|
Dwudziestolecie działalności scenicznej to w przypadku każdego zespołu idealna wręcz okazja do podsumowań. Jeśli jednak mówimy o dobrze znanej w kręgu hard'n'heavy, rodzimej formacji Hetman - ów jubileusz to zaledwie jeden z wielu gorących tematów z obozu zespołu. W końcu od ostatniego wywiadu z ówczesnymi muzykami Hetmana dla Hard Rock Service minęło pięć burzliwych lat! Najnowsza płyta Deja vu i rotacje w składzie, jubileuszowe obchody i odkurzanie muzycznych wspomnień sprzed lat... To wszystko i jeszcze więcej w wywiadzie, którego udzielił naszemu serwisowi lider, a zarazem także serce i dusza Hetmana - Jarek 'Hetman' Hertmanowski.
HARD ROCK SERVICE: Cześć! Dzięki za możliwość zrobienia z Tobą wywiadu - okazją ku temu może być choćby właśnie obchodzone dwudziestolecie działalności Hetmana. W związku z tym - Jarek, jak podsumowałbyś dwie dekady historii grupy? Co uważasz za największe osiągnięcia w karierze Hetmana?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Witam po pięciu latach od poprzedniego wywiadu! Największym osiągnięciem Hetmana jest chyba to, że pomimo tylu zawirowań i zmian w zespole jeszcze istniejemy, haha! A tak poważnie - to niemała liczba płyt wydanych przez 20 lat istnienia, bo już dziesiąta się szykuje w tym roku... Poza tym, do dużych wydarzeń zaliczam koncert Marka Kotańskiego na Stadionie 10-lecia (w 1992 roku) i wyjazd do Chicago w 2005 roku...
HARD ROCK SERVICE: Kontynuując temat jubileuszu - z okazji dwudziestolecia planujecie wydać specjalny, dwupłytowy album. Opowiedzcie coś więcej o tym wydawnictwie oraz o innych wydarzeniach, związanych z obchodami okrągłej rocznicy powstania zespołu.
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Album nosi nazwę Hetman XX Years, a znajdą się na nim dwie płyty - jedna pt. The Best of Ballads z wybranymi z wszystkich płyt najfajniejszymi balladkami grupy i druga, pt. Live, z fragmentami koncetrów i wywiadem z zespołem - czyli gratka dla fanów, pierwsze DVD Hetmana... W związku z rocznicą gramy cykl koncertów zapraszając na nie pojedynczych gości grających kiedyś w zespole. Uwieńczeniem obchodów będzie główny koncert w klubie "Progresja" 20 listopada, na którym szykujemy niespodzianki i niespodziewanych gości... Zagrają też fajne supporty - Leasheye i Deyacoda.
HARD ROCK SERVICE: Ostatnie miesiące przyniosły - kolejne już - znaczące zmiany w składzie Hetmana. Z jakich powodów do nich doszło?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Zmiany personalne już zostały jakby wpisane w losy grupy Hetman - niestety... Podejrzewam, że jest to wynikiem moich dużych wymagań w stosunku do muzyków - a nie jest to muza wbrew pozorom prosta... Z drugiej strony, muzyk, który przychodzi do Hetmana, myśli pewnie, że zbije tutaj kokosy i pogra dużo koncertów, a jak widać - tak niestety nie jest... Nie mieliśmy nigdy dobrego menadżera i nie podpisaliśmy żadnego dobrego kontraktu, więc załatwiamy wszystko we własnym zakresie, a koncertów darmowych niestety już nie gramy. Dlatego ciężko jest mi mówić teraz o przyczynach poszczególnych zmian, bo nie wiem, czy w takim składzie będziemy do końca roku 2010... Cóż, zobaczymy!
