Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

L.A. GUNS - Covered In Guns [2010]
Wydawca: Deadline Records / Cleopatra Records

  1. Pour Some Sugar On Me (Def Leppard)
  2. Rock & Roll All Night (KISS)
  3. Crazy Bitch (Buckcherry)
  4. Don't Fear The Reaper (Blue Oyster Cult)
  5. Check My Brain (Alice in Chains)
  6. Cry Little Sister theme from "The Lost Boys" (Gerald McMann)
  7. Just Between You And Me (April Wine)
  8. Rock'n Me (Steve Miller Band)
  9. Break My Stride (Matthew Wilder)
  10. Let It Rock (Kevin Rudolf)
  11. Let There Be Rock (AC/DC)
  12. I Love Rock N' Roll (The Arrows)
  13. Little St. Nick (The Beach Boys)
Covered In Guns

Skład: Phil Lewis - śpiew; Stacey Blades - gitara; Adam Hamilton - gitara basowa, instrumenty klawiszowe; Steve Riley - perkusja

Produkcja: Adam Hamilton

Covered In Guns to drugie wydawnictwo L.A. Guns z coverami, przy czym pierwsze ukazało się 6 lat temu, jeszcze zanim ekipa Phila Lewisa wydała killerski album Tales From The Strip. Wtedy już nie było Traciego Gunsa w zespole, który zresztą występuje ze swoją grupą pod takim samym szyldem, co może wprawić w zakłopotanie tych, którzy nie znają tego konfliktu i oczekują po prostu nowej płyty L.A. Guns. No więc mamy dziełko L.A. Guns Lewisa.

