|
Dla większości muzyków dwadzieścia dwa lata grania pod tak znanym w hard rockowym światku szyldem jak Heart wystarczyłoby w zupełności. Jeśli jednak zasłużona emerytura po tych ponad dwóch dekadach wymiatania na scenie trwałaby tylko dzień, a nowy rozdział w karierze zainicjowałby następnego dnia sam Paul Rodgers - co wtedy? Ostatnia znakomita płyta solowa Howarda Leese'a Secret Weapon to już w tym przypadku tylko smakowita wisienka na torcie. Niedługo potem, jak ogłoszono tegoroczną brytyjską trasę koncertową Bad Company - ogromnie utalentowany muzyk zgodził się porozmawiać z Hard Rock Service o czasach grania z siostrami Wilson, dzieleniu sceny z Paulem Rodgersem i , rzecz jasna, swoim ostatnim solowym nagraniu...
HARD ROCK SERVICE: Cześć Howard! Cieszę się, że mam okazję porozmawiać z tak utalentowanym i zasłużonym muzykiem. Zacznijmy tradycyjnie, od Twoich początków z muzyką... Od czego zaczęła się ta przygoda, jacy muzycy zainspirowali Cię do sięgnięcia po gitarę?
HOWARD LEESE: Zacząłem od gry na pianinie, mając zaledwie dziewięć lat. Przez dwa lata pobierałem regularne lekcje, by potem przerzucić się na gitarę w wieku jedenastu lat. Moi ulubieni gitarzyści z tamtego okresu to m.in. Dick Dale, Jeff Beck, Peter Green, Paul Kossoff i Jimi Hendrix.
HARD ROCK SERVICE: Czy to prawda, że swój pierwszy kontrakt nagraniowy podpsiałeś w wieku piętnastu lat? Jak doszło do tego przełomowego momentu?
HOWARD LEESE: Nasz zespół zakradł się późną nocą do auli w naszym liceum i dał koncert dla Eda Cobba, producenta nagrań znanego m.in. z produkcji The Standells. Zagraliśmy z pełnym rozmachem - światła i dźwięk - i dzięki temu podpisaliśmy kontrakt z wytwórnią Eda Cobba, Sunburst Records.
HARD ROCK SERVICE: Również w późnych latach '60 miał miejsce Twój debiut w studio nagraniowym. Opowiedz o The Zoo Presents Chocolate Moose, nagraniu, które stanowi pierwszą solidną pozycję Twojej dyskografii...
HOWARD LEESE: To było wspaniałe doświadczenie - nagrywaliśmy z Richiem Podolorem i Billem Cooperem w American Studios, niedługo po tym, jak swoje nagrania realizowali tam pod ich okiem Steppenwolf i Three Dog Night. To prawdziwi profesjonaliści... Album wciąż jest dostępny.
HARD ROCK SERVICE: Większość ludzi kojarzy Cię głównie z grania w Heart i współpracy z Paulem Rodgersem - niewielu jednak wie, że Twoja edukacja miała także wiele wspólnego z muzyką. Opowiedz nam o czasach spędzonych w LA City College.
HOWARD LEESE: Chciałem rozwinąć się w zakresie teorii muzyki, co okazało się bardzo cenne - jedną z pierwszych rzeczy, jaką zawdzięczam ukończeniu college'u było wzbogacenie zawartości muzycznej pierwszego albumu Heart. Chciałem nauczyć się klasycznych zasad, by potem móc ulepszać istniejącą całość nagrania.
HARD ROCK SERVICE: W pierwszej połowie lat '70 poznałeś siostry Wilson - Ann and Nancy - produkując ich demo w Mushroom Studios w Vancouver. Opowiedz nam o tamtym owocnym - jak się wkrótce okazało - spotkaniu.
HOWARD LEESE: Zauważyliśmy je w lokalnym klubie w Vancouver i zaprosiliśmy do studia, by tam nagrały swoją taśmę demo. Mojego współpracownika, Mike'a Flickera, nie było akurat na miejscu, więc to ja produkowałem pierwsze nagrania Heart.
HARD ROCK SERVICE: Czy słysząc muzykę sióstr Wilson po raz pierwszy pomyślałeś, że mógłbyś pasować do powstającego właśnie zespołu? Czy późniejsza decyzja o dołączeniu do Heart była spontaniczna, czy przemyślana?
HOWARD LEESE: Byłem wtedy częścią teamu producenckiego wytwórni i - szczerze mówiąc - nie myślałem o graniu w zespole, tylko o zrealizowaniu świetnych nagrań. Jeśli chodzi o dołączenie do nich - czuwałem wtedy nad zaledwie kilkoma sesjami nagraniowymi w miesiącu, miałem nawet czas na tenisa, kompletny luz... Heart zaś grywało koncerty po sześć razy w tygodniu, więc specjalnie nie spieszyło mi się, by do nich dołączyć!
