|
Skład: Michael Kiske - śpiew, gitary, syntezatory; Ciriaco Taraxes - gitary, pianino; Jens Menci - gitara basowa; Kay Rudi Wolke - perkusja Adrian Smith - gitary (gościnnie); Kai Hansen - gitary (gościnnie)
Produkcja: Michael Kiske
Debiutancki album byłego wokalisty Helloween to całkowite zerwanie ze stylem, jaki charakteryzował tamten zespół, chociaż trzy lata wcześniej ukazała się płyta Chameleon, na której Helloween pokazał już inne, zupełnie nie-metalowe oblicze. Więc jeślibym się silił na porównania z Helloween, to jedynie porównanie do Chameleon wchodzi w grę. Tak czy owak trzeba przyznać, że Michael Kiske bardzo się postarał przygotowując ten album. Do współpracy zaprosił m.in. gitarzystę Iron Maiden - Adriana Smitha oraz swojego byłego kolegę z Helloween, gitarzystę Kaia Hansena. Efektem jest Instatnt Clarity, płyta wyśmienita pod każdym względem.
Zaczyna się od podniosłego Be True To Yourself. Świetny numer na wejście. Głos Michaela na początku nieco przekształcony, później uderza z właściwą dla siebie siłą. Gitary mają nieco alternatywne brzmienie, jednak ich partie ciążą wyraźnie w stronę ostrzejszego grania. The Calling to utwór w którym pojawia się już Smith. Muzyka nabiera dynamiki. Kiedy wchodzi refren, zaczynam mieć skojarzenia z Helloween i w sumie to bardzo przebojowy moment krążka, gdzie nie zabrakło także gitarowej solówki Adriana. W Somebody Somewhere mamy już inne klimaty, najbardziej kojarzące się z muzyką alternatywną, ale jest też coś z muzyki folk i słucha się tego z prawdziwą przyjemnością. Burned Out to ballada. Piękna, trochę rozmarzona, zaśpiewana niezwykle ekspresyjnie. Jest w tym coś z klimatu lat '60. W New Horizons muzyka nawiązuje najbardziej do stylu Helloween i to z ich najlepszych czasów. W dużej mierze jest to zasługa Hansena i jego gitarowej partii. W pewnym momencie, gdy Kiske zaczyna spiewać "...the keeper of life's around, keep your head high and march!", słyszę wyraźne klimaty nieśmiertelnej "jedynki" Keeper'a. W każdym razie sentymentalna podróż w przeszłość wypada znakomicie. Hunted kojarzy mi się z solowymi dokonaniami Bruce'a Dickinsona z okresu Skunkworks i mnie się podoba, choć to wyjątkowo niemelodyjny fragment płyty. Natomiast Always to kolejna ballada. Tym razem jescze bardziej subtelna, wzruszająca....i cóż mogę dodać, poświęcona tragicznie zmarłemu perkusiście Helloween, Ingo Swchichtenbergowi - jest wspaniałym hołdem złożonym koledze. Po tym emocjonujacym momencie zmiana klimatów. Thanx A Lot! ma w sobie sporo ze wspomnianego Chameleona. Świetnie by się sprawdziły tu dęciaki. Time's Passing By to z kolei jakby podróż w lata '60 czy '70. Jest to piosenka kojarząca się nieco z dokonaniami Paula McCartneya i The Beatles. W refrenie słychać jakby psychodeliczne rozmarzenie. Dla mnie rewelacja. O tym jak Michael Kiske potrafi balansować w nastrojach przekonuje nas kolejny numer So Sick. Głos wokalisty przepuszczono przez wokoder i jest on nieco przytłumiony, choć w refrenie staje się bardziej klarowny. Nie mogę nie wspomnieć o tekście, gdyż gra on tu podstawową rolę. Jest to bezlitosny policzek wymierzony w showbiznes. Uważam że ten tekst to prawdziwe mistrzostwo świata. Jest w tym ironia i humor. Michael śpiewa w pewnym momencie: "and when it's hip to be hip, I give a hip hip shit". Zresztą w ogóle odsyłam do lektury tekstów z Instant Clarity, bo są naprawdę godne uwagi i zawierają sporo trafnych spostrzeżeń. Na koniec płyty prawdziwe opus magnum Michaela - Do I Remember A Life?. To właściwie ballada, bardzo progresywna ballada. Dla mnie numer jeden na całym albumie. Rozpoczyna się spokojnie, dalej napięcie jest stopniowane przez coraz bardziej ekspresyjny głos wokalisty. Tekst bardzo osobisty i jak tu się nie wzruszyć. Wyraźne nawiązanie do Biblii. Czyżby Michael stał się nagle religijny? W każdym razie jeśli to pomogło mu nagrać tę płytę, to dobrze się stało. W końcówce Do I Remember A Life? słyszymy już tylko fortepian grający cudowną melodię. Dla mnie to progresywny album. Jeden z najlepszych jakie nagrano w latach '90 i w ogóle.
Oficjalna strona artysty: www.michael-kiske.de
LSDisease listopad 2003
|