HARD ROCK SERVICE: Czy wspomniane zmiany personalne mają wpływ na kształt przyszłej twórczości Hetmana? Jaką muzyką inspirują się obecni członkowie kapeli?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Cóż... wszyscy trzej nowi i bardzo młodzi muzycy wywodzą się z kręgu muzyki progresywnej, death i thrash metalowej i mają kupę pomysłów - jak dotrwamy do końca roku, zajmiemy się nowym materiałem... A powiem jeszcze, że jestem ostatnio bardzo otwarty na nowe i świeże pomysły... Zresztą przykładem jest płyta Deja vu, gdzie współkomponował też basista Edek i gitarzysta Bodzio.
HARD ROCK SERVICE: Wasza ostatnia płyta studyjna, Deja vu, to kolejny ważny punkt w "historii najnowszej" zespołu. Już sample zamieszczone na Waszej stronie wyraźnie wskazują, że Deja vu, w odróżnieniu od tak znanych pozycji z dyskografii z zespołu jak Złe sny czy Wszyscy zaczynamy od zera, to dawka porządnego, ostrego łojenia. W recenzjach pojawiają się porównania do Dio, Iron Maiden, Accept... Skąd tak wiele hard'n'heavy w Waszej obecnej twórczości, czyżby odwrót od klimatów melodyjnego rocka?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Taką muzykę lubię i na takiej się wychowałem... Po ostatnim poważnym rozłamie w zespole przejąłem całkowitą kontrolę nad brzmieniem i charakterem muzyki w Hetmanie - ale tak naprawdę Hetman nie gra bardzo ostro... przynajmniej w ocenie nowych muzyków... To klasyczny metal, dość melodyjny i trzymający się starych, dobrych wzorców lat '70 i '80... Gramy teraz w podobnym stylu, z jakim zaczynaliśmy na płycie Do Ciebie gnam... W nim utrzymane są również płyty Czarny chleb i czarna kawa, Kolędy, Skazaniec i Hetman i Goście... Płytę Złe Sny nie uważam za udaną, a wracam do niej tylko ze względu na wspomnienia... Wszyscy zaczynamy od zera jest płytą dla mnie szczególną ze względu na współpracę we wspaniałym gronie, z Michałem Sitarskim (obecnie Lady Pank), Robertem Tycem (znanym bluesowym wokalistą) i Olkiem Żyłowskim (Oddział Zamknięty, niestety już nieżyjącym)... Dodam tylko, że bardzo ją lubię, chociaż nie jest heavy.
HARD ROCK SERVICE: Deja vu to pierwsza pełnowymiarowa płyta od czasu burzliwych zmian personalnych w składzie Hetmana (odejścia Pawła Kiljańskiego, Radosława Chwieralskiego i Jacka Zielińskiego, obecnie - Night Rider). Jak oceniasz ją dzisiaj, jak wypada jej porównanie z klasycznymi płytami formacji?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: No wiesz... jest na niej inny wokalista, śpiewający po angielsku, inny gitarzysta solowy, który ładnie powymyślał sobie solówki do studia... I bębniarz, który w końcu zagrał na perkusji w studiu - bo nie wiem, czy wszystkim to wiadomo, ale Hetman od płyty Kolędy, która ukazała się na kasecie w 1997 roku, do Hetman i Goście włącznie nagrywał bębny z automatu... Także jest to dla nas szczególna płyta również i z tej strony, hehe! Zresztą, z tego, co słyszałem od fanów - gdybym im tego nie powiedział, to nigdy by się nie domyślili... Czyli wspaniała robota Michała Sitarskiego - bo to on nam je realizował- noo, prócz Kolęd! (śmiech)
HARD ROCK SERVICE: Pozostając jeszcze przez moment w temacie najnowszego wydawnictwa Hetmana - Deja vu to również swego rodzaju lingwistyczna innowacja w Waszej dyskografii. Skąd pomysł nagrania płyty po angielsku - czyżby chęć dotarcia do szerszej publiczności?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Po prostu - chciałem kiedyś nagrać płytę w języku angielskim, traktując ją jako kolejne wyzwanie... Raz, że dotrze do szerszego grona słuchaczy, a dwa, by sprawdzić, czy muzyka Hetmana jest na tyle dobra, że przyjmie się w Polsce w języku obcym... Przyznam, że nie znam angielskiego i wychowałem się na muzie, w której nie wiedziałem, o czym śpiewają - a i tak była zajebista! I do tej pory nie jestem ciekaw, o czym śpiewa Rob Halford czy Bruce Dickinson, hehe! Zresztą, głównym celem płyty było skomponowanie takich numerów, które będą trzymały klimat i styl różnych wielkich tamtych i obecnych czasów... No i słychać tam Iron Maiden, Scorpions, Accept... a nawet Rush i King Crimson...
