Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

IRON MAIDEN - Powerslave [1984]
Wydawca: EMI / Capitol Records / Columbia Records / Sanctuary Records / Sony
/ Raw Power / Phantom Sound & Vision / Castle Records

  1. Aces High
  2. 2 Minutes To Midnight
  3. Losfer Words (Big 'Orra) (Instrumental)
  4. Flash Of The Blade
  5. The Duellists
  6. Back In The Village
  7. Powerslave
  8. Rime Of The Ancient Mariner
  9. Rainbow's Gold [bonus w reedycji]
  10. Mission From 'Arry [bonus w reedycji]
  11. King Of Twilight [bonus w reedycji]
  12. The Number Of The Beast" (live) [bonus w reedycji]
Powerslave

Skład: Bruce Dickinson - śpiew; Dave Murray - gitara; Adrian Smith - gitara, chórki; Steve Harris - gitara basowa, chórki; Nicko McBrain - perkusja

Produkcja: Martin "Pool Bully" Birch

Jakoś przez te wszystkie lata istnienia naszego serwisu uwadze umknęła nam płyta Powerslave Ironów, a jest to dzieło dość szczególne dla Polski, bo tutaj zaczęło się World Slavery Tour promujące ten krążek, a także dla mnie samego, gdyż był to pierwszy album tej brytyjskiej ekipy, jaki dane mi było usłyszeć.

Muszę przyznać, że Eddiemu na okładce krążka bardzo do twarzy w staroegipskiej scenerii, a i sama oprawa graficzna wkładki też przyciąga oko. Jeden z kuzynów miał na ścianie plakat ze wspomnianej trasy koncertowej, który mi się spodobał i jeszcze jako dzieciak zażyczyłem sobie, by mi płytę zapodał z analogu. Później wpadła mi w ręce wersja kasetowa, któraś tam kopia od oryginału, więc jakości nienajlepszej - podzieliła los innych kaset, mianowicie została zajechana na śmierć. Po latach trafia do mnie wersja remasterowana albumu i pulsacja spowodowana galopami zespołu, jaką wydają głośniki wieży, bardzo podoba się moim uszom... Album rozpoczyna drugi z singli, czyli Aces High. Numer opowiadający o lotnikach z II Wojny Światowej, zapewne również o słynnych polskich dywizjonach, które brały udział w Bitwie o Anglię. Tekst kawałka idealnie współgra z muzyką, czuć napięcie pilotów pędzących do swoich kabin i zapuszczających silniki do lotu. Iron Maiden ma niebywały talent do komponowania melodii prostych, ale jakże łatwo zapadających w pamięć i niniejsza piosenka jest tego ewidentnym przykładem. Co jeszcze? Ano świetne gitarowe duety na linii Murray/Smith i wspaniałe solówki. Na pozycji drugiej pierwszy singiel, 2 Minutes To Midnight. Tutaj Ironi pokazują, że ich twórczość ma nadal wiele wspólnego z hard rockiem, bo to ścieżka iście hard rockowa. Takiż riff, rytmika i aranżacje. Nawet później Megadeth miewało podobne pomysły, a wiadomo, skąd się to wszystko wzięło. Tekstowo o wojnie nuklearnej, jak by ktoś pytał. Udanym nagraniem jest instrumentalne Losfer Words (Big 'Orra). Przywodzi mi na myśl patenty stosowane nieco później przez Running Wild - podobna skala patosu, ale i skoczność samego utworu. Ciekawi tylko fakt, iż zdecydowano zamieścić się coś instrumentalnego już na miejscu trzecim. Flash Of The Blade to znów typowy numer jak na Maidenów. Po charakterystycznym wstępie mamy nieco tajemnicze i złowieszcze zwrotki, by wreszcie w refrenach pojawiły się epickie zaśpiewy. W pewnych momentach da się wyczuć również swego rodzaju hołd złożony brytyjskim rodakom z Judas Priest - nie tylko gitary grają "pod" ten zespół, ale i Dickinson śpiewa z manierą zbliżoną do Roba Halforda. The Duellists sunie do przodu niczym lokomotywa. Może do najlepszych kompozycji ekipy jeszcze jej trochę brakuje, ale powiedzcie, jak tu nie wyśpiewywać z grupą chociażby refrenów? Dobrze znany styl i zarazem coś, w czym formacja jest najlepsza. Do tego dochodzą jak zwykle zgrabne solówki. Z radością witam Back In The Village, jednego z moich faworytów z tego krążka. Taki szybciej zagrany, nieco pokręcony rytmicznie hard rock, przystosowany oczywiście do stylu gry Ironów. Bardzo szybki rock'n'roll i jak ktoś ma na tyle siły, by skakać po parkiecie bez wytchnienia, to jest pozycja dla niego. Jak się Tobie nie spodoba, to znaczy, że już jesteś za stary ;). Pora na danie główne, czyli tytułowe Powerslave. Tekst wygląda mi na jakieś przemówienie mumii, ale co najistotniejsze, muzyka iście oddaje egipski klimat owych liryków. Bardzo sprytny riff napędowy i jak zwykle błyszczący swymi wokalami Bruce dodają piosence potęgi. Nic dziwnego, że i cała płyta jest uznawana za jedno z klasycznych wydawnictw heavy metalu. Tak sobie patrzę na fotki z książeczki i żałuję, że nie było mnie na tym koncercie, gdzie cała sceneria była ucharakteryzowana na wnętrze egipskiej piramidy... Ostatnie nagranie w secie to Rime Of The Ancient Mariner, ponoć najdłuższa kompozycja jaką ekipa Harrisa kiedykolwiek nagrała, za to powstała w stosunkowo krótkim czasie. Napędza ją riff w formie szybszego marsza, a treść wypełniają słowa inspirowane dziełem Samuela Taylora Coleridge'a o tym samym tytule. Przed połową utwór zwalnia, zmienia swój klimat i zostaje wzbogacony sugestywną narracją. Potem wchodzą gitarki podobne do tego, co chłopaki grali na The Number Of The Beast i zespół powraca do patentów z początku nagrania.

Piąty album studyjny jest więcej niż tylko godnym następcą całkiem udanego poprzednika. To jedna z najlepszych płyt Maidenów i w moim odczuciu ustępuje tylko dopracowanemu pod każdym względem Somewhere In Time. To prawdziwa klasyka heavy metalu i wstyd tego nie znać. To by było na tyle. Czy o czymś zapomnniałem? Ach tak, up the Irons!

Oficjalna strona zespołu: www.ironmaiden.com

Guitarrizer
luty 2011