|
Skład: Paul Stanley - śpiew, gitary; Gene Simmons - śpiew, gitara basowa; Ace Frehley - śpiew, gitary; Peter Criss - perkusja
Produkcja: Bruce Fairbairn
Kiedy w 1996 roku dotarła do nas wiadomość o reformacji KISS w starym składzie i powrocie do masek, wielu kręciło nosem z powątpiewaniem, czy może to tylko skok na kasę. Tak czy owak wchodziła w grę gigantyczna trasa koncertowa, a później jak się okazało nagranie płyty. Psycho Circus to zmierzenie się legendy z rzeczywistością i okazuje się, że wypada na korzyść rzeczywistości.
Mamy tu dziesięć dość zróżnicowanych kompozycji, w których wokalnie udzielają się wszyscy członkowie KISS, choć przede wszystkim śpiewają Stanley i Simmons. Rozpoczyna się mocno. Utwór tytułowy to moim zdaniem najlepszy numer na całym albumie. Świetna, potężna hard rockowa kompozycja zaśpiewana przez Stanleya ma kimat produkcji AC/DC, choć oczywiście wszystko zrobione jest z właściwą dla KISS pompą. To samo zresztą tyczy się wideoklipu, który zrealizowano do tego utworu. Jeden z najlepszych obrazków jakie kiedykolwiek zrealizowano do piosenki. Po mocnym początku następuje Within. Zaśpiewany dla odmiany przez Simmonsa jest nieco dziwną propozycją. Wyjątkowo niemelodyjny fragment płyty sprawia wrażenie zapchajdziury, choć ogólnie nie jest taki zły. Ciężkie gitary i niski głos Simmonsa. W refrenie przeradza się już w bardziej typowe dla zespołu granie. I Pledge Allegiance To The State Of Rock'n'Rollz kolei to KISS w najpierwotniejszej postaci. No prawie. Grupa gra klasycznie rock and rollowo, ale z prawdziwie hard rockową siłą. Znów śpiewa Stanley i wydaje mi się że jego wokal wypada najbardziej przekonująco. W Into The Void do mikrofonu podchodzi natomiast Ace Frehley. Zresztą ten numer przypomina nieco solowe dokonania gitarzysty KISS i każdy, kto słyszał utwory Frehley's Comet, wie o czym mówię. Po dobrym hard rockowym kawałku mamy We Are One. To już ballada. Typowa dla KISS i niestety trochę za bardzo "piosenkowata", ale nieźle się jej słucha. Po niej atomowe uderzenie w postaci You Wanted The Best, w kórym to wokalnie udzielają się wszyscy członkowie zespołu. To oczywisty ukłon w stronę AC/DC, kompozycja chyba specjalnie napisana na koncerty. Mocna, nabijająca rytm perkusja i metalowa solówka. Po tym niewątpliwie powalającym numerze mamy klasyczny hard rockowy Raise Your Glasses. To niczym hymn. Jest w tym witalność i w sumie pewne nawiązanie do płyty Crazy Nights. Słucha się tego bardzo dobrze. I Finally Found My Way - niekoniecznie w tym zestawie, choć miłośnicy nurtu AOR zakochają się w tej słodkiej balladzie spod znaku REO Speedwagon. Zaśpiewana przez perkusitę Petera Crissa wyróżnia się na plus tym, że wprowadzono orkiestrową aranżację, ale ogólnie nie jest to 24 karatowe złoto. Dreamin' to doskonały numer. Znowu soczysty hard rock kojarzący się z późnym KISS. Naprawdę mięsiste brzmienie i do tego ta melodyjność. Rzecz godna uwagi nie tylko dla KISS-maniaków. Całość zamyka Journey Of 1000 Years. Właściwie spina nam klamrą album, bo pojawia się w tej kompozycji cytat znany z utworu tytułowego. Mamy tu także orkiestrową aranżację, co sprawia, że numer brzmi przestrzennie.
Psycho Circus to naprawdę udana płyta, z której muzykę można określić mianem hard rock and roll, czyli wszystko pozostaje po staremu. Album ten mogę polecić nie tylko KISS-maniakom, ale wszystkim którym takie granie się podoba. To naprawdę rzecz godna uwagi.
Oficjalna strona zespołu: www.kissonline.com
LSDisease listopad 2003
|