HARD ROCK SERVICE: Poprzednią płytą, nagraną tuż po wspomnianym rozpadzie dotychczasowego składu Hetmana, było wydawnictwo Hetman i goście. Jak oceniasz tę wyjątkową kompilację i skąd pomysł na wydanie płyty o takiej właśnie, "składankowej" formule?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Część pomysłów miałem już wcześniej przygotowanych, ale nie pasował mi kompletnie wokal Kiljańskiego i długo biłem się z myślami, co robić... dochodziło więc do dużych różnic zdań w zespole i po rozstaniu miałem jakby otwarte pole do działania, hehe! Zostałem sam ze swoją muzyką, a w takiej sytuacji musiałem zaprosić gości. Mówisz - składankowa formuła? Może tak wyszło, gdyż pisząc muzykę pod różnych wokalistów każdy z utworów odbiega od pozostałych i przez to nie ma spójności na płycie. Ale pracę nad nią i ją samą bardzo sobie cenię!
HARD ROCK SERVICE: Spośród tytułowych "gości ", udzielających się w nagraniach, można wymienić tak znaczące dla muzyki rockowej nazwiska jak Piotr Zander i Michał Sitarski. W jednym z utworów zaśpiewała też Twoja córka - Julia. Według jakiego klucza dobierałeś z ówczesnymi muzykami pozostającymi w Hetmanie gości na tę płytę - zaprosiłeś na nią starych przyjaciół zespołu, czy osoby odpowiadające Ci pod względem muzycznym i pasujące do zamysłu nagrań?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Jak już mówiłem - całą płytę wymyśliłem i decydowałem o niej sam. Dopiero przy nagraniach pomagał mi na basie Krzysiek "Eddie" Dyczkowski i Dominik Jędrzejczyk na perkusji, nagrywając piloty bębnów do automatu... Składu jako takiego jeszcze wtedy nie było. A osoby dobierałem podług zamysłu nagrań, tak, jak to ujęłaś... Jestem strasznie wdzięczny wszystkim gościom - a szczególnie Marcinowi "Merotowi" Maliszewskiemu - że bez wahania się zgodził zaśpiewać na płycie i zrobił to rewelacyjnie.
HARD ROCK SERVICE: Kolejną ciekawostką związaną z płytą Hetman i goście jest dobór coverów - nową oprawę zyskały tu ballada z repertuaru Judas Priest Before The Dawn i słynne dylanowskie Knockin' On Heaven's Door. Dlaczego właśnie te piosenki wykonaliście na płycie?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Z Judasem było tak, że mam wielki sentyment do tej ballady... Wiesz - jakaś stara, niespełniona miłość młodzieńcza, hehe! A utwór Dylana - pomysł takiej kołysankowej wersji wpadł przypadkiem, jak urodziła się moja najmłodsza córka Ewa. Przyszła do mnie najstarsza córka, Julka, i zaczęła - trzymając małą na rękach - nucić ta piosenkę. Złapałem za gitarę i Ewa zasnęła (śmiech).
