Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** JOY MACHINE - "Dużo gitarowej jazdy, zakręconych riffów, solówek..." ***

Mogłoby się wydawać, że hard rock to gatunek na wymarciu, zwłaszcza w Polsce, jednak na złość mediom i przeciwnościom losu (a ku naszej radości) coraz więcej zespołów decyduje się na granie tej muzyki - co bardzo istotne - robi to na wysokim poziomie technicznym. Z rodzimego podwórka jest to choćby warszawskie Joy Machine, prezentujące miły uchu gitarowy łomot z solidną sekcją rytmiczną w tle. Udało nam się przepytać dwójkę założycieli tej formacji - perkusistę Miśka Ślusarskiego i gitarzystę Kamila Kondrackiego. Zeznawali fachowo i z nieodłącznym dla tej stylistyki muzycznej humorem...

HARD ROCK SERVICE: Witam i cieszę się, że są jednak w Polsce grupy grające solidnego, gitarowego hard rocka. Na początek trzeba zaspokoić ciekawość czytelników i przedstawić zespół. Skąd jesteście i jak przedstawia się obecny skład drużyny?

MISIEK: Siemano. Joy Machine powstał cztery lata temu w Warszawie. Obecnie ze składu pierwotnego pozostali "ojcowie założyciele", czyli ja i Kamil Kondracki - gitarzysta i kompozytor. Na basie gra Błażej "Błarz" Grygiel, niegdyś czołowa postać stołecznej Hekatomby. Namiętnie i bez wytchnienia poszukujemy vokalisty...

Joy Machine HARD ROCK SERVICE: Skąd pomysł na granie hard rocka w czasach zdominowanych przez elektronikę?

MISIEK: Z potrzeby serca - to mi się pierwsze nasuwa ;) zawsze chcieliśmy robić rockową muzę, która ma szansę dotrzeć do szerokiego grona odbiorców i przy której ludzie będą się dobrze bawić, a panienki zrzucać ciuszki na koncertach. Może dzisiejsze czasy nie są najlepsze dla tego gatunku, ale ciągle wierzymy, że uda nam się osiągnąć nasze cele i wypromować tę muzykę.

KAMIL: Elektronika jest fajnym wynalazkiem, którego można ciekawie używać, ale myślę, że na pewno nie zastąpi nigdy pieprznięcia gitar, basu i żywych bębnów. Ludzie chcą żywiołowych koncertów, a więc hard rock jak najbardziej się w tej materii sprawdza. Problem jest z małymi imprezami. Coraz ciężej grać klubowe koncerty, w czasach gdy pojawiają się mega festiwale. Te duże imprezy to naprawdę fajna sprawa, ale często jest tak, że zespół ma lepsze warunki do grania właśnie na klubowych imprezach gdzie jest czas wykręcić odpowiednie brzmienie, zagrać pełną set listę, zrobić odpowiednie oświetlenie.

HARD ROCK SERVICE: Kto wpadł na pomysł ochrzczenia grupy mianem Joy Machine?

MISIEK: Kamil przyniósł na próbę kilka nazw i wybraliśmy właśnie tę. Myślę, że podjęliśmy dobrą decyzję - wystarczy spojrzeć na tańczące Panie pod sceną ;) poza tym nam osobiście granie sprawia kupę radochy, więc czemu się z tym trochę nie poafiszować...

HARD ROCK SERVICE: Nieuchronne pytanie, więc im szybciej tym lepiej... Jakie kapele były inspiracją do tworzenia własnej muzyki?

MISIEK: Hmm... na pewno scena amerykańska - Mötley Crüe, Alice Cooper, Ozzy, Gunsi... wszyscy mamy w domu setki płyt i myślę, że przez lata one na nas wpływały. Z polskiej sceny mogę wymienić starą IRĘ i Oddział Zamknięty. Zresztą - oddam głos głównemu kompozytorowi...

KAMIL: W tej muzyce jest bardzo dużo gitarowej jazdy, zakręconych riffów, solówek. Całość jest przez to momentami dość metalowa choć racja, że dominuje hard rockowa forma i kluczem do odczuwania Joy Machine jest również linia melodyczna, wokal. Jest miejsce by zbudować ciekawe partie gitar i zrobić dobrą piosenkę jednocześnie.

HARD ROCK SERVICE: Które zespoły spośród współcześnie istniejących wyróżnilibyście jako godne uwagi?

