Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

JEFF BECK - Guitar Shop [1989]
Wydawca: Sony Music / Epic Records

  1. Guitar Shop
  2. Savoy
  3. Behind The Veil
  4. Big Block
  5. Where Were You
  6. Stand On It
  7. Day In The House
  8. Two Rivers
  9. Sling Shot
Guitar Shop

Skład: Jeff Beck - gitary; Tony Hymas - instrumenty klawiszowe i syntezatory; Terry Bozzio - perkusja i instrumenty perkusyjne

Produkcja: Leif Mases, Jeff Beck, Tony Hymas iTerry Bozzio

Mogłoby się wydawać, że trzyosobowy skład to trochę za mało, by stworzyć coś ambitnego, ale niejeden już raz tria udowadniały, że jak muzycy są odpowiedniej klasy, to takież będzie i wydawnictwo. Dobrym przykładem tej tezy może być solowa płyta Jeffa Becka z 1989 r., zatytułowana bez owijania w bawełnę jako Guitar Shop. Zaiste, tytuł bardzo adekwatny do zawartości wydawnictwa.

Sławę Jeffowi przyniosły występy w legendarnej już grupie The Yardbirds, gdzie grali też Eric Clapton i Jimmy Page, w Jeff Beck Group, jak również kariera solowa. Z utalentowanym klawiszowcem Tonym Hymasem Beck współpracował już wcześniej, choćby na dobrze przyjętym przez publikę i krytyków albumie Flash (pojawiły się też tam takie gwiazdy jak Jan Hammer i Rod Stewart, a krążek zdobył nagrodę Grammy). Na potrzeby "gitarowego sklepu" gitarzysta zatrudnił do obługi bębnów Terry'ego Bozzio, który współpracował z niezliczonym gronem artystów - m. in. z Frankiem Zappą, jego synem Dweezilem, Missing Persons, UK, a po Becku nawet ze Stevem Vaiem. Najważniejszą zaletą płyty Guitar Shop jest moim zdaniem różnorodność stylistyczna kompozycji, gdyż zazwyczaj ciężko znaleźć tu dwie podobne do siebie, oczywiście poza faktem, że same kawałki są po prostu wspaniałe. O ile na Flash Beck poflirtował sobie z pop rockiem, o tyle na kolejnym dziele flirtuje z fusion i elektronicznymi nowinkami. W tytułowym nagraniu Guitar Shop takie elektroniczne wstawki możemy właśnie podziwiać, zresztą poprzez użycie techniki slide sama gitara Jeffa brzmi, jakby pochodziła z kosmosu lub chociaż ze świata robotyki. Stylistycznie w pewien sposób numer przypomina mi późniejsze dokonania teksańczyków z ZZ Top (podobne rytmy i patenty prezentowali na płycie Antenna) i kto wie, czy sympatyczni brodacze nie wzorowali się wtedy na Becku. W utworze pojawiają się mówione wstawki, za jakie odpowiedzialny jest akurat Bozzio i znów przypomina mi to zabiegi Vaia urozmaicające jego Sex & Religion. Następne w kolejce Savoy to interesująca mieszanka hard rocka, bluesa, jazz rocka i fusion. Z jednej strony silne, może nieco rozrywkowo brzmiące linie gitar rytmicznych, ale i różnego rodzaju ozdoby wygrywane na syntezatorach, jak choćby stylizacje na pianino z epoki kina niemego, czy aranżacje zbliżone do sekcji dętej. A zwieńczeniem tego wszystkiego i tak jest końcowa solówka w stylu fusion/blues. Takie rzeczy kilka lat później zagra chociażby Blues Saraceno i jest to tylko kolejny dowód na to, jak bardzo wpływowym twórcą był (i nadal jest) Beck. Ba, potwierdza to też rewelacyjne Behind The Veil, utrzymane rytmicznie w klimatach muzyki reggae. Czyż tego typu pomysłów nie zaobserwowaliśmy choćby u Joe Satrianiego? Nawet artykulacyjnie słychać, że Joe pożyczył sobie od Jeffa to i owo. Wspaniały, bardzo nastrojowy utwór i nikt już nie powie, że wirtuozi gitary to potrafią tylko wymiatać bez sensu. W bardzo specyficzną rytmikę został uzbrojony kawałek o tytule Big Block. Niby nieco podobny do otwierającej krążek ścieżki tytułowej, ale z bardziej podbitym tempem i mniejszą ilością pauz, do tego jeszcze pewne podobieństwa do innej kompozycji z tego samego roku - znanego przeboju Candy Dulfer i Dave'a Stewarta, z tym że nie ma tu tej charakterystycznej partii saksofonu (ale za to są inne, które je przypominają). Zagrany z niesamowitym wyczuciem, nastrojowy Where Were You to też jedna z pereł tego wydawnictwa. Umiejętne wykorzystanie pogłosów, gustownie wplecione naturalne flażolety, klimaty przywodzące trochę na myśl gitarę hawajską... Idealny podkład, by usiąść spokojnie na tyłku i pofilozofować. Kto nie posłucha takiej muzyki od czasu do czasu, nie wie, co traci. Stand On It pozornie wstępem nasuwa na myśl dwa inne utwory z krążka, bo znów pojawi się tu nieco hard rocka i boogie. Te fragmenty przeplatane są bardziej ilustracyjnymi momentami. Pozornie niemożliwa do wykonania rzecz, splecenie tego w jeden kawałek, udała się akurat Beckowi, inni zapewne zrobiliby z tego dwie kompletnie odmienne kompozycje. Początek Day In The House wita słuchacza rytmiką "plemienną", co fanom Vaia od razu skojarzy się z jedną z jego płyt, chociaż mówione wstawki przypomną zrazem i pamiętne Passion And Warfare. Od razu wiadomo, kim inspirował się Steve, kopalnią pomysłów okazuje się oczywiście Jeff Beck. Takie nagrania są może nieco schizofreniczne, ale dzięki temu zmuszają do reflekcji i dłużej zapadają w pamięć. Dalej mamy ilustracyjną balladę Two Rivers, chciałoby się rzec w stylu Satrianiego, choć trzeba pamiętać, że Jeff był z tym pierwszy. Fajerwerków technicznych tu nie ma, są za to perełki artykulacyjne zagrane z takim feelingiem, że niejednemu gitarzyście ciężko by było to wszystko identycznie odtworzyć. Znów argument świadczący na korzyść twierdzenia, że czasami "prościej jest lepiej". Kontrastowo album kończy kompozycja bardziej dynamiczna, czyli Sling Shot. Nagrania tego użyto później w filmie "Gremlins 2: The New Batch" razem z inną piosenką autorstwa Jeffa. Sprawia ono wrażenie nieco chaotycznego, zapewne spora część pojawiających się tu zagrywek to wynik improwizacji lub jammowania. Z drugiej strony, niektórzy nie mogą skomponować czegoś równie dobrego, nawet jak się do tego przykładają. Czapki z głów.

Jedna z najlepszych gitarowych płyt wszechczasów i zarazem krążek bez wypełniaczy, w moim subiektywnym odczuciu także najlepszy album z dyskografii Jeffa Becka. Płyta w 1990 r. otrzymała nagrodę Grammy w kategorii "Best Rock Instrumental Performance". Ktoś słusznie podsumował, że to wydawnictwo jest kamieniem milowym dla gitarowego grania, gdyż pokazuje, jakie możliwości ma ten instrument. Dla fanów gitarowej sztuki zakup obowiązkowy.

Oficjalna strona artysty: www.jeffbeck.com

Guitarrizer
styczeń 2010