HARD ROCK SERVICE: Dla większości słuchaczy Heart to przede wszystkim siostry Wilson. Będąc multiinstrumentalistą udzielającym się bardzo szeroko na płytach i koncertach zespołu przez następne dwadzieścia dwa lata, czy kiedykolwiek poczułeś się niedoceniony, pozostawiony w cieniu Ann i Nancy?
HOWARD LEESE: Wewnątrz zespołu panowała równość. Byliśmy grupą, każdy miał w niej swój wkład, i funkcjonowaliśmy na zasadzie demokracji. Nigdy nie żyłem w niczym cieniu.
HARD ROCK SERVICE: Heart zapisało się w historii muzyki galopującym, charakterystycznym riffem do piosenki Barracuda (którą często porównuje się do Achilles Last Stand Led Zeppelin). Kto wpadł na pomysł tego motywu?
HOWARD LEESE: Ta część została stworzona przez Rogera Fishera. Jeśli chodzi o inspiracje, większy wpływ miała na niego piosenka This Flight Tonight Nazareth. Zimą 1976 roku odbyliśmy zresztą z Nazareth trasę po Europie.
HARD ROCK SERVICE: Różnie mówiło się o relacjach pomiędzy muzykami Heart, zwłaszcza jeśli chodzi o Nancy Wilson i Rogera Fishera - jak to wyglądało za kulisami?
HOWARD LEESE: Związki i romanse pomiędzy członkami dodawały atmosferze dynamizmu... Generalnie, dobrze się dogadywaliśmy i świetnie bawiliśmy się grając razem.
HARD ROCK SERVICE: W połowie lat '80 wiele hard rockowych zespołów z poprzedniej dekady - w tym także Heart - zmieniło styl na bardziej przyjazny radiu, skłaniając się w stronę megapopularnego melodic rocka. Jak wspominasz tamten etap w karierze zespołu?
HOWARD LEESE: W latach '80 byliśmy już profesjonalistami. Wraz z Markiem Andesem i Dennym Carmassim tworzyliśmy niepodważalną całość. Płyty zespołu docierały na szczyty list przebojów, odbyliśmy wiele wspaniałych tras, zostaliśmy uhonorowani czterema nominacjami do Grammy... Właściwie, zespół brzmiał wtedy ciężej i ostrzej, niż w poprzedniej dekadzie. Rzućcie okiem na dowolny koncert z tamtego okresu, choćby na YouTube - zobaczycie sami.
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz nagrywanie kompilacji akustycznej najsłynniejszych utworów Heart The Road Home (1995), które dla Ciebie jako dla gitarzysty musiało być niezłą przygodą i wyzwaniem?
HOWARD LEESE: Najlepiej wspominam z tego wszystkiego miesięczną współpracę z Johnem Paulem Jonesem [Led Zeppelin]. To prawdziwy talent i kopalnia muzycznej wiedzy, doświadczenia... Świetny facet! Pamiętam również, że moje palce nieźle odczuły grę na wszystkich tych akustycznych instrumentach... Szczególnie, gdy zdarłem je sobie dokumentnie i musiałem grać dalej z obolałą, różową skórą na palcach...
HARD ROCK SERVICE: Również w 1995 roku, z zespołu odeszła Nancy. Kontynuowałeś wtedy współpracę z Ann Wilson w zespole, który nazywano The Ann Wilson Band albo Ann Wilson & The Ricola Brothers. Jak odejście Nancy wpłynęło na zespół?
HOWARD LEESE: The Ann Wilson Band zmierzało bardziej w kierunku funky, z większą liczbą klawiszy... Powinniśmy wtedy zostawić po sobie jakieś nagrania, Ann naprawdę potrafi śpiewać R&B.
HARD ROCK SERVICE: Które z nagrań i piosenek Heart są Twoimi faworytami?
HOWARD LEESE: Najbardziej lubię Brigade, świetnie pracowało się nam z Richiem Zito [produkcja m.in. Bad English, The Cult, White Lion]. Co do ulubionej piosenki - moją faworytką pozostaje Mistral Wind.
HARD ROCK SERVICE: Odszedłeś z Heart w 1998 roku. Dlaczego?
HOWARD LEESE: Zespół tak naprawdę zmierzał już donikąd. Tak naprawdę trudno nazwać to działalnością... Zagrałem więc z Ann ostatni koncert w sobotni wieczór, w niedzielę poleciałem do domu, przez cały poniedziałek cieszyłem się emeryturą (śmiech), by dostać telefon od Paula Rodgersa z zapytaniem "czy dasz radę zagrać w piątek w Detroit"? Każdy inny muzyk otrzymałby odpowiedź w rodzaju "nie, dzięki"... ale w końcu to był Paul Rodgers!
