Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

IRA - Tu I Teraz [2002]
Wydawca: El Mariachi Management / BMG

  1. Intro
  2. Mój Kraj
  3. Mocny
  4. Już Nie Szukam Jej
  5. Supertajna Lista Pytań
  6. Cały Ja
  7. Skończone
  8. Niewinny
  9. Bez Ciebie Znikam
  10. Wszystko Co Utraciłem
  11. Reality
  12. Gdyby Mnie Lubił
  13. Bez Zmian
  14. Bezsenni
Tu I Teraz

Skład: Artur Gadowski - śpiew; Wojtek Owczarek - perkusja; Piotr Sujka - gitara basowa; Zbyszek Suski - gitara
Gościnnie: Mariusz Noskowiak - instrumenty klawiszowe w [2,4,5,7,9,12,13,14], gitara akustyczna w [4,5,13], gitara w [2,13], chórki w [5,6,10]; Przemek Momot - instrumenty perkusyjne w [4,5,7,12], programowanie w [4,12]; Wojtek Garwoliński - gitara w [2,8,9,10,11]; Wojtek Olszak - instrumenty klawiszowe, programowanie w [3]; Sławek Urbański - gitara basowa w [4]; Irek Wojtczak - instrumenty klawiszowe w [14]; Patrycja Kujawska, Karolina Polanowska, Grażka Graczyk - chórki

Produkcja: Mariusz Musialski

Ilekroć na scenę po dłuższej lub krótszej przerwie powraca zespół skądinąd dobrze słuchaczom znany, o pewnej renomie i reprezentujący określony poziom, oczekiwania wobec nowych nagrań na ogół przerastają je same. Rzadko mamy do czynienia z kontynuacją stylu znanego sprzed zawieszenia działalności, rzadko też wraca dokładnie ten sam skład. Z reguły utwory realizowane w pierwszym etapie grania i po jego wznowieniu wpisują się w zasadę równi pochyłej - efekty comebacków często zawodzą starych fanów, przyzwyczajonych do czegoś zupełnie innego. Na rodzimej scenie przykładem muzycznego powrotu pozostawiającego w gruncie rzeczy wiele do życzenia jest Tu i Teraz zespołu IRA, album wydany po siedmioletniej przerwie, drastycznej zmianie składu i zarazem zmianie koniunktury na polskim rynku muzycznym... No właśnie, czy Tu i Teraz to tak naprawdę album zespołu IRA?... W końcu z oryginalnego składu na placu boju pozostał już tylko Artur Gadowski oraz sekcja rytmiczna - Wojtek Owczarek i Piotr Sujka. Brak tu dwóch najjaśniejszych postaci w dawnym składzie grupy, odpowiedzialnych przede wszystkim za teksty i kompozycję - Kuby Płucisza i Piotra Łukaszewskiego, którzy nadali szlif pierwszym wydawnictwom zespołu. Na pozycję lidera zdecydowanie wysuwa się więc Artur Gadowski, miejsce Płucisza i Łukaszewskiego próbuje zaś wypełnić radomski gitarzysta Zbyszek Suski. Nic w takim razie dziwnego, że Tu i teraz bardziej przypomina drugi solowy album Gadowskiego i - o zgrozo! - radosną twórczość zespołu Szymon Wydra & Carpe Diem, z którego wywodzi się wspomniany gitarzysta, niż dokonania samej IRY...

