Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

METAL CHURCH - The Human Factor [1991]
Wydawca: Sony / Epic Records

  1. The Human Factor
  2. Date With Poverty
  3. The Final Word
  4. In Mourning
  5. In Harm's Way
  6. In Due Time
  7. Agent Green
  8. Flee From Reality
  9. Betrayed
  10. The Fight Song
The Human Factor

Skład: Mike Howe - śpiew; John Marshall - gitary; Craig Wells - gitary; Kirk Arrington - perkusja; Duke Erickson - gitara basowa

Produkcja: Mark Dodson

Metal Church był kiedyś postrzegany jako przedstawiciel sceny thrash metalowej, jednak w muzyce zespołu było więcej nawiązań do klasycznego metalu czy też power metalu. Na początku lat '90 ubiegłego wieku muzyka zespołu wzbogaciła się też o hard rock. Słychać to już dosyć dobrze na płycie The Human Factor (a zostało przypieczętowane na następnym genialnym krążku - Hanging In The Balance). Wyraźna tendencja w stronę kompozycji mniej rozbudowanych, ale także bardziej melodyjnych tutaj jakoś znajduje złoty środek. Muzyka jest dosyć ostra, aczkolwiek gitarzyści poruszają się w klasycznych metalowych schematach, tudzież hard rockowych właśnie.

Utwór tytułowy to mocny początek, Mike Howe śpiewa zadziornie, ale bardzo wyraźnie. Można założyć, że jest on mniej zbrutalizowną wersją Blitza z Overkill. W każdym razie śpiewa świetnie i jego głos sprawdza się najlepiej w takich utworach jak choćby tytułowy czy Date With Poverty, który ma właśnie sporo z hard rocka w sobie. The Final Word i In Mourning podążają nieco w kierunku power metalu, chociaż ta zagrywka gitarowa w drugim z tych kawałków to prawie Motley Crue. Z kolei In Harm's Way zaczyna się spokojnie i ma nieco patetyczny charakter, coś z Iron Maiden. Takie skojarzenia są jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza że nawet wokalista próbuje tutaj śpiewać pod Dickinsona i wychodzi mu to całkiem nieźle. Typowy power metal mamy w następnym na płycie In Due Time. Zaletą tego numeru tak jak w przypadku Date With Poverty jest powtarzanie dosyć melodyjnego refrenu, obecne przecież często w muzyce hard rockowej. Zresztą jest to jeden z moich faworytów w ogóle wśród utworów Metal Church, niezły czad, a przy tym melodia. Agent Green rozpoczyna się balladowo, chociaż cała kompozycja utrzymana jest w klasycznym metalowym stylu, niby nic specjalnego, ale słucha się nieźle. Melodii w tym w każdym razie sporo, nie mogło zabraknąć popisów solowych gitarzystów. Pod koniec zaśpiewy Dickinsonowskie i mam wrażenie, że Metal Church korzysta cały czas z tych samych szablonów nieznacznie je obrabiając. Betrayed ma hard rockowy riff, na którym opiera się bądź co bądź ciężkawa kompozycja, wszystko to gdzieś oscyluje wokół thrashu, ale zespół stawia raczej na klasykę rocka i w sumie jest to takie agresywniejsze Deep Purple. Nie zabrakło iście Blackmore'owskiego sola, normalnie klasyka rocka w takim brutalniejszym wydaniu. Na koniec Metal Church serwuje nam krótki wymiatacz The Fight Song, który w jakimś tam stopniu nawiązuje do punk rocka, ale generalnie jest takim sobie utworkiem, który nic szczególnego nie wnosi do całości albumu, chociaż jakimś gniotem totalnym też nie jest.

The Human Factor to płyta, którą mogę polecić fanom hard rocka, heavy metalu czy power metalu. Dosyć schematyczne, ale nie da się ukryć energetyczne, melodyjne granie. Tak coś pomiędzy Annihilatorem z czasów King Of The Hill i Iron Maiden lat '80. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.metalchurchmusic.com

LSDisease
maj 2005