|
Skład: Sebastian Roos - śpiew, gitara basowa; Erik Heikne - gitara prowadząca i rytmiczna; Henrik Sproge - instrumenty klawiszowe; Anders Berlin - perkusja
Gościnnie: Roland Grapow - solo w [4]; Kajsa Berg - śpiew w [10]
Produkcja: Thomas Eberger
Zdziwiłem się bardzo widząc, że drugi album szwedzkiej grupy Miss Behaviour jest już dostępny. Tak naprawdę to nie liczyłem na kontynuację, zwazżwaszy że pierwszy album zatytułowany Heart Of Midwinter ukazał się pięć lat temu, w roku 2006. To był niezły krążek. Pomyślałem sobie, że tytuł płyty Last Woman Standing nie może kryć za sobą wydawnictwa słabego i warto się w nie zaopatrzyć.
Śpiewający basista Sebastian Roos i perkusista Anders Berlin dookoptowali resztę składu i wynikiem tego jest drugi LP, tajemniczo zatytułowany Last Woman Standing. Tak więc, jak pomyślałem, tak zrobiłem i oto trzymam w ręce nowe wydawnictwo Szwedów. Okładka może nie przyciąga na dłużej spojrzenia, ale nie ona jest tak naprawdę ważna. Liczy się zawartość krążka. Pora zajrzeć do środka. Album rozpoczyna się lapidarnie zatytułowanym utworem 1988. Zapewne data jakiegoś wydarzenia lub coś w tym guście. Tak czy owak, jest to świetny kawałek. W sam raz na otwarcie płyty. Mega przebojowy, nieco hmmmm, "bombastyczny". Ale gdy wchodzi wokal, od razu wiadomo, o co chodzi. Wraca ten nasz ulubiony, rockowy klimat lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie da się nie zanucić refrenu razem z wokalistą. To jeden z tych, które od razu wpadają w ucho. Następny w kolejce jest utwór Cynthia. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu. Nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Na dokładkę wpaniała, melodyjna solówka. Give Her A Sign to jest jeden z tych świetnych, rockowych numerów, gdzie noga sama wystukuje rytm, a głowa kiwa się do rytmu. Fajny, radosny, pędzący utwór. Pełno takich było na dawnych, hard rockowych płytach i miło, że można i dziś posłuchać takowych. Do tego obowiazkowa, miłosna tematyka i jesteśmy w domu. Perfect War z udziałem skądinąd znanego Rolanda Grapowa już z urzędu musiał być utworem sporo mocniejszym. I rzeczywiście tak jest. Mocarny riff główny i ten charakterystyczny, melodyjny refren. Grapow lubi takie ścieżki. Gdzieś wyczytałem, że to najsłabsza kompozycja na płycie. Czy ja wiem? Może trochę odstaje, bo dano trochę poszaleć gitarzyście, ale żeby od razu nazywać ją najsłabszą? Uważam, że to spora przesada, bo płyta jest równa. Uważam, że jeśli Grapow dał się namówić na udział w nagraniu tego krążka, to na pewno kawałek nie może być zły czy słaby. W Average Hero znów mamy do czynienia z tym dobrze nam znanym, rockowym klimatem z ubiegłej epoki. I bardzo fajnie. Takich utworów nigdy dość, szczególnie gdy są udane. Z tym jest więc wszystko w jak najlepszym porządku. Na każdym szanującym się albumie AOR-owym czy hard rockowym znajduje się przynajmniej jedna ballada. Tu umieszczono wspaniałą balladkę Till We Meet Again. Utrzymana w średnim tempie i natychmiastowo przywołująca skojarzenia z całą gromadą podobnych ballad z lat '80. Okraszona ładną gitarową solówką i takim też refrenem. Naprawdę fajny drobiazg, dobrze podkreślający zawartość tego krążka. Ta ballada stała się pierwszym singlem promującym tę płytę i z tego co wiem, nakręcono do tego utworu wideoklip. Utwory Taking Hostage, Emergency i Living The Dream nie wnoszą zmian do tego, co już wiemy. W dalszym ciągu to bardzo dobre kawałki, które muszą się podobać. Ten pierwszy nieco bardziej radosny, drugi nieco bardziej zamyślony, trzeci, choć rozpoczyna się dość leniwie, to szybko przechodzi w dobry, hard rockowy numer. Tytułowy Last Woman Standing to moim skromnym zdaniem najlepszy utwór na płycie. Zaśpiewany do spółki z wokalistką Kajsą Berg. Zupełnie inaczej skonstruowany i najdłuższy na krążku. Podobają mi się tu zastosowane rozwiązania i ten kapitalny pojedynek gitarzysty i klawiszowca. Uwielbiam słuchać czegoś takiego. Szkoda, że tak krótko, ale za to soczyście. Trzeba przyznać, że duet wokalistów ładnie wypada na tle instrumentów. Duży plus za nie przekrzykiwanie się. Miło, że i wokalistce dano spore pole manewru i miała ona szansę na zaprezentowanie głosu i swoich możliwości. Szansę tę wykorzystała znakomicie. LP zamyka utwór zatytułowany 11th Hour. Spokojny, ładny utwór, w sam raz na zamknięcie albumu.
Last Woman Standing to udany krążek. Tak sobie myślę, że dopóki fiński Brother Firetribe nie zaprezentuje nowego materiału (a nie zanosi się na to), to Miss Behaviour dzierżyć będzie prymat wśród zespołów ze Skandynawii. Krytyka zgodnym chórem chwali to wydawnictwo, bo i nie ma się do czego przyczepić. Album bardzo dobry i mający spore szanse, by znaleźć się w podsumowującym rok zestawieniu najlepszych płyt roku 2011 w kategorii AOR. Przyłączam się do pochwał, krążek gorąco polecam. Jest czego słuchać. Ocena maksymalna.
Oficjalna strona zespołu: www.missbehaviour.se
Vincent styczeń 2011
|