|
Lars Johann Yngwie Lannerback urodził się 30 czerwca 1963 roku w Sztokholmie tuż przed rozwodem swoich rodziców jako najmłodszy z rodzeństwa. Wprawdzie na swe piąte urodziny dostał pierwszą gitarę akustyczną, jednak uczył się grać na pianinie i trąbce. W 1970 roku Lars doznał muzycznego oświecenia, kiedy to zobaczył w telewizji reportaż z okazji śmierci Jimiego Hendrixa. Palący gitarę Hendrix zrobił piorunujące wrażenie na młodym Szwedzie, który zabrał się poważnie za grę na gitarze (miał wtedy 7 lat!). Niedługo po tym wydarzeniu Lars wyposażony w nową gitarę, Fendera Stratocastera, studiował najpierw zagrywki swoich idoli - Deep Purple i Genesis, by wreszcie za radą siostry analizować struktury utworów z muzyki poważnej. W wieku 10 lat zmienił nazwisko na panieńskie nazwisko swojej matki i odtąd dla świata znany jest jako Yngwie Malmsteen.
W mniej więcej tym samym czasie Yngwie zaczął miewać problemy ze szkolnymi kolegami i samą szkołą. Na szczęście matka odkryła jego talent i pozwoliła mu pozostać w domu i tym samym poszerzać swoje umiejętności. Przełom w muzycznej nauce nadszedł, gdy Malmsteen miał 12 lat i grał z założonym przez siebie zespołem Power. Wtedy to zobaczył w telewizji rosyjskiego skrzypka Gideona Kremera grającego 24 Kaprysy Niccolo Paganiniego i już wiedział, w jakim kierunku powinien ewoluwoać styl jego gry. Paganini stał się kolejną inspiracją po Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie, Janie Sebastianie Bachu, Antonio Vivaldim i Ludwigu van Beethovenie. W wieku lat piętnastu Yngwie całkowicie porzucił szkołę i podjął pracę w sklepie muzycznym jako poczatkujący lutnik. Pewnego razu zlecono mu renowację starej lutni, w której Yngwie podpatrzył pewien patent. Mianowicie lutnia ta miała żłobiony gryf i od tej pory ów pomysł Malmsteen zaczął stosować również w swoich gitarach. W późniejszym czasie firma Fender wypuściłą serię gitar sygnowaną nazwiskiem Malmsteena i standardowo zaopatrzoną w skalopowane gryfy.
W wieku lat osiemnastu Yngwie nagrał sześcioutworowe demo dla szwedzkiego oddziału CBS, lecz materiał ten nie został wydany. Nie mając szans na zrobienie kariery w rodzinnym kraju zaczął rozsyłać taśmy demo do zagranicznych, by wreszcie za namową Mike Varneya (właściciela wytwórni Shrapnel Recodrs i zarazem współpracownika magazynu "Guitar Player") przeprowadzić się do Los Angeles i dołączyć do kierowanego przez Rona Keela zespołu Steeler. Ze Steelerem młody Szwed nagrał jeden studyjny album o nazwie identycznej jak nazwa grupy (1983 r.) i zaraz po wydaniu tejże płyty posypały się intratne oferty grania w takich formacjach jak KISS, UFO i Ozzy Osbourne. Oferty te zostały przez Malmsteena odrzucone, ponieważ Yngwie postanowił dołączyć do Grahama Bonneta (ex - Rainbow) i jego zespołu Alcatrazz. Pod tym ostatnim szyldem zostały nagrane dwa albumy, mianowicie No Parole From Rock'n'Roll (1983 r.) i zarejestrowany w Japonii album koncertowy Live Sentence (1984 r.).
Odejście z Alcatrazz stworzyło Yngwiemu możliwość kontynuacji kariery pod własnym nazwiskiem. Bardzo szybko kontrakt płytowy zaproponowała mu japońska wytwórnia Polydor Records, czego efektem było wydanie w 1984 roku płyty Rising
Force. Album nagrany został przy udziale perkusisty Barriemore'a Barlowa (ex - Jethro Tull) i klawiszowca Jensa Johanssona (później znanego z występów w Stratovarius), natomiast gitary i bas obsługiwał sam lider. Krążek w zasadzie zawierał muzykę instrumentalną z dalece wyeksponowaną i klasycyzującą gitarą prowadząca, ale też pojawiły się tu dwa utwory z wokalistą, którego rolę przyjął Jeff Scott Soto (Now Your Ships Are Burned, As Above, So Below). Rozpoczynający wydawnictwo utwór Black Star to już klasyka stworzonego (a właściwie tylko rozpropagowanego) przez Malmsteena gatunku zwanego odtąd rockiem neoklasycznym. Następujący po nim Far Beyond The Sun, czy też Evil Eye nie ustępują mu ani o nutę... Płyta dotarła do 60 pozycji listy Billboardu (bardzo wysoka nota jak na album instrumentalny), a gitarzystę nominowano nawet do nagrody Grammy w kategorii "Najlepszy wykonawca rocka instrumentalnego".