HARD ROCK SERVICE: Wydarzeniem poprzedzającym wydanie płyty był koncert pod tym samym hasłem - Hetman i Goście, który odbył się w maju 2007 roku w stołecznej Progresji. Jarek, jak wspominasz tamto wydarzenie i gości uczestniczących w projekcie?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Suuuper! To było coś niesamowitego! Tyle było obaw, że coś - czy ktoś z gości - nie wypali... Ale wszystko się udało, chociaż publiczność - jak na dużą scenę w "Progresji" - skromna... Było tylko 200 osób, ale udało się jakoś wszystko dopiąć finansowo. Był to pierwszy koncert po rozłamie grupy i dlatego taki ważny. Później już łatwo wyłonił się nowy skład i można było grać koncerty... Żal mi tylko było tych biednych rycerzy, którzy w strasznym upale stali na scenie koło perkusji. Jeden podobno zemdlał... Biedak! Cóż - heavy metal bez ofiar? (śmiech) Wielkie dzięki dla nich i reszty gości!
HARD ROCK SERVICE: Co spowodowało w okolicach 2007 roku rozpad dotychczasowego skladu zespołu? Jak dziś odnosisz się do tamtych burzliwych dni w karierze Hetmana?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Mówisz o tym największym rozłamie, w marcu 2006 roku? Myślę, że jest w tym dużo mojej winy. Nie ukrywam, że od pewnego czasu - a szczególnie po płycie Skazaniec - zauważyłem, że im większy mam wpływ na muzę, którą robi Hetman, tym bardziej mi się ona podoba i jest faktycznie coraz lepsza i dojrzalsza... Z upływem czasu zaczęliśmy wszyscy dorastać i nasze spojrzenie na muzę oddalało się od siebie... Mówię tu o Pawle Kiljańskim. Wcześniej graliśmy, bo byliśmy po prostu kumplami - i jakoś to szło... Z czasem poglądy były tak rozbieżne w muzyce i w warstwie tekstowej - bo dodam, że od płyty Hetman i Goście zacząłem też pisać - że opóźniało to prace nawet nad błahymi sprawami aranżacyjnymi i traciliśmy na głupstwa dużo czasu... co zniechęcało innych muzyków do grania... No i po ostrych słowach z obu stron doszło do wojny na miecze (śmiech)... Myślę, że to już przeszłość i powinniśmy popatrzeć na to wydarzenie z dystansem i zakopać topory, hehe! Dlatego zaprosiłem Pawła i pozostałych muzyków, którzy wtedy odeszli, do uczestnictwa w głównym koncercie 20 listopada 2010 roku w Progresji... I myślę, że bez żalu i fochów się spotkamy i wypijemy jubileuszowego szampana!
HARD ROCK SERVICE: W 2006 roku, jeszcze za czasów składu Hertmanowski - Dyczkowski - Kiljański - Chwieralski - Zieliński, wydaliście już wspomniany koncept-album Skazaniec, oparty o przemyślenia więźnia w celi śmierci. Skąd taki pomysł na płytę?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Sam układ utworów pozbierałem ze starych, już zaczętych kiedyś kompozycji - najbardziej pasujących do tego klimatu... Strasznie chciałem zrobić płytę klasycznie metalową, a głównym motywem był utwór, który kiedyś graliśmy z Pawłem - o tytule Daj... Przeforsowałem pomysł, by nazywał się Skazaniec i by taki tytuł miała cała płyta... Oj, było ciężko! Ale się udało i Paweł wymyślił, że będzie pisał teksty, które łączą te numery w koncept album... No i poszło! Podobno jest to w rankingach, hehe, nasza najlepsza płyta? No i fajnie!