MISIEK: Dla mnie numerem jeden współczesnego rocka jest Hardcore Superstar ze Szwecji. Absolutnie polecam! Ogólnie szwedzka scena całkiem ładnie się prezentuje - debiuty Crashdïet czy Crazy Lixx absolutnie mnie pozamiatały. Z nowych rzeczy zza oceanu chyba najbardziej zaskoczył mnie Airbourne - mają chłopaki power. No i Steel Panther - nie mam pytań. Smuci mnie, że polska scena tak kuleje, bo poza Silver Samurai nie znalazłem ostatnio nic godnego uwagi... cóż, trzeba wierzyć, że to się zmieni. Pozostaje słuchać starych wyjadaczy i czekać na lepsze czasy.

KAMIL: Ja szczerze mówiąc nie słucham hard rocka prawie w ogóle. Jestem hardrockowcem, bo ta muzyka jakoś ze mnie wychodzi, ale sporo już naprawdę słyszałem i aktualnie cenię sobie przede wszystkim nowe brzmienia. Słucham sporo popu, alternatywnych rockowych kapel. Lubię Prince'a, QOTSA czy chociażby Muse. Oczywiście również uważam, że chłopaki z Hardcore Superstar czy Backyard Babies świetnie grają i cieszy mnie to, ale wystarczy mi chyba, że nasłucham się Joy Machine każdego tygodnia na próbie ;)

HARD ROCK SERVICE: Co jest dla Was najważniejsze? Sława, pieniądze, panienki?... ;)

MISIEK: Oczywiście, że panienki ;) bez nich żadna sława i kasa nie smakują dobrze ;) poza tym jak się wczytasz w teksty, znajdziesz kilka inspiracji kobietami. Mówiąc już całkiem poważnie - nie łudzimy się, że zostaniemy polskim Mötley Crüe i po drugiej płycie postawimy sobie wille i kupimy po trzy Harleye - nie ten kraj, nie te czasy... chcemy po prostu grać rock 'n' rolla i dobrze się tym bawić.

KAMIL: Chcemy być sławni z uwagi na to że mamy dużo panienek, które płacą kasę za nasze koncerty ;) Póki co jednak panienki wpuszczamy często za free, bo ani u nas sławy ani pieniędzy zbyt wiele. Na pewno jest dobra zabawa i starannie przygotowana muzyka.

HARD ROCK SERVICE: Pobyt w studiu nagrań zawsze obfituje w różne sytuacje. Zapewne macie jakieś ciekawe opowieści z frontu, którymi chcielibyście sie podzielić...

MISIEK: To był niezły czas :D chłopaki z racji na codzienne obowiązki przyjeżdżali i wyjeżdżali ze studia. Ja nie miałem wtedy nic do roboty, więc zamknąłem się na dziewięć dni w studio i razem z naszym realizatorem, Danielem Szrederem, sporo przebalowaliśmy. Nie zapomnieliśmy przy tym o pracy i myślę, że efekt końcowy wyszedł całkiem nieźle ;)
Ze śmiesznych historii - ostatnio przypomniało mi się, jak mieliśmy nagrywać chórki. Chcieliśmy uzyskać efekt tłumu, więc zwieźliśmy do studia ponad 30 osób, daliśmy im czas na oswojenie się z sytuacją i wyluzowanie się ;), jak wszystko już było gotowe, padł prąd w całej okolicy... nasze rozgoryczenie było ogromne i oczywiście jedynym efektem tej sesji był... kac.

KAMIL: Mało kto chyba lubi pracować w studio bo to męcząca i mozolna praca, jednak tym razem atmosfera faktycznie była bardzo przyjacielska i płyta wyszła solidnie. Miło jest zawsze posłuchać, że ta praca ma dobry efekt.

Joy Machine - Misiek Ślusarski HARD ROCK SERVICE: Anglojęzyczne teksty sugerowałyby plany podboju reszty świata... Póki co, debiutancką płytę wydaliście sami. Czy próbowaliście kontaktować się już z którąś ze wytwórni znanych w kręgach melodyjnego rocka?

MISIEK: Jasne, rozesłaliśmy płyty do około 50ciu wytwórni i byliśmy pewni, że ktoś nas wyda. Dostaliśmy kilka podobnych maili - "super muza, ale w dobie Internetu nie wydamy debiutanckiego albumu, bo możemy umoczyć...". Większość firm nawet nie raczyła napisać "pocałujcie nas w dupę...". Ktoś w recenzji naszej płyty napisał, że żeby zespół zaistniał, musi dać się "wyruchać w jacuzzi". Mogę Cię zapewnić, że to się nie wydarzy, no chyba, że wytwórniami zaczną kierować piękne cycate blondynki :D

KAMIL: Coraz mniej wydawców decyduje się inwestować w nowe zespoły bo są to zdecydowanie większe nakłady na promocję niż w przypadku kapeli z długim stażem i kilkoma albumami na koncie. Nie ma co się w zasadzie dziwić, ale jest to znaczne utrudnienie, gdyż samodzielnie zorganizować nawet małą trasę, wymaga zapewnienia jakiejś promocji, pokrycia kosztów. Nikt z nas nie ma na to specjalnie czasu, pieniędzy ani odpowiednich kontaktów. My chcemy grać muzykę, a całą resztą powinien się zająć zdecydowanie ktoś inny, kto ma pod swoimi skrzydłami kilka zespołów, kontrakty z klubami etc.

