|
"Zapraszamy na naszą Kruczą wyspę pełną piękna, rytmu i radości życia..." - mówią muzycy Kruka, rodzimej hard rockowej grupy, której nazwę możemy jako słuchacze wymieniać jednym tchem z MonstruM czy Tipsy Train... W czasach, które klasycznym gitarowym brzmieniom służą raczej nieszczególnie i pod również niezbyt sprzyjającą szerokością geograficzną, piątka muzyków z Dąbrowy Górniczej konsekwentnie robi swoje. Współpraca z legendarnym wokalistą Turbo i CETI Grzegorzem Kupczykiem w ramach nagrania płyty Memories, wydanie debiutanckiego albumu Before He'll Kill You, supporty przed takimi legendami hard rocka jak UFO czy Thin Lizzy... Za kilka miesięcy światło dzienne ujrzy kolejna pozycja w dyskografii zespołu, po której możemy spodziewać się nie tylko udziału legendarnego Doogiego White'a w roli gościa specjalnego, ale także masy dobrych, hard rockowych brzmień spod znaku Led Zeppelin czy Deep Purple. Nim jednak drugi autorski album Kruka trafi na sklepowe półki uginające się, jak to niestety ma miejsce, pod ciężarem nic nie wartej komerchy - godna zespołowa reprezentacja w postaci Piotra Brzychcy (gitara), Tomasza Wiśniewskiego (wokal) i Krzyśka Nowaka (bas) poświęciła kilka cennych chwil na rozmowę z Hard Rock Service. Zatem, o ekscytującej współpracy z Doogiem Whitem, muzycznym kształcie mającego się wkrótce ukazać wydawnictwa, niezapomnianych koncertowych przeżyciach i graniu hard rocka w kraju nad Wisłą - zespół Kruk!
HARD ROCK SERVICE: Cześć, chłopaki! Oczywiście, nie sposób zacząć rozmowy z Wami od najważniejszej chyba wiadomości, która ostatnio dotarła do nas z obozu Kruka... Gościem specjalnym, który użyczy swojego głosu na drugiej w Waszej dyskografii płycie, jest nikt inny jak... Doogie White (znany choćby z Rainbow, Tank, czy grupy Yngwiego Malmsteena)! Jak pozyskaliście Doogiego do współpracy?
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Cześć! Wszystko wyszło spontanicznie, padło hasło ze strony wytwórni o współpracy z Whitem, a On najzwyczajniej się zgodził. Coś nieprawdopodobnego stało się jak najbardziej realne. Śpiewając w zespole Kruk czuję, że dzieje się tu coś magicznego (śmiech)
PIOTR BRZYCHCY: To zasługa ludzi z naszej wytwórni. Bez nich nie byłoby szans na takiego gościa specjalnego.
HARD ROCK SERVICE: Opowiedzcie również coś więcej o numerze, w którym będziemy mogli usłyszeć Doogiego - zatytułowanym, wedle doniesień, In Reverie.
PIOTR BRZYCHCY: To utwór, który będzie pierwszym singlem promującym nasz album. Jest klasycznym, prostym, rockowym numerem, opartym o dość stereotypowy temat gitarowy. Gdyby nie energia która wyzwala się w tych dźwiękach, gdyby nie przestrzeń i luz jaki zafundowaliśmy sobie specyficznym aranżem, utwór mógłby być żenującym banałem. Pewnie zapytasz skąd pewność, że tak właśnie nie zostanie odebrany (śmiech). Uprzedzając pytanie powiem, że przetestowaliśmy ten numer (jako jeden z trzech nowych) na koncertach, grając dla różnorakiej publiczności. W polskiej wersji językowej pojawił się w programie pierwszym Polskiego Radia. Opinie były zdecydowanie pozytywne i utwierdziły nas w tym, że In
Reverie to utwór odpowiedni do tego typu próby siły. Trzeba też podkreślić, że Doogie dostając ten numer do posłuchania wiedział, że możemy przedstawić mu inne utwory, jednak In Reverie spodobał mu się na tyle, że zdecydował od razu dograć swoje partie. Tekst utworu dotyka mojej bardzo ważnej, osobistej sfery życiowej i świadomość, że tacy fantastyczni wokaliści ubierają go w dźwięki jest czymś niebywałym.
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Może w hard rock’u nie da się już odkryć Ameryki, ale na pewno można zagrać to w sposób charakterystyczny, oryginalny i świeży - tak bym to określił.
HARD ROCK SERVICE: W międzyczasie powstaje również reszta materiału na Wasz drugi pełnowymiarowy album. Czego możemy się po nim spodziewać? Jak przebiegają nagrania?
