Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

MEGADETH - Countdown To Extinction [1992]
Wydawca: Capitol

  1. Skin O' My Teeth
  2. Symphony Of Destruction
  3. Architecture Of Aggression
  4. Foreclosure Of A Dream
  5. Sweating Bullets
  6. This Was My Life
  7. Countdown To Extinction
  8. High Speed Dirt
  9. Psychotron
  10. Captive Honour
  11. Ashes In Your Mouth
  12. Breakpoint [japoński bonus track]
  13. Go To Hell [japoński bonus track]
Countdown To Extinction

Skład: Dave Mustaine - śpiew, gitara; Nick Menza - perkusja; Marty Friedman - gitary; David Ellefson - gitara basowa

Produkcja: Max Norman i Dave Mustaine

Kiedy w 1991 roku ukazał się tzw. "Czarny album" zespołu Metallica, nikt jeszcze nie przypuszczał, że płyta bądź co bądź zespołu thrash metalowego rozejdzie się w kilkunanstu milionach egzemplarzy. Jednak z tym thrashem to na tej płycie było różnie. Dave Mustaine, lider Megadeth, też nie chciał, żeby jego nowy album przypominał wcześniejsze osiągnięcia zespołu. Countdown To Extinction to porcja wybornego heavy metalu, różnorodnego i naprawdę porywającego.

Skin O' My Teeth to rock and roll. Oczywiście każdy, kto zna styl zespołu, wie, jak może zabrzmieć rock and rollowy Megadeth. Tym razem jednak mamy do czynienia z kompozycją bardziej klasyczną, aczkolwiek także dynamiczną. Symphony Of Destruction promował całe wydawnictwo i też po części przyczynił się do sukcesu tej płyty. Świetna dawka metalu, cięte riffy i ten specyficzny nosowy wokal Mustaine'a (parę lat później kawałek ten został sprofanowany przez dodanie podkładu techno i z napisem Megadeth puszczano przerobiony teledysk na MTV - zgroza). Warto dodać że na całym albumie nie ma jakichś specjalnych popisów gitarowych Marty Friedmana. Właściwie tylko końcowy utwór Ashes In Your Mouth jest bardziej rozbudowany, momentami thrashowy. Takie klimaciki mamy jeszcze w Psychotron, ale w obu przypadkach jest to bardzo melodyjne i o to chodzi. Pytanie nasuwa się jednak zasadnicze. Czy na Countdown To Extinction (tak jak na "Czarnej Metallice") są ballady... Takiego Nothing Else Matters tutaj raczej nie znajdziemy. Pierwszym nieco spokojniejszym momentem płyty jest Foreclosure Of A Dream (zapewne dlatego też zrobiono do niego video). To bardzo udana kompozycja wepchnięta pomiędzy dwa całkiem średnie fragmenty Architecture Of Aggression i Sweating Bullets. Innym nieco spokojniejszym kawałkiem jest utwór tytułowy, ale nie ośmielę się tego nazwać balladą, choć klimaciki jak najardziej i jest to mój ulubiony numer z płyty. Captive Honour zaczyna sie niczym wysmakowana ballada, ale niestety (piszę "niestety", bo mogłaby to być kompozycja roku, lepsza od Nothing Else Matters i nawet od The Unforgiven) przeradza się w dosyć przeciętny metalowy numer i czuje się, że zabrakło trochę pomysłu. A tak w ogóle to nie wyobrażam sobie Mustaina śpiewającego "poważną" balladę, bowiem właśnie w Captive Honour pokazuje, że nie może powstrzymać się od tego specyficznego skrzeku i gdyby do końca grali taki akustyk, to mogłoby to zabrzmieć jak jakaś parodia. Najlepiej jego głos wypada bowiem w takich dynamicznych heavy rock and rollowych utworach jak wspomniany Skin O' My Teeth albo High Speed Dirt. Mustaine nie byłby Mustainem gdyby też ciut nie ponarzekał. W This Was My Life śpiewa z jakąś goryczą w głosie (no ale skoro "krzesło elektryczne czeka"). A no właśnie słowo o tekstach. Wyraźnie widać (śłychać), że Dave unika poważnego tonu, chociaż teksty w zasadzie są autobiograficzne. Większośc z nich to jakby jego zmagania ze samym sobą (nałogiem) , ale ubrane to zostało w takie historie jak choćby w Skin O'My Teeth (brutalny opis wypadku), Sweating Bullets (bełkot paranoika), albo High Speed Dirt (szaleństwo prędkości). Najważniejsza jest jednak muzyka, a ta na całej płycie jest doskonała. Świetna produkcja absolutnie dopracowane brzmienie, album wysokiej klasy. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.megadeth.com

LSDisease
maj 2004