bluesowe pianino czy harmonijkę. Till Death Do Us Part to niczym osobiste wyznanie Sixx`a, to także szczególny numer dla mnie, a solówka Micka Marsa i kończące utwór współgranie z kwartetem smyczkowym na długo wyrzyna się w pamięci. Najcięższy i najszybszy moment albumu to Smoke The Sky, wydanie go na singlu świadczyło o tym, iż nie szukali sukcesu na siłę, bo to nie numer radiowy, tylko soczyste, mocne granie. Na reedycji Mötley Crüe wydanej w 1999 roku znalazły się dodatkowo trzy nagrania: Hypnotized, Living In The Know oraz Babykills (znany wcześniej z mini albumu Quaternary) - utwory utrzymane w tej samej stylistyce, tak samo dobre i porywające.

Mötley Crüe AD 1994 nie odniosło sukcesu porównywalnego z poprzednimi albumami. Dla wielu "starych" fanów odejście Vince'a Neila było końcem The Crue, a dodatkowo tamte czasy to era dominacji medialnej nowych zespołów spod znaku grunge. Dzisiaj dla wielu ludzi, podobnie jak i dla mnie, album ten to najwybitniejsze dzieło Mötley Crüe i nie tylko. Pozycja obowiązkowa.

Oficjalna strona zespołu: www.motley.com

Cruehead
czerwiec 2004