PIOTR BRZYCHCY: Trudno jednoznacznie oceniać muzykę, którą się tworzy i nagrywa. W mojej opinii jest to rzecz ciekawa, wyzwolona, ale jednocześnie niepozbawiona szacunku dla tradycji. Jeśli poprzednia płyta średnio do mnie przemawiała, zawsze czegoś brakowało mi w tych dźwiękach, w brzmieniu, w tym co tam zagrałem, z tego nowego tworu cieszę się bardzo. Ostatecznie jednak to ludzie ocenią to co stworzyliśmy.
KRZYSZTOF NOWAK: W tym, co robimy, najważniejsze są emocje i prawda, lecz jest nas pięciu i prawda w każdym z nas jest inna, pogmatwana i wieloznaczna. Siłą naszej twórczości jest tolerancja, szacunek i chęć wspólnego poszukiwania - dlatego muzyka zawarta na nowej płycie będzie mocno zróżnicowana na wielu płaszczyznach. I tak ma być. Bo takie są korzenie rocka. Dziś wszystkim rządzi komercja, sprzedaż, zysk. Zatraciły się stare wartości. My chcemy iść pod prąd współczesnej brudnej rzeki zakłamania, bo tak czujemy i tak chcemy. Jak przebiegają nagrania? A jak można ocenić czas spędzony z przyjaciółmi z którymi robisz to co kochasz?
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Jest to 9 hardrockowych utworów - zróżnicowanych - dotykających różnych obszarów muzyczno-emocjonalnych, w których to w centrum pozostaje człowiek pełen różnych uczuć.
HARD ROCK SERVICE: Czy Wasze inspiracje, kształtujące nowy materiał, różnią się od dotychczasowych? Co głównie Waszym zdaniem wpływa na powstające teksty i muzykę?
PIOTR BRZYCHCY: W moim przypadku inspiracje i to, co tworzę, nie do końca idą w parze. Tworząc poszczególne kompozycje najczęściej kieruję się wyczuciem. Te wszystkie dźwięki wypływają prosto z serca, wbijają się w dłonie i tworzy się jakiś wstępny kształt. Jeśli czuję, że jest to właściwa droga, to staram się podążać nią dalej. Często okazuje się, że coś co podobało mi się wczoraj, jutro już drażni mnie do tego stopnia, że wyrzucam cały pomysł z głowy i z komputera, z pomocą którego zazwyczaj takie pomysły zapisuję. Teksty w moim przypadku to również jakieś osobiste opowiastki o życiu, o tym co piękne, o tym co boli, ale także o tym co ulotne. Staram się zawsze uchwycić jakiś klimat, który mnie ogarnia i dyktuje mi takie a nie inne uczucia.
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Do tworzenia potrzebuję samotności, wtedy jestem sam na sam ze sobą, ze swoim wnętrzem. Wyłączam się całkowicie i jak w medytacji, w której spływa na Ciebie deszcz - szukam pomysłu, który ewoluuje do postaci zadowalającej mnie. Inspiracje w moim przypadku nie zmieniły się, a zostały jedynie wzbogacone o inne inspiracje.
KRZYSZTOF NOWAK: Z wiekiem człowiek zaczyna poszukiwać inspiracji w sobie, w głowie, sercu, duszy czy jak kto chce to nazwać. Kiedy wysłuchało się już tysiące utworów innych, przeczytało tomy poezji, księgi filozofów oraz przegadało i przepłakało miliony problemów - nadszedł czas opowiadania własnej historii. Myślę że spotkałem na swojej drodze ludzi, z którymi mogę opowiadać siebie, tak się złożyło że wszyscy grają lub śpiewają w KRUKU :)
HARD ROCK SERVICE: Kiedy możemy spodziewać się nowego materiału?
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Wyznaczyliśmy datę premiery na 6 czerwca 2011 r., nie jest to przypadkowa data, bo dokładnie w tym dniu wypada 10 lat istnienia zespołu.
HARD ROCK SERVICE: Nowa płyta ma się również ukazać w wydaniu DVD. Co znajdziemy na tym "rozszerzonym" wydawnictwie, jakie materiały wizualne ze swego archiwum chcecie zaprezentować fanom?
PIOTR BRZYCHCY: Na tym DVD znajdzie się zapis koncertu, który odbył się 6 marca tego roku w katowickim Mega Clubie. Kruk to zespół, którego siłą jest scena i mając takie a nie inne możliwości wydawnicze chcemy to wszystkim pokazać. Mam nadzieję, że cel zostanie osiągnięty.