HARD ROCK SERVICE: Jak podsumowujesz 22 lata grania w Heart?
HOWARD LEESE: Jestem dumny z moich dokonań z Heart. Grać muzykę na tym poziomie to doświadczenie, które trudno opisać. Prawdziwym zaszczytem jest też cieszyć się względami takiej publiczności, jaką zawsze mieliśmy.
HARD ROCK SERVICE: Następnym krokiem w Twojej karierze było połączenie sił z Paulem Rodgersem, którego znamy choćby z Bad Company i Free. W jakich okolicznościach spotkałeś Paula, jak nawiązaliście współpracę? Czy Twoje inspiracje Free miały przy tym jakieś znaczenie?
HOWARD LEESE: W tamtym momencie Paul przeprowadził się właśnie z Anglii do Vancouver w Kanadzie i szukał akurat nowego zespołu. Jego menadżer, Chris Crawford, zauważył nasz zespół podczas występu w klubie w Seattle, gdzie graliśmy kilka piosenek Free. Zagraliśmy wspólnie z Paulem, dobrze nam szło, więc zatrudnił całe trio! Mija jedenasty rok, odkąd gram z Paulem.
HARD ROCK SERVICE: Teraz grasz z nim w Bad Company. Ostatnio ogłosiliście tournee po Wielkiej Brytanii [ciekawostką jest support - Joe Perry Project]. Jakie są Twoje oczekiwania po tej trasie i Twoje wrażenia ze współpracy z Bad Co.? Czy są szanse, byście rozszerzyli terytorium koncertowe na resztę Europy?
HOWARD LEESE: Ostatnia trasa koncertowa Bad Co. w Stanach, którą odbyliśmy w zeszłym roku, była gromnym sukcesem. Jeszcze dłużej, niż tam, zespół nie pokazywał się w Wielkiej Brytanii, więc tournee powinno wypaść naprawdę wspaniale. Nasze DVD z występami na żywo wychodzi w przyszłym miesiącu, co powinno przyczynić się do entuzjastycznej reakcji publiczności. W Bad Co. gra się świetnie, Mick i Simon to wspaniali ludzie. Jeśli chodzi o resztę Europy - Paul woli, gdy nasze koncerty pozostają ekskluzywne, w związku z tym raczej wątpię we wzrost liczby występów.
HARD ROCK SERVICE: Teraz skoncentrujmy się na samym Howardzie Leese. Twój debiut nagraniowy - jak już było powiedziane - miał miejsce w 1968 roku. W 2009 roku wydałeś długo oczekiwany album solowy Secret Weapon. Dlaczego zajęło Ci to tak długo?
HOWARD LEESE: Zacząłem pracować nad albumem w momencie, w którym Paul akurat odbywał trasę koncertową z Queen. Prace nad albumem i nagrania zajęły mi łącznie trzy lata. Grałem na wszystkim prócz bębnów, więc musiałem wszystkie instrumenty nagrywać po kolei. Secret Weapon zajmowała wysokie miejsca w podsumowaniach najlepszych płyt roku 2009, szczególnie w Anglii; osobiście myślę, że to najlepsze, co dotychczas udało mi się nagrać. Mam już zresztą gotowe dwie piosenki na następny solowy album.
HARD ROCK SERVICE: Jak już sam wspomniałeś, na Secret Weapon grasz na wielu różnych instrumentach - wszystkich, które możemy tam usłyszeć, nie licząc bębnów. Jak postrzegasz wyrażanie się poprzez tak różne style muzyczne i najróżniejsze instrumenty?
HOWARD LEESE: Zwykle, to piosenka sama ci podpowiada, jaki rodzaj dźwięku potrzebujesz. Różne instrumenty są jak paleta barw - potrzebujesz wszystkich, by pomalować świat...
HARD ROCK SERVICE: Na Secret Weapon pojawia się gościnnie wiele znakomitych nazwisk. Wystarczy choćby wymienić trzech z najlepszych wokalistów wszechczasów - Jimi Jamison, Joe Lynn Turner, Paul Rodgers - czy gościnny udział w nagraniach Paula Reeda Smitha i Keitha Emersona... Według jakiego klucza dobierałeś muzyków i wokalistów, którzy wzięli udział w nagrywaniu Twojego albumu? Opowiedz nam o ich zaangażowaniu.
