Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** HARD - "Chcieliśmy wyjrzeć trochę na świat..." ***

Hard rockowy zespół pochodzący z kraju pokroju Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, czy - ostatnio - Skandynawii to zjawisko, do którego wszyscy są już dobrze przyzwyczajeni. A co, jeśli kapela na światowym poziomie pochodzi z... Węgier, reprezentuje wszystko to, co w muzyce rockowej najlepsze i... nie jest to Omega? W takim wypadku możemy tylko zachęcić czytelników Hard Rock Service do bliższego przyjrzenia się zespołowi, który porządnie rozkołysał już węgierską scenę i szykuje się do podboju świata! O muzyce, pasji grania, współpracy z Beau Hillem i polskich dziewczynach - mówią założyciel i basista zespołu HARD, Gábor Mirkovics i szwedzki wokalista grupy - Björn Lodin.

HARD ROCK SERVICE: Cześć, dzięki za możliwość rozmowy - promowanie HARD to wielka przyjemność dla Hard Rock Service! Pozwólcie, że najpierw zapytam o intrygujący mnie fakt. Gábor - oceń, jak popularna jest hard rockowa muzyka w Twoim kraju? Muszę niestety przyznać, że jedyny węgierski zespół, który zdobył sobie w Polsce popularność, to wykonawcy słynnej Dziewczyny o perłowych włosach, Omega...

GABOR MIRKOVICS: Cześć, dzięki za danie nam szansy na promocję! Sądzę, że muzyka rockowa jako gatunek zdobyła sobie porównywalną popularność we wszystkich częściach świata i Węgry nijak nie odstają tu od innych krajów. Rock święcił tu ogromne triumfy w latach '80 i teraz powraca znowu... I tak, znam bardzo dobrze utwór, dzięki któremu Omega stała się w Polsce tak popularna. W przeszłości miałem niejedną polską dziewczynę - każda znała tę piosenkę :) Mogę tylko dodać, że Omega wciąż kontynuuje swoją karierę, a linię melodyczną z ich największego przeboju zapożyczyła sobie grupa Scorpions.

HARD HARD ROCK SERVICE: Jak zaczęła się historia HARD?

GABOR MIRKOVICS: W 2004 roku ja i kilku przyjaciół postanowiliśmy stworzyć kapelę. Pierwszą EP-kę wydaliśmy w maju 2005 roku - wtedy też powstał videoclip do piosenki Égni Kell. Odzew był bardzo pozytywny i wkrótce potem wydaliśmy nasz pierwszy album. W 2006 roku wypuściliśmy na rynek jego następcę - również węgierskojęzyczny album 100% Hard. Ze względu na fakt, że dotychczas grałem tylko muzykę z węgierskojęzycznymi tekstami, pomyślałem, że nadszedł właściwy czas, by spróbować tego samego w wersji anglojęzycznej. W 2007 roku wydaliśmy więc kompilację anglojęzyczną - Traveler. A ponieważ nasz pierwszy wokalista, Józsi, nie był w stanie śpiewać po angielsku - za mikrofonem stanął wówczas Zoltán Bátky.

HARD ROCK SERVICE: Wspomniałeś właśnie o znaczących zmianach w składzie zespołu, jakie zaszły w nim przez lata. Opowiedz nam o tym i wspomnij także o obecnym składzie personalnym HARD dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli o zespole.

GABOR MIRKOVICS: Jak w wielu innych zespołach, również i u nas członkowie kapeli grywają z różnymi zespołami w tym samym czasie... szukając tego, co tak naprawdę chcieliby robić... Ja i Zsolt Csillik postanowiliśmy włożyć całą naszą energię w HARD i w związku z tym rozpoczęliśmy poszukiwania muzyków o tym samym podejściu... Nie było to łatwe, ale tego właśnie najbardziej chcieliśmy. W zeszłym roku dołączył do nas Björn Lodin - jako wokalista i producent i to było to! Przyjęliśmy także nowego perkusistę i gitarzystę - Zsolt Borbely i Zsolt Vámos to znakomici muzycy, skupieni przede wszystkim na naszym zespole.

HARD ROCK SERVICE: W 2008 roku wydaliście wspomniany już album Traveler, który przyniósł zmianę z tekstów węgierskojęzycznych na anglojęzyczne. Mówiłeś już o powodzie tych zmian - czy chciałbyś dodać coś jeszcze?

GABOR MIRKOVICS: Przez całe życie graliśmy muzykę z węgierskojęzycznymi tekstami i w związku z tym chcieliśmy wyjrzeć trochę na świat... To prawdziwe wyzwanie dla zespołu o naszej pozycji. I zarazem marzenie, które towarzyszyło nam przez całe życie :)

HARD ROCK SERVICE: Jak generalnie oceniasz ten album?