KRZYSZTOF NOWAK: 6 marca 2011 roku Kruk miał za sobą dwa miesiące ciężkiej choć pełnej radości pracy. Koncert zarejstrowany na DVD to zwieńczenie tego okresu. Nie wiem, czy to co się działo przed, wpłynie korzystnie czy też nie na jakość nagrania - lecz wiem, że był to jeden z ważniejszych dni w moim życiu.
HARD ROCK SERVICE: Wasze nowe wydawnictwo ma się ukazać nakładem Metal Mind Productions. Jak oceniacie swoją współpracę z tą firmą i na ile kontrakt z nią zwiększył Wasze szanse na godziwą promocję materiału?
PIOTR BRZYCHCY: Osobiście wiele mnie z tą firmą łączy i jestem przekonany, że to dla Kruka najlepsza z możliwych opcji. Rozmawiałem z różnymi ludźmi, którzy byli zainteresowani współpracą z nami, jednak finalnie postawiliśmy na MMP. Powiem Ci szczerze, że warunkiem dobrej współpracy jest nie tylko dobra promocja i kasa, jaką daje wydawca, ale też, a może przede wszystkim to, jak muzycy traktują taką współpracę. Najłatwiej jest założyć ręce i oczekiwać, że ktoś zrobi coś za ciebie. Dochodzi oczywiście sytuacja na rynku muzycznym, która jak wiemy nie jest ciekawa. Nie oczekujemy w związku z tym, że nagle ktoś uczyni nas gwiazdą rocka numer jeden. To, co zrobili do tej pory, jest w pełni satysfakcjonujące.
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Cieszę się, że trafiliśmy właśnie do tej wytwórni, tam gdzie chce się współpracować i gdzie wynik tej współpracy już jest mocno pozytywny. Widzę szansę dla zespołu Kruk, który rośnie w siłę i jest pełen zapału do pracy.
HARD ROCK SERVICE: Teraz trochę historii. Zespół Kruk powstał w 2001 roku - jak wyglądały Wasze początki? Opowiedzcie także trochę o składzie, w którym gracie.
PIOTR BRZYCHCY: Kiedy tworzyliśmy Kruka razem z Krzyśkiem Walczykiem i Przemkiem Skrzypcem, nie zdawaliśmy sobie chyba sprawy, że przetrwa to wszystko próbę czasu. Z drugiej strony, kto tworzy tego typu układ mając w świadomości, że zaraz się skończy? My założyliśmy 25 lat grania. Troszkę jeszcze nam zostało. Jeśli zaś idzie o obecny skład, no to cóż, nie mogę na nich patrzeć, staram się jak najmniej o nich myśleć i jak najrzadziej z nimi rozmawiać. Ja ich po prostu nienawidzę!!!!!! (śmiech)
TOMASZ WIŚNIEWSKI: O Ty dziadu!!!!!! (śmiech) Do zespołu zaciągnął mnie w/w Piotr Brzychcy obiecując milion dolców, do dziś nie zobaczyłem pieniędzy, ale cóż... zostałem i nie zamierzam się stąd ruszać, jest mi tu dobrze! (śmiech)... bo znalazłem w tym zespole dużo rzeczy bezcennych! (śmiech) Jest dobra energia, są pozytywne relacje, są plany i dalekosiężne marzenia! Jest dużo śmiechu i jest "pliska"! (śmiech)
HARD ROCK SERVICE: Pierwszą płytą, jaką nagraliście pod szyldem Kruk, było Memories w 2006 roku; znakomity zbiór coverów takich zespołów jak Uriah Heep, Led Zeppelin czy Deep Purple oraz... jeden utwór Budki Suflera jako bonus. Z którego z coverów jesteście najbardziej zadowoleni, według jakiego klucza dobraliście konkretne utwory zamieszczone na płycie?
PIOTR BRZYCHCY: Black Dog i Burn. Moje zadowolenie bardziej bierze się z faktu obcowania z tymi dźwiękami niż z tego, jak to nagraliśmy. Tu bym jeszcze sporo pozmieniał (śmiech)
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Utwory dobrał Grzesiek Kupczyk i zaprosił zespół do nagrania tychże utworów, ktoś podrzucił Mu namiary na Nasz zespół.
HARD ROCK SERVICE: Nagraliście Memories wspólnie z Grzegorzem Kupczykiem (wokalistą CETI i zarazem legendarnym frontmanem Turbo). W jakich okolicznościach nawiązaliście tę współpracę i jak ją wspominacie?
