Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** KIM STENBERG - "Spełnieniem moich marzeń byłoby budzić się rano, iść do studia i tworzyć muzykę" ***

Rok 2011 w muzyce progresywnej zaczął się sennie. Pośród nielicznych albumów, które miały dotąd premierę, szczególne miejsce zajmuje The Suffering Joy, krążek norweskiego Magic Pie. Trzeci studyjny album grupy z całą pewnością można określić najbardziej dojrzałym materiałem w jej dyskografii, ale i zarazem albumem, który rodził się... w płomieniach. Premierę The Suffering Joy opóźnił pożar studia, w którym grupa tworzyła i nagrywała album. O kulisach tego dramatycznego wydarzenia, treści trzeciego studyjnego albumu grupy, planach zespołu i własnych marzeniach opowiada lider Magic Pie, gitarzysta i wokalista Kim Stenberg.

HARD ROCK SERVICE: Przede wszystkim gratuluję udanego albumu. The Suffering Joy to kawał porządnej muzyki progresywnej. Czy wy, jako grupa, jesteście w pełni usatysfakcjonowani waszym premierowym albumem?

KIM STENBERG: Dziękuję za miłe słowa! Cóż, myślę, że jako zespół jesteśmy w pełni zadowoleni z naszego nowego albumu, ale zawsze znajdą się rzeczy, które moglibyśmy zrobić inaczej. Niemniej po utracie naszego sprzętu podczas pożaru w studio Gilberta [chodzi o wokalistę i klawiszowca zespołu Gilberta Marshalla - przyp. Morawski], a następnie kryzysie naszych "stanów umysłu" nie sądzę, aby album mógł brzmieć lepiej. Z radością słuchamy naszych nowych utworów i myślę, że zbliżyliśmy się do uchwycenia naszego własnego "Ja", rozpoznawalnej, unikatowej muzyki. Pomimo, że album jest odbierany różnie, to jesteśmy z niego zadowoleni, a tytuł The Suffering Joy doskonale oddaje istotę trudnego procesu, który był związany z jego ukończeniem

Kim Stenberg HARD ROCK SERVICE: To jest wasz pierwszy album bez Allana Olsena w składzie, ale już z nowym członkiem Magic Pie, którym został Eirikur Hauksson. Czy nowy muzyk zespołu przyniósł ze sobą również nowe pomysły, które wykorzystaliście w pracy nad nowym albumem?

KIM STENBERG: Oczywiście. Ja napisałem i zaaranżowałem wszystkie utwory, które weszły na krążek, ale Eirikur przeniósł na następny poziom moje pomysły, jeśli chodzi o wokale. On również napisał kilka świetnych partii, które trafiły na album. Dobrym przykładem będzie utwór otwierający album czyli A Life's Work pt. 1 - Questions Unanswered, w oryginale miało to być instrumentalne intro tylko przy użyciu melotronu, ale Eirikur rozszerzył utwór dodając do niego melodię i słowa. Myślę, że całość wyszła nieźle. Generalnie nasza współpraca dobrze się ułożyła.

HARD ROCK SERVICE: The Suffering Joy to trzeci LP Magic Pie. Czy masz jakieś nadzieje związane z tym krążkiem?

KIM STENBERG: Cóż, od kiedy zostaliśmy zaszufladkowani jako zespół grający rocka progresywnego, nie mam zbyt wielu oczekiwań, jeśli chodzi o jakiś przełom związany z odbiorem naszej muzyki. Mam jednak nadzieję na poszerzenie naszej bazy fanów, gdyż naprawdę wierzę, że każdy znajdzie coś dla siebie w tym albumie. To mieszanka pomiędzy prog rockiem, metalem i klasycznym rockiem, dlatego fani rocka powinni skosztować naszej muzyki.

HARD ROCK SERVICE: Jak mógłbyś porównać wasz nowy krążek z poprzednimi albumami grupy: Motions Of Desire z 2005 roku i Circus Of Life z 2007 roku?

KIM STENBERG: Myślę, że The Suffering Joy to nasza najlepsza płyta. Wzięliśmy wszystko co najlepsze z naszych dwóch poprzednich albumów i utworzyliśmy spójny materiał, z którego jesteśmy szczerze dumni. Album jest zdecydowanie bardziej mroczny i być może trochę bardziej złożony, ale myślę, że również pod względem brzmienia odczuwalna jest jego dojrzałość. Tym razem jeden z moich ulubionych projektantów Thomas Ewerhard przygotował okładkę, która bardzo się wszystkim spodobała, bo trafnie oddaje nastrój krążka.

