Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

INTROITUS - Elements [2011]
Wydawca: Bender Produktion HB / Progress Records

  1. The Hand That Feeds You
  2. Earth
  3. Like Always
  4. Wind
  5. Restless
  6. Fire
  7. Dreamscape
  8. Water
  9. Soulprint (for Mother)
Elements

Skład: Mats Bender - instrumenty klawiszowe; Anna Jobs Bender - śpiew; Johanna Bender - instruenty perkusyjne, instrumenty klawiszowe, chórki; Mattias Bender - perkusja, chórki; Henrik Björlind - gitara, flety, dodatkowe partie instrumentow klawiszowych, chórki; Pär Helje - gitara prowadząca, chórki; Dennis Lindqvist - gitara basowa
Gościnnie: Stefan Ekdahl - wiolonczela

Produkcja: Introitus

The Kelly Family w rocku progresywnym? Może nie dosłownie irlandzki zespół, który w latach dziewięćdziesiątych sprzedawał miliony płyt, ale w konwencję zespołu rodzinnego wpisał się szwedzki Introitus. Wszak grupę założoną przez małżeństwo Benderów, a więc Matsa (instrumenty klawiszowe) oraz Annę Jobs (wokale) równie dobrze można by nazwać "The Bender Family", bo poza dwójką wymienionych muzyków skład Introitus tworzą jeszcze ich dzieci Mathias Benders (perkusja, wokale) oraz Johanna Bender (instrumenty klawiszowe, perkusyjne i wokale), a całość została uzupełniona przez "dobrych znajomych" w osobach Henrika Björlinda (gitary, flety, klawisze, wokale), Pära Helje (gitary, wokale) i Dennisa Lindqvista (bas). Szwedzki septet zadebiutował w 2007 roku dobrze przyjętym albumem pt. Fantasy, a premiera jego następcy przypadła na pierwszą połowę 2011 roku, kiedy na rynku muzycznym pojawił się krążek zatytułowany Elements.

W istocie coś żywiołowego kryje się w muzyce Introitus. Konstrukcja najnowszego albumu grupy sprawia wrażenie przemyślanej i poukładanej z największą dbałością o ostateczne wrażenie. Album rozpisany na ponad godzinę muzyki teoretycznie składa się z dziewięciu utworów, ale moim zdaniem należałoby go podzielić raczej na pięć głównych część. Cztery z nich o tytułach Like Always, Restless, Dreamscape i Soulprint poprzedzone są wywołanymi żywiołami w formie krótkich, co najwyżej dwuminutowych przerywników, odpowiednio ziemią, wiatrem, ogniem i wodą uchwyconymi na poziomie samej muzyki. Właściwym wstępem do muzycznej podróży, w którą zabiera w 2011 roku Mats Bender i jego rodzina, jest prawie piętnastominutowy utwór pt. The Hand That Feeds You. Rodzinne produkcje mają w sobie coś banalnego, przepełnionego uczuciami, które nie do końca pasują do wszelakiej muzyki, a już zdecydowanie nie po drodze im z rockiem czy metalem progresywnym. Tym niemniej główny architekt Elements wykazał się dużym stopniem profesjonalizmu, bo premierowa muzyka Introitus choć nie jest w pełni odsiana z klimatu rodem z serialu "Siódme Niebo", to w głównej, dominującej części stanowi zestaw naprawdę niezłych pomysłów. Absolutnie porywającym i chyba najlepszym z przekroju całego albumu jest otwierający album wielowątkowy utwór pt. The Hand That Feeds You. Muzycy Introitus zaoferowali w tym numerze pełny wór różnych pomysłów, włączając w to znakomite elektroniczne warstwy dźwiękowe, fajne riffy gitarowe (w tym również podwójne solo gitarowe), nieoczekiwane zmiany tempa, urozmaicone wokale (łącznie w tym nagraniu wystąpiły aż trzy autonomiczne głosy), jak i żonglowanie klimatem pomiędzy rasowym rockiem progresywnym, mroczną nightwish'ową baśnią, czy nowymi formami metalu progresywnego. Całość nie sprawia wrażenia schizofrenicznej konstrukcji, a poukładanej i napisanej niemalże "ze wzoru" kompozycji. Po zapoznaniu się z treścią Elements odniosłem wrażenie, że to co określa styl Introitus, związane jest właśnie z definicją muzyki progresywnej, a więc kreowaniem utworów w oparciu o kilka rozmaitych nurtów. Wszak poza The Hand That Feeds You w treści premierowego albumu Szwedów znalazły się jeszcze cztery wielowątkowe numery, w tym prawie 12-stominutowy Dreamscape oraz 17-stominutowy Soulprint, w których zespół z dużą żywiołowością wypuścił się w różne rejony muzyki. Pewnie wyjątki stanowią utwory, w których Mats Bender spróbował wyeksponować przede wszystkim swoje partie klawiszowe w połączeniu z wokalami Anny Jobs Bender. Zwracam uwagę przede wszystkim na utwór pt. Like Always stanowiący zdecydowanie przesłodzoną balladę z trochę naiwnymi lirykami. Dodatkowo w części ścieżek zostały ograniczone partie gitarowe Henrika Björlinda i Pära Helje właśnie kosztem "rodzinnego interesu", na czym niestety ucierpiała sama muzyka.

Podsumowując muszę przyznać, że Elements Introitus to album dopracowany i przemyślany. Mats Bender i jego wesoła gromadka utworzyli krążek spójny i precyzyjnie poprowadzony według założonego konceptu. W muzyce szwedzkiego zespołu znalazło się całe mnóstwo patentów, które sprawiły, że jego muzyka idealnie wpisuje się w nurt muzyki progresywnej pozbawionej ograniczeń wynikających ze schematu kompozycji. Należy przy tym zauważyć, że utwory zawarte na Elements nie przytłaczają mnogością rozwiązań, a stanowią raczej doskonały grunt muzyczny gotowy do odkrycia przez słuchaczy. W moim poznawaniu tego świata nie do końca zaakceptowałem niektórych piknikowych pomysłów, ale ich przeciwwagę o znaczniej mocniejszej sile oddziaływania stanowiły urozmaicone, wielobarwne i rozbudowane kompozycje. W trzech słowach: bardzo udany album. 8/10

Oficjalna strona zespołu: www.introitus.se

Konrad Sebastian Morawski
lipiec 2011