HARD ROCK SERVICE: Płyty Złe sny (1992) i Wszyscy zaczynamy od zera (2001), mimo udziału dwóch różnych wokalistów, łączy stosunkowo złagodzone, melodyjne rockowe brzmienie. Jak Ty oceniasz dziś te płyty, ich zawartość muzyczną?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Jak mówiłem wcześniej - płyta Złe sny budzi u mnie tylko fajne wspomnienia z tamtych czasów i przypomina mi, jakimi gówniarzami byliśmy, hehe! A słucham jej niechętnie... wiesz... słabe nagranie i brzmienie, i kompozycje niektóre, i styl śpiewu Pawła... Trochę ściska w dołku i pewien wstyd odczuwam, ale to moje zdanie... A numerami, które coś pozytywnego u mnie wywołują, są Świat uśmiechnie się też do nich, Złe sny, Wieczór we dwoje... no, i oczywiście Easy rider... Kurczę, teraz tak myśląc - to reszta też jest fajna, tylko przearanżowana trochę... Aaa, już sam nie wiem! Wiesz, ja działam spontanicznie i intuicyjnie, i czasami się gubię (śmiech). Może dlatego, że jestem spod znaku Ryb? (śmiech). A o płycie Wszyscy zaczynamy od zera też już mówiłem, że ją lubię i cenię, choć nie wywoływała u mnie takich uczuć i myśli po wyjściu ze studia... ta płyta im starsza, tym fajniejsza... Ma duszę i przyzwoicie brzmi... Jest tam moja duma - utwór instrumentalny Wszystko ma swój początek i koniec, który nagraliśmy na samym końcu i został dość spontanicznie wymyślony, zagrany i nagrany z pewną niechęcią... Ale właśnie w muzyce to jest piękne, że numery, po których się tego nie spodziewamy, nagle stają się wielkie! Utwory Droga donikąd i Zabierz mnie stąd doszły do drugiego miejsca na listach w radiu, a Harley wykonujemy do tej pory na zlotach moto, jak gramy z Robertem Tycem... Jest też specjalny numer dla córki Roberta - Moniki - jak była ciężko chora, pod tytułem Kołysanka dla MT i kilka fajnych kompozycji Michała Sitarskiego, bo to był okres jego gry w Hetmanie.
HARD ROCK SERVICE: W dyskografii Hetmana jest też kilka nietypowych wydawnictw - jak przeróbki znanych rodzimych przyśpiewek w hard rockowej oprawie, Czarny chleb i czarna kawa (pierwsze wydanie pod tytułem Co jest grane), czy kolędy na gitarową modłę. Skąd pomysły na dokonanie takich nagrań?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Te pomysły nie wyszły od nas. Przy Co jest grane, wydanej na kasecie (a później na CD - jako "Czarny chleb...") pomysłodawcą był producent i właściciel firmy wydawniczej Kophaus, który zaproponował nam wydanie płyty - ale z przeróbkami popularnych pieśni na rockowo... Ja byłem za, bo lubię wyzwania i miałem już pewien pomysł, ale reszta kapeli była mocno oburzona tym faktem... Przekonały ich dopiero warunki finansowe. I żeby było śmiesznie - mieliśmy nagrać tylko sześć utworów, ale okazało się, że wychodzą one świetnie, więc zamówił u nas całą płytę... Kolędy zaproponowała nam nasza była menadżerka Beata Mazur i zrobiliśmy trzy kolędy dla sponsora, ale nie udało się jednak znaleźć pieniędzy na to wydarzenie - więc wycofała się ze współpracy... Jednak znowu spodobały się one niezależnemu właścicielowi studia i zaproponował nam dokończenie nagrań i wydanie - ale już bez kasy... I część zespołu się wykruszyła, więc znowuż w okrojonym składzie i z ogólną niechęcią je kończyłem... Myślę, że jednak warto było!
HARD ROCK SERVICE: Na płytach Hetmana pojawiały się dotychczas utwory instrumentalne. Czy nie kusiło Cię, by kiedyś wydać płytę instrumentalną, opartą wyłącznie na gitarowych popisach?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: A niewystarczająco się popisujemy na naszych płytach? (śmiech). Wiesz, to jest zespół z wokalem i takie płyty to może sobie wydać każdy z muzyków oddzielnie, czyli solowo. A w ten sposób to raczej nie... Zresztą coś instrumentalnie na pewno zagramy w przyszłości, na dalszych płytach... Także spoko!