GABOR MIRKOVICS: Hmm, to była nasza pierwsza próba zrobienia czegoś zupełnie nowego i całkiem nieźle wyszło... Zaistnieliśmy na scenie międzynarodowej, co przyczynia się do pozycji, w jakiej jesteśmy dziś. Powiem więc, że to był dobry album :)

HARD ROCK SERVICE: Również w tym okresie, mieliście szansę współpracy ze słynnym producentem Beau Hillem (Winger, Warrant, Alice Cooper... żeby wymienić tylko kilka nazw). Zmiksował on kilka utworów na płycie. W jakich okolicznościach poznaliście tę niewątpliwą żyjącą legendę przemysłu muzycznego i jak zaczęła się ta współpraca?

GABOR MIRKOVICS: Skontaktował się on z nami i zaproponował zremiksowanie kilku piosenek. Byliśmy bardzo zadowoleni z rezultatu. Przyniosło nam to również większy rozgłos na całym świecie, przede wszystkim w stacjach radiowych. Przyczyniło się to również do zwiększenia naszej pewności siebie - uwierzyliśmy, że naprawdę warto kontynuować działalność tego zespołu.

HARD ROCK SERVICE: W maju 2009 zagraliście na festiwalu Z-Rock w Birmingham w Wielkiej Brytanii, u boku takich wykonawców jak Ted Poley, John Waite, Wig Wam etc. Gabor, jak wspominasz to doświadczenie?

GABOR MIRKOVICS: Hmm... W zasadzie zaczęło się od tego, że organizatorzy zapomnieli odebrać nas z lotniska i musieliśmy sami dostać się do hotelu :) Ale jeśli chodzi o sam festiwal - było świetnie! To był nasz pierwszy występ poza granicami Węgier i byliśmy wszyscy bardzo podekscytowani. To była niesamowita frajda, bardzo miło wspominam również tamtejszą publiczność i dobre przyjęcie, jakiego doświadczyliśmy podczas koncertu.

HARD ROCK SERVICE: Jedną z najważniejszych zmian, jakie zaszły w zespole, było połączenie sił ze szwedzkim wokalistą i producentem Björnem Lodinem. Cześć Björn! Opowiedz nam, jak znalazłeś się w zespole.

BJORN LODIN: Witaj! Poproszono mnie, bym dołączył do składu ostatniego lata. Po kilku dniach rozważania tej propozycji doszedłem do wniosku, że współpraca z tym zespołem może być niezłą frajdą. Co prawda, sytuacja była odmienna względem tego, do czego jestem osobiście przyzwyczajony, ale jednocześnie było to prawdziwe wyzwanie - a ja uwielbiam porządne wyzwania! Teraz czuję, że odnalazłem swoje miejsce w tym zespole i mogę się wykazać w jego szeregach sporą kreatywnością - więc nie narzekam :)

HARD ROCK SERVICE: Teraz poruszmy kwestię wydania Waszego ostatniego- już z Björnem za mikrofonem- nagrania. Chłopaki, jak oceniacie Time Is Waiting For No One?

GABOR MIRKOVICS: Jak dotąd, jest to najlepszy album HARD, jaki ukazał się na rynku i w mojej opinii, firmujemy swoją nazwą coś naprawdę wyjątkowego, unikalnego. Zbadaliśmy już różne muzyczne terytoria i na obecnym etapie uważam, że wiemy, czego nam trzeba - nie musimy wytyczać sobie żadnych granic, limitów. Oczywiście wokale i zdolności producenckie Björna znacznie pomogły nam osiągnąć ten poziom... Teraz w naszej muzyce jest napięcie, żywotność, dynamizm, którego wcześniej nie było.

HARD ROCK SERVICE: Generalnie najnowszy album HARD wydaje się być utrzymany w nieco cięższym, ostrzejszym klimacie niż jego poprzednik. Czy to kwestia jakichś inspiracji kapelami pokroju AC/DC czy Krokus, które to wpływy ujawniły się podczas tworzenia?

GABOR MIRKOVICS: Jako zespół poruszamy się w różnych kierunkach i w związku z tym pozyskujemy inspirację ze wszystkich stylów i gatunków... Obecnie jednak, w naszej muzyce są pewne cięższe, ostrzejsze elementy i inspiracje, które wcześniej nie dochodziły do głosu. Wszyscy całe życie zajmowaliśmy się graniem muzyki i obracamy się w różnych muzycznych przestrzeniach, stylach, gatunkach. Prawdziwe piękno grania w tym zespole to fakt, że mamy odwagę wyrażać siebie i próbować różnych rzeczy.