Tym razem dostaliśmy zestaw 13 utworów wykonawców z różnych okresów w historii rocka. Na pierwszy ogień interpretacja Pour Some Sugar On Me z repertuaru Def Leppard. Ten wielki hit Brytyjczyków nie był nigdy kawałkiem, który specjalnie lubiłem w przeciwieństwie do ich innych hiciorów, ale L.A .Guns zrobili z tego prawdziwy dynamit. Tzn. w zasadzie nie różni się wiele od wersji oryginalnej, tyle że brzmienie jest ostrzejsze, a i ta charakterystyczna zagrywka gitary brzmi trochę inaczej, lepiej i bardzo w stylu Guns. Rock & Roll All Night z repertuaru KISS poprawnie. Wiadomo, że tego się zbytnio obrobić nie da. Albo grasz rock and roll, albo zwyczajnie odstawiasz na półkę. Nie będę tego komentował, bo dla niektórych KISS to świętość. Powiem tylko, że brzmi to jak rock and rollowy standard. Słuchasz i czekasz na refren. Crazy Bitch to rzecz o wiele nowsza, bo pochodzi z 2006 roku i została umieszczona na płycie grupy Buckcherry. Hałaśliwy rock może się podobać tym, którzy niespecjalnie przywiązują wagę do finezyjnych aranżacji. Zresztą finezji nie było też w poprzednim numerze, więc nic specjalnie nas zdziwić nie może. Słuchasz i masz wrażenie, że L.A. Guns postanowili wybrać w miarę proste kawałki, by wszystko brzmiało spójnie. Don't Fear The Reaper wykonywane onegdaj przez Blue Oyster Cult odstaje od hard rockowej formuły. Jest płynne, tajemnicze i gitara nie daje po uszach ostrym przesterem. Słucha się tego przyjemnie. Prawie to samo co w oryginale, więc może się podobać pod warunkiem że ktoś akceptuje Oysterów. Ja nie mam z tym problemów. Check My Brain to rzecz jeszcze nowsza niż kawałek Buckcherry, bo pochodzi z wydanego w ubiegłym roku albumu Alice In Chains. Alicję bardzo lubię ze starych płyt, a tej ostatniej, przyznam szczerze, nie słyszałem, ale jeśli brzmi tak jak Gunsowa wersja tego numeru, to z pewnością się zapoznam. Wspaniałe granie w najlepszym stylu. Nie dość, że pasuje do obecnej dekady, to jeszcze sprawdziłoby się wśród stałych kawałków Alice In Chains nagranych jeszcze ze Stayleyem. Utwór jest eteryczny, ale zdecydowanie rockowy i melodyjny. Cry Little Sister to temat przewodni z filmu "The Lost Boys" i uważam, że świetnym pomysłem było nagranie go na ten album, gdyż pasuje do stylu L.A. Guns, zwłaszcza tego znanego z płyty Hollywood Vampires, co mi bardzo odpowiada. Just Between You And Me to już cover kanadyjskiego April Wine, grupy powstałej w latach '60 ubiegłego wieku, ale ten kawałek akurat pochodzi z lat '80 i zamieszczony został na krążku The Nature Of The Beast. Trzeba przyznać, że wybrano jeden z łagodniejszych utworów Aprilów, ale takie granie też tutaj rzecz jasna pasuje. Po prostu L.A. Guns czerpie z wielu źródeł i można zrozumieć fascynację tego typu balladami. Rock'n Me to powrót do prostego rock and rolla. Nie napiszę prostackiego, bo to nie żaden punk. A tak bardziej serio, to przelatuje koło ucha i jakoś nieszczególnie widzę potrzebę, by do niego wracać. W oryginale Steve Miller Band i tyle muszę dodać. Break My Stride był przebojem w 1983 roku i możecie mi wierzyć, ale mimo że byłem wtedy bardzo młody, a u nas zewsząd wiało komuną, pamiętam ten numer z radio. Mam więc do niego jakiś sentyment, chociaż wtedy nie wiedziałem, kto go wykonywał (Matthew Wilder) i nie mogłem później go odszukać, aż pojawił się Internet. Ale to już inna historia. W wersji L.A. Guns brzmi ostro i przekonywująco. Kolejny dobry moment płyty, jeden z lepszych prawdę mówiąc. Let It Rock to cover młodego rockmana Kevina Rudolfa. Piosenka pochodzi z 2008 roku i nie mogła się znacząco zestarzeć. Nie wiem, co w niej takiego szczególnego, że panowie z L.A. Guns zechcieli to nagrać, może te quasi metalowe zagrywki gitary w środku? W każdym razie posłuchać można. Let There Be Rock! Cóż kawałka ani zespołu, który go oryginalnie wykonywał, nie muszę specjalnie przedstawiać. Numer miał liczne interpretacje, nawet wykonywane przez zespoły z gatunku thrash metal (Onslaught). L.A. Guns grają go niemal identycznie jak AC/DC i nawet brzmienie gitar jest podobne. Phil Lewis nie przymierzając brzmi jak Bon Scott i myślę, że to L.A. Guns powinni jeździć zamiast Angusa i Co. na trasy koncertowe firmujące muzykę Australijczyków. I Love Rock N'Roll to numer The Arrows, ale spopularyzowała go Joan Jett. Wiecie, to nawet zabawne, że Phil śpiewa tutaj z jej manierą i słowo daję, ciężko ich odróżnić (cholera oni są na prawdę dobrzy). Oczywiście takie coś cieszy ucho, bo daje nam pojęcie o potencjale muzyków. Mogliby w zasadzie naśladować każdego ;). Little Saint Nick, w oryginale Beach Boys, w wersji Guns poprawnie, aczkolwiek takie wesołe bożonarodzeniowe melodyjki lepiej zostawić na innego rodzaju kompilację. No, ale w końcu nie jest to wcale takie złe.

Reasumując, Covered In Guns to zbiór dobrych utworów z paroma plombami rock and rollowymi, nagranymi chyba tylko po to, żeby dać pojęcie słuchaczowi, na czym chłopaki się wzorowali zakładając L.A. Guns, ale najciekawiej wypadają inne nagrania jak Check My Brain, albo Cry Little Sister. Album godny polecenia, nie tylko fanom zespołu.

Oficjalna strona zespołu: www.laguns.net

LSDisease
czerwiec 2010