HARD ROCK SERVICE: W połowie lat '90, w obliczu chwilowego zawieszenia działalności (czy też, jak kto woli, rozpadu) Hetmana, dołączyłeś na pewien czas do hard rockowej grupy Yankee Rose. Jak wspominasz tę współpracę?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Wiesz, zespół był dziwny... Bo skład instrumentalny to Hetman - i tylko wokal ze starego Yankee Rose... a muzyka nie bardzo mi odpowiadała. Ale zjeździłem z nimi w ciągu dwóch lat więcej Polski niż z Hetmanem od początku działalności... A to dlatego, że ten wokalista był dobrym organizatorem i dużo koncertów i sponsorów załatwiał... Jednak zespół zaczął się mocno wypalać, odezwała się też do mnie wspomniana wcześniej menadżerka Beata, by grać przeróbki zarobkowo... więc zebrałem skład Yankee Rose i ruszyliśmy z wokalistą Grzesiem Petarzem (też już nieżyjącym) w traskę w '97 roku.
HARD ROCK SERVICE: Największym chyba przebojem zespołu z pierwszego etapu działalności jest hymn motocyklistów, ballada Easy Rider. Czy po latach od jego wielkiego sukcesu nie czujesz się zmęczony ciągłym odgrywaniem tego utworu na koncertach i szufladkowaniem Hetmana jako zespołu na zloty motocyklowe? Czy dla tak znakomitego i doświadczonego muzyka Easy Rider jest muzycznym przekleństwem, czy błogosławieństwem?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Nie mam nic do tego numeru... Jest on jakby już konieczny do wykonywania na koncertach, i to nie tylko na zlotach motocyklowych... Pokazał mi go kiedyś Paweł Kiljański - grał go przy ogniskach i powiedział, że to jego pomysł - więc go wziąłem na ruszt i upiękniłem aranżacyjnie i tak jakoś wyszło... Na naszej stronie w podsumowaniu głosowania są utwory, które wyprzedzają w popularności ten, np. "Czarny chleb...", Skazaniec czy od niedawna - najstarszy mój numer, który pod innym tytułem wykonywałem z zespołem Fatum w Jarocinie w '85 roku, pt. Banita.
HARD ROCK SERVICE: Pozostając we wczesnych latach '90, złotych czasach Hetmana - swego czasu miałeś wraz z zespołem okazję występować, poprzedzając koncert słynnej brytyjskiej formacji Uriah Heep. Jak dziś, z perspektywy lat, wspominasz to wydarzenie?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Specjalnie, by tam zagrać, skomponowaliśmy utwór pod tym samym tytułem, co koncert - Świat uśmiechnie się też do nich i dzięki poparciu Marka Kotańskiego (bo lista zespołów już była zamknięta) zostaliśmy dodani, pod warunkiem, że rozpoczniemy koncert... więc chyba szczęśliwie! Zostaliśmy wtedy mocno zauważeni... To było dla nas wielkie wydarzenie, scena, stadion, nagłośnienie... full zespołów i tylko było żal patrzeć na zespoły, które przyjechały ze Szczecina, czekały całą noc na swoją kolej i się ze względu na burzę nie doczekały, bo koncert nagle przerwano... Ale dla nas było to wielkie przeżycie!
HARD ROCK SERVICE: Ponownie oglądając się wstecz, jak oceniasz dziś płytę Do Ciebie gnam, wydany 20 lat temu debiut Hetmana?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: To był fajny album. Miał śpiewać na nim Krzysiek "Uriah" Ostasiuk, ale w trakcie nagrań wyjechał do Szwecji i wtedy dołączył Paweł Kiljański i kończył płytę... Jak ją nagrywałem, myślałem, że muzyka pójdzie w tym właśnie kierunku, a przewodnim numerem tego albumu miał być utwór Gloria... Jednak wpływy Pawła były tak silne, że muzyka Hetmana poszła w stronę amerykańskiego rocka - co słychać w niektórych utworach na tej i na następnej płycie, Złe sny. Ja jednak w takiej muzyce za dobrze się nie czuję i wolalem, gdy to robiły takie kapele polskie jak Syndia czy Lessdress.
