Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

HAREM SCAREM - Mood Swings [1993]
Wydawca: Warner Music / Warner-Pioneer / MSI Music

  1. Saviors Never Cry
  2. No Justice
  3. Stranger Than Love
  4. Change Comes Around
  5. Jealousy
  6. Sentimental Boulevard
  7. Mandy
  8. Empty Promises
  9. If There Was A Time
  10. Just Like I Planned
  11. Had Enough
Mood Swings

Skład: Mike Gionet - gitara basowa, chórki; Pete Lesperance - gitary, chórki; Harry Hess - śpiew, instrumenty klawiszowe; Darren Smith - perkusja, chórki

Produkcja: Harry Hess, Pete Lesperance, Kevin Doyle

Minęły 2 lata od debiutu, a fani zespołu czekali z niecierpliwością na drugi krążek formacji. Harem Scarem zostali postawieni przed trudną sytuacją, AOR, hair metal przestały być popularne i nie było wielkich szans, aby przebić się na szersze wody z klasycznym materiałem. Wiele zespołów próbowało podążać razem z prądem, przyłączając się do nowych muzycznych nurtów, niektóre pozostawały wierne swoim korzeniom i w konsekwencji się rozpadały. A co zrobili Kanadyjczycy?

Popłynęli pod prąd, decydując się na stworzenie własnego, unikalnego stylu. Harem Scarem brzmią ostrzej, ciężej i zarazem trochę eksperymentalnie. Można powiedzieć, że zapomnieli o muzyce AOR-owej, ale chyba to i dobrze, gdyż recenzowane Mood Swings jest moim i nie tylko moim zdaniem najlepszym krążkiem formacji, wpisując się w ogół historii muzyki o wiele bardziej niż typowy dla epoki debiut zespołu. Warto odnotować, że Warner Music nie zerwało współpracy z zespołem pomimo niesprzyjającego dla hair metalowych zespołów czasu. Harem Scarem nie byli jednak typową ekipą. Osoba zauroczona łagodną jedynką może przerazić się mocą zaserwowaną nam na drugiej płycie. Uruchomienie krążka przynosi pierwszy szok w postaci kompozycji Saviors Never Cry. Instrumenty brzmią głośno, muzycy grają bardzo zdecydowanie, a całość urozmaicają ciekawe partie gitary, z których najłatwiej zapamiętać nietypowe riffy. Refreny nie przypominają utworów nagranych przed dwoma laty, nadal są melodyjne, ale zniknęła gdzieś łagodność i została zastąpiona pozytywną złością i zacięciem. Równie mocne wejście możemy zaobserwować przy okazji Justice In A World. Posłuchajcie tych partii gitary, tak interesujące i oryginalne granie jest ewenementem na dużą skalę, Harem Scarem stworzyli własny styl. Przy każdym przesłuchaniu rozkoszuję się tymi aranżacjami i wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Stranger Than Love przypomina trochę swoim wyrazem wcześniejsze nagrania, które w 1991 roku ujrzały światło dzienne. Różni się od nich tym, że Harem Scarem nagrali numer używając swojego nowego, ostrzejszego stylu, łączac gitarowe, zdecydowane aranżacje z wesołością debiutu. Mistrzostwo. Tytuł Change Comes Around wydaje się być znamienny, numer brzmi bowiem bardzo nietypowo. Partie gitar są niemal alternatywne, wokale nie przypominają momentami śpiewu, ale raczej szorstką recytację, ale wszystko to jest podane w bardzo melodyjnej formie. Muzycy bawią się różnymi stylistykami, żonglując inspiracjami i pomysłami, ale wciąż pozostając wiernymi swojemu nowemu stylowi. Jelousy nie przypomina hard rocka, ale raczej muzykę rozrywkową, którą możemy spotkać w radio czy na scenie małego klubu. Zespół ponownie zachwyca aranżacjami, nie boi się wyzwań. Sentimental Boulevard to ponownie dobrze brzmiące gitary. W tle uderzają klawisze, refreny i przedrefreny brzmią rewelacyjnie, wręcz ultra melodyjnie, a Kanadyjczycy tryskają pomysłami. W dalszej części raczą nas ładnym, instrumentalnym fragmentem zatytułowanym Mandy, w którym gitarzysta ma okazję zaprezentować własną klasę. Ścieżka brzmi nostalgicznie, wprowadza w stan zadumy, wzrusza. Po tak spokojnym klimacie można spodziewać się, że formacja zagra coś mocniejszego i rzeczywiście, Empty Promises ma w sobie tę moc, którą słyszeliśmy na początku wydawnictwa. Grupa ponownie gra zdecydowanie, rozbudowując swoje wcześniejsze pomysły i uderzając łamanymi riffami i nietypowymi aranżacjami. No i wreszcie ballada, Harem Scarem w końcu decydują się na spokojniejszy repertuar nagrywając If There Was A Time. Hess traktuje go jako okazję do sporadycznego wydzierania się na całe gardło, a ścieżka po chwili wędruje w kierunku bardziej radosnych nut. Najważniejsze jest jednak to, że numer ani przez chwilę nie nudzi, grupa zadbała o to, żeby wiele się w nim działo i żeby co jakiś czas czymś zaskoczyć słuchacza. Just Like I Planned raczej nie dało się przewidzieć. Muzycy zaśpiewali tę kompozycję niemal bez udziału instrumentów, udowadniając że potrafią promieniować emocjami. W końcu dochodzimy do końca płyty, do numeru Had Enough. Niektóre riffy sprawiają wrażenie jakby gitarzysta grał je już wcześniej, ale teraz postanowił zrobić to od tyłu. Po dość długich gitarowych, udanych wstępach kawałek przeradza się w numer niemal hair metalowy, dynamiczny, żywiołowy i korzystający z gitarowych pomysłów autorstwa Pete'a Lesperance.

Wiele lat temu Mood Swings odcisneło na mnie swoje piętno, przyczyniło się znacznie do mojej fascynascji hard rockiem i stało się zarazem jedną z moich ulubionych płyt. Nawet dzisiaj, kiedy zdawać by się mogło, że znam album na pamięć, krążek wciąż jest w stanie mnie zaskoczyć i zauroczyć na tyle, że nie opuszcza przez kilka dni wieży. Absolutny klasyk, każdy powinien mieć go na półce.

Oficjalna strona zespołu: www.haremscarem.net

Guciomir
lipiec 2009