Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

YNGWIE J. MALMSTEEN - Rising Force [1984]
Wydawca: Polydor / PolyGram

  1. Black Star
  2. Far Beyond The Sun
  3. Now Your Ships Are Burned
  4. Evil Eye
  5. Icarus' Dream Suite Op:4
  6. As Above, So Below
  7. Little Savage
  8. Farewell
Rising Force

Skład: Jeff Scott Soto - śpiew w [3, 7]; Yngwie J. Malmsteen - wszystkie gitary elektryczne i akustyczne, gitara basowa, pedaly Taurus; Jens Johansson - instrumenty klawiszowe; Barriemore Barlow - perkusja

Produkcja: Yngwie J. Malmsteen

Po średnio udanych albumach wydanych z zespołami Steeler i Alcatrazz szwedzki wirtuoz gitary Yngwie Malmsteen wreszcie zabiera się za nagranie płyty solowej. Neoklasyczny styl hołdujacy barokowym kompozytorom od razu sprawia, że słuchacze dzielą się na dwie grupy: tych, którzy takie granie uwielbiają i tych, którzy taka muzyke dyskredytują. Yngwiego można lubić lub nie, ale nikt nie zaprzeczy chyba, że wywarł on wielki wpływ na kształtowanie się muzyki rockowej w latach '80 i '90 i cała masa gitarzystow implementowała podobne zagrywki w swoich utworach.

Na początek warto zaznaczyć, że płyty z muzyką instrumentalna nie cieszyły sie jeszcze zbyt dużą popularnością na poczatku lat osiemdziesiątych. Yngwie nie miał łatwo, bo jego krążek to jednak w lwiej części album instrumentalny, mozna więc przyjąć, iż jego dzieło to jedna z jaskółek instrumentalnego gitarowego grania, które z tak wielkim impetem ujrzy światło dzienne kilka lat później. Black Star otwiera płytę akustycznymi gitarami, dalej po uderzeniach w perkusję wchodzi bas (grany zresztą przez samego Malmsteena) i dopiero potem gitary elektryczne. Kompozycja jest bardzo stonowana i wbrew temu, co zawsze przytaczają przeciwnicy gitarowych fajerwerków, wymiatania nie ma tu aż tak dużo, większa część utworu jest raczej wolna. Po tylu latach królowania wirtuozerii w muzyce numer raczej nie powali, ale jak się weźmie pod uwagę jako tło historyczne to, co wówczas grano, to po prostu kawalek powala na kolana. Nie da się ukryć, że po Hendriksie i Eddiem Van Halenie Malmsteen jest kolejnym wielkim innowatorem w świecie gitary. O ile pierwszy utwor był raczej spokojny, o tyle w drugim, Far Beyond The Sun, Yngwie rozszalal się na całego i pokazał neoklasyczny pazur. Specjalnie dobrane brzmienie przesteru i odpowiednie techniki gry na gitarze idealnie symulują brzmienia skrzypiec. Dodając do tego klawiszowe podkłady Malmsteen uzyskał efekt podobny do tego, jakby Paganini i Bach grali razem. W połowie kawałka mamy też klawiszowe solo, które utrzymane jest w takim stylu, jaki często w późniejszych dwudziestu latach będziemy słyszeć na albumach wielu klawiszowców (Rudess, Sherinian, Kuprij, nawet MacAlpine). Chociaż jest to kompozycja instrumentalna, pewne fragmenty dziełą będą się powtarzaly i przeplataly jak zwrotki i refreny, podobnie będzie też w pozostałych pozycjach z setu. Pierwszy numer z wokalistą to Now Your Ships Are Burned, gdzie mikrofon przejmuje Jeff Scott Soto. Wypada on w tej roli "średnio na jeża", na pewno można to było zaśpiewać lepiej, choć tragicznie tez nie jest. Całkiem ciekawie wypadają momenty, gdzie gitara gra bez przesteru, bardzo udana aranżacja. Jedna z najciekawszych pozycji w zestawie to kolejny instrumental w postaci Evil Eye, gdzie słychać tę charakterystyczną dla muzyki barokowej nute pedałową w akustycznym wstępie. Znów jakby zwrotki i refreny powtarzane na zmianę, przy czym zwrotki gra gitara elektryczna, a refreny akustyczna, co naprawdę robi wrażenie. To chyba najbardziej charakterystyczny moment plyty, bowiem ilekroć wracam do niej pamięcią, te właśnie zagrywki pamiętam najlepiej. Początek Icarus Dream Suite Op. 4 jak przez mgłę przypomina wstęp do Speed King Purpli, ale dalej to już neoklasyczne granie, do jakiego przyzwyczaił nas Malmsteen. Ciekawe nawiązania do tej kompozycji pojawią się na słynnej płycie nagranej z towarzyszeniem orkiestry. Yngwie używa dużej ilości pogłosu, tutaj chyba też nieco delaya, co daje dość przestrzenny efekt. Tak się czasem zastanawiam, ile byłaby warta gra tych wszystkich wirtuozów, gdyby ich tych efektów pozbawić... Również w tym utworze pojawia się ciekawa zagrywka na akustyku, na długo zapadająca w pamięć. Druga połowa kawałka powiela schematy znane z wcześniejszych piosenek, w tym wypadku nie jest to wada, bo jak na rok wydania krążka i tak jest to bardzo oryginalne granie. Przy koncu mamy jeszcze jeden ciekawie zaaranżowany patent, ktory lepiej pasowałby do Evil Eye, gdyż brzmi nieco demonicznie. Wstęp do As Above, So Below to jak ekscerpta z twórczości Bacha, przenosimy się w sam środek Baroku. Póxniej już mamy drugą piosenkę z wokalem, wypadającą jak typowy kawałek power metalowy. To właśnie takie numery potem kopiowali inni z Rolandem Grapowem na czele. Nalezy wspomnieć, ze bardzo przywoicie wypadł tym razem Soto, rzekłbym, że wręcz wzorcowo. Little Savage nie razi, ale wydaje się najmniej przemyślaną kompozycją na płycie. Wszystkie zagrywki słyszeliśmy już wcześniej, ale jeszcze przed połową utworu pojawi się stylistyka gry, do której później Malmsteen będzie nawiązywał po roku 2000, natomiast pod koniec trochę kalwiszowych podkładów, które z gitarami zainspirują Yngwiego do nagrania Odyssey. Album spina klamrą instrumentalna akustyczna miniaturka, nawiązująca jakby do pierwszego numeru, nie tylko melodycznie, ale i klimatycznie.

Przez wielu muzykologów wydawnictwo to jest zaliczane do jednego z kluczowych dla rozwoju Guitar Oriented Rocka i choćby z tego powodu warte jest zapoznania. Fanów Malmsteena nie potrzeba do niego przekonywać, bo oni już to dzieło od dawna mają, przeciwników ten krążek i tak nie przekona. Tak czy inaczej, tego albumu trzeba posłuchać, nawet gdyby to był tylko jeden raz. Wbrew pozorom płyta nie zestarzała się i nie straciła na swej wartości.

Oficjalna strona artysty: www.yngwiemalmsteen.com

Guitarrizer
styczeń 2008