|
Skład: Jarosław "Hetman" Hertmanowski - gitara prowadząca; Krzysztof "Eddie" Dyczkowski - gitara basowa; Dominik "Macic" Jędrzejczyk - perkusja
Gościnnie: Marcin "Merot" Maliszewski - śpiew w [1, 2, 3, 4, 8]; Julia Hertmanowska - śpiew w [10]; Bogusław "Bibas" Balcerak - gitara solowa w [8, 9]; Adrian Pełka - śpiew w [5]; Piotr Zander - gitara solowa w [1]; Michał Sitarski – gitara solowa w [2, 3, 4, 7], instrumenty klawiszowe, komputerowe opracowanie perkusji; Wojciech Łukomski - śpiew w [5]; Piotr Żaczkiewicz - śpiew w [8]; Maciek Zbroja - śpiew w [7], saksofon w [11]; Łukasz Kułakowski - śpiew w [11]
Produkcja: Hetman
Ostatnią płytą zespołu Hetman, jaką dotychczas poznałam, był Skazaniec z 2006 roku, nagrany jeszcze w starym, chciałoby się powiedzieć - "klasycznym" składzie. Następna pozycja w dyskografii tej warszawskiej grupy, wydana dwa lata później Hetman i Goście to już pod względem personalnym zupełnie inna bajka. Sam już tytuł wskazuje, że jest to w zasadzie realizacja koncepcji lidera, Jarka Hertmanowskiego, z udziałem na co dzień nie związanych z - będącym wtedy w stanie rozkładu - zespołem muzyków. Tu pojawia się oczywista obawa o niespójność i zbytnią różnorodność zgromadzonego na płycie materiału - w końcu działanie w takiej "składankowej" formule, w obliczu niestabilnej zespołowej sytuacji i ciągłych roszad personalnych, aż prosi się o jakieś poważne potknięcie. Szczęściem dla słuchaczy, płyta Hetman i Goście nie powiela jednak tego schematu. Muzycznie pokrewna debiutowi oraz swojej "konceptowej" poprzedniczce, realizowana ze sporym rozmachem i dbałością o dobór tytułowych "gości", udowadnia, że z ciężkiej próby Hetman - czy właściwie, jego lider - wychodzi zwycięsko.
O odnoszeniu - zarówno życiowych, jak i muzycznych - wiktorii będzie już zresztą na samym wstępie. "A w nas wciąż siła trwa, moc zwycięstwa..." - śpiewa w pierwszym numerze z płyty Marcin "Merot" Maliszewski (obecnie - Black Horsemen), jeden z gościnnie udzielających się na krążku wokalistów. I zarazem - jeden z najlepszych! Skala jego głosu naprawdę przyprawia o ciarki każdego wielbiciela stylistyki heavy/power, konkurując pod względem ekwilibrystycznych górek z tak rewelacyjnymi w tym fachu gardłowymi polskiego rocka jak Grzegorz Kupczyk, Tomasz Struszczyk, czy śp. Krzysztof "Uriah" Ostasiuk. Muzycznie zaś Moc Zwycięstwa to motoryczny, pełen tytułowej mocy gitarowy riff (kojarzący się trochę z "kroczącą" zagrywką w Marszu Wilków TSA), iście power metalowe refreny i świetne solo (rzut oka na okładkę - udział samego wielkiego Piotra Zandera, którego klasa instrumentalna to wszak rzecz oczywista). Niewątpliwie znakomicie koresponduje z taką stylistyką tekst, autorstwa - co jest kolejną innowacją, i to udaną - Jarka Hertmanowskiego. Zresztą, lider Hetmana nie raz jeszcze sięgał po pióro przy tworzeniu tej właśnie płyty. Jak choćby w kolejnym utworze - Uciekinier pod względem liryki kojarzy mi się trochę z Wczoraj, Dziś, Jutro (Burza) z najlżejszej części repertuaru Hetmana. Oczywiście, mimo poruszania podobnej tematyki sekcja instrumentalna łagodnieć tu nie zamierza - są za to galopujące, szalone zagrywki, pędzące na przysłowiowe złamanie karku, i nieco klimatów Iron Maiden. Nie trzeba dodawać, że Marcin Maliszewski znów świetnie spisuje się w roli wokalisty. Wiwat Król sięga do tematyki historycznej, chętnie przecież wykorzystywanej przez kapele hard'n'heavy (choćby wspomniane Maiden). Numer ten początkowo wydaje się być spokojny i wyważony - ostry zgrzyt gitar zwiastuje zmianę tempa o sto osiemdziesiąt stopni. To prawdziwa uczta dla uszu - te dynamiczne, szarpane zagrywki gitarowe... W solówkach gościnnie udziela się tu Michał Sitarski. Na zwolnienie tempa przychodzi natomiast czas w czwartej w kolejności piosence, Porwany Za Młodu. Tu znów - podobnie jak i w poprzednich - śpiewa Maliszewski, tekstowo zaś mamy pewne nawiązania do bohatera poprzedniej płyty Hetmana, tytułowego Skazańca. Zespół raczy nas w tym miejscu przyjemną dla ucha, melancholijną balladą, pozwalając na złapanie oddechu po ostrej, muzycznej galopadzie. To przyda się słuchaczowi przed spotkaniem z piątką - brzmienie nieco bardziej nowoczesne, ciężki riff i mroczne, złowieszcze dźwięki płynące z głośników... To The Shrine, najcięższy chyba na płycie utwór, ozdobiony growlem Adriana Pełki (ex- April Ethereal), który występuje tu zresztą również w charakterze autora tekstu. Mnie osobiście growl nie bardzo przekonuje nawet i w takiej stylistyce i zdecydowanie wolę tradycyjne podejście do artykulacji wokalu nawet i w najcięższych odmianach metalu, niemniej jednak - nie zapominajmy, że to nie pierwsze eksperymenty Hetmana w tym kierunku (fragmenty growlingu w utworze Terrorism na Skazańcu). Może i tradycjonalistów nie przekona, ale na pewno doda muzyce świeżości. Następna w kolejności na płycie jest kompozycja instrumentalna, Pamięć - wspaniale zagrana, patetyczna miniaturka, dedykowana pamięci ojca Jarka Hertmanowskiego. Po prostu palce lizać! Następczyni tejże to Droga Pod Wiatr - tu znów wracamy do stylistyki, w jakiej lubują się fani NWOBHM (do których się, oczywiście, zaliczam). Nasycony tym klimatem, dynamiczny riff, świetne solo - to już nie metalowa power ballada, to ballada z metalowym powerem! Udaną interpretację wokalną prezentuje tu Maciek Zbroja. A' propos ballad klasycznych dla nurtu Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu - Before The Dawn Judas Priest do takich niewątpliwie należy. Tu pod numerem ósmym Hetman proponuje nam własną wersję słynnego utworu, rzecz jasna - nie gorszą, niż oryginał Halforda i spółki, zarówno w warstwie gitarowej, jak i wokalnej (udział Piotra Żaczkiewicza). X to dziewiąty na płycie utwór i zarazem - numer instrumentalny; dostajemy tu dynamiczną heavy metalową kanonadę, pełną gitarowych popisów. Poprzedza ona drugą na płycie Hetman i Goście przeróbkę - tym razem wybór padł na Knockin' On Heaven's Door Boba Dylana, podany w akustycznej, bliskiej oryginału oprawie. Śpiewa tu córka lidera formacji - Julka Hertmanowska, co niewątpliwie dodaje kompozycji delikatności i tego "kołysankowego" klimatu. Jedenasty i zarazem ostatni na krążku utwór nosi tytuł Ostatnia Piosenka - jest to swego rodzaju memoriał. Nagrane współcześnie partie przeplatają się z archiwalnymi dźwiękami ze starych taśm... Klucz tkwi w dedykacji, jaką opatrzony został ten utwór i cała płyta zarazem - poświęcone Karolowi Helińskiemu, bratu ciotecznemu Jarka Hertmanowskiego. Poruszający, refleksyjny tekst i łagodne brzmienie (wspomagane przez gościnny udział Maćka Zbroi - tym razem na... saksofonie) oraz wokalna interpretacja Łukasza Kułakowskiego stanowią świetny finisz płyty Hetman i Goście, niewątpliwie bardzo zróżnicowanej (czego choćby ze względu na formułę nie dało się uniknąć). Nie jest to jednak, wbrew pozorom, jej wadą, a wręcz przekornie - zaletą; cechą, która czyni krążek ciekawym i sprawia, że co jakiś czas trzeba do niego wracać.
Hetman i Goście to jedna z ciekawszych pozycji w dyskografii tej warszawskiej formacji. Na wydanym w 2008 r. krążku lider grupy zebrał materiał zróżnicowany, korespondujący muzycznie z dość różnorodną stylistyką. Również zaproszeni goście na co dzień poruszają się w rozmaitych gatunkach muzycznych, co niewątpliwie świadczy na korzyść świeżości i ekspresyjności brzmienia. Trudno jednak uznać Hetman i Goście za płytę niespójną w dosłownym tego słowa znaczeniu, chaotyczną czy też przypadkową. Jedenaście różniących się od siebie w zasadniczych kwestiach utworów łączy bowiem wspólny mianownik - wszystko to jest po prostu dawką mocnego, przebojowego, dobrze doszlifowanego hard'n'heavy. Nie jest to granie odkrywcze, ale za to - znakomicie się tego słucha. Aż ciarki przechodzą na myśl, że w obliczu rozpadu Hetmana w 2006 r. Skazaniec mógł się okazać ostatnim mocnym uderzeniem w wydaniu Jarka Hertmanowskiego i spółki. Hetman i Goście udowadnia natomiast, że taka obawa jest całkowicie bezzasadna - co przypieczętowuje jeszcze kolejna płyta Hetmana, wydana w 2009 r. Deja Vu. Pozostaje tylko rekomendować obie płyty wszystkim fanom dobrego, hard rockowego i heavy metalowego brzmienia oraz - rzecz jasna - czekać na zupełnie nowy materiał pod szyldem Hetmana. Oby niedługo!
Oficjalna strona zespołu: www.hetmanband.pl
Twisted wrzesień 2010
|