Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

HETMAN - Hetman I Goście [2008]
Wydawca: Accord Song

  1. Moc Zwycięstwa
  2. Uciekinier
  3. Wiwat Król
  4. Porwany Za Młodu
  5. Shrine
  6. Pamięć (instr.)
  7. Droga Pod Wiatr
  8. Before The Dawn (Judas Priest cover)
  9. X (instr.)
  10. Knockin' On Heaven's Door (Bob Dylan cover)
  11. Ostatnia Piosenka
Hetman I Goście

Skład: Jarosław "Hetman" Hertmanowski - gitara prowadząca; Krzysztof "Eddie" Dyczkowski - gitara basowa; Dominik "Macic" Jędrzejczyk - perkusja
Gościnnie: Marcin "Merot" Maliszewski - śpiew w [1, 2, 3, 4, 8]; Julia Hertmanowska - śpiew w [10]; Bogusław "Bibas" Balcerak - gitara solowa w [8, 9]; Adrian Pełka - śpiew w [5]; Piotr Zander - gitara solowa w [1]; Michał Sitarski – gitara solowa w [2, 3, 4, 7], instrumenty klawiszowe, komputerowe opracowanie perkusji; Wojciech Łukomski - śpiew w [5]; Piotr Żaczkiewicz - śpiew w [8]; Maciek Zbroja - śpiew w [7], saksofon w [11]; Łukasz Kułakowski - śpiew w [11]

Produkcja: Hetman

Ostatnią płytą zespołu Hetman, jaką dotychczas poznałam, był Skazaniec z 2006 roku, nagrany jeszcze w starym, chciałoby się powiedzieć - "klasycznym" składzie. Następna pozycja w dyskografii tej warszawskiej grupy, wydana dwa lata później Hetman i Goście to już pod względem personalnym zupełnie inna bajka. Sam już tytuł wskazuje, że jest to w zasadzie realizacja koncepcji lidera, Jarka Hertmanowskiego, z udziałem na co dzień nie związanych z - będącym wtedy w stanie rozkładu - zespołem muzyków. Tu pojawia się oczywista obawa o niespójność i zbytnią różnorodność zgromadzonego na płycie materiału - w końcu działanie w takiej "składankowej" formule, w obliczu niestabilnej zespołowej sytuacji i ciągłych roszad personalnych, aż prosi się o jakieś poważne potknięcie. Szczęściem dla słuchaczy, płyta Hetman i Goście nie powiela jednak tego schematu. Muzycznie pokrewna debiutowi oraz swojej "konceptowej" poprzedniczce, realizowana ze sporym rozmachem i dbałością o dobór tytułowych "gości", udowadnia, że z ciężkiej próby Hetman - czy właściwie, jego lider - wychodzi zwycięsko.

