|
Skład: Bruce Dickinson - śpiew; Dave Murray - gitary; Nicko McBrain - perkusja; Adrian Smith - gitary; Steve Harris - gitara basowa
Produkcja: Martin "Masa" Birch
Trudno opanować emocje, kiedy pisze się o swojej ulubionej płycie zespołu. Mnie zawsze dziwiło, że Somewhere In Time był niedocenionym albumem, w każdym razie nie tak docenionym jak poprzednie. A wbrew temu co pisali o tej płycie niektórzy gnuśni recenzenci, nie jest to zjadanie własnego ogona. To heavy metal w wydaniu progresywnym. Tak mili państwo. Dla każdego kto zna twórczość zespołów Rush i Jethro Tull nie jest to tajemnicą. Zresztą to obok Genesis i Yes największe inspiracje Steve'a Harrisa (na wcześniejszej płycie Ironów Powerslave w utworze Rime Of The Ancient Mariner, który nieco przypomina progresywne suity z lat '70, mamy nawet cytat z A Passion Play Jethro Tull). Na Somewhere In Time natomiast największą uwagę zwracają utwory Stranger In A Strange Land oraz Sea Of Madness. Obydwa mają podobną strukturę i śmiem twierdzić, że to najdoskonalsze heavy metalowe kawałki, jakie kiedykolwiek nagrano. W środek tych kompozycji wpleciono progresywne wstawki a'la Genesis, a całość obudowana jest świetnymi riffami oraz doskonałymi także progresywnymi solami, przede wszystkim Adriana Smitha. Te z kolei zdradzają inspirację twórczością Rush i momentami mam wrażenie, że bezpośrednim bodźcem do ich nagrania była płyta Power Windows Kanadyjczyków (Wystarczy tylko posłuchać solówek w Marathon czy Middletown Dreams, a później skonfrontować to z utworami Maiden). Bardzo przebojowo jest w Wasted Years, który to numer promował całe wydawnictwo. Wszystkie trzy wyżej wymienione kawałki z "Somewhere" to dzieła Adriana Smitha, natomiast w pozostałych autorstwa Harrisa też wiele się dzieje. Weźmy tytułowy - dynamiczna Maidenowa galopada przyozdobiona doskonałymi melodyjnymi solówkami albo The Loneliness Of The Long Distance Runner, także dynamiczny utwór i kolejne wyśmienite art rockowe partie gitar. Dla wielu fanów kluczową kompozycją płyty jest Alexander The Great, przestrzennie brzmiący metalowy hymn. Quasi-celtyckie motywy wygrywane przez panów Smitha i Murraya oddają perfekcyjnie nastrój pradawnej Anglii (zabieg stosowany na płytach Jethro Tull z lat '70 nota bene). Także tekst o mocno historycznym zabarwieniu pasuje jak ulał. Do wydania zremasterowanego dołączono także prezentacje multimedialne czyli w tym wypadku wideoklipy do utworów Wasted Years oraz Stranger In A Strange Land. Pierwszy z nich to jakby krótka podróż przez karierę zespołu, gdzie możemy zobaczyć migawki z ich pierwszego pobytu w Polsce, drugi to klip koncertowy, świetnie zmontowany w niesamowitej scenerii stanowiącej wystrój hali Hammersmith Odeon. Można podziwiać klasę zespołu, bo to wideo jest naprawdę świetnie zrobione i doskonale widać jaką charyzmą obdarzeni są członkowie Maidena. Po prostu rockowy teledysk z jajami. Cała płyta Somewhere in Time to prawdziwe dzieło z klasą. Absolutnie obowiązkowa pozycja dla każdego fana melodyjnego metalu.
Oficjalna strona zespołu: www.ironmaiden.com
LSDisease kwiecień 2004
|