Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

GYNGER LYNN - Baby’s Gone Bad [2010]
Wydawca: Eönian Records / Nightmare Distribution

  1. Take Me Away
  2. Need To Know
  3. Baby’s All Talk
  4. Along The Way
  5. Yes It’s True
  6. Need A Little Love
  7. Goin’ Home
  8. Summertime
  9. Lonely, Lonely
  10. Never Find A Better Girl
  11. Wanna Be Your Lover
  12. The Chance
  13. Stay With Me
  14. Baby’s Gone Bad
  15. Way Of The World [bonus track]
  16. Bad Luck [bonus track]
Baby’s Gone Bad

Skład: Dean Pressley - śpiew, gitara rytmiczna; Will Hair - gitara prowadząca; Jim Stuppy - gitara basowa, instrumenty klawiszowe; Luke James Lorraine - perkusja; Gavin Jadwin - instrumenty klawiszowe

Produkcja: Jim Stuppy, Dean Pressley, Will Hair i Stephen Craig

Nigdy nie jest za późno, żeby odkurzyć coś, co leżało latami w szufladzie i czekało na swoją szansę. Zaledwie rok po wydaniu debiutanckiej i bardzo młodzieżowej w swoim charakterze, eponimicznie zatytułowanej płyty Gynger Lynn, wytwórnia Eonian Records przygotowała fanom hard rocka kolejną porcję piosenek ekipy rodem z Chicago. Tym razem obejmuje ona materiał zarejestrowany podczas sesji studyjnych w 1993 roku. I jest świadectwem świadomej zmiany muzycznego kierunku, obranego przez kwintet.

Przede wszystkim twórczość zespołu wydaje się teraz bardziej zwarta, bardziej dojrzała, choć na swój sposób wciąż wesoła. Zmiany nastąpiły również na poziomie aranżacji i metod rejestrowania dźwięku - na krążku do dość ostrych gitar dodano mnóstwo efektów dźwiękowych (jak dystorsje czy sprzężenia zwrotne). Rozmyte brzmienia nie spodobają się purystom, ale pozostałym nie powinny zanadto przeszkadzać. A to wszystko ściera się z wszędobylskimi, ale nie gryzącymi się z resztą instrumentów klawiszami. Takie nietypowe podejście w większości utworów wypaliło. Same kompozycje można zaś podzielić z grubsza na trzy rodzaje. Pierwszy z nich reprezentują dynamiczne, bezczelne, glamowe numery, często zainfekowane punkiem, jak zamieszczony na początku, podnoszący ciśnienie Take Me Away, luzacki Baby’s All Talk z fajnym klawiszowym motywem i chwytliwą melodyjką, czy trochę mniej "rzucający się na uszy" ,ale wciąż przyzwoity Need A Little Love. Nad tymi próbami unosi się duch Cheap Trick. Zdarzyły się jednak i takie wiodące donikąd, jak zupełnie nie wzbudzający emocji, campus rockowy Summertime, czy tyleż hałaśliwa, co pozbawiona jakiegoś punktu zaczepienia (i to pomimo dobrego riffu), ścieżka tytułowa. Drugą grupę stanowią słodkie jak cukierek, odważnie - bo jak na rok 1993 całkiem współcześnie - zaaranżowane kompozycje inspirowane muzyką lat '60. Wydaje się, że Gynger Lynn mają jakiś naturalny dar do pisania bezpretensjonalnych wynurzeń, pod względem struktury i zastosowanych rozwiązań harmonicznych przywodzących na myśl te eksploatowane przez Enuff Z’Nuff - jak w dostojnie kroczącym, tyleż prostym, co urokliwym Need To Know, albo beatlesowskiej, podrasowanej klawiszami balladce o charakterze "małego hymnu" - Along The Way. Ale i w tej stylistyce chłopakom zdarzyły się wpadki, jak w nostalgiczno-nudnawym Yes It’s True oraz w opartym na powtarzającym się w kółko motywie, flower-powerowym Lonely, Lonely. Zestaw trzeci sięga do rozwiązań znanych z radiowego rocka początku lat '90 i splatających je z charakterystycznym glamem kwintetu. Znakomicie broni się niemal "manchesterowsko" brzmiący I Wanna Be Your Lover, czy też oba bonus tracki. Way Of The World i Bad Luck mogłyby się znaleźć bez wstydu na którejkolwiek płycie R.E.M. - mamy tu ten sam klimat z delikatnie brzdąkającą gitarą prowadzącą, pogłosami i łatwo przyswajalną melodyką. Szkoda, że poziom reszty kawałków z tej grupy im nie dorównuje... Na końcu chciałbym opisać dwa numery, których zaszufladkować nie można, i może właśnie dlatego świecą najjaśniej. Zagrana z wyczuciem i bazująca w dużej mierze na instrumentach klawiszowych "kixowa" ballada Never Find A Better Girl powala swoją niby-świąteczną atmosferą i tajemniczym urokiem. Zamknijcie oczy i zacznijcie przytulać swoją drugą połówkę! Oszołomić może również The Chance ze swoimi bezkompromisowymi, staroświeckimi keyboardami, liniami wokalnymi jakby żywcem wyjętymi z pierwszej połowy lat '80, a przy tym wystylizowanymi na rock ze Skandynawii (na myśl przychodzi od razu wczesne Europe, albo Madison).

Całościowo Baby’s Gone Bad jest próbą solidną, która jednakże mogłaby być znacznie lepsza po usunięciu kilku zbędnych ścieżek. A tak otrzymaliśmy misz-masz, który popularnie określa się mianem "hit or miss album". Czyli co najwyżej umiarkowanie smaczne ciasto z pysznymi rodzynkami. A więc słuchaczowi pozostaje wyłapywanie tych rodzynek, do czego zachęcam.

Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/gyngerlynnrocks

Hardlover
grudzień 2010