HARD ROCK SERVICE: Trudno również pominąć fakt, że w Waszej muzyce przewijają się czasem lekkie nutki country - zwłaszcza w balladach... W związku z tym pytanie - jakie macie podejście zarówno do muzyki country w ogóle, jak i do zjawiska łączenia tych brzmień z hard rockiem?

BJORN LODIN: Hmm, właściwie muzyka country zawsze miała wielki wpływ na muzykę rockową - i vice versa. Dobra piosenka to dobra piosenka - i tyle. Nie chodzi tu przecież o tatuaże, czy inne dodatki, które łączą się z gatunkami czy stylami - chodzi o muzykę i śpiew! A tak długo, jak coś w danej muzyce Cię porusza - wszystkie chwyty dozwolone!

HARD ROCK SERVICE: Jednym z utworów na Time Is Waiting For No One jest My Kind Of Woman, który wcześniej został nagrany przez zespół Björna - Baltimoore. Skąd pomysł nagrania tego kawałka raz jeszcze?

GABOR MIRKOVICS: To moja wina! Kocham tę piosenkę i poprosiłem Björna, byśmy nagrali ją raz jeszcze - ponieważ bardzo zależało mi na dodaniu jej do naszego repertuaru. Oczywiście, nadaliśmy jej trochę swojego szlifu i teraz właściwie wydaje się nam być naszą piosenką.

HARD ROCK SERVICE: Pozostając trochę w temacie Baltimoore, z gości udzielających się w nagraniach możemy wymienić Thomasa Larssona, który prócz grania w szeregach wspomnianej grupy ma na koncie także współpracę z Glennem Hughesem, oraz Örjana Fernkvista - muzyka, który na Waszej płycie zajął się grą na Hammondach. Według jakiego klucza dobieraliście muzyków gościnnie pojawiających się na płycie?

BJORN LODIN: Cóż, podczas nagrywania albumu przechodziliśmy także przez pewne zmiany personalne w składzie zespołu, postanowiliśmy więc włączyć do nagrań Thomasa Larssona grającego na gitarze solowej. To jeden z najlepszych gitarzystów, jakich znam - szczęśliwie, przyjął naszą propozycję i bardzo nam pomógł kształtując właśnie takie brzmienie płyty, na jakim nam zależało. To również pomogło nam w ustaleniu priorytetów, jeśli chodzi o szukanie właściwego gitarzysty na stałe dla naszego zespołu. Örjan i ja również znamy się od bardzo dawna i bardzo wiele razy współpracowaliśmy w studio, więc dość naturalnym wydało mi się zaproszenie go do nagrań, by tu i ówdzie podrasował muzykę brzmieniem organów...

HARD ROCK SERVICE: Teraz poproszę Was obu, byście obejrzeli się za siebie - jacy byli Wasi idole, kogo nazwalibyście Waszą największą inspiracją? Które zespoły i wykonawcy miały na Was największy wpływ?

GABOR MIRKOVICS: Młodość spędziłem za żelazną kurtyną, więc dostęp do jakiejkolwiek muzyki miałem znacząco utrudniony. Wszyscy słuchaliśmy więc zakazanej stacji "Wolna Europa" i tam właśnie usłyszałem po raz pierwszy AC/DC z Bonem Scottem. Wkrótce potem zdecydowałem, że zostanę muzykiem.

BJORN LODIN: Jeśli chodzi o mnie - do grania muzyki zainspirowały mnie takie kapele jak AC/DC, Deep Purple, Whitesnake i Iron Maiden, by wymienić tylko kilka z nich... Dzięki nim zacząłem się interesować muzyką.

HARD ROCK SERVICE: W jakim wieku postanowiliście na poważnie zająć się graniem? Co Was do tego zachęciło?

GABOR MIRKOVICS: Miałem jakieś czternaście lat. Wtedy właśnie zobaczyłem filmy o AC/DC i Led Zeppelin... Je winię za wszystko :)

BJORN LODIN: Ja zacząłem grać w lokalnych zespołach w wieku 12 lat. Również w tym okresie zacząłem pisać swoje własne piosenki... Dziś jestem pewien, że to właśnie pisanie i tworzenie było czynnikiem napędzającym moje zainteresowanie muzyką.

HARD logo HARD ROCK SERVICE: Björn wspomniał o zdobywaniu szlifów w lokalnych zespołach - opowiedzcie nam trochę o Waszych początkach, wczesnych etapach kariery...

