|
Moja pierwsza rozmowa z Kanem Robertsem - jednym z moich ulubionych gitarzystów i wokalistów - ukazała się na łamach Hard Rock Service w sierpniu 2009 roku i dotyczyła całości dorobku muzyka, od czasów spędzonych w New England Conservatory of Music po lata w szeregach armii Alice Coopera i udaną karierę solową. Dziś znów nasz serwis ma niebywałą przyjemność i zaszczyt gościć rockowego Rambo na swoich łamach. Tym razem jednak w świetle ostatnich elektryzujących wiadomości o powrocie Kane'a na scenę, nagrywaniu nowego materiału w studiu oraz planowanym występie w ramach tegorocznej odsłony Firefestu, skupiliśmy się głównie na planach gitarzysty na najbliższą muzyczną przyszłość.
HARD ROCK SERVICE: Cześć Kane! Dziękuję za przywilej drugiego już wywiadu udzielonego dla Hard Rock Service! Tym razem jest mi niezmiernie miło potwierdzić wiadomość, na którą czekaliśmy od bardzo dawna - Twój powrót do muzyki! Powróćmy zatem do tego, na czym skończyliśmy rozmowę o przyszłości w 2009 roku i skupmy się na Twoim, mającym się wkrótce ukazać, solowym materiale. Nowa EP-ka sygnowana Twoim nazwiskiem ma ujrzeć światło dzienne jeszcze w tym roku... Czy ukaże ona bardziej współczesne podejście do muzyki, tak jak album Phoenix Down, czy też będzie to zwrot w stronę klasycznego hard rocka?
KANE ROBERTS: Nowy materiał będzie właściwie kombinacją wielu elementów z mojej muzycznej przeszłości z tym, jak się czuję i co pragnę grać obecnie. Zawsze uwielbiałem gitary i melodie, a zatem i tym razem od tego nie ucieknę (śmiech). Mój styl na gitarze znacznie ewoluował, a zatem wszyscy, którzy znają moje wcześniejsze nagrania, bez problemu wyczują różnicę. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że nie próbuję wpasować się w żaden muzyczny rynek. Te dni dla mnie bezpowrotnie już odeszły i - w warunkach obecnego, chaotycznego rynku muzycznego, który jest zarazem ekscytujący - nie muszę już zamykać się w tych granicach. Tworzę muzykę przede wszystkim dla siebie i jestem pewien, że ludzie to usłyszą. Chcę po prostu coś im przekazać i pozostać wobec nich szczerym i uczciwym. Zarówno w zakresie brzmienia gitar, jak i wokali, tekstów, i tak dalej, i tak dalej... Tak, sądzę, że to mówi samo za siebie.
HARD ROCK SERVICE: Jak wielu piosenek możemy spodziewać się na płycie? Jaki etap osiągnęły już obecnie prace nad materiałem?
KANE ROBERTS: Trudno powiedzieć... pewnie około pięciu, sześciu piosenek. Są one w tej chwili na różnym etapie ukończenia, zatem dam Ci w przyszłości znać, co i jak. Na razie mogę powiedzieć, że ten album to esencja wszystkiego, co dzieje się zarówno na świecie, jak i wewnątrz mnie.
HARD ROCK SERVICE: Kolejną ekscytującą wiadomością wprost ze studia był news o współpracy, jaką podjąłeś z... Kipem Wingerem we własnej osobie! Skąd pomysł ponownego połączenia sił z byłym kolegą z zespołu Alice Coopera? Czy Kip będzie miał również swój udział w tworzeniu materiału na płytę?
KANE ROBERTS: Na to pytanie odpowiem twierdząco... I pozwolę sobie dodać, że Kip jest zawsze gotowy do tworzenia i przelewania swojej twórczej osobowości na konkretne muzyczne formy. W jego kreatywnym umyśle dzieje się naprawdę bardzo wiele... Jak dotąd, w kilku nagraniach zdążył już zaśpiewać, zaarażować partie smyczków i zagrać na basie.
HARD ROCK SERVICE: Prócz udziału Kipa, również Devlin 7 (aka Johnny Dime, swego czasu grający również w zespole Alice Coopera) i Ken Mary (perkusista znany z Accept, Fifth Angel, House Of Lords etc. oraz specjalista z zakresu inżynierii dźwięku) współpracują z Tobą w studio. Jaki będzie ich udział w nagraniach?