Wydany 12 sierpnia 2002 roku nakładem firmy BMG Poland Tu i Teraz jest w sumie następną w dyskografii IRY pozycją po płycie Ogrody z 1995 r. i siłą rzeczy trudno tych płyt ze sobą nie porównywać. O Ogrodach sam Piotr Łukaszewski, wówczas odpowiedzialny za kompozycję, mówił: "stare gitary, stare wzmacniacze, efekty sprzed kilkunastu lat, żadnych urządzeń cyfrowych"; na Tu i Teraz tego przywiązania do klasycznego, "starego" brzmienia niestety brak. Brak tu też przebojowości Mojego domu czy też ostrego, gitarowego brzmienia płyty Znamię. W zamian dostajemy skomponowane przez muzyków zespołu lżejsze, dalekie od hardrocka numery, w których gitara raczej nie wybija się na pierwszy plan. Tu i teraz zawiera 14 utworów i... żadnej solówki. Zgroza. Gdzie się podział rock'n'rollowy duch? Niewątpliwą zaletą albumu są natomiast teksty, dalekie już od frywolnych zaśpiewów w rodzaju Bierz mnie czy Zakrapianego spotkania. Pochwały należą się tu jednak głównie nie muzykom reaktywowanej IRY, a wymienionym w książeczce jako autorzy niemal całości tekstów songwriterom - Wojciechowi Byrskiemu i Jackowi Telusowi. Surrealistyczna okładka również nie czyni najlepszego wrażenia. Cóż, 2002 rok najwyraźniej uderzył zreorganizowanemu zespołowi do głowy i muzycy uznali jednogłośnie, że trzeba iść z duchem czasu. Krążek otwiera, zupełnie jak na 1993 roku, wstęp do całości, czyli Intro. Podobnie jak wtedy i tu jest to trwające około minuty preludium. Diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach; na 1993 roku we wstępie słychać było głównie perkusję i gitary, tu słyszymy zaś uliczny zgiełk i jak gdyby wplecione weń urywki telewizyjnych lub radiowych programów informacyjnych. Smętna zapowiedź braku gitarowych smaczków na płycie? Możliwe. Numer drugi, Mój kraj, w warstwie tekstowej wydaje się być ewidentnie albo tęsknotą IRY za dawnymi, świetnie sprawdzającymi się schematami, albo też autoplagiatem - w zależności od interpretacji. Mój kraj podejmuje dokładnie ten sam temat, wokół którego oscylował legendarny Mój dom. Albo potraktujemy go jako drugą część tamtego kawałka (stąd nawet powtórzenia z tekstu w refrenie), czyli świadectwo, że ówczesne problemy społeczne, "kolejka po pracę" i "szare ulice", są wciąż aktualne, albo też uznamy ów za efekt braku pomysłów na nowe utwory. Rzecz jasna, muzycznie pomiędzy Moim domem i Moim krajem nie da się postawić znaku "równa się", niemniej jednak numeru z Tu i Teraz także dość dobrze się słucha, gitary są tu dość dynamiczne, a wokal zadziorny. Podobną dynamikę i zadziorność reprezentuje, przynajmniej w refrenach, kolejny utwór. Mocny to pierwszy singiel grupy po absencji na rynku muzycznym, zrealizowano do niego także teledysk. Zdecydowaną zaletą tego numeru jest tekst - o walce z życiem, podejmowaniu wyzwań, nie przejmowaniu się porażkami. Muzycznie Mocny nie różni się zbytnio od swego poprzednika na płycie. Na plus poczytać trzeba mu jednak fakt, że grany na ogół na początku koncertów IRY jako pierwszy lub drugi utwór, numer ów świetnie sprawdza się na żywo. Tempo zwalnia nieco czwarta piosenka, Już nie szukam jej. Tu, przynajmniej jak dla mnie, wielkie rozczarowanie. Są na Tu i Teraz momenty, kiedy stanowiący w zasadzie trzon muzyczny płyty, niewyszukany, acz melodyjny poprock przestaje mieć ze słowem "rock" cokolwiek wspólnego. Następująca po Mocnym ballada to już radiowy, gitarowy pop w czystym tego słowa znaczeniu. Łagodny refren, przetworzony wokal, przytłumione instrumenty - aż trudno uwierzyć, że to IRA, stojąca za takimi asami gatunku jak Nadzieja, Wiara czy Deszcz. Nowoczesność i muzyczną monotonię niesie ze sobą także kolejny kawałek, Supertajna lista pytań. Tu tematyką są pytania do Boga; tekst jest zdecydowanie jednym z najlepszych na krążku. Trochę ożywienia wnosi za to Cały ja - radość życia aż bije z nastroju szóstego na Tu i Teraz utworu, przywodząc