Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

KRUK - Zanim Cię Zabije [2009]
Wydawca: Insanity Records

  1. Kameleon
  2. Wmówią Ci
  3. Gilotyna
  4. Rzeczywistość
  5. Ucieczka
  6. Taki Sen
  7. Cios
  8. Poza Ciałem
  9. Cień
Zanim Cię Zabije

Skład: Tomasz "Viśnia" Wiśniewski - śpiew; Piotr Brzychcy - gitara; Krzysztof Walczyk - organy Hammonda, syntezator; Piotr Wierzba - gitara basowa; Dariusz Nawara - perkusja

Produkcja: Mariusz Piętka

Na naszym ubogim, zdominowanym przez muzykę alternatywną, krajowym podwórku, każda formacja wykonująca jakąkolwiek odmianę melodyjnego rocka jawi się jako meteor rozświetlający ponure, nocne niebo. Młode, polskie grupy rzadko oferują słuchaczowi coś na przyzwoitym poziomie, dlatego też od wielu miesięcy z niecierpliwością oczekiwałem na pełnoprawny debiut powstałego w 2001 roku Kruka, ekipy wykonującej wcześniej covery gigantów tej muzyki (3 lata temu wydano krążek grupy zatytułowany Memories, nagrany z udziałem Grzegorza Kupczyka, z przeróbkami utworów takich gwiazd, jak Deep Purple czy Black Sabbath). Album z własnym materiałem zespołu - Zanim Cię Zabije - ukazał się w bieżącym roku w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej (niestety, ta druga została opatrzona tytułem zawierającym błąd gramatyczny, co w dyskusjach na temat płyty odwracało uwagę od jej zawartości).