KANE ROBERTS: Staram się wycisnać z tych gości tyle, ile tylko można. Któżby tego nie zrobił (śmiech) Devlin gra i bierze udział w pisaniu piosenek, Ken nadzoruje wszystko... W tym tygodniu wysyłam mu kilka numerów.
HARD ROCK SERVICE: Czy rozważasz zaproszenie jeszcze jakichś gości do studia? Jakieś słynne nazwiska?
KANE ROBERTS: Dam Ci jeszcze znać... ale na razie koncentruję się na tym, co sprawiłoby, że sam chciałbym tę płytę kupić, ściągnąć, użyć jej jako dzwonka w telefonie albo chirurgicznie wszczepić w moje zwoje mózgowe za pomocą molekularnej nanotechnologii.
HARD ROCK SERVICE: Wracając jeszcze do powstawania materiału na płytę - słyszałam, że w tej kwestii połączyłes siły z Jimem Peterikiem (ex- Survivor, Pride Of Lions). Współpracowałeś już z nim przy okazji płyty Phoenix Down - jak teraz układa Wam się ta współpraca?
KANE ROBERTS: Faktycznie odnawiam moją współpracę z Jimem... Napisaliśmy wspólnie około dziesięciu piosenek, które nigdy nie ujrzały światła dziennego... może skorzystamy z tych zapasów, gdy zajdzie taka potrzeba.
HARD ROCK SERVICE: Kto zajmie się produkcją nowego materiału? Czy Twoje podejście do nagrywania zmieniło się przez lata?
KANE ROBERTS: Właściwie do całego procesu powstawania tej płyty podchodzę inaczej, niż wcześniej. Produkcja będzie kolektywnym wysiłkiem ludzi zaangażowanych w ten projekt, ze mną na czele - występującym jako arbiter w razie jakichś twórczych sporów, nieuniknionych w takich sytuacjach. Jest jednak zasadnicza różnica... dzięki wszystkim tym wirtualnym społecznościom, technologiom, odbieram pozytywną energię od tak wielu ludzi... Facebook, Twitter, MySpace, telewizja, moja strona internetowa (www.kaneroberts.com), telefony komórkowe... ten niekończący się strumień globalnej energii w jakiś sposób łączy nas wszystkich. Próbuję zatem podkreślić, że każde z takich wydarzeń, choćby wirtualnych, wpływa na to kim jesteśmy... i idąc tym tropem, za każdym razem, gdy nawiązuję z kims kontakt przez któryś z tych portali społecznościowych, to wszystko zmienia... mnie, moją muzykę... tę płytę i tak dalej. Słyszałem to wcześniej i myślałem sobie "Dobra, darujcie..." - ale teraz wszystko się zmienia... czujecie to?
HARD ROCK SERVICE: Co więcej, prócz nagrywania nowego materiału planujesz także wystąpić na żywo podczas tegorocznej edycji brytyjskiego festiwalu Firefest w październiku. Dlaczego na tak długi czas zawiesiłeś występy na żywo? Czego możemy się spodziewać po Twoim koncercie?
KANE ROBERTS: Straciłem zainteresowanie muzycznym biznesem... po prostu mnie to znudziło. Cały czas nie odkładałem gitary... nagrywałem to i owo. Ale nie czułem potrzeby powrotu do formuły nagrywania dla starego i kiepskiego modelu firmy nagraniowej (jedna z firm faktycznie wysłała mi fundusze na nagrania, a ja zwyczajnie im je odesłałem). Teraz, gdy przemysł muzyczny zjada własny ogon, powrót do tego wszystkiego wydaje się być niezłym pomysłem. To chyba odpowiedni czas. Jeśli chodzi o Firefest, przez większość czasu skoncetruję się na tym, z czego ludzie znają mnie i moją muzykę. Oczywiście, pojawią się nowe piosenki i niespodzianki... postaram się jednak przede wszystkim sprostać oczekiwaniom, które żywią wobec mnie ludzie.
HARD ROCK SERVICE: Które piosenki znajdą się w setliście? Który z albumów doczeka się najszerszej reprezentacji, czy można się spodziewać może utworów Alice'a wplecionych pomiędzy Twoimi solowymi?