Wkrótce w fachowych magazynach okrzyknięto Yngwiego największym nowym talentem i najlepszym gitarzystą rockowym. Idąc na fali popularności Szwed powołuje do życia grupę Rising Force, w składzie podobnym do poprzedniego, z tym że bas obługiwał tym razem Marcel Jacob, a za perkusją zasiadł Anders Johansson (brat Jensa, w latach dziewięćdziesiątych dołaczy do znanej formacji Hammerfall). Z muzykami tymi Malmsteen nagrywa w 1985 roku album Marching Out. W prostej linii jest to kontynuacja stylu wypracowanego na debiucie, lecz tym razem większość kompozycji zaopatrzona jest w linie wokalne, słychać już też facynację skalą mollową harmoniczną (której nadużywanie będa potem przez lata wypominać muzykowi inni gitarzyści). Osobiście uważam tę płytę za mało dojrzałą, aczkolwiek można znaleźć tu takie perełki jak Disciples Of Hell z intrygującym wstępem w stylu flamenco oraz przyciągający uwagę I Am A Viking i tytułowe Marching Out.
Kolejny rok to kolejna płyta. Na Trilogy (1986 r.) rolę wokalisty przejmuje Mark Boals, uprzednio śpiewający w zespole Teda Nugenta, na basie ponownie gra sam Yngwie. Tym razem słychać wielki skok jakościowy w nagraniach, bowiem można tu wychwycić kwintesencję stylu Malmsteena: przebojowe hard rockowe kompozycje wymieszane zostały z barokowymi progresjami, a całość jakby na deser okraszona została wirtuozyjnymi popisami. Wielkie wrażenie robi Trilogy Suite Op. 5, gdzie gitarowe popisy wirtuoza przypominają techniki używane w grze na skrzypcach. You Don't Remember, I'll Never Forget to utwór "na czasie", gdyż kojarzy się z ówczesnymi dokonaniami grupy Europe. W Fire nie zabrakło z kolei heavy metalowego ognia, a sama okładka płyty swą stylistyką idealnie pasuje do tamtych czasów...
W 1987 roku Yngwie Malmsteen ulega wypadkowi samochodowemu. W mózgu gitarzysty powstał skrzep krwi, który spowodował uszkodzenie nerwów biegnących do ramienia i prawej ręki. Jako że nieszczęścia chodzą parami, a nawet trójkami, wkrótce zmarła Yngwiemu matka, a menadżer odszedł zostawiając go bez grosza. Rekonwalescencja wirtuoza trwała aż 18 miesięcy i była na tyle skuteczna, że w 1988 roku został nagrany album o tytule Odyssey. W nagraniach do tej płyty wziął udział nowy wokalista, Joe Lynn Turner (ex - Rainbow), a niektóre partie basu poza samym Malmsteenem nagrał Bob Daisley, za perkusją i klawiszami już tradycyjnie kryli się bracia Johansson. Poza przebojowym Heaven Tonight i tajemniczym Bite The Bullet na uwagę zasługuje legendarne już solo z utworu Rising Force. Album cieszy się dobrą sprzedażą, toteż dochodzi do 40 pozycji na liście Billboardu i osiąga w Ameryce status złotej płyty.
Sukces "tułaczki Odysa" sprawia, że grupa gra udane koncerty, by móc pochwalić się występem przed Bon Jovi na Moskiewskim Festiwalu Pokoju oraz w 1989 roku nakrecić koncertowe video w Leningradzie, ktore też ukazało się w postaci krążka CD jako Trial By Fire - Live In Leningrad. Wkrótce po tym wydarzeniu zespół rozwiazał się, a Yngwie przeprowadził się do Miami na Florydzie. Już na miejscu zajął się kompletowaniem nowego składu, lecz tym razem postanowił dobrać sobie wyłącznie muzyków szwedzkiego pochodzenia. Tym sposobem nowym wokalistą został Göran Edman (ex - John Norum), za perkusją zasiadł Michael Von Knorring, instrumentami klawiszowymi zajął się Mats Olausson, na gitarze basowej grał z kolei Svante Henryson (doświadczony basista grający w orkiestrach symfonicznych).