PIOTR BRZYCHCY: To była wielka przygoda. Nagle zespół przestał być anonimowym tworem. Oczywiście zdawaliśmy sobie, po jak kruchym lodzie stąpamy, bo z jednej strony zagrożenie metką "coverband", z drugiej strony mierzenie się z pomnikami rocka(!), ale daliśmy radę. Nigdy nie zapomnę tego, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie Grzesiek. Ta charyzma, ten humor, a jednocześnie natura gwiazdora, ale w taki naturalny i trochę szalony sposób. Grzegorz Kupczyk jest zjawiskiem, a przy tym traktuje swoich współpracowników jak kumpli. Choć czasem podejmował decyzję, która nam do końca nie odpowiadała (mam na myśli proces nagrywania i produkcji płyty), to i tak był naszym kumplem, bo nie chciałbym nadużywać słowa przyjaźń.
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Po usłyszeniu Child In Time w naszej wersji koncertowej, jak twierdzi: "Spadł z krzesła" i to zadecydowało prawdopodobnie o tym, że właśnie z Krukiem chciał współpracować. Zaprosił zespół do współpracy również ze mną w roli dodatkowego wokalisty i za to jestem Grześkowi wdzięczny.
HARD ROCK SERVICE: Pierwszym autorskim albumem Kruka było Before He'll Kill You z 2009 roku. Jak z perspektywy czasu oceniacie ten album?
PIOTR BRZYCHCY: To skrzywdzony album... rozstaniem się z perkusistą w trakcie sesji i nagrywaniem partii perkusji do istniejących już śladów... nerwową atmosferą jaka opanowała cały zespół i producenta... w końcu nie pasująca nam szata graficzna, która poszła do druku. Z drugiej strony to sentyment. Byliśmy załamani i nagle zewsząd zaczęły spływać same pozytywne recenzje. To był piękny czas. Jeśli chodzi o muzykę i poszczególne utwory, to dziś by to nie przeszło. Za dużo, za gęsto, za mało luzu, za mało radości.
HARD ROCK SERVICE: Które utwory z Before He'll Kill You należą do Waszych ulubionych, które najchętniej gracie na żywo?
PIOTR BRZYCHCY: Jeśli chodzi o mnie, to wskazałbym utwór tytułowy, który miał w ogóle nie wejść na płytę, a który okazał się jednym z najlepiej ocenianych numerów. Wierzyłem w ten numer od początku i walczyłem, kiedy były plany żeby go wyrzucić. Może było to podyktowane jakimiś egocentrycznymi pobudkami, bo to mój numer od początku do końca. Jednak czułem, że to może być wartościowy numer i nos mnie nie zawiódł (śmiech). Wspominam o tym wszystkim, bo muzyka to nie tylko sztuka, ale także polityka. Niestety.
HARD ROCK SERVICE: Teraz może mała lingwistyczna ciekawostka... Before He'll Kill You zasłużenie zebrało znakomite recenzje zarówno na łamach wszystkich portali zajmujących się hard rockiem, jak również magazynów muzycznych. Jednocześnie jednak spotkałam się w nich z opiniami kilku purystów językowych, zarzucających tytułowi... zawarty w nim gramatyczny błąd (klasyfikowane jako błąd użycie czasu przyszłego prostego po słowie "before"). Oczywiście, nie od dziś wiadomo, że w angielskim niektóre wyrażenia i frazy rządzą się swoimi prawami i łamią sztywne gramatyczne zasady - jak było w przypadku tego tytułu?
PIOTR BRZYCHCY: Wszystkie teksty przepuściliśmy przez wiele naprawdę różnorakich głów. Jak to w tym temacie bywa, pojawiały się przeróżne opinie. Oczywiście jest to błąd, jeśli patrzysz na to w typowy sposób. Jeśli użyjesz wyobraźni świat staje się zdecydowanie prostszy i jednocześnie ciekawszy. Nie było opcji, aby płyta nazwana została np. "Before He'll Kill's You", bo nam podobała się gra słów "He'll" "Kill", a skoro rodowity Angol i Amerykaniec stwierdzili, że jest to dopuszczalna opcja, to skorzystaliśmy z niej... Wywołało to dyskusję, ale czy to było aż tak istotne?
HARD ROCK SERVICE: Macie również spore doświadczenie jako support gigantów światowego hard rocka. Między innymi - w marcu 2007 roku otworzyliście warszawski koncert UFO, a dwa lata później rozgrzaliście publiczność przed Thin Lizzy. Jak wspominacie oba te doświadczenia koncertowe?