KANE ROBERTS: Wiesz, będzie to właściwie połączenie tego wszystkiego... Może z większym naciskiem na Saints And Sinners. Wielu ludzi pisze o tym albumie w superlatywach.
HARD ROCK SERVICE: Po tak wielu latach muzycznego urlopu, czy zamierzasz powrócić na scenie do elementów wizerunku znanych z wczesnych lat Twojej kariery? Mówię tu o słynnych gitarach - karabinach i tak dalej...
KANE ROBERTS: Raczej nie... Cóż, już nie ważę stu ośmiu kilogramów (śmiech), więc gitara - karabin mogłaby mnie nieźle przeciążyć! Występ na Firefest ograniczy się po prostu do podstawowego zestawu - gitara, wokal, świetne bębny. Tak przy okazji - instrumentalnie wspiera mnie zespół Talon i właściwie nie ma rozwiązania, z którego mógłbym być bardziej zadowolony. Świetna, świetna, świetna kapela!
HARD ROCK SERVICE: Czy planujesz może dać kolejne występy na żywo, poza Firefestem? Oczywiście, czeka na Ciebie cała Europa, w tym także Polska!
KANE ROBERTS: Tak, bardzo bym tego chciał. Już nie mogę się doczekać powrotu na scenę i zagrania na żywo. Już sama myśl o tym doprowadza mnie do szaleństwa. I proszę, niech ktoś sprowadzi mnie do Polski! Bardzo, bardzo chciałbym tu u Was zagrać. Czyż nie byłoby miło?
HARD ROCK SERVICE: Byłoby wręcz rewelacyjnie! Teraz odrobinę trudne pytanie - czy kiedykolwiek rozważyłbyś (lub rozważałeś) ponowne połączenie sił z Alice Cooperem? W erze powrotów i reunionów, czy istnieje możliwość, że kiedyś zobaczymy znów Was obu na scenie lub usłyszymy wspólnie stworzony przez Was materiał?
KANE ROBERTS: Zaczęliśmy niedawno znów razem pisać; powstała piosenka, którą chciałem doszlifować z Bobem Ezrinem, by stworzyć jakieś podwaliny pod nowy album... W dzisiejszych czasach ciężko jednak dopasować terminy. Niedawno widziałem Alice'a na żywo w Universal (Gibson) Amphitheater w Los Angeles - po koncercie mieliśmy okazję się spotkać. Jest wciąż wulkanem energii i rewelacyjnie śpiewa! Jeśli chodzi o powrót w szeregi jego zespołu... Na razie nie ma żadnych planów, które uwzględniałyby taką opcję, zwłaszcza, że na dzień dzisiejszy Alice ma już ustalony skład swojego nowego zespołu. Wciąż pozostaję jednak w kontakcie z Shepem (jego menadżerem) i Tobym (drugim menadżerem, który z nim współpracuje) - wszystkie te tematy pojawiają się czasem w naszych rozmowach...
HARD ROCK SERVICE: Czy masz jeszcze jakieś plany na najbliższą przyszłość - prócz tego, co już omówiliśmy?
KANE ROBERTS: Obecnie bardzo dużo czasu zajmuje mi pisanie materiału, gitara i śpiew. Niedawno zacząłem udzielać lekcji gry na gitarze oraz konsultacji w kwestiach songwriterskich poprzez Skype'a, za pośrednictwem mojej strony (www.kaneroberts.com) - i dało mi to ogromną frajdę. Generalnie jednak, mogę pracować za dwóch tak długo, jak da radę podtrzymać gorący płomień. Jest jeszcze wiele rzeczy, które chciałbym zgłębić.
HARD ROCK SERVICE: Raz jeszcze serdeczne dzięki za poświęceniu czasu kolejnemu wywiadowi dla naszej strony! Nie możemy już się doczekać usłyszenia nowego materiału i - oczywiście - zobaczenia Cię występującego na żywo, co, mam nadzieję, zdarzy się już niedługo! Powodzenia i wszystkiego najlepszego od Hard Rock Service!
KANE ROBERTS: Cała przyjemność po mojej stronie. To naprawdę zaszczyt móc rozmawiać z Tobą, kierować te słowa do ludzi w Polsce i na całym świecie. I żywię ogromna nadzieję, że któregoś dnia do Was przyjadę... Rozkołyszemy tę budę!
Oficjalna srona artysty: www.kaneroberts.com
Twisted 08.03.2011
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|