HARD ROCK SERVICE: Jakiś czas temu z Waszych szeregów zdezerterował wokalista. Czy próbowaliście go zatrzymać? Czymkolwiek... szantażem, rękoczynami, łapówką? ;)

MISIEK: Właściwie przypuszczaliśmy, że tak się stanie, więc podświadomie byliśmy na to przygotowani. Przez ostatni okres nie było między nami chemii i szło to jakoś na siłę. Nie możemy zmusić nikogo, żeby z nami grał, a tym bardziej żeby sprawiało mu to radość. Entuzjazm Snake'a opadał z tygodnia na tydzień, a nam potrzeba kogoś, kto wierzy w ten zespół i z kim będziemy się wzajemnie napędzać. Snake przyszedł na próbę, podziękował za współpracę i wyszedł, a my popatrzyliśmy po sobie, pokiwaliśmy głowami i zagraliśmy regularną próbę - bez płaczów, wspomnień i narzekania. Zamknięty rozdział i tyle, Joy Maszyna prze dalej do przodu...

KAMIL: Sam nie wiem do końca czemu tak się stało, ale z tego co się orientuję, on teraz nigdzie nie śpiewa i prawdopodobnie poczuł się zawiedziony, że po wydaniu tej płyty w dalszym ciągu nie jest łatwo prowadzić zespół. Zgadzam się z tym, że jest to trudne i nieraz męczące, gdy zdarzało nam się grać na imprezach gdzie nie wszystko było odpowiednio zorganizowane. Patrzę jednak na zespoły nawet takie jak Lipali itp., które mają na swoim koncie po 4 płyty i od niedawna mogą liczyć na jakieś emisje w radiu, normalne propozycje koncertowe. Tak jak wspomniałem wcześniej, łatwiej jest inwestować w zespoły, które mają markę, a nie ma co ukrywać, że Joy Machine musi jeszcze wyszorować kilka mniejszych parkietów, by tą nazwę zauważali dobrzy promotorzy.

HARD ROCK SERVICE: Jak idą poszukiwania nowego gardłowego?

MISIEK: Szczerze mówiąc - nędznie... jak by był gardłowy, na pewno już byśmy jeździli po kraju i promowali debiut. Sprawdziliśmy kilku koleżków z ogłoszenia, ale delikatnie mówiąc, były to dość bolesne chwile. Cały czas szukamy, jesteśmy otwarci, pytamy ludzi, czy kogoś znają, itd. Zdajemy sobie sprawę, że Snake powiesił poprzeczkę bardzo wysoko, ale wierzymy, że jest w kraju ktoś, kto temu podoła i odnajdzie się w naszym klimacie.

KAMIL: Sporo ludzi naprawdę świetnie śpiewa i na pewno będziemy szukać dopóki znajdziemy kogoś ze świeżym, współcześnie brzmiącym głosem. Problemem jest to, że jak wspominałeś, ta muzyka nie jest w Polsce mega popularna i wiele dobrze śpiewających osób wolałoby śpiewać coś na kształt Placebo etc. To dobry zespół, choć uważam że w naszej muzyce, wokalista ma naprawdę sporo pole do wykorzystania swojego głosu. Szukamy!

HARD ROCK SERVICE: Z prywatnej korespondencji wiem, że macie już sporo gotowego materiału na drugi krążek. Czy nastąpiły jakieś zmiany stylistyczne w Waszym graniu, czy też dalej będzie to solidna dawka hard rocka?

MISIEK: To prawda, mimo wakatu za mikrofonem, cały czas pracujemy nad nowym materiałem. Będzie to materiał dojrzalszy i może troszkę bardziej piosenkowy, ale kopiący po dupie nie mniej niż debiut. Nie porzucamy ostrych gitarowych riffów i smaczków na podwójnej stopie, nie wrzucamy sampli ani klawiszy. Po prostu dojrzewamy jako muzycy i w moim odczuciu, druga płyta będzie dużo lepsza, bardziej urozmaicona i ciekawsza, niż debiut.