Nowy skład był jakby początkiem nowej epoki w karierze Yngwie Malmsteena. Utwory, które znalazły się na płycie Eclipse (1990 r.), były dużo bardziej przebojowe od tych z wydawnictw poprzednich. Przede wszystkim na czoło wysuwają się tym razem troszkę nietypowa kompozycja Bedroom Eyes, bardzo hard rockowe i melodyjne What Do You Want, udane Devil In Disguise i kolejna legendarna solówka wirtuoza, zagrana w utworze Demon Driver. Chociaż płyta uzyskała w Europie i Japonii najpierw status złotej, później też platynowej, to w Stanach Zjednoczonych firma PolyGram nie wywiązywała się należycie kwestiach promocyjnych, co też stało się bezpośrednią przyczyną rozstania Malmsteena z ową wytwórnią.
By zarobić jeszcze nieco na gitarzyście PolyGram wydaje w 1991 roku kompilację The Yngwie Malmsteen Collection. Zasadniczo nie ma się czym podniecać, gdyż poza utworami zebranymi z dotychczasowych krążków znajduje się tu tylko piosenka Spanish Castle Magic (cover kompozycji Jimiego Hendrixa) oraz dwie nietypowo zagrane solowki w utworach Trilogy i Making Love.
W marcu 1991 roku dzięki nowemu menadżerowi grupy Malmsteena, Nigelowi Thomasowi, udaje się podpisać nowy kontrakt z wytwórnią Elektra Records. Wkrótce też Yngwie poślubia swoją wieloletnią narzeczoną Erikę Norberg, więc słońce znów zaczyna świecić nad jego życiem. Na szczęście świeci również nad karierą muzyczną, gdyż w 1992 roku ukazuje się kolejna płyta Malmsteena, zatytułowana Fire & Ice. Próbowałem doszukać się tu jakiejś słabej kompozycji, ale na szczęście takowej nie znalazłem. Tym razem skłąd zespołu prawie się nie zmienił, bowiem zmiana dotyczyła tylko stanowiska perkusisty, którym został Bo Werner (Von Knorring zagrał tylko w utworze Leviathan). Wielką zaletą tego wydawnictwa jest fakt, że zaprezentowane tu utwory nie są grane "na jedno kopyto". Jest tu tajemniczo (Perpetual, Final Courtain), balladowo (Golden Dawn), momentami słychać prawie power metal (Forever Is A Long Time) i o czywiście nie zabrakło hard rockowych przebojów (tytułowy Fire And Ice, Teaser). Pojawiły się też eksperymenty, mianowicie czteroosobowa sekcja smyczkowa i gościnnie grająca na flecie siostra Yngwiego, Lolo Lannerback. Efekt takiego eksperymentu można usłyszeć w piosence No Mercy, gdzie wpleciono fragment kompozycji Jana Sebastiana Bacha Badinerie...
"Ogień i lód" cieszył się sporą popularnością i jeszcze w dniu premiery sprzedano ponad 100 000 egezmplarzy tegoż albumu. W rezultacie końcowym sprzedaż płyty byłą tak dobra, że podobnie jak poprzedniczka uzyskała w Azji i w Europie status najpierw złotej, później zas platynowej. Jeszcze w 1992 roku zaszło kilka nieprzewidzianych wypadków, które poważnie wpłynęły na życie Malmsteena. Mowa tu o huraganie Andrew, jaki pojawił się w Miami i spustoszył sporą część tamtejszej okolicy i o śmierci menadżera Nigela Thomasa (atak serca) na początku roku następnego. Niedługo potem wytwórnia Elektra postanowiła rozwiązać kontrakt z Yngwiem, a w połowie roku sam muzyk złamał jeszcze rękę. W samym zespole nastąpiła też zmiana na stanowisku wokalisty - doszedł Michael Vescera w miejsce Görana Edmana (który jeszcze w 1992 roku odszedł do grupy Brazen Abbot).
