|
Skład: Göran Edman - śpiew; Jonas Reingold - gitara basow, gitara basowa bezprogowa, chórki; Marcus Liliequist - perkusja; Lalle Larsson - instrumenty klawiszowe, chórki; Nils Erikson - śpiew, instrumenty klawiszowe; Krister Jonsson - gitary
Produkcja: Jonas Reingold
Muzyką Karmakanic zainteresowałem się przed trzema laty przy okazji premiery krążka zatytułowanego Who's The Boss In The Factory. Jak się później okazało, był to trzeci studyjny album solowego projektu jednego z asów szwedzkiego prog rocka Jonasa Reingolda, a gdy udało mi się nadrobić zaległości, stwierdziłem też, że najlepszy spośród całej twórczości zespołu. Bardzo dobre wrażenie, które wywołał we mnie Who's The Boss In The Factory sprawiło, że kolejny studyjny album Karmakanic miałem kupić w ciemno. Stało się tak pod koniec lipca, bo światową premierę miał czwarty studyjny krążek Jonasa Reingolda i jego progresywnej świty zatytułowany In a Perfect World.
W odniesieniu do poprzedniego materiału w składzie Karmakanic zmienił się perkusista, bowiem Zoltana Csorsza zastąpił Marcus Liliequist, a grupa została dodatkowo rozszerzona o wokalistę i klawiszowca Nilsa Eriksona. Podejrzewam, że te zmiany nie miały wielkiego wpływu na muzykę zawartą w najnowszym dziele grupy, ale dosyć nieoczekiwanie zmianom uległa muzyczna filozofia Jonasa Reingolda. Wszak dowodzony przez niego progresywny sekstet napisał album w sumie rozciągnięty na niemal godzinę, w której zmieściło się siedem utworów utrzymanych w bardzo urozmaiconej, napełnionej barwnymi dźwiękami i optymistycznym klimatem muzyce. Skąd więc zdanie o zmianie muzycznej filozofii głównodowodzącego Karmakanic? Ano, w zawartości In a Perfect World nie uświadczymy mrocznego, na wpół przejmującego, a na wpół sarkastycznego klimatu, który z dużą starannością grupa kreowała w poprzednich latach. W albumie nasyconym rozlicznymi fajerwerkami muzycznymi aż nadto przesłodzony wydaje się charakter poszczególnych kompozycji. Szczególnie jest to odczuwalne w kompozycjach krótszych takich jak Turn It Up, Can't Take It With You czy Bite The Grit, w których muzycy Karmakanic zaoferowali muzykę utrzymaną przede wszystkim na gitarowo-klawiszowych pomysłach w bardzo cukierkowym klimacie. Zabrzmi niepokojąco, ale wiele fragmentów najnowszego dzieła Karmakanic z pewnością mogłyby posłużyć jako tło do amerykańskiego grilla. Nie rozumiem, gdzie się w muzyce szwedzkiego zespołu podział przygnębiający, deszczowy klimat z dwóch części Eternally, albo sarkazm wypełniający Who's The Boss In The Factory. Ponadto urozmaicony wokal pod postacią partii Gorana Edmana, Nilsa Eriksona oraz muzyków od chórków Jonasa Reingolda i Lalle Larssona został okradziony ze szczerości, a w jej miejsce zaoferowano jakieś dziwne chwytliwe rozluźnienie. Na tym krążku pojawiła się jednak dosyć interesująca cecha związana z bardzo nieusystematyzowanym nastrojem, bo jeżeli w wielu fragmentach In a Perfect World mógłby stanowić dobre towarzystwo dla hamburgerów, o tyle zdarzyło się również, że z dosyć dużą łatwością muzycy zespołu potrafili sięgnąć po "progresywną głębię". Sprawy się tak potoczyły przede wszystkim w utworach dłuższych, takich jak The World Is Caving In oraz There’s Nothing Wrong With The World ubranych w przepiękne, uwolnione partie klawiszowe Lalle Larssona i Nilsa Eriksona oraz znakomite partie basowe Jonasa Reingolda. Choć nie są to najdłuższe utwory na płycie, moim zdaniem cechują się większym stopniem komplikacji i lepszym wykorzystaniem pomysłów niż w niepotrzebnie wydłużonym 1969 lub w akustycznej balladzie w amerykańskim stylu When Fear Came To Town (tej jednak na plus należy zapisać ładne wykończenie).
Podsumowując myślę, że In a Perfect World powinien spodobać się fanom szwedzkiego rocka progresywnego, a w szczególności tym, którzy nie słyszeli wcześniejszych dokonań Karmakanic. Muzyka grupy zrobiła się bardziej optymistyczna, bardziej chwytliwa i bardziej wesoła (...o by nie powiedzieć "weselna"). Zarówno z nut, jak i z liryków - pomijając kilka banalnych aluzji - grupy zniknął nastrój goryczki, jakiegoś żalu, czy społecznego sarkazmu. Świat wykreowany przez szwedzki zespół choć w założeniu wcale nie miał być "Perfect", wyszedł trochę w konwencji happy endu hollywoodzkich produkcji. Tak jak powiedziałem: fani rocka progresywnego powinni być zadowoleni, ale moje oczekiwania w stosunku do nowego dzieła Karmakanic były skierowane w zupełnie innym kierunku... 7/10
Oficjalna strona zespołu: www.reingoldmusic.com
Konrad Sebastian Morawski sierpień 2011
|