na myśl nieśmiertelne Nie zatrzymam się przynajmniej w warstwie tekstowej. Zaletami "szóstki" są zdecydowanie żywiołowość oraz melodyjny mostek i refren; ten utwór swego czasu także dobrze wypadał na koncertach. Siódmą pozycję zajmuje Skończone, kolejna ballada, tym razem akustyczna. W najlepszym razie jej nastrój kojarzyć może się ze smutnymi pieśniami Shouta typu Przepraszam za miłość, w najgorszym z radiowymi, poprockowymi "smętami". Wejście gitary elektrycznej również nie ożywia utworu, który znów z rockiem na niewiele wspólnego. Nieco mocniejsze brzmienie przynosi ze sobą Niewinny - numer oparty na melodyjnych riffach i zdecydowanie bardziej rockowy. Przynajmniej w refrenach, zwrotki są zaśpiewane spokojnie, delikatnie, by w refrenie uderzyć zadziornym śpiewem i dynamiką instrumentów, choć w części kojarzącą się ze "starą", dobrą IRĄ... Zaletą jest także dość przewrotny tekst. Dziewiąta piosenka, Bez Ciebie znikam, bywała swego czasu dość często emitowana w rozmaitych stacjach radiowych i tam zasadniczo nadaje się najlepiej. To typowa ballada o miłości, melodyjna i dość chwytliwa brzmieniowo; muzycznie znów mamy tu do czynienia z gitarowym poprockiem, produktem obecnych czasów. O zdecydowanie poważniejsze kwestie zahacza znów łagodny i poprockowy utwór Wszystko co utraciłem, który następuje zaraz po Bez Ciebie znikam. W warstwie tekstowej jest to udana próba lirycznego rozliczenia się z życiem i pogodzenia się z porażkami, co stanowi niewątpliwy plus numeru; w muzycznej zaś znów tło instrumentalne jest raczej nijakie, a ożywienie następujące w refrenie słabe. Śpiew Gadowskiego w typowym dla niego stylu sprawia, że w pewnym sensie utwór ten kojarzy się ze spokojniejszą "starą" odsłoną zespołu. Reality to w pewnym sensie zapowiedź tego, co grupa pokaże na następczyni Tu i Teraz - płycie Ogień z 2004 r., bodaj najlepszej od czasu wznowienia działalności zespołu. Właśnie w Reality słychać to, co w swoim czasie stanie się największą zaletą Ognia - nieco cięższe riffy gitarowe, więcej ducha melodyjnego hard rocka, poniekąd także powrót do rock'n'rollowych korzeni, dynamizmu, zadziorności. Póki co jednak, Reality należy na Tu i Teraz ze swoją dynamiką i żywiołowością do chlubnych wyjątków. Riff, ciężki i nowoczesny, tekst pisany z punktu widzenia bohatera programów typu reality show, wywierających coraz większy i zgubny wpływ na społeczeństwo. Reality to gorzki komentarz do rzeczywistości, poniekąd kojarzący się z Telewidzem z Ogrodów z 1995 r. Cytat z Nowego Testamentu "Bierzcie, jedzcie z tego wszyscy" w sposób oczywisty podkreśla rolę dzisiejszych "celebrytów" showbiznesu w zaślepionym popkulturą społeczeństwie, którzy w końcu w swych idolach zaczynają dostrzegać namiastkę Boga. Gdyby mnie lubił także dotyka tekstowo tematów religijnych, acz w bardziej zdecydowany i diametralnie inny od swego poprzednika sposób. To seria gorzkich wyrzutów pod adresem Stwórcy, ewidentnie znamionująca kryzys wiary. Minusem piosenki jest znów dość nijakie tło muzyczne; gorzki i zarazem znakomicie skonstruowany tekst wymaga zdecydowane lepszej oprawy. Podobnie rzecz ma się z Bez zmian, tekst znakomity, humorystyczny, o pozytywnym wydźwięku znamionującym pogodzenie się z własnymi słabościami i odważne parcie do przodu. Muzyka wciąż jednak nie ma w sobie "pazura", który rewelacyjnie uzupełniałby słowa utworu. Płytę Tu i Teraz zamyka czternasty utwór na krązku, jak dotąd najlżejszy w dorobku IRY, ballada Bezsenni. Tu Gadowski śpiewa czysto, bez swojej charakterystycznej chrypy; zgrabnej i ładnej melodii towarzyszy jednak dość banalny tekst, a jedyny wykorzystany akompaniament - fortepian - nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie mogłaby objawić sobą ballada wzbogacona lepszym muzycznym brzmieniem. Na przekór tytułowi jest to typowa "kołysanka", jedna z kilku słabszych ballad na płycie.

