|
Skład: Manuel - śpiew; D.B. - gitary; Niko - gitary; Cesko - gitara basowa; Rob - perkusja
Gościnnie: Elvis - wszystkie partie gitary basowej
Produkcja: Johnny Burning
Aż miło patrzeć na ich pyski. Długie, nastroszone fryzury, głupkowate uśmiechy i złość, która zamiast gniewu przypomina raczej szczękościsk. Chłopaki będący w składzie Johnny Burning są szczerzy i niepoważni aż do bólu. Czy w tym szaleństwie jest metoda? Oczywiście! Debiutancki krążek włoskiej formacji potrafi poruszyć niejednego, a kilka spotykanych tu kawałków energii ma w sobie tyle, że pozwalają oświetlić mieszkanie w środku nocy. Przedstawiam zatem młody, pochodzący z Włoch zespół specjalizujący się w hard rocku spod znaku sleaze.
Może trochę dziwić, że w składzie ekipy nie ma żadnego Johnniego. Wydawałoby się, że nazwa zobowiązuje. Grupa miała najwyraźniej fantazję i znalazła dla siebie oryginalny szyld. Za swoje główne inspiracje podają Motleyów, Gunsów, Skid Row, Van Halen, AC/DC - wypisz, wymaluj same legendy. Kiedy odpaliłem Get Up, Get Loose, Get Off! nie mogłem wyjść z podziwu. Niby proste patenty, instrumenty po kolei wchodzą do gry, zespół nie prezentuje nic oryginalnego, ale tyle w tym mocy, tyle złości, że obok wstępu do Wrong Shape nie można przejść obojętnie. Chwilę później następuje pierwsze poważne zaskoczenie. Wokal Manuela brzmi tak kobieco, że przez chwilę zastanawiałem się, czy czasem nie jest on w rzeczywistości kobietą. Nie jest. Tym zabawniej. Devil Inside potwierdza, że na płycie energii jest co nie miara. Partie instrumentów zostały nagrane w sposób zdecydowany. Wesoły wokal trochę z nimi kontrastuje, ale po paru przesłuchaniach stałem się fanem talentu wokalisty i nie wyobrażam sobie nikogo innego na jego miejscu. Czasami nie do końca rozumiem przesłanie, które formacja chciałaby przekazać swoim fanom. Weźmy chociażmy pod uwagę numer Sassy Lassie Goose (cokolwiek ten tytuł miałby znaczyć). Kawałek jest wolniejszy od dwóch poprzedzających go numerów i pewnie przez to mniej mnie kręci. Z drugiej strony Johnny Burning stawiają na zabawę i chwała im za to. Nazwa Idiota brzmi dość swojsko. Numer urozmaicają partie harmonijki, a muzycy ponownie brzmią bardzo szczerze, grając tym razem z pewną domieszką country. Do innych typowych nagranych przez Włochów kompozycji można zaliczyć Lost & Found. Znaleźć można w nim właśnie to, co uchodzi za kwintesencję stylu formacji. Pomimo bardziej hard rockowego, a mniej sleazowego wstępu do Burning Miracle Johnny Burning nie oddalają się daleko od swoich inspiracji. Nagranie określiłbym jednak jako bardziej klasyczne, a niektóre riffy przypominać mogą Quiet Riot. Nieźle prezentuje się Time To Rock, podczas którego zespół sprawdza swoje siły w klasycznym rock and rollu. Brzmienie gitar jest w tym wypadku idealne, klawisze są bombastyczne, a całość może konkurować ze znanym na cały świat Johnny B. Goode. Kto wie, pewnie podchodzę do tego kawałka zbyt łagodnie, ale nic na to nie poradzę - lubię takie utwory. Gruntowna odmiana przychodzi wraz z Shine. Panowie pokazują się od łagodniejszej strony, nagrywając popowego rockera, który pod koniec lat '80 mógłby powalczyć w rankingach. Co ciekawe, zespół gra tak bardzo inaczej niż w przypadku poprzednich kawałków, że mógłbym się nie domyślić, że jest to wciąż ta sama ekipa. Potrafią grać spokojnie, delikatnie, momentami patetycznie. Chwilę później Włosi wracają do swojego podstawowego stylu wraz z Rock In The USA dając upust swym marzeniom i inspiracjom. Szkoda, że chórki i wokal nie są tym razem tak ciekawe jak partie instrumentów. Przydałoby się więcej ognia. Turn Down Just To Leave Me jest ukłonem dla lat '80. Wiele podobnych, spokojnych kompozycji powstało w tamtym okresie. Włosi mogli się w tym wypadku bardziej postarać, ich ostatni kawałek mnie nie poruszył.
Johnny Burning podoba mi się bardziej niż na to zasługuje. Wszystko to za sprawą kilku rewelacyjnych numerów, dzięki którym zapomina się o tym, że reszta materiału plasuje się w okolicy przeciętności. Tak czy inaczej, płytę warto poznać, można podniecać się kilkoma dobrymi kompozycjami oraz okładką ;) Przed zakupem warto jednak przejrzeć stronę MySpace zespołu i upewnić się, czy wokal nie będzie zbyt kłopotliwy.
Oficjalna strona zespołu: www.johnny-burning.com
Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/jburning
Guciomir sierpień 2009
|