HARD ROCK SERVICE: Czy mógłbyś opowiedzieć o czteroczęściowym utworze pt. A Life's Work. Jego ostatnia część jest dłuższa niż pozostałe. Skąd ten pomysł?

KIM STENBERG: A Life's Work jest swego rodzaju wprowadzeniem do opowieści o starcu, którego znamy z okładki. Ten utwór oddaje charakter naszego zespołu. Można go nazwać streszczeniem całego albumu. Napisałem tę piosenkę w jednym kawałku, ale zdecydowałem się ją podzielić, aby ułatwić odbiór słuchaczom. Pierwotnie chciałem oddzielić tylko drugą część pt. Overture od reszty utworów, ale logicznym następstwem tego działania były dwie kolejne części. Utwór jest mojego autorstwa, ale jest w nim również dużo wpływu Eirikura, który "położył na stół" kilka fajnych pomysłów. Poza tym ściśle współpracowaliśmy przy organizacji wokali.

HARD ROCK SERVICE: Jakie jest główne przesłanie The Suffering Joy?

KIM STENBERG: Cóż, głównym motywem krążka jest historia starego człowieka: jego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Historia o tym jak dorasta do tego, aby być bogatym i wpływowym człowiekiem, ale jest to też droga pełna poświeceń. Kiedy ten człowiek patrzy wstecz na swoje życie, targają nim uczucia żalu i skruchy: "czy naprawdę było warto, czy podejmowałem słuszne decyzje" (utwór pt. In Memoriam). Obserwujemy na płycie różne etapy jego życia. Od urodzenia do zbliżającego się końca. Krążek jest również o konsekwencjach wyborów, które dokonujemy w życiu i o tym jak mogą one wpływać na ludzi wokół nas. Całość uzupełnią sobie słuchacze w ich własnych umysłach... (śmiech).

HARD ROCK SERVICE: Na The Suffering Joy oczekiwaliśmy cztery lata. Czemu prace nad waszym albumem zostały przeciągnięte?

KIM STENBERG: Niestety premiera albumu została przesunięta o cały rok w wyniku pożaru, o którym już wspominałem. Spłonął budynek, w którym Gilbert miał swoje studio i w którym mieściła się nasza sala nagrań. Utraciliśmy prawie cały sprzęt, jak i wiele nagranych partii wokalnych i klawiszowych. Czuliśmy się jakbyśmy byli przeklęci. Zajęło nam dużo czasu aby stanąć na nogi. Spróbuj sobie wyobrazić napięcie, jakie panowało pomiędzy nami, to był zdecydowanie trudny okres dla Magic Pie. Na szczęście wyszliśmy z tej muzycznej agonii i wydaliśmy album, który już na zawsze będzie przypominał nam o tym miejscu. To już pewien etap historii związanej z Magic Pie.

HARD ROCK SERVICE: Czy trudno jest być zespołem grającym rocka progresywnego w Norwegii? Wszak w tym państwie dominują zespoły ze sceny black metalowej, a muzyka progresywna nie należy do najpopularniejszych. A może się mylę?

KIM STENBERG: Tak, black metalowe zespoły z Norwegii w przeszłości odnosiły wielkie sukcesy, ale myślę, że będąc zespołem grającym rocka progresywnego nie jest łatwo w żadnym dowolnym miejscu na świecie. Mainstreamowe media ignorują takie zespoły. Sukces komercyjny odnoszą tylko nieliczne, a twórczość pozostałych jest weryfikowana przez upływający czas.

HARD ROCK SERVICE: Porozmawiajmy o Tobie. Dlaczego zdecydowałeś się zostać muzykiem? Czy zawsze chciałeś być gitarzystą?