Tu i Teraz IRY nie jest płytą nietrafioną czy mierną, w mojej opinii jest to jednak, może ex equo ze złagodzonym brzmieniowo Londynem 08:15, najsłabsza płyta w bogatym dorobku zespołu. Na jej niekorzyść przemawia przede wszystkim tło muzyczne; brzmienie płyty jest momentami nijakie, przytłumione, brak mu tego charakterystycznego "pazura", rock'n'rollowego klimatu. Widać, jak daleko w 2002 roku zreorganizowana IRA była od swoich hardrockowych korzeni i jak bardzo starała się dostosować do "praw rynku", komercyjnie łagodniejąc. Trudno oceniać, czy to chęć bycia "radio friendly" i zaistnienia w świadomości szerokiego grona słuchaczy radiowej papki, czy "pozbycie się" z szeregów grupy rockmanów Łukaszewskiego i Płucisza na rzecz gitarzysty Szymona Wydry przybliżyło IRĘ do poziomu radiowego poprocka charakterystycznego dla grupy niegdysiejszego finalisty "Idola" i jemu podobnych. Plusem Tu i Teraz są za to teksty; zdarzyło się kilka banałów, więcej jest za to perełek lirycznych. Szczęściem jednak, następujące po Tu i Teraz kolejne wydawnictwo zespolu, Ogień, uraczy nas większą ilością gitarowych smaczków, a przede wszystkim solówek (zasługa zaproszonego wówczas na płytę Gładysza?). Będzie dynamiczniej i nieco mniej komercyjnie, a z całą pewnością mniej poprockowo. Tu i Teraz natomiast zawsze pozostanie dla mnie płytą kontrowersyjną w ocenie; z jednej strony rewelacyjne teksty, z drugiej niewykorzystany potencjał muzyczny, co udowodni potem Ogień (nie mówiąc już o tym, że "nowa" IRA nigdy prawdopodobnie nie dorówna w studiu własnej legendzie sprzed Ogrodów i z takową ciężko ją porównywać). Słowem, Tu i Teraz posłuchać można. Jest tu kilka naprawdę ciekawych tekstów, dość dobry, choć momentami zbyt złagodzony śpiew Gadowskiego. Fani zagrywek gitarowych, solówek, spektakularnych riffów i pojedynków na sześć strun nie mają jednak żadnego obowiązku stawiania tej płyty na półce. Chyba, że dla wypełnienia luki pomiędzy klasycznie, hardrockowo brzmiącymi Ogrodami a nowocześnie rockowym Ogniem, czyli starej IRY u jej schyłku i nowej, która na Tu i Teraz udowodniła dobitnie, że trzeba jej było nieco więcej czasu, by choć trochę się "rozkręcić".

Oficjalna strona zespołu: www.ira.art.pl

Twisted
lipiec 2009