KAMIL: Kompozycje na pewno będą się różnić, gdyż jest to naturalny progres w drodze zespołu i każda kolejna płyta powinna wnosić nowe rzeczy. Struktura utworów jest tym razem nieco inna, będzie tym razem dużo więcej melodii, riffów niekoniecznie stricte hardrockowych i mieszanych gitarowych brzmień. Nowy wokalista z pewnością również nada tej muzyce nowy smak. Sam jestem ciekaw jak tym razem przebiegnie proces nagrań, ale na pewno będzie ciekawie i dołożymy wszelkich starań by zawirować pozytywnie w głowach fanom "rokendrola". Już kilka lat nas dzieli od kompozycji na pierwszy album, także wiele radości przyniesie nam nagranie nowego materiału.

HARD ROCK SERVICE: Jak przedstawiają się Wasze plany koncertowe? Myśleliście może o jakiejś wspólnej trasie z innymi "młodymi gniewnymi" z rodzimego podwórka [Nasty Crue, Silver Samurai itp]?

MISIEK: Póki co plany koncertowe nie istnieją z powodu kłopotów personalnych. Co chwila dostajemy propozycje koncertów, wiem, że były plany trasy z Samuraiami czy lubelskim Sethem, ale póki co, wszystko stoi w miejscu.

HARD ROCK SERVICE: Jak zachęcilibyście publikę do przyjścia na Wasz koncert? Planujecie jakieś wybuchy, zabawy ze światłami i tym podobne atrakcje?

MISIEK: Jasne, że chcielibyśmy kiedyś grać koncerty oprawione w ogień, wybuchy i światła. Póki co, kombinujemy lekką oprawę na własną rękę, ale nie mieliśmy jeszcze okazji przetestować tego na żywo. Jeśli ktoś zna się na pirotechnice i chciałby się pobawić w oprawę koncertów Joy Machine, zachęcam do kontaktu.

KAMIL: Dbamy o sound, odpowiedni set, kontakt z publiką. Chcemy żeby ktoś kto przychodzi na ten koncert mógł uczciwie powiedzieć że dobrze spędził ten czas.

HARD ROCK SERVICE: Skoro o wybuchach mowa... Czy chciałbyś zostać perkusistą Spinal Tap? ;)

MISIEK: Haha... niespecjalnie, chociaż uwielbiam takie klimaty ;) Tak jak powiedziałem wcześniej, może kiedyś doczekamy czasów, że coś wybuchnie lub zapłonie na scenie. Mam osobiście parę pomysłów w tej kwestii, może czas pomyśleć o ich realizacji? Jak mógłbym wybierać, to chciałbym pograć ze Steel Panther - podoba mi się ich światopogląd :D

Joy Machine - Błażej Grygiel i Kamil Kondracki HARD ROCK SERVICE: Nie trudno zauważyć, że Wasz poziom umiejętności technicznych jest wysoki. Ile czasu zajęło Wam opanowanie warsztatu i jakich rad udzielilibyście początkującym muzykom chcącym rozwijać się w kierunku melodyjnego hard rocka?

MISIEK: Wszyscy gramy od lat, przeszliśmy przez różne kapele i różne style muzyczne. Rada jest bardzo prosta - jak najwięcej grać, słuchać, oglądać, nie ograniczać się do jednego stylu i jeszcze raz grać... choć znam osobiście młodych rockersów, których bardziej interesuje najebka po koncercie, niż to czy nastroili gitary, ale to nie jest dobra droga do zostania muzykiem. Może nie wszyscy mają tę świadomość, ale granie muzyki to cholernie ciężkie i wymagające poświęceń zajęcie.

KAMIL: Jak ze wszystkim w życiu, z graniem jest cholernie dużo pracy. Codziennie grać, słuchać, mieć otwartą głowę na różną muzykę i szukać nowych rozwiązań.

HARD ROCK SERVICE: W jakim kierunku muzycznym zespół będzie zmierzał w przyszłości? Osobiście żywię nadzieję, że rozwinie styl z "jedynki", z tym że będzie jeszcze dwa razy więcej solówek i trzy razy więcej riffów... choć pewnie słuchacze będą woleli coś prostszego.

KAMIL: Jak wcześniej wspomniałem, utwory są nieco bardziej piosenkowe i jest w nich teraz trochę więcej oddechu. Są riffy, które niekoniecznie wpisują się w konwencję hardrockowego grania, będą elementy funku, popu, metalu. Całość dalej jest jednak mocno przesterowana i śmiało można powiedzieć, że płyta będzie kontynuacją "jedynki". Myślę, że nagrania rozpoczniemy jeszcze w tym roku i powinniśmy mieć na nie wystarczająco czasu, by móc sukcesywnie oddać płytę w Wasze ręce.