PIOTR BRZYCHCY: To były najcudowniejsze chwile na ścieżce muzykowania, jakie dotychczas mi się przytrafiły. Oczywiście dopisałbym do tego jeszcze choćby Festiwal Legend Rocka w Dolinie Charlotte i kilka innych koncertów jakie zagraliśmy. Publiczność kupiła nas od razu, emocje były ogromne... w każdym przypadku. Te chwile będę pamiętał do końca życia. O randze zaszczytu grania na jednej scenie przed gigantami wspominać nie muszę.
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Nigdy tego nie zapomnę, to spełnienie marzeń i znakomite przyjęcie przez publiczność.
HARD ROCK SERVICE: Jeśli chodzi o tego typu wydarzenia, rok 2011 powinien również okazać się dla Kruka owocny - w maju występujecie przed Uriah Heep podczas dwóch koncertów tej legendarnej grupy w Polsce (23 maja we wrocławskim klubie "Eter" i 25 maja w katowickim "Mega Clubie"). Jakie macie oczekiwania względem tego koncertu?
PIOTR BRZYCHCY: Damy z siebie wszystko i chyba takie są nasze oczekiwania. Bardziej wobec siebie niż wobec tego wydarzenia. Jeśli dajesz z siebie wszystko, to ludzie mają zupełnie inny stosunek do tego, co robisz. Naszym zadaniem jest rozgrzać publiczność przed występem gwiazdy głównej i zrobimy wszystko, aby tak się stało. Mam też nadzieję, że zobaczę koncert Uriah od zaplecza. To takie bezcenne pamiątki, których nie da się kupić.
KRZYSZTOF NOWAK: Mamy oczekiwania wobec siebie, zagrać za każdym razem najlepszy koncert dla publiki, siebie i przyjaciół z kapeli. Przeżyć kolejną przygodę, zaistnieć choć na chwilkę w ludzkich sercach :)
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Czekam z niecierpliwością na te chwile.
HARD ROCK SERVICE: W tym miejscu chciałabym zadać kolejne pytanie, które samo ciśnie się na usta w dzisiejszych czasach... "It's hard to be a rock'n'roller", śpiewał zespół Wig Wam. We współczesnej polskiej rzeczywistości droga hard rockowego zespołu inspirującego się klasyką gatunku nie jest, bez wątpienia, usłana różami - czy nie kusiło Was, by porzucić tradycyjne inspiracje na rzecz czegoś, co łatwo się sprzeda i zapewni Wam sławę i pieniądze?
PIOTR BRZYCHCY: Tak, moglibyśmy wszystko inaczej ogarnąć i żyć z grania, ale mamy głowy nabite marzeniami. Niewykluczone, że co jakiś czas usłyszycie, że ktoś z nas gra zupełnie inną muzykę w innym zespole. Tworząc jednak Kruka, który jest dla nas najważniejszy, gramy hard rocka i to jest dla nas najważniejsze. To nasza karma!
KRZYSZTOF NOWAK: Można żyć z muzyki i nią nie żyć. Można też czerpać z niej siłę, aby radzić sobie z życiem. Ja wiem, że to, co powiem, wyda się dla wielu śmieszne (cóż, taki czas)... Ja chcę po prostu grać, grać, grać. Wstać rano, wypić kawę z ukochaną kobietą, która chce iść ze mną przez życie, potem wziąć gitarę do rąk i zapomnieć o współczesnym świecie, później spotkać się z przyjaciółmi i zagrać koncert dla ludzi, którzy będą czerpać siłę z naszej muzyki. Tylko tyle i aż tyle...
HARD ROCK SERVICE: Serdeczne dzięki za wywiad! Czy chcecie dodać jeszcze na koniec coś dla naszych czytelników i Waszych słuchaczy?
PIOTR BRZYCHCY: Nic nie jest ważniejsze w muzyce niż reakcja, jaka pojawia się między wykonawcą a odbiorcą. Gdyby nie wy, nie byłoby nas. Nie pozbawiajcie nas tego i bądźcie z nami, a my obiecujemy zafundować wam jeszcze wiele przyzwoitych dźwięków i emocji!
TOMASZ WIŚNIEWSKI: Dziękuję za wsparcie, jakim otaczacie zespół, że możemy ciągle grać i śpiewać dla Was Bądźcie nadal z nami i Podtrzymujcie ten magiczny krąg. Do zobaczenia na koncertach! \m/
KRZYSZTOF NOWAK: Ludziska nie dajcie się zwariować. Nawet w tym świecie są wyspy dla marzycieli - jedną z nich jest MUZYKA. Zapraszamy na naszą Kruczą wyspę pełną piękna, rytmu i radości życia!!!
Oficialna strona zespołu Kruk: www.kruk.art.pl
Twisted 05.04.2011
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony zespołu i zostały użyte za jego pozwoleniem)
|