Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

METALLICA - Beyond Magnetic [2011] EP
Wydawca: Warner Bros

  1. Hate Train
  2. Just A Bullet Away
  3. Hell And Back
  4. Rebel Of Babylon
Beyond Magnetic

Skład: James Hetfield - śpiew, gitara rytmiczna, gitara prowadząca w [2]; Lars Ulrich - perkusja; Kirk Hammett - gitara prowadząca; Robert Trujillo - gitara basiwa

Produkcja: Rick Rubin

No i kto by się tego spodziewał? Metallica świętując swoje 30-lecie istnienia wydaje internetową EP-kę zawierającą utwory, które nie zmieściły się na ich długograj Death Magnetic. Początkowo dystrybucja miała ograniczyć się tylko do członków oficjalnego fanklubu. Papa Het i spółka doszli do wniosku, że to jednak zdecydowanie za mało i postanowili mini album udostępnić szerszej gawiedzi.

Rzecz jasna, nie byliby sobą, gdyby nie chcieli na tym dodatkowo zarobić. No i mamy Beyond Magnetic EP dostępne odpłatnie na internetowym serwisie iTunes. Jakby tego było mało, urodziny muzycy obchodzili hucznie i królewsko, bo przez cały tydzień. Przez ten czas odbywały się m.in. koncerty, podczas których wystąpili z Davem Mustainem i Jasonem Newstedem. Hmm, czyżby to zapowiedź powrotu tego ostatniego do ekipy Larsa i Hetfielda? Daj Lucyferze, aby tak było, bo jedynie Newsted mógłby coś zrobić na poprzedniej Lulu. No, ale do rzeczy. Mamy cztery kawałki, odrzuty z Death Magnetic, czyli te utwory nie były aż tak złe, by ich światu nie udostępniać, czy też Metallica chce koniecznie na wszystkim zarobić? Pomijam już fakt, że jedno z nagrań już wcześniej do sieci wyciekło. Myślę, że zespół udostępnił te kawałki po trosze z każdego powodu. Nie były aż tak złe, by się ich wstydzić i aż tak złe, by na nich nie zarobić. Bo przecież fani kupią wszystko, co ma logo Metalliki. Oczywiście przed ukazaniem się tego EP, panowie przetestowali zawartość na publice, serwując te numery na jubileuszowych koncertach w Fillmore. I chyba testy wypadły obiecująco, skoro ów mini-album ujrzał światło dzienne. Pierwszy z nich to Hell Train. Dobry, wręcz obiecujący wstęp, utrzymany w sosie z Death Magnetic. Potem takież samo rozwinięcie. Trochę może denerwuje mnie bezsensowne naparzanie Larsa w talerze, ale niech już ostatecznie będzie. Bardzo dobre zwrotki i jeszcze lepiej brzmiący refren, który pasowałby np. na Load albo Reload. Wypada bardzo balladowo i to jest najjaśniejszy punkt tej kompozycji. I szkoda, że James psuje ją bezsensownym wrzaskiem, zamiast zrobić to bardziej klimatycznie. Przecież umie to robić. Oczywiście, jak cała zawartość Death Magnetic, utwór jest dość długi i trwa prawie siedem minut. Dużo jednak się w nim dzieje i to kolejny plus. Jedna poważna wada to tylko ten bezsensowny wrzask Hetfielda. Just A Bullet Away to następna propozycja. Ciekawy riff i aż się chce tego słuchać. W sposobie śpiewania wokalisty mam pewne skojarzenia z Annihilator, w przewodnim motywie to samo. I nie, nie jest to zarzut. Ten kawałek naprawdę mi się podoba, nawet Hetfield śpiewa tu lepiej. Ładnie wypada zwolnienie mniej więcej w środku kawałka. To przywraca mi wiarę w kompozytorskie talenta członków Metalliki. Po tym znów mamy atak riffów i całkiem niezłą solówkę Hammetta. I końcowa fraza: Kula w łeb za to, że cie opuściłem... To Hell And Back to chyba najlepszy numer z całej zawartości Beyond Magnetic. Zdecydowanie wolniejszy i jakby taki trochę bardziej zamyślony. Szczerze żałuję, że nie ma go na Death Magnetic, zamiast np. tej instrumentalnej kompozycji. Zagrany nieco na modłę tych wszystkich nowomodnych zespołów metalowych, ale czy przez to zły lub gorszy? Myślę, że nie. Sporo się tu dzieje, mimo, że tradycyjnie utwór jest rozbudowany i długi. Podobają mi się tu solówki Hammetta, choć można by, jeśli chodzi o całość, z tego i owego zrezygnować. No i zajebista, jakże Metallikowa końcówka. Na zakończenie EP-ki do głosu dochodzi basista, w rozpoczynającym Rebel Of Babylon wstępie. I teraz: fajne to jest, takie troche w stylu tych wszystkich numerów na Garage Inc.. Oczywiście, potem wszystko wraca do normy przyjętej na Death Magnetic. Szczerze mówiąc, jako całość nie przekonuje mnie ten wałek. Za wyjątkiem kilku interesujących riffów nie znajduję tu nic dla siebie. Mogą robić wrażenie zastosowane zwolnienia, ale chyba nic więcej. No dobra, Hammett znów jest w formie. Jednak tu długość kawałka już nuży i zwyczajnie wkurza.

I co? Zestaw kilku utworów, których zespół ostatecznie pożałował chować na półce z napisem "nigdy nie wydane/odrzuty". Miło tego posłuchać, choć to w zasadzie nic odkrywczego. Całość pozostawiam jednak bez oceny. Niech każdy zrobi to sam.

Oficjalna strona zespołu: www.metallica.com

Vincent
grudzień 2011