Wymiana składu zespołu to chyba już tradycyjne posunięcie Yngwiego. Na wydanej w 1994 roku płycie The Seventh Sign poza wspomnianym wokalistą zmienił się też perkusista. Tym razem został nim znany muzyk Mike Terrana, natomiast partie gitary basowej jak za starych czasów ponownie nagrał sam Yngwie (aczkolwiek na koncertach bas obsługiwał Barry Sparks). Na nowym albumie również nie zabrakło przebojów. Pyramid Of Cheops to chyba najcięższy utwór, jaki kiedykolwiek Malmsteen zagrał. Dla odmiany I Don't Know brzmi dość zabawnie, nie zabrakło też kompozycji typowo "malmsteenowskich" (tytułowy Seventh Sign, Forever One, Prisoner Of Your Love). Należy też dodać, że wyklarowało się brzmienie gitar, a także wzrosła rola pedału Wah-Wah potocznie zwanego "kaczką" i pojawiły się też dość duże wpływy bluesa.
The Seventh Sign wydane w Japonii nakładem Pony Canyon Records, w Europie nakładem Music For Nations i w Ameryce przez CMC International Records, sprzedawało się bardzo dobrze. Równie dobrze przyjmowane były trasy koncertowe wszędzie, ale nie w Ameryce (ogólnie wiadomo, że przyczyna tego stanu rzeczy pochodziła ze Seattle)... Jeszcze w 1994 roku Pony Canyon wydała w Japonii dwie EP-ki, mianowicie trzyutworowe Power And Glory - płytę nagraną dla championa japońskiego wrestlingu Takady oraz I Can't Wait, na którym znalazły się dwie nowe kompozycje , dwa utwory z koncertu w tokijskim Budokanie i znany z uprzednio wspomnianej EP-ki Takada's Theme. W międzyczasie Yngwie wybudował własne studio nagrań, które od swojego ulubionego modelu samochodu marki Ferrari nazwał "308".
W 1995 roku ukazała się długogrająca płyta Magnum Opus i zgodnie ze swoim łacińskim tytułem było to wielkie dzieło. Zdecydowanie najlepszy ze stricte rockowych albumów Malmsteena. Po pierwsze, udało się Yngwiemu zgromadzić istny Dream Team - poza znanymi już Vescerą i Olaussonem w nagraniach wzięli udział rewelacyjny perkusista Shane Gaalaas i koncertujący już wcześniej z Malmsteenem basista Barry Sparks. Po drugie, album promowany był teledyskiem do utworu The Only One (nie wiedzieć czemu, większość stacji emitowała go pod pomylonym tytułem z inną kompozycją z tego samego krążka), gdzie nie tylko można było usłyszeć zabójcze arpeggio , ale także je zobaczyć. Na płycie po prostu brak złego utworu, wszystkie piosenki mogłyby być właściwie przebojami. Dbając o różnorodność Malmsteen zamieścił tu piękną balladę (I'd Die Without You), przy czym nie zapomniał zagrać "z pazurem" (Vengeance), ani dodać czegoś tajemniczego (Voodoo). Ponadto nie zabrakło też kompozycji neoklasycznych, prawie jak z epoki baroku czy romantyzmu (Overture 1622 oraz nagrane dla drugiej żony Malmsteena i nazwane od jej imienia Amberdawn).
Po okresie autorskich kompozycji przyszedł czas na niewielką odmianę. W 1996 roku ukazuje się płyta Inspiration, będąca zbiorem utworów innych wykonawców, do których Yngwie dograł własne solówki. Na potrzeby tego projektu gitarzysta zmienił brzmienie gitary z soczystego na bardziej masywne i zaprosił do współpracy kilku wokalistów, czyli Joe Lynn Turnera, Marka Boalsa i Jeffa Scotta Soto. Wszystkie ścieżki perkusji zagrał z kolei Anders Johansson, bas obsługiwał Marcel Jacob, natomiast partiami instrumentów klawiszowych podzielili się Jens Johansson, Mats Olausson i David Rosenthal. Nie ma chyba sensu rozwodzić się nad każdą kompozycją z osobna, gdyż są one jednakowo dobre, ale chyba warto wymienić nazwy zespołów, którymi inspirował się Malmsteen. Były to: Deep Purple, U.K., Kansas, Rainbow, Jimi Hendrix, Rush i Scorpions.
Wraz z wydanym w 1997 roku albumem Facing The Animal zmienia się dotychczasowe brzmienie Malmsteena. Gitary stają się dużo cięższe, a wśród kompozycji przeważają tempa wolniejsze, chociaż oczywiście same solówki nadal są szybkie. Na szczególne wyróżnienie zasługują utwory Braveheart, My Resurrection i Another Time, reszta materiału jest raczej przeciętna. Poza Yngwiem w skład zespołu wchodzili wtedy perkusista Cozy Powell, klawiszowiec Mats Olausson, wokalista Mats Leven i basista Barry Dunaway.