HOWARD LEESE: Joe Lynn to mój dobry przyjaciel, i od początku wiedziałem, że chcę, by coś zaśpiewał. Jimi usłyszał The Vine i od razu pokochał ten utwór, koniecznie chciał go zaśpiewać. Paul Reed Smith to także mój dobry przyjaciel; to jedyny gitarzysta z zewnątrz, który wziął udział w nagraniach. Keith Emerson to zaś najlepszy rockowy klawiszowiec świata; byłem naprawdę szczęściarzem, mogąc uczestniczyć z nim w tamtym jamie dziesięć lat temu, podczas sesji nagraniowej... Zresztą, graliśmy razem także i w zeszłym tygodniu, podczas koncertu tutaj, w Hollywood. Jego syn, Aaron, także gra świetnie.
HARD ROCK SERVICE: Jedna z piosenek, Hot To Cold, to wokalny duet Joe Lynn Turnera z Deanną Johnson, wokalistką znaną z telewizyjnego show RockStar: INXS. Czy nie obawiałeś się, że udział żeńskiego głosu w nagraniach spowoduje automatyczne porównania piosenki do tych śpiewanych przez Ann Wilson?
HOWARD LEESE: Według mojego pierwotnego zamiaru, nie miało być wokalistki. Ale gdy Joe Lynn przyjechał do mojego studia, by nagrać wokale do Alive Again, przyprowadził ze sobą Deannę. Napisała linię wokalną do numeru, którego nawet nie miałem w planach; zmieniłem zdanie, gdy usłyszałem całość. Deanna to prawdziwa rockowa wokalistka, szczera i świetna w tym, co robi.
HARD ROCK SERVICE: W numerze zatytułowanym The South Summit Song, linie wokalu należą do "Duke'a Fame'a". Oczywiście wszyscy, którzy oglądali film This Is Spinal Tap - w tym także ja - wiedzą, że pod tym "nazwiskiem" może się ukrywać tylko jeden wokalista. Skąd pomysł, by Paul Shortino wystąpił na płycie pod nazwiskiem fikcyjnej postaci, którą kreował w This Is Spinal Tap?
HOWARD LEESE: Po prostu próbowałem wkręcić Was, dziennikarzy... Paul brał także udział w zmiksowaniu płyty wraz ze mną. Kolejny świetny głos rocka, i świetny partner we współpracy w studio.
HARD ROCK SERVICE: Jeśli mowa o wielu wspaniałych gościach, których zgromadziłeś w studio w czasie prac nad Secret Weapon - czy pomyślałeś o zaproszeniu Ann i Nancy, lub któregokolwiek z byłych/obecnych członków Heart?
HOWARD LEESE: Swego czasu wpadłem na Nancy na show N.A.M.M. i zgodziła się gościnnie zagrać, ale jakoś nam nie wyszło. Mieszka bardzo blisko mnie. Bardzo chętnie widziałbym ich gościnny udział na następnej płycie.
HARD ROCK SERVICE: Jak podsumowujesz pracę nad swoją płytą? Jakie widzisz różnice w pisaniu dla zespołu i na swój własny rachunek?
HOWARD LEESE: Fantastycznym było pracować, będąc kompletnie wolnym, mając możliwość zrealizowania wszystkiego w sposób, w jaki ja to widzę... w swoim własnym studio, w swoim własnym tempie.
HARD ROCK SERVICE: Prócz solowej kariery, uczestniczyłeś także gościnnie na płytach wielu różnych artystów. Jak wspominasz współpracę z "królową hard rocka" - Litą Ford? Grałeś na jej albumie Dangerous Curves...
HOWARD LEESE: Znamy się z Litą od bardzo wielu lat. To prawdziwa rockmenka, a nasza współpraca została wówczas doceniona nominacją do nagrody Grammy.
HARD ROCK SERVICE: Jak oceniasz obecną kondycję przemysłu muzycznego?
HOWARD LEESE: Ciężko teraz zaczynać, ale z drugiej strony - lepszym jest, że nie potrzebujesz milionowego kontraktu od wielkiego koncernu płytowego, by nagrać płytę. Możesz sprawować więcej kontroli nad swoją pracą, co bardzo mi się podoba.
HARD ROCK SERVICE: Jakie są Twoje plany na przyszłość - oczywiście, poza ogłoszonym już brytyjskim tournee Bad Co.?
HOWARD LEESE: Teraz i po trasie będę się zajmował nagraniem mojej kolejnej płyty. Poza tym - kiedy tournee dobiegnie końca, chciałbym wybrać się do Włoch.
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję bardzo za poświęcenie czasu Hard Rock Service. Czy mogę Cię jeszcze prosić o słówko lub dwa dla czytelników serwisu i Twoich fanów?
HOWARD LEESE: Dziękuję za zainteresowanie moją osobą. Zapraszam do słuchania Secret Weapon.
Oficialna strona Howarda Leese: www.howardleese.com
Oficialna strona Heart: www.heart-music.com
Twisted 23.01.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|