Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

HELLOWEEN - Walls Of Jericho [1986/1994]
Wydawca: Noise / Metal-Is

  1. Starlight
  2. Murderer
  3. Warrior
  4. Victim Of Fate
  5. Cry For Freedom
  6. Walls Of Jericho / Ride the Sky
  7. Reptile
  8. Guardians
  9. Phantoms Of Death
  10. Metal Invaders
  11. Gorgar
  12. Heavy Metal (Is The Law)
  13. How Many Tears
  14. Judas
Walls Of Jericho

Skład: Kai Hansen - gitary, śpiew; Michael Weikath - gitary; Markus Grosskopf - gitara basowa; Ingo Schwichtenberg - perkusja

Produkcja: Helloween

Pierwsza pełnometrażowa płyta Helloween pt. Walls Of Jericho ukazała się w 1986 roku, zawierając 9 kompozycji. Poźniejsze wydania albumu wzbogacone zostały o debiutancki mini album z 1985 roku, który nosił tytuł Helloween oraz o singiel Judas. Recenzuję więc tą wzbogaconą wersję. Pamiętam że kiedy pierwszy raz słuchałem Walls Of Jericho był to tylko ten album bez pierwszych pięciu kawałków, poźniej, kiedy siegnąłem po wersję pełną, okazało się, że pomysł połączenia dwóch wydawnictw okazał się jak najbardziej na miejscu.

Starlight to dynamiczny heavy metalowy utwór, którego tekst mówi o narkotykach (jeden z ulubionych tematów Kaia Hansena). Słucha się go bardzo dobrze i od razu czujemy pewien specyficzny klimat muzyki Helloween, klimat raczej niezbyt posępny, ale niewątpliwie trochę patetyczny. Tej wady/zalety (jak kto woli) zespół wyzbędzie się już na kolejnym albumie, przełomowym Keeper Of The Seven Keys Part 1. Tutaj jeszcze wokalistą jest Kai Hansen, którego głos jest może niezbyt silny i niezbyt też oryginalny, ale niewątpliwie pasuje jak ulał do takiego grania. Ta zabawna melodyjka pojawiająca się w Starlight to będzie znak rozpoznawczy zespołu na długie lata. Dwa kolejne numery Murdered i Warrior to taki sobie power metal, gdzie wszystkie cechy charakterystyczne gatunku zostały zachowane. Oczywiście to jest wiciąż dosyć pionierskie podejście, które gdzieś tam ma korzenie w muzyce Judas Priest, ale i także Iron Maiden. Victim Of Fate jest numerem pierwsza klasa, pamiętam, że poznałem go najpierw w wersji poźniejszej, bowiem zespół nagrał ten kawałek jeszcze raz, kiedy wokalistą był już Michael Kiske. Powiem szczerze, że tak samo lubię obie wersje. Chociaż niewątpliwie Kiske to znacznie lepszy wokalista, to nie można odmówić uroku pierwotnej wersji Victim Of Fate. Cry For Freedom brzmi już mniej okazale, co nie oznacza wcale, że jest to zła kompozycja, momentami te zaśpiewy kojarzyć się nawet mogą z pirackim Running Wild. Oficjalną część Walls Of Jericho otwiera tak też zatutyłowane intro, po którym rusza z siłą nawałnicy Ride The Sky. To bez wątpienia jeden z najbardziej udanych utworów Helloween, cała masa wyśmienitych solówek granych z prędkością światła przyprawia o zawrót głowy. Po tej udanej wycieczce odrzutowcem lądujemy w paszczy gada, muszę przyznać, że mnie utwór Reptile zupełnie nie rusza, chociaż obiektywnie rzecz biorąc nie jest zły. Bardzo typowe metalowe zagrywki i bez niespodzianek, za to kolejne dwie kompozycje to już klasa sama w sobie. Najpierw Guardians - dynamiczny heavy metal z bardzo melodyjnym refrenem i wręcz karkołomnymi zagrywkami gitarzystów, a po nim doskonały Phantoms Of Death, w którym pojawiają się riffy z Two Minutes To Midnight Iron Maiden. Ale nie tylko Ironów tu słychać, bowiem jest coś z Judasów w tym gitarowym pojedynku Weikatha i Hansena, sporo wyśmienitych solówek, które raz po raz wygrywają jakąś gotycką melodię. W Metal Invaders wraca heavy metalowy patos, z kolei w Gorgar pojawia się cytat z Hall Of The Mountain King Griega. Jest to taki trochę żart muzyków, bowiem w tekście są fragmenty typu "Gorgar will eat you"... nic specjalnego ale słucha się tego nieźle. Heavy Metal Is The Law! brzmi tyle dumnie co patetycznie, Kai Hansen bawi się w cytowanie utwórów Judas Priest (White Heat, Red Hot) muzyka oscyluje gdzieś wokół dokonań Priest z końca lat '70 i muszę przyznać, że kawałek jest niczego sobie. Oficjalnie płyta kończy się utworem How Many Tears i muszę powiedzieć, że uwielbiam ten numer z wykonania na płycie Live In The UK, gdzie Kiske dał mu nowe życie. Tutaj w sumie też brzmi nieźle i z całą pewnością jest jednym z mocniejszych momentów w karierze Helloween. Ta nastrojowa wstawka gdzieś w środku i pełne uniesienie. Solówki gitarowe bardziej kreują nastrój, niż ustanawiają kolejne rekordy prędkości, chociaż oczywiście prawie cały utwór jest szybki i power metalowy. Do zestawu dołączono singiel Judas, który bywał też umieszczany na jedynce "Keepera" jako bonus track i tam zupełnie nie pasował ze względu na to, że śpiewa Hansen, ale tutaj sprawdza się dobrze. To zresztą ostatni numer nagrany z Hansenem jako wokalistą, niedługo poźniej przy mikrofonie zastąpił go Michael Kiske i od tego momentu Helloween stał się już absolutnie jednym z najlepszych zespołów heavy metalowych na świecie.

Płytę Walls Of Jericho polecam wszystkim, którzy są zainteresowani początkami kariery tego niemieckiego zespołu jak i tym którzy chcą poznać genezę gatunku power metal. Dla mnie płyta ma wartość sentymentalną, rzadko jej słucham, ale kiedy już płyną dźwięki Ride The Sky czy Guardians, zawsze ogarnia mnie nostalgia.

Oficjalna strona zespołu: www.helloween.org

LSDisease
luty 2005