W roku 1998 sporo się działo. W marcu trzecia żona Malmsteena, April, urodziła mu synka Antonia. Dobry humor wywołany tym faktem popsuła jednak inna wiadomość - podczas trasy promującej "zwierzęce oblicze" zginął w wypadku samochodowym perkusista Cozy Powell. By trasa mogła trwać dalej, jego miejsce zajął Jonas Ostman. Koncerty kontynuowane były w Japonii, Europie i Ameryce Południowej, jednak tournee mające odbyć się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie odwołano, a to po części ze względu na złą promocję ze strony wytwórni Mercury / Polygram (wykupionej przez Seagram / Universal). Tak czy inaczej jeszcze w tym samym roku ukazały się dwie kolejne płyty Yngwiego...
Najpierw wydano istną perełkę na rynku muzycznym, mianowicie Concerto Suite For Electric Guitar And Orchestra In E Flat Minor, Opus 1. Materiał na ten album został właściwie zarejestrowany już w czerwcu 1997 roku, jeszcze przed wydaniem Facing The Animal. Tym razem w nagraniach do płyty nie brał udziału zespół rockowy, lecz Yngwie zatrudnił Czeską Orkiestrę Filharmoniczną dyrygowaną przez Yoela Leviego, a samych nagrań dokonano w Pradze. Efekt jest piorunujący, bowiem wydawnictwo to nie ma sobie równych w historii muzyki. Wprawdzie zespoły takie jak Deep Purple czy Metallica nagrywały również płyty z orkiestrą, ale były to nadal płyty rockowe. Album Malmsteena mimo wszystko powinno się traktować jako muzykę poważną sensu stricto. Płyta ukazała się w dwóch wydaniach z różnymi okładkami, ale z czysto muzycznego punktu widzenia różnica jest między nimi taka, że jedno z wydań zostało zmasterowane cyfrowo w trybie 24-bitowym i wypuszczone na rynek muzyki poważnej, drugie zaś w trybie wielościeżkowym wypuszczono na rynek czysto rockowy. Przy okazji okaząło się też, że sam wirtuoz Yngwie, chociaż posiada sporą wiedzę z teorii muzyki, to jednak nie potrafi nut ani czytać, ani zapisywać. Muzykę komponował wraz z Matsem Olaussonem, który gitarowe kompozycje przekładał na instrumenty klawiszowe, po czym całość została przetranskrybowana na nuty dla orkiestry przez innego klawiszowca, Davida Rosenthala. Gdzieniegdzie na krążku usłyszeć można też wplecione fragmenty solówek Malmsteena znanych z jego czysto rockowych wydawnictw...
Również w 1998 roku pojawiła się na rynku koncertowa płyta Live!!. Materiał na nią został zarejestrowany podczas trasy promującej Facing The Animal, a konkretniej w czasie występów w brazylijskim Sao Paolo. Poza formatem podwójnego CD, koncert ten wydano rownież w formie DVD i kasety video. Zestaw utworów znany jest ze studyjnych wydawnictw, szkoda tylko, że w secie nie znalazł się żadne utwór z płyty Magnum Opus. Gdyby tak się stało, można by potraktować tenże album jako swoiste koncertowe "greatest hits". Skład na płycie był następujący: Barry Dunaway (bas), Mats Leven (śpiew), Mats Olausson (klawisze) i Jonas Ostman (perkusja).
W 1999 roku dobrą formę gitarzysty i pozostałych muzyków wykazał studyjny krążek Alchemy. Dodano tym razem do nazwiska artysty końcówkę Rising Force, co miało niejako oznaczać powrót do stylu gry z czasów "Odysei", jednak muzycznie byłą to raczej kontynuacja klimatów z "Facing..." (chociaż dużo od nich lepsza). Nastąpiła też zmiana na stanowisku perkusisty i wokalisty - Tym razem za perkusją zasiadł John Macaluso, a głosu użyczył Mark Boals. Płytę otwierają trzy przebojowe utwory, środek jest już mniej ciekawy, ale jeszcze uwagę przykuwa malmsteenowska interpretacja bluesa w kompozycji Blue oraz trzyczęściowe Asylum.