GABOR MIRKOVICS: Zacząłem grać w lokalnych kapelach na początku lat '80. Mój pierwszy zespół nazywał się Derby. Można powiedzieć, że próbowaliśmy grać funk :) Zagraliśmy sporo koncertów w obrębie Budapesztu i tak właśnie znalazłem się w węgierskim przemyśle muzycznym. Później dostałem się do zespołu z Top 40, koncertowaliśmy w miejscowościach wypoczynkowych... Sporo się tam nauczyłem i bardzo miło wspominam tamte dni - całe dnie na plaży i wieczory, polegające na graniu koncertów i zabawianiu dziewczyn ze wschodnich Niemiec. Później dołączyłem do największego podówczas na Węgrzech zespołu - Edda, by - po opuszczeniu jego szeregów - założyć własną grupę Fix. W latach '90 scena rockowa przestała istnieć, więc przez kilka lat zajmowałem się innymi rzeczami, by w okolicach roku 2003 znów wrócić na właściwą ścieżkę.

BJORN LODIN: Właściwie jestem samoukiem - zarówno w kwestii gry, jak i śpiewu - i ani na chwilę nie przerywałem mojego muzycznego życia. Najważniejsze zespoły, w jakich grałem, to Six Feet Under w latach '80 i nieco później Baltimoore - od późnych lat '80 aż do ostatniego roku. Zajmuję się również pisaniem piosenek i produkcją nagrań innych artystów, inżynierią dźwięku i tak dalej.

HARD ROCK SERVICE: Gábor, jesteś uznanym na węgierskiej scenie muzykiem i mówiliśmy już o wielu kapelach, w których grałeś. Czy uczestniczysz w innych projektach lub zespołach poza graniem w HARD?

GABOR MIRKOVICS: Gram tylko w HARD, to mi wystarczy.

HARD ROCK SERVICE: Tak jak wspominałam na początku wywiadu, polscy słuchacze nie są zbyt dobrze zaznajomieni z węgierską hard rockową sceną. Oczywiście, w przypadku Szwecji nie możemy tego powiedzieć! Gábor, czy są jakieś węgierskie zespoły rockowe, które chciałbyś polecić czytelnikom Hard Rock Service?

GABOR MIRKOVICS: Tak, mnóstwo! Przede wszystkim chciałbym powiedzieć o węgierskim Turbo (!), wspaniałej kapeli, w zeszłym roku uhonorowanej nagrodą Grammy. Wiem, że również Björn bardzo ich ceni i chętnie zająłby się produkcją ich muzyki :) Jest to zespół anglojęzyczny i naprawdę uważam, że zasługują na rozgłos poza granicami Węgier. Blind Myself to kolejny znakomity węgierski zespół. I oczywiście Edda i Tankcsapda, prawdziwi profesjonaliści.

HARD ROCK SERVICE: Björn, teraz chciałabym zadać Ci pytanie, które kieruję do każdego skandynawskiego muzyka... W ostatnich latach w Szwecji rozwinęła się ogromnie scena hard i glam rockowa. Jak oceniasz to zjawisko, czy są jakieś zespoły, które uważasz za szczególnie obiecujące?

BJORN LODIN: Tak, w sumie - w ostatnim roku... :) A poważnie - będąc z Tobą szczerym, nie śledzę 'rockowej sceny' na tyle uważnie, by wiedzieć dokładnie, o co pytasz... Nowe brzmienia, na które się natykam, brzmią najczęściej jak kalka kalki - coś, co słyszałem już setki razy. Niespecjalnie mnie to ekscytuje. Wolę jazz... Bardzo chciałbym usłyszeć zespół taki jak węgierskie Turbo tu, w Szwecji.

HARD ROCK SERVICE: Jakie są najbliższe plany HARD? Czy są szanse, byśmy kiedyś usłyszeli Was na koncercie w Polsce?

BJORN LODIN: W tej chwili przygotowujemy nowy album, który ma zostać wydany pod koniec października. Gramy także sporo koncertów, poczynając od 6 listopada, kiedy to koncertujemy w Budapeszcie - nie nudzimy się więc zbytnio... Oczywiście jesteśmy otwarci na wszystko, co Polska i polscy promotorzy mogą nam zaproponować!

HARD ROCK SERVICE: Dzięki za wywiad, chłopaki - to była prawdziwa przyjemność! Wszystkiego najlepszego od załogi Hard Rock Service!

BJORN LODIN & GABOR MIRKOVICS: Dziękujemy Ci za wsparcie promocji naszego zespołu i życzymy wszystkiego najlepszego fanom rocka w Polsce - mamy nadzieję, że niedługo już zobaczymy się na koncertach! Dawajcie czadu dalej!

Oficialny profil zespołu na MySpace: www.myspace.com/hardhungary

Twisted
21.07.2010

(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony zespołu i zostały użyte za jego pozwoleniem)

English version / wersja angielska