HARD ROCK SERVICE: A teraz coś dla maniaków próbujących iść w Wasze ślady. Opowiedzcie nieco o sprzęcie, jakiego używacie. Niekoniecznie muzycznym ;)

MISIEK: Co do "nie muzycznego" sprzętu, to nie wiem o co pytasz, może nasze Panie mogłyby rozwinąć tę kwestię ;) Co do gratów, to u mnie są to: gary Ludwiga, blaszki Paiste 2002, pałki Ahead i naciągi Evansa. Błarz gra na basie Fendera i piecu Trace Elliot.

KAMIL: Sprzęt gra jak trzeba. Głównie Marshalle i Jacksony.

HARD ROCK SERVICE: Debiutancki krążek ... To Be Rock And Not To Roll... udostępniliście w Internecie do pobrania bez opłat, zresztą podobnie postąpił i inny polski zespół - Chainsaw. Jaki jest Wasz stosunek do MP3? Czy uważacie, że stratne formaty zapisu muzyki wyeliminują z rynku tradycyjne CD całkowicie?

MISIEK: Wrzuciliśmy album do netu, bo nie chcieliśmy go kisić w szufladzie i czekać w nieskończoność na jakiegoś łaskawcę z wytwórni. Ja osobiście ciągle zbieram płyty i wierzę w magię "krążka" - uważam, że plik komputerowy nie ma duszy... Będę dążył do tego, żeby zrobić edycję ... To Be Rock And Not To Roll... na regularnym CD - pewnie zrobimy to własnym sumptem, ale dopiero, jak ruszy życie koncertowe, żeby jakkolwiek się to zwróciło.

KAMIL: Moim zdaniem płyty są drogie i chyba coraz mniej praktyczne. Telefony, iPody, komputery chyba wypierają już u większości odtwarzacze CD. Ja nie żałuję zupełnie wydania internetowego. Są jednak kolekcjonerzy i audiofile, których zdanie też się liczy i pewnie zrobimy dla nich jakąś limitowaną edycję, może nawet remasterowaną.

HARD ROCK SERVICE: Nadszedł czas na pytanie rodem z prasy bulwarowej ;). Co porabiacie poza zespołem? Jakieś egzotyczne hobby, nietypowy sposób spędzania wolnego czasu, albo pobyt w więzieniu za pobicie fana? ;)

MISIEK: Pobicie fana? Niee... choć kiedyś z Kamilem (za czasów naszej poprzedniej kapeli - Chaosphere) zrobiliśmy niezły rozpierdziel w domu fana w Olsztynie (co najmniej na miarę Gunsów), ale obyło się bez interwencji ;) Ja poza muzyką zajmuję się montażem filmowym, więc mało to egzotyczne. Z nas trzech chyba Błarzu ma najbardziej odjechane hobby - uwielbia horrory, zbiera trumny, czaszki i tym podobne gadżety. Ja zbieram "tylko" płyty ;)

KAMIL: Nic nietypowego, kontemplacja spełnianych fantazji, gorycz niecierpliwych marzeń.

HARD ROCK SERVICE: Tradycyjne zakończenie wywiadów, czyli kilka słów do coraz liczniejszych fanów, z których zapewne niemała ilość to czytelnicy Hard Rock Service...

MISIEK: Zaglądajcie na naszą stronę, ściągajcie płytę i promujcie Joy Machine wśród znajomych. Obiecujemy, że jak tylko uzupełnimy skład, pojedziemy wszędzie, gdzie nas zechcą i zrobimy mega rozpierdziel.
Dzięki wielkie za wywiad, trzymaj się, keep rockin’.

KAMIL: Wpadajcie przede wszystkim licznie na koncerty. To jest chyba największa przyjemność jaką może mieć człowiek ze słuchania i grania muzyki. Jak tylko ogramy się z nowym głosem, ruszamy na koncerty. Dzięki za wywiad, pozdro!

HARD ROCK SERVICE: Dzięki za wywiad i dobre sprawowanie w sali przesłuchań ;). Życzymy kariery usłanej panienkami, złotymi płytami i przychylnością branżowej prasy.

Oficialna strona Joy Machine: www.joymachine.net
Oficjalny profil zespołu na MySpace: www.myspace.com/joymachineband

Guitarrizer
13.07.2010

(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony zespołu i zostały użyte za jego pozwoleniem. Zdjęcia wykonała Iza Salamucha.)