Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

KINGDOM COME - Rendered Waters [2011]
Wydawca: Steamhammer / SPV

  1. Can’t Deny (new version)
  2. The Wind (new version)
  3. Blue Trees (brand new song)
  4. Should I (new version)
  5. I’ve Been Trying (new version)
  6. Pushing Hard (new version)
  7. Seventeen (new version)
  8. Is It Fair Enough (brand new song)
  9. Living Out Of Touch (new version)
  10. Don’t Remember (brand new song)
  11. Break Down The Wall (new version)
Rendered Waters

Skład: Lenny Wolf - śpiew; Eric Förster - gitary; Nada Rahy - perkusja i instrumenty perkusyjne; Frank Binke - gitara basowa

Produkcja: Lenny Wolf

Od ukazania się niezywkle udanego krążka Magnified upłynęły 2 lata i Lenny Wolf postanowił przypomnieć o sobie nowym wydawnictwem. Składa się ono głównie ze starych utworów Kingdom Come nagranych ponownie, ale znalazły się tu też trzy premierowe kawałki oraz jeden numer z czasów, kiedy Wolf występował ze Stone Fury. No więc zaczynamy przygodę z Rendered Waters.

Płytę otwiera nowa wersja Can't Deny, pierwotnie wydanego 20 lat temu na krążku Hands Of Time. Tam, jak wiemy, był to bardzo przebojowy utwór wspomagany obficie syntezatorem. Tutaj zrezygnowano z obfitego akompaniamentu klawiszy, a i gitara brzmi ciężej. Przebojowość naturalnie nie znika, bowiem aranżacja pozostała po staremu. Idealny utwór na ropoczęcie płyty, mimo że na Hands Of Time był dopiero pod koniec albumu. The Wind to jedyny reprezentant drugiego w dyskografii wydawnictwa In Your Face. Jeśli porównać z oryginałem, słychać wyraźnie, że zmieniła się tonacja na niższą. Lenny śpiewa delikatniej, choć nagranie nie brzmi lekko. Jego głos nieco przetworzony nadaje psychodelicznego charakteru ścieżce, chociaż powiedzmy sobie jasno, że to hard rock w najczystrzej postaci i te drobne zabiegi aranżacyjne nie były w stanie znacząco wpłynąć na charakter kompozycji, a The Wind na Rendered Waters trwa ponad minutę krócej niż w swojej oryginalnej wersji. Na pozycji numer 3 pierwsze z premierowych nagrań. Każdy, kto zna ostatnie dokonania Lenny'ego, doskonale wie, czego można się spodziewać. Utwór odbiega od hard rocka jako takiego, ale mimo wszystko mocnego uderzenia w nim nie brakuje. Podobne kawałki nagrywał niegdyś inny Lenny, a mianowicie Kravitz. Można posłuchać, zwłaszcza że mamy tu do czynienia z fajnym refrenem oraz hendrixowską zagrywką gitary. Should I to znów wyciąg z płyty Hands Of Time, a zagrany jest tutaj trochę wolniej niż w oryginale, co też zwiększa jego ciężkość. Poza tym bez zmian. Solidna porcja dobrego hard rocka (pamiętacie jeszcze teledysk do tego kawałka? Jeden z lepszych obrazków jakie zrobiono do muzyki). I've Been Trying to także ponownie zarejestrowany fragment Hands Of Time, już ostatnie na Rendered Waters nawiązanie do tamtego wydawnictwa. Tym razem pokuszono się o zmianę aranżacji na tyle, że z pięknego rozmażonego kawałka zrobiła się bezkształtna klucha. No prawie, bo refren brzmi przyzwoicie, natomiast zwrotka strasznie skopana (brak przestrzennych gitar, wszystko spłaszczone i wysterylizowane), no i całość znacznie okrojona (o prawie półtora minuty). Pushing Hard to w końcu coś z debiutu wydanego w 1988 roku. Nie zabrakło tej nastrojowej wstawki w środku numeru i jest on odegrany niemal identycznie jak oryginał, więc nie będę się rozpisywał. Dobrego hard rocka nigdy za wiele. Seventeen to także kawałek z debiutanckiej płyty, który brzmi tu jak na zwolnionych obrotach. I ten ciężki Zeppelinowy numer mimo owego zabiegu jest o minutę krótszy niż oryginał (chyba dobrze, bo przy takiej walcowatej ciężkości mógłby nużyć, gdyby trwał dłużej). Myślę, że trochę przesadzono, ale ostatecznie się broni w tym zestawie. Is It Fair Enough to drugi z premierowych kawałków na krążku i muszę przyznać, że jest wyśmienity. Gdyby Lenny chciał nagrać w przyszłości album złożony z tego typu kompozycji, to zapewne zyskałaby tytuł dzieła dekady. Spokojna, nie zwiastująca mocnego przyłożenia zwrotka, urwana miażdżącym refrenem. Coś niesamowitego. To jakby zderzenie Kingdom Come z ostatnich lat z Kingdom Come sprzed 20 laty i dlatego chyba dobrze definiuje ten album. Living Out Of Touch to obok Get It On mój ulubiony numer z debiutu i tutaj potraktowany niemal identycznie jak za pierwszym razem. Oczywiście brzmienie jest nieco inne, dostosowane do współczesnych czasów, ale słucha się tego równie wyśmienicie. Po prostu kawał melodyjnego hard rocka w najlepszym wydaniu. Don't Remember to trzecie i ostatnie premierowe nagranie na Rendered Waters. Udany, krótki utwór będący podobnie jak Is It Fait Enough kompromisem między starym Kingdom Come z ubiegłego stulecia a tym, co grupa prezentowała z kolei w ubiegłym dziesięcioleciu. A na sam koniec gratka dla fanów Stone Fury, Break Down The Walls - kawałek w oryginale otwierający debiutancki album pt. Burns Like A Star pierwszej formacji Lenny'ego. Oczywiście spodoba się fanom tamtej AOR-owej ekipy, ale myślę, że spodoba się wszystkim fanom melodyjnego hard rocka, bowiem tak tutaj brzmi. Ostrzej i zadziorniej, nie tracąc przy tym pierwotnej melodyki.

Płyta oczywiście godna polecenia zarówno fanom Kingdom Come jak i tym, którzy chcą zespół dopiero poznać. Chyba nie ma lepszej przekrojówki przez twórczość tego niezwykle interesującego projektu niż Rendered Waters. Oczywiście pewnych utworów mi tutaj zabrakło, np. Get It On, Do You Like It, czy choćby Stay, ale najwyraźniej Lenny uznał, że to nie ma być zbiór typu "Greatest Hits", tylko miks przebojowych numerów i tych bardziej introspektywnych, skłaniających do zadumy. Jak dla mnie rewelacyjne zestawienie. Kawał porządnego hard rocka. Serdecznie polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.lennywolf.com

LSDisease
kwiecień 2011