KIM STENBERG: Zawsze bardzo interesowałem się muzyką i odkąd mój ojciec zaczął grać na gitarze ten instrument stał się dla mnie naturalnym wyborem. Muszę jednak przyznać, że muzyka dla mnie to coś więcej niż granie na gitarze. Kocham proces tworzenia i aranżowania muzyki. Kiedy byłem młodszy, nie miałem cierpliwości by uczyć się coverów, więc zdecydowałem się pisać moje własne utwory. To cała historia. Jestem wielkim fanem prawie każdego stylu i gatunku więc myślę, że dlatego tak bardzo fascynuje mnie muzyka progresywna, w której właściwie wszystko jest dozwolone i nie ma ograniczeń czasowych. Niemniej oczywiście jestem maniakiem gitary. Uwielbiam czytać o nowościach związanych z tym instrumentem i unowocześniać swój sprzęt, tak jak robi to cała społeczność gitarzystów.

Kim Stenberg HARD ROCK SERVICE: Kto jest ulubionym gitarzystą Kima Stenberga?

KIM STENBERG: W tej chwili jest to Guthrie Govan. Ten człowiek mnie inspiruje i naprawdę "wyzwala" we mnie granie fusion, solówki na Slightly Mad i Tired są w dużej mierze inspirowane właśnie jego twórczością. Lubię też takich gitarzystów jak Steve Vai, Paul Gilbert, Richie Kotzen, Al Di Meola, John Petrucci, ale to dopiero początek listy.

HARD ROCK SERVICE: Czy masz jakieś marzenia?

KIM STENBERG: Moim największym marzeniem jest móc utrzymywać się z grania muzyki. Wiesz, wszyscy członkowie Magic Pie, z wyjątkiem Eirikura, pracują zawodowo i ze swojej zawodowej pracy czerpią podstawowe dochody. Spełnieniem moich marzeń byłoby budzić się rano, iść prosto do studia i tworzyć muzykę. Chciałbym również pracować z niektórymi z moich ulubionych muzyków jak Neal Morse, Mike Portnoy czy Roine Stolt... OK, wymieniłem prawie cały skład Transatlantic, także kierunek moich marzeń jest raczej sprecyzowany (śmiech). Mówiąc poważnie fantastyczna byłaby możliwość współpracy z takimi muzykami jak Neal Morse czy zespołami jak The Flower Kings, Dream Theater, Pain Of Salvation czy Spock's Beard. Zacząłem pisać solowy album, więc mam nadzieję, że znajdzie się na nim kilka gościnnych występów.

HARD ROCK SERVICE: Wróćmy do zespołu. Jakie są plany Magic Pie? Czy myślicie o trasie koncertowej?

KIM STENBERG: Na razie skupiamy się na promocji albumu i wciąż ogrywamy nowy materiał. Mam nadzieję, że po premierze nowego albumu pojawi się większe zainteresowanie Magic Pie. My z chęcią zagramy na europejskich koncertach i festiwalach, czekamy na propozycje. W tej chwili rozważamy możliwość mini-trasy koncertowej po Europie, która miałaby się odbyć w drugiej części tego roku. Jednak nie jest nam łatwo coś zaplanować, bo wszyscy pracujemy zawodowo, ale wierzę, że wreszcie jakaś trasa się powiedzie. Jeśli znasz jakieś dobre miejsca to daj nam znać! ;-). W kwestii planów mogę też zdradzić, że już teraz myślimy o nowym albumie, który rozpoczniemy nagrywać - miejmy nadzieję - w przyszłym roku.

HARD ROCK SERVICE: Czy są jakieś zespoły z którymi chcielibyście wystąpić na jednej scenie?

KIM STENBERG: Och, wiele. Graliśmy już na jednych deskach z zespołami, które lubimy: Spock's Beard, A.C.T., Pain Of Salvation czy Karmakanic. To naprawdę świetne przeżycie grać z zespołami, których jesteś wielkim fanem! Marzy nam się gra przed Transatlantic, The Flower Kings czy Dream Theater. To byłoby coś świetnego. Myślę, że zrobilibyśmy mocnootwarcie ich koncertów. Jest dużo znakomitych zespołów, dlatego liczę, że zobaczymy się niebawem gdzieś w Europie.

HARD ROCK SERVICE: Dziękuję za poświęcony czas!

Oficialny profil Kima Stenberga na MySpace: www.myspace.com/kim.stenberg

Konrad Sebastian Morawski
02.03.2011

(Zdjęcia wykorzystane w powyższym wywiadzie pochodzą z oficjalnego profilu MySpace Kima Stenberga.)