Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

LAKE OF TEARS - Illwill [2011]
Wydawca: AFM Records

  1. Floating In Darkness
  2. Illwill
  3. The Hating
  4. U.N.S.A.N.E.
  5. House Of The Setting Sun
  6. Behind The Green Door
  7. Parasites
  8. Out Of Control
  9. Taste Of Hell
  10. Midnight Madness
  11. As Daylight Yields (live) [bonus w digipaku]
  12. Demon You / Lily Anne (live) [bonus w digipaku]
  13. Crazyman (live) [bonus w digipaku]
Illwill

Skład: Daniel Brennare - śpiew, gitara; Fredrik Jordanius - gitara; Mikael Larsson - bas; Johan Oudhuis - perkusja

Produkcja: Lake Of Tears

Zacznę nietypowo, bo nie ukrywam, że bardzo spodobała mi się szata graficzna strony internetowej Lake Of Tears. Uderza z niej totalna beznadziejność, jak rzekłby Edward Środoń "nicość", absolutny koniec naszkicowany w stylu znanym z okładek Type O Negative. Bohatera rzeczonej strony internetowej znajdziemy też na okładce najnowszego albumu studyjnego Szwedów zatytułowanego Illwill. Nieszczęśnik utworzył krzyczący kontrast z bujnie wyrośniętym, rozdartym drzewem. Zaiste klimat arcywiosenny, ale odnoszę wrażenie, ze muzykom Lake Of Tears jakoś nigdy nie przeszkadzały drobiazgi. Grupa obok kryzysów, które jej nie omijały, przeszła też wyraźną ewolucję brzmienia. Od rasowego doom metalowego zespołu, który w 1994 roku debiutował albumem pt. Greater Art, w przekroju kilkunastu lat wykształcił się zespół o różnorodnej palecie wpływów z heavy metalem, psychodelią i metalem progresywnym włącznie. W tym rozgotowanym kotle pomysłów narodził się Illwill.

W skład ósmego studyjnego albumu Lake Of Tears weszło dziesięć utworów utrzymanych w dynamicznej heavy metalowej konwencji. Wyłączając House Of The Setting Sun kompozycje zawarte na Illwill są przede wszystkim pokazem szybkiego, nariffowanego grania, w których pod dyktando gitar i perkusji poprowadzone zostało tempo całego albumu. Rewelacyjnie zabrzmiały liczne momenty autonomiczne perkusji Johana Oudhuisa (U.N.S.A.N.E. czy Out Of Control), gładkich basów Mikaela Larssona (Parasites) i wściekłych solówek gitarowych Fredrika Jordaniusa (Floating In Darkness, Illwill czy Taste Of Hell). Trudno powiedzieć, że w niektórych utworach muzycy Lake Of Tears powrócili do rodowodu swojego brzmienia, bo wpisali się raczej w konwencję współczesnej muzyki ekstremalnej. Wszak naprawdę ciężkie w swoim gatunku The Hating czy Midnight Madness powinny zadowolić najbardziej wybrednych fanów agresywnego łojenia po strunach i bębnach. Wspomniałem, że wyjątkowo brzmi House Of The Setting Sun, bo w istocie jest to utwór, który mógłbym określić jako Cult Of Lunę z Eternal Kingdom przeniesioną w klimat doom i heavy metalu. Coś jest niespokojnego w muzyce Szwedów. Pozornie może wydawać się soczystym zestawem gitarowo-perkusyjnym z wymownymi, charakterystycznymi wokalami, ale w rzeczywistości pod tę skorupę wkradło się wiele złowieszczej energii. Bogatymi fragmentami gitary Daniela Brennare i Fredrika Jordaniusa są powyciągane w nienaturalny, zaskakujący sposób, a ten pierwszy dodatkowo nie oszczędził swoich wokali czerpiąc garściami z zadziorności Chucka Billy’ego, mroku i liryzmu Kinga Diamonda oraz tajemnicy Klasa Rydberga. Wyobraźcie sobie szybkie, utrzymane na nienagannej współpracy gitarowo-perkusyjnej nagranie, które nagle traci swoją moc na rzecz samodzielnych strun gitarowych o alarmującym, mrocznym brzmieniu. A to nie wszystko, bo Szwedzi na swoim najnowszym albumie zaoferowali całe mnóstwo innych patentów, którymi wykroczyli ponad standardy ciężkiego grania. Szkoda, że poza tymi wszystkimi walorami Illwill jest jednak wydawnictwem, które zostało zbudowane na trochę schematycznym szkicu kompozycyjnym. Muzycy Lake Of Tears mogliby swoje kompozycje zdecydowanie wydłużyć. Nawet jeśli miałoby to się stać kosztem ilości utworów na płycie, bo Szwedzi po prostu zasługują na co najmniej dziesięciominutowy numer napełniony muzycznym dynamitem (taki zmetalizowany To Blossom Blue z albumu pt. Forever After).

Podsumowując otwarcie przyznaję, że dałem się porwać najnowszemu albumowi Lake Of Tears. Przy nutach Illwill zupełnie żadnego znaczenia nie ma perspektywa związana z przeszłością zespołu. Lake Of Tears w 2011 roku to samodzielna, niezależna i twórczo natchniona formacja, która poza sprawnym popisem umiejętności instrumentalnych "sprzedała" również niezwykłą dawkę klimatu. Uważajcie, bo w tym roku jezioro łez jest wyjątkowo głębokie. Można się utopić. 8/10

Oficjalna strona zespołu: www.lakeoftears.net

Konrad Sebastian Morawski
maj 2011