Ci, którzy w swojej krytycznej złośliwości oczekiwali na kolejny polski produkt rockopodobny, powinni być pozytywnie zaskoczeni. Zanim Cię Zabije zawiera muzykę bogatą aranżacyjnie i instrumentalnie, większość utworów jest przemyślana i dobrze zagrana. Członkowie grupy jako źródła swoich inspiracji wymieniają bowiem sławne zespoły classic rockowe i rzeczywiście słychać, iż wywarły one przemożny wpływ na twórczość Kruka. Echa Rainbow, Deep Purple, Dio i Black Sabbath są tutaj wszechobecne; w kilku piosenkach słychać również wpływy bardziej współczesne (tj. Evergrey, czy Masterplan). Dysponujący mocnym głosem wokalista śpiewa co prawda z dziwną, jak dla mnie trochę irytującą, manierą (zwłaszcza na poziomie artykulacji), ale po kilku przesłuchaniach można się do niego przyzwyczaić i skoncentrować się na tym, co tutaj najważniejsze - na samych kompozycjach. Inaugurujący wydawnictwo, dynamiczny Kameleon, rozdziera powietrze drapieżnym riffem, podbarwionym brzmieniem Hammondów. Słychać tu wpływy Black Sabbath i wczesnego Dio (zwłaszcza na poziomie riffów i linii wokalnych). Wiśniewski stara się nawet śpiewać podobnie do "małego, wielkiego człowieka" heavy metalu, co wychodzi raczej średnio, cały numer należy jednak uznać za znakomity, rozgrzewający otwieracz, pomimo braku oryginalności. Prosty, ale zapadający w pamięć riff we Wmówią Ci z klawiszowym tłem, chyba miał w zamierzeniu odzwierciedlać dokonania Deep Purple z lat osiemdziesiątych. W utworze doskonale połączono ścieżki wokalne z podkładami. Tym razem wokalista pokazuje, w jakim repertuarze czuje się najlepiej, a występujące w połowie długości syntezatorowe solo dobrze komponuje się z całością. Rozpoczynająca się "walcowym" rytmem Gilotyna przechodzi następnie w nieco marszowego rockera (brawo należy się za współpracę sekcji rytmicznej z gitarą prowadzącą), kojarzącego się z dokonaniami starego Rainbow i Deep Purple. Podobają mi się tu: zwolnienie z partiami gitary basowej, dobra solówka z przeplatającymi się motywami klawiszy i gitar (skąd my to znamy?) oraz bardzo klasyczne outro. No i nadszedł czas na obowiązkową balladę, która okazuje się najsłabszym momentem całego albumu. Inspirowany trochę dokonaniami Scorpions, akustyczny początek oraz podkłady w refrenie Rzeczywistości są całkiem strawne, w przeciwieństwie do pretensjonalnych i smętnych linii wokalnych - miało z tego wyjść coś podniosłego, a wyszła tzw. polska szkoła filmowa... Utwór tylko częściowo ratuje fajna solówka. "Purplowo-rainbowowa" Ucieczka z partiami gitary prowadzącej, ładnie wyodrębnianymi z głównego riffu, szybko zaciera kiepskie wrażenie po poprzedniku. Nad liniami wokalnymi unosi się duch Dio, rewelacyjnie układa się współpraca gitar z instrumentami klawiszowymi. W sugestywnym dialogu gitar i klawiszy formacji udało się odtworzyć klimat lat '70. Uważam, że jest to jeden z mocniejszych punktów płyty. Taki Sen rozpoczynają wolno zagrane, mocne, zagrane na nieco przesterowanych gitarach złowieszcze riffy, przywodzące na myśl Black Sabbath, potem piosenka nabiera rozpędu, stając się typowo heavymetalowym "patatajem" (niektórzy dostrzegają w tym ślady NWOBHM, ja jednak słyszę tu więcej Masterplan). Umiejętnie rozłożono tutaj akcenty, fajnie brzmi gitara prowadząca uzupełniając linie wokalne w refrenie. Solówka nie jest tu jakimś popisem wirtuozerii, za to jest idealnie dopasowana do rytmów, zmieniających się co chwilę po drugim refrenie. Cios powoli przechodzi od spokojnego, podniosłego, zagranego na pianinie intro, w wolny, oparty na mocnych riffach, heavymetalowcy kawałek, zagrany w tradycji Black Sabbath, chociaż sama aranżacja może kojarzyć się z Masterplan. Owe pianino i klawisze wprowadzają ciekawą atmosferę pod koniec utworu, warto więc na nie poczekać. Szybszy, ale jednocześnie lżejszy Poza Ciałem bazuje na tych samych założeniach, co wcześniej Ucieczka, mam jednak wrażenie, że tym razem bez równie imponującego rezultatu, chociaż z drugiej strony chłopakom należy się plus za solówki odegrane na Hammondach. Ostatni na krążku Cień może być z powodzeniem uznany za jego opus magnum. Jest to rozbudowany, epicki numer, w którym po wgniatającym w ziemię riffie i spokojnym początku z akompaniamentem elektrycznego pianina następuje heavymetalowe rozwinięcie w średnim tempie - tym razem gitary nastrojono niżej, tak że brzmią niemal jak w Masterplan lub w Evergrey. Jeszcze szybsze tempo i świetnie wkomponowane solówki mamy tu po refrenach. Wielowarstwowość tej kompozycji i umiejętnie dozowane przez muzyków napięcie czynią Cień idealnym zamknięciem całości.

Przyznam, że mój początkowo ambiwalentny stosunek do Zanim Cię Zabije wynikał przede wszystkim z wtórności zamieszczonego tu materiału i niechęci do maniery wokalisty. Poza tym debiutanckie wydawnictwo Kruka z autorskim materiałem ma same zalety: jest przemyślane, dopracowane w najmniejszych szczegółach, zaskakujące bogactwem rozwiązań aranżacyjnych i dobrze skomponowane. Pomimo różnych źródeł inspiracji, które słychać w grze zespołu, nie czuje się tu żadnej niespójności. Do plusów należy też zaliczyć świetną i całkiem współczesną produkcję tego albumu, który mam przyjemność polecić wszystkim zwolennikom klasycznego hardrocka/heavy metalu.

Oficjalna strona zespołu: www.kruk.art.pl

Hardlover
czerwiec 2009