Dwutysięczny rok to przede wszystkim dwa składankowe wydawnictwa - Anthology 1994-1999 i The Best Of 1990-1999. Płyty te mają niejako uzupełnić zestaw hitów wydany uprzednio w ramach The Yngwie Malmsteen Collection i tym razem poza znanymi utworami trafiło się kilka perełek. Mowię oczywiście o Flamenco Diablo, Amadeus Quattro Valvole i ciekawej interpretacji niegdysiejszego przeboju grupy ABBA Gimme, Gimme, Gimme. W tym samym roku Yngwie rozstaje się ze swoim dotychczasowymi menadżerami z Lewis Entertainment, by wreszcie związać się z biznesmenem Michaelem Spitzerem. Za jego to pośrednictwem Malmsteen podpisuje nowy kontrakt z wytwórnią Spitfire Records, dzięki czemu kolejny album Szweda sprzeda się całkiem dobrze...
War To End All Wars ukazuje się w listopadzie 2000 roku. Skład zespołu jest prawie identyczny jak na albumie "alchemicznym", jedyna różnica jest taka, że tym razem partie gitary basowej zostaly zagrane przez samego Malmsteena. Płyta jest niestety dużo gorsza od swoich poprzedniczek, aczkolwiek i tutaj można znaleźć coś miłego dla ucha. W otwierającym album utworze Prophet Of Doom przemycono fragment dwudziestego czwartego kaprysu Niccolo Paganiniego, ale zagrano go w wersji power metalowej i nieco szybciej od oryginału, przez co brzmi to dość śmiesznie. W Crucify dosłuchać się można egzotycznych skal, po za tym sama piosenka zaczyna się od ciekawego dość cięzkiego riffu (o dziwo, tytułowy utwór zaczyna się bardzo podobnie...). Molto Arpeggiosa i Preludium to klasyki nawiązujące swym stylem do dawniejszych dokonań Yngwiego, a utrzymane w rytmach reggae Black Sheep Of The Family zamieszczono tu chyba dla żartu. Muszę jednak przyznać, że żart to przedni, bo utworku miło się słucha.
W 2001 roku grupa Yngwiego koncertuje u boku Dio w jego trasie "Magica Tour", po czym wybiera się w tournee po Stanach Zjednoczonych z okazji 45 urodzin Malmsteena. Część koncertów niestety trzeba było odwołać, gdyż z zespołu odeszło dwóch członków. Yngwie zastąpił ich wkrótce innymi i koncertował jeszcze w Europie, Azji i Ameryce Południowej, by wreszcie zagrać materiał z "Concerto Suite..." razem z tokijską Nową Japońską Orkiestrą Filharmoniczną. Występ ten został uwieczniony i ukazał się w Japonii na początku 2002 roku w postaci płyt DVD, CD i kasety video. Wkrótce też zaczęły zgłaszać się do Malmsteena inne orkiestry z całego świata z ofertami współpracy...
Z nowym składem Yngwie nagrywa w 2002 roku płytę Attack!!. Tym razem zespół poza szwedzkim wirtuozem tworzą klawiszowiec Derek Sherinian (znany z występow u boku Dream Theater), wokalista Doogie White (ex - Rainbow) i perkusista Patrick Johansson (współpracował ze Stormwind). Tym, co od razu "rzuca się w uszy", jest dużo lepsza produkcja niż przy poprzednim wydawnictwie. Słychać bardziej dopracowane brzmienie, a same utwory klimatycznie przypominają te z czasów Alchemy. W utworze Mad Dog znalazło się kilka ciekawych dźwięków w solówce, ale poza tym to uwidacznia się pewna wada albumu, mianowicie wszystkie kompozycje są do siebie bliźniaczo podobne. Pełno tu też różnego rodzaju autocytatów, które już gdzieś się słyszało. We Freedom Isn't Free słychać spore wpływy z... Jimiego Hendrixa. Touch The Sky wyposażony jest w miłą dla ucha melodię, toteż mógłby to być potencjalny przebój, a Air i Majestic Blue to typowe "malmsteenówki".
W grudniu 2002 roku w Japonii ukazała się jeszcze jedna płyta, która trudno by było nazwać nową. The Genesis to zbiór dziewięciu utworów pochodzących z czasów jeszcze sprzed debiutanckiego albumu Malmsteena. W pewnym sensie nie jest to nic nowego, bo kompozycje te krążyły już na różnych bootlegach wydanych bez zgody artysty.
Oficjalna strona artysty: www.yngwiemalmsteen.com
Guitarrizer sierpień 2003
|