HARD ROCK SERVICE: Do Ciebie gnam, prócz zawartej na niej znakomitej muzyki, jest płytą cenną także ze względu na udział w nagraniach nieodżałowanego wokalisty znanego głównie z formacji Fatum, Krzysztofa "Uriah" Ostasiuka. Współpracowałeś zresztą z nim także i wcześniej, pod szyldem Fatum. Jak wspominasz jednego z najlepszych polskich wokalistów, jakim był niewątpliwie "Uriah", Waszą przyjaźń i muzyczne partnerstwo?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Hmm, przyjaźń? Czy ile hektolitrów wina wypiliśmy? (śmiech). To był fan tanich win... i fajny kumpel i człowiek, ale mocny miał żal do mnie, że poszedłem po Jarocinie do wojska. A ja do siebie też później miałem, bo graliśmy wtedy z Fatum to samo, co teraz Hetman i fajnie szło to wszystko... Po dwóch latach, jak wróciłem z woja, już w Fatum mnie nie chcieli - bo oświadczyli mi chłopaki, że metalu już nie grają i było żal... Ale to człowiek, który był przy wszystkich moich życiowych ważnych wydarzeniach... Szkoda, że tak szybko odszedł.
HARD ROCK SERVICE: Teraz cofnijmy się jeszcze na moment do Twojej wczesnej młodości. Co sprawiło, że zainteresowałeś się muzyką i dlaczego postanowiłeś sięgnąć po gitarę?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Na początku to były rywalizacje podwórkowe: kto ma lepsze nagrania i skąd... przesłuchiwanie kilometrów taśm... A jak miałem 16 lat, wylądowałem na obozie żeglarskim, na którym rywalizowało się o względy płci pięknej... A tam były czasami występy młodzieżowe - wystąpił raz chłopaczek z dłuższymi niż wszyscy włosami i zagrał na gitarze "Schody do nieba" Led Zeppelin. I oniemiałem - ale nie tylko ja, bo i wszystkie najładniejsze dziewczyny... I to właśnie mnie pchnęło na drogę muzyczną. Czysta zazdrość i marzenie, że ja też tak chcę... (śmiech) Fajnie!
HARD ROCK SERVICE: Powróćmy jednak do współczesności. Jakie, prócz obchodów zespołowego jubileuszu, są Wasze muzyczne plany na najbliższą przyszłość? Czy prócz pojedynczych koncertów planujecie w najbliższej przyszłości regularną trasę koncertową po największych miastach Polski?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Myślę, że po obchodach rocznicowych zaczniemy dłubać z nowym materiałem i sam już trochę jestem ciekaw, co to będzie i z kim to będę robił, haha! Ale to już wiesz, dlaczego... A trasę to by się w końcu jakąś większą zagrało i pojechało na Śląsk czy zachód Polski... bo i stamtąd mamy prośby o koncerty od fanów...
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję bardzo za wywiad, to był dla mnie ogromny przywilej! Czy na koniec mogę poprosić Cię o przekazanie w imieniu zespołu kilku słów dla czytelników Hard Rock Service i - oczywiście - fanów?
JAROSŁAW "HETMAN" HERTMANOWSKI: Mi również było miło udzielić Ci wywiadu... Niestety, by szybko i sprawnie udało się to zrobić, musiałem sam odpowiedzieć na wszystkie pytania - technicznie i czasowo nie dalibyśmy rady tego zrobić wszyscy, zespołowo... Ale myślę, że będziecie zadowoleni z moich wyjaśnień i odpowiedzi i że dowiedzieliście się dużo o grupie Hetman... Pozdrawiam czytelników Hard Rock Service i wszystkich naszych fanów cieplutkim "stay heavy"... Trzymajcie się - bo my już ledwo - i wypijcie za nasze zdrowie za te 20 lat!
Oficialna strona Hetmana: www.hetmanband.pl
Twisted 04.09.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony zespołu i zostały użyte za jego pozwoleniem)
|