O odnoszeniu - zarówno życiowych, jak i muzycznych - wiktorii będzie już zresztą na samym wstępie. "A w nas wciąż siła trwa, moc zwycięstwa..." - śpiewa w pierwszym numerze z płyty Marcin "Merot" Maliszewski (obecnie - Black Horsemen), jeden z gościnnie udzielających się na krążku wokalistów. I zarazem - jeden z najlepszych! Skala jego głosu naprawdę przyprawia o ciarki każdego wielbiciela stylistyki heavy/power, konkurując pod względem ekwilibrystycznych górek z tak rewelacyjnymi w tym fachu gardłowymi polskiego rocka jak Grzegorz Kupczyk, Tomasz Struszczyk, czy śp. Krzysztof "Uriah" Ostasiuk. Muzycznie zaś Moc Zwycięstwa to motoryczny, pełen tytułowej mocy gitarowy riff (kojarzący się trochę z "kroczącą" zagrywką w Marszu Wilków TSA), iście power metalowe refreny i świetne solo (rzut oka na okładkę - udział samego wielkiego Piotra Zandera, którego klasa instrumentalna to wszak rzecz oczywista). Niewątpliwie znakomicie koresponduje z taką stylistyką tekst, autorstwa - co jest kolejną innowacją, i to udaną - Jarka Hertmanowskiego. Zresztą, lider Hetmana nie raz jeszcze sięgał po pióro przy tworzeniu tej właśnie płyty. Jak choćby w kolejnym utworze - Uciekinier pod względem liryki kojarzy mi się trochę z Wczoraj, Dziś, Jutro (Burza) z najlżejszej części repertuaru Hetmana. Oczywiście, mimo poruszania podobnej tematyki sekcja instrumentalna łagodnieć tu nie zamierza - są za to galopujące, szalone zagrywki, pędzące na przysłowiowe złamanie karku, i nieco klimatów Iron Maiden. Nie trzeba dodawać, że Marcin Maliszewski znów świetnie spisuje się w roli wokalisty. Wiwat Król sięga do tematyki historycznej, chętnie przecież wykorzystywanej przez kapele hard'n'heavy (choćby wspomniane Maiden). Numer ten początkowo wydaje się być spokojny i wyważony - ostry zgrzyt gitar zwiastuje zmianę tempa o sto osiemdziesiąt stopni. To prawdziwa uczta dla uszu - te dynamiczne, szarpane zagrywki gitarowe... W solówkach gościnnie udziela się tu Michał Sitarski. Na zwolnienie tempa przychodzi natomiast czas w czwartej w kolejności piosence, Porwany Za Młodu. Tu znów - podobnie jak i w poprzednich - śpiewa Maliszewski, tekstowo zaś mamy pewne nawiązania do bohatera poprzedniej płyty Hetmana, tytułowego Skazańca. Zespół raczy nas w tym miejscu przyjemną dla ucha, melancholijną balladą, pozwalając na złapanie oddechu po ostrej, muzycznej galopadzie. To przyda się słuchaczowi przed spotkaniem z piątką - brzmienie nieco bardziej nowoczesne, ciężki riff i mroczne, złowieszcze dźwięki płynące z głośników... To The Shrine, najcięższy chyba na płycie utwór, ozdobiony growlem Adriana Pełki (ex- April Ethereal), który występuje tu zresztą również w charakterze autora tekstu. Mnie osobiście growl nie bardzo przekonuje nawet i w takiej stylistyce i zdecydowanie wolę tradycyjne podejście do artykulacji wokalu nawet i w najcięższych odmianach metalu, niemniej jednak - nie zapominajmy, że to nie pierwsze eksperymenty Hetmana w tym kierunku (fragmenty growlingu w utworze Terrorism na Skazańcu). Może i tradycjonalistów nie przekona, ale na pewno doda muzyce świeżości. Następna w kolejności na płycie jest kompozycja instrumentalna, Pamięć - wspaniale zagrana, patetyczna miniaturka, dedykowana pamięci ojca Jarka Hertmanowskiego. Po prostu palce lizać! Następczyni tejże to Droga Pod Wiatr - tu znów wracamy do stylistyki, w jakiej lubują się fani NWOBHM (do których się, oczywiście, zaliczam). Nasycony tym klimatem, dynamiczny riff, świetne solo - to już nie metalowa power ballada, to ballada z metalowym powerem! Udaną interpretację wokalną prezentuje tu Maciek Zbroja. A' propos ballad klasycznych dla nurtu Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu - Before The Dawn Judas Priest do takich niewątpliwie należy. Tu pod numerem ósmym Hetman proponuje nam własną wersję słynnego utworu, rzecz jasna - nie gorszą, niż oryginał Halforda i spółki, zarówno w warstwie gitarowej, jak i wokalnej (udział Piotra Żaczkiewicza). X to dziewiąty na płycie utwór i zarazem - numer instrumentalny; dostajemy tu dynamiczną heavy metalową kanonadę, pełną gitarowych popisów. Poprzedza ona drugą na płycie Hetman i Goście przeróbkę - tym razem wybór padł na Knockin' On Heaven's Door Boba Dylana, podany w akustycznej, bliskiej oryginału oprawie. Śpiewa tu córka lidera formacji - Julka Hertmanowska, co niewątpliwie dodaje kompozycji delikatności i tego "kołysankowego" klimatu. Jedenasty i zarazem ostatni na krążku utwór nosi tytuł Ostatnia Piosenka - jest to swego rodzaju memoriał. Nagrane współcześnie partie przeplatają się z archiwalnymi dźwiękami ze starych taśm... Klucz tkwi w dedykacji, jaką opatrzony został ten utwór i cała płyta zarazem - poświęcone Karolowi Helińskiemu, bratu ciotecznemu Jarka Hertmanowskiego. Poruszający, refleksyjny tekst i łagodne brzmienie (wspomagane przez gościnny udział Maćka Zbroi - tym razem na... saksofonie) oraz wokalna interpretacja Łukasza Kułakowskiego stanowią świetny finisz płyty Hetman i Goście, niewątpliwie bardzo zróżnicowanej (czego choćby ze względu na formułę nie dało się uniknąć). Nie jest to jednak, wbrew pozorom, jej wadą, a wręcz przekornie - zaletą; cechą, która czyni krążek ciekawym i sprawia, że co jakiś czas trzeba do niego wracać.

Hetman i Goście to jedna z ciekawszych pozycji w dyskografii tej warszawskiej formacji. Na wydanym w 2008 r. krążku lider grupy zebrał materiał zróżnicowany, korespondujący muzycznie z dość różnorodną stylistyką. Również zaproszeni goście na co dzień poruszają się w rozmaitych gatunkach muzycznych, co niewątpliwie świadczy na korzyść świeżości i ekspresyjności brzmienia. Trudno jednak uznać Hetman i Goście za płytę niespójną w dosłownym tego słowa znaczeniu, chaotyczną czy też przypadkową. Jedenaście różniących się od siebie w zasadniczych kwestiach utworów łączy bowiem wspólny mianownik - wszystko to jest po prostu dawką mocnego, przebojowego, dobrze doszlifowanego hard'n'heavy. Nie jest to granie odkrywcze, ale za to - znakomicie się tego słucha. Aż ciarki przechodzą na myśl, że w obliczu rozpadu Hetmana w 2006 r. Skazaniec mógł się okazać ostatnim mocnym uderzeniem w wydaniu Jarka Hertmanowskiego i spółki. Hetman i Goście udowadnia natomiast, że taka obawa jest całkowicie bezzasadna - co przypieczętowuje jeszcze kolejna płyta Hetmana, wydana w 2009 r. Deja Vu. Pozostaje tylko rekomendować obie płyty wszystkim fanom dobrego, hard rockowego i heavy metalowego brzmienia oraz - rzecz jasna - czekać na zupełnie nowy materiał pod szyldem Hetmana. Oby niedługo!

Oficjalna strona zespołu: www.hetmanband.pl

Twisted
wrzesień 2010