|
Skład: Bruce Dickinson - śpiew; Dave Murray - gitary; Nicko McBrain - perkusja; Adrian Smith - gitary; Janick Gers - gitary; Steve Harris - gitara basowa
Produkcja: Kevin Shirley
Nowa Żelazna Dziewica nie zaskakuje w żadnym możliwym stopniu. Muzykę zawartą na Dance Of Death określiłbym jako konglomerat BNW i płyt nagranych z Blazem Bailey'em. Jest to jakby mieszanka tych trzech albumów plus trochę tego starego, klasycznego Maiden. Płyta jest długa (68 min). Czy to jest zarzut? W zasadzie nie... może nawet zaleta.
Słucha sie tego bardzo dobrze, krążek nie nudzi, jednak nie jest on też czymś zaskakującym i nowatorskim. I tu dochodzimy do sedna, czy album, który powiela wcześniejsze schematy jest dobry. Moim zdaniem TAK. Nie jestem może zbyt wielkim znawcą Maiden, jednak z mojego punktu widzenia jako miłośnika hardrocka ta płyta jest świetna. Jej spójność obniża troszkę Wildest Dreams, lecz wcale nie jest to zła piosenka - całkiem ciekawa melodia i powiedziałbym, że to taki najbardziej hardrockowy numer... Dość ciekawa kompozycją jest Age Of Innocence, gdzie charakterystyczną jego cechą jest niezła melodia i nie tylko... Najlepszą piosenką na płycie jest trwający ponad 8 minut Dance Of Death. Dla tego jednego utworu warto mieć ten krążek... Zwracam uwagę na fantastyczną solówkę w środku utworu. Świetny jest Journeyman, który moim zdaniem może zrobic furorę na koncertach, zwłaszcza gdy Bruce będzie spiewał "... I do what I want I sing what I want...". Face In The Sand to utwór utrzymany w konwencji albumu Virtual XI i nieodparcie musi się z nim kojarzyć. Gates Of Tomorrow zaczyna się od hardrockowego riffu, by później przejść metamorfozę w jedną z najszybszych piosenek na płycie. Ten kawałek ma w sobie dużo z poprzedniej płyty zespołu, BNW. Refren w Montsegur przypomina mi bardzo Maiden z lat 80-tych, piosenkę wyróżnia też niesamowita solówka. No More Lies to kolejna piosenka, która kojarzy mi się dokonania zespołu z Blazem na wokalu. New Frontier to mój "numer dwa" na tej płycie. Wspaniała melodia, piosenka jest, rzekłbym, po prostu bardzo przebojowa. Paschendale to z kolei kolejna świetna solówka w środku numeru. Rainmaker jest najkrótszą kompozycja na płycie i... chyba najsłabszą, choć oczywiście trzymającą ten wysoki "żelazny" poziom...
Reasumując, płyta plasuje się gdzieś między dobrą a bardzo dobrą i jak niektóre zespoły chętnie bym wysłał na zasłużoną emeryturę, tak Irons niech pozostaną z nami jak najdłużej.
Oficjalna strona zespołu: www.ironmaiden